agnes.g
16.07.04, 15:40
witajcie,
Jestem młodą, podobno atrakcyjną kobietą przed trzydziestką. Mam chłopaka, z
którym jesteśmy już rok. Flip ma 32lata, kocham go - jest przystojny, czuły,
odpowiedzialny, no i ma wszystko to co męzczyzna mieć powinien, ale...No
własnie i tu zaczyna się mój problem(?!). Pociągają mnie starsi faceci - od
45 w górę, no do 60 powiedzmy...zrozumiałe oczywiście, ze nie wszyscy! No i
to nie jest tak, że na widok takiego gościa wszstko robi mi się miękkie, nie.
Zaczyna się od rozmowy, nawet tej przypadkowej. Facet nie musi być wcale
bosko przystojny - ale też nie może być diablo okropny;). Musi mieć to coś,
być inteligentny, błyskotliwy, może spakowaty - uhmmm. sposób jego rozmowy
też na mnie działa...Poznałam już w swoim życiu takich facetów, czy to w
pracy, czy w innym miejscu. I wcale nie zalezy mi na dłuższym związku, nie,
wystarczy jakieś spotkanko, no wiecie...Ale paskuda ze mnie, pytacie no a mwj
facet? Ja też się zastanawiam, wiem tylko, że Filip to mój ostatni facet i
chce z nim spedzić resztę zycia, a ta moja skłonność? Ja naprawdę nie wiem co
robić, a uwierzcie, to jest naprawdę męczące (a czasami przyjemne;)). I nie
wiem, czy jest na to rada, bo kocham F, wyjdę za niego za mąż a co z moim
problemem? Czesto marzę o fikcyjnym, starszym(dużo) facecie...A F.spełnie
moje seksualne fantazje, no i co????
Błagam, nie piszce, że mam z tym skończyć, czy coś w tym stylu, bo to jest
nie do przejścia, codziennie widzę "tych" facetów i co?? Oczy mam zamknąć,
myśleć o czymś innym? To lekarstwo na chwię....