byl watek i zniknal

16.02.13, 09:03
dziewczyna opisujaca problem z nadmierna zaleznoscia, lekiem przed ludzmi i partnerem i nerwice.


ze napisalem juz odpowiedz, wiec ja tu wkleje.

Wydaje mi sie, ze masz wpojone kilka przekonan, ktore utrudniaja zycie i wpedzaja w depresje i stany nerwicowe.
Chyna jabardziej widocznym z nich jest 'warunkowanie' milosci, czyli bledne i autodestrykcyjne przekonanie, ze na milosc/sympatie a nawet akceptacje trzeba mocno zasluzyc i je ciezko wypracowac. Owszem, w relacjach miedzyludzkich istotna jest wzajemna troska i wymiana, ale gdy wierzysz, ze musisz dawac wiecej niz brac lub dawac ciagle i dostosowywac sie pod czyjes oczekiwania wtedy tworzy sie relacja zaleznosci, gdzie tylko uczucia i oczekiwania jednej strony sa wazne.
Przyjaciele (prawdziwi) czy rodzina powinni akceptowac nas takimi, jakimi jestesmy, z naszymi zaletami i wadami, jesli nie ma elementow zlej woli. Kazdy czlowiek ma zalety i ulomnosci, a takze kazdy jest inny i nie ma takiego na swiecie, kto by sie z kazdym zgadzal, nawet blizniaki jednojajowe roznia sie od siebie. Co wtedy? W zdrowej relacji te roznice sie akceptuje i szuka kompromisow albo szuka rzeczy wspolnych. Ja lubie pizze a ty lubisz pierogi- to raz zjemy to raz to albo kazdy je co lubi. Gdy tego nie ma, jeden bedzie na sile zmienial drugiego i zmuszal do swoich preferencji i czynil wyrzuty, ze jestes jaka jestes.
A jesli wyuczysz sie takiej relacji z ludzmi, to latwo w nia wchodzisz- wiecej, szukasz takich relacji, tak ksztaltujesz te relacje, ale jako ze od poczatku sa one oparte na falszu i wyparciu wlasnych potrzeb, predzej czy pozniej to 'wybuchnie' i robi sie problem.

    • mobetterblues Re: byl watek i zniknal 16.02.13, 10:26
      Nie wiem co sie stalo, ze moje posty nagle szlag trafil. W kazdym badz razie dziekuje bardzo za odpowiedz. Owszem, zgodze sie ze grzezne w relacjach z ludzmi w ktorych sama na siebie wywieram presje spelnienia oczekiwan partnera. Tym bardziej tyczy sie to relacji z moim chlopakiem, bo tutaj ugrzezlam natenczas na dobre i siedze w swojej "schizie" nie potrafiac sie z nim skomunikowac, bo jestem tak zfokusowana na swoim "zadaniu". Najprawdopodobniej sama sobie to narzucam, poza tym, jedno z czym sie borykam
      I co tak naprawde odkrywam dopiero w swoim zyciu to w ogole mozliwosc mowienia "o sobie", o swoich potrzebach.. Dalej obserwuje to w relacjach z innymi. "Role" ktore musze przyjmowac, przed kazdym inna osobowosc. Dla mnie przede wszystkim wielka zagadka jest jak z tego wyjsc, jak sie nauczyc wypowiedziec swoj strach. Odnoszac sie jeszcze do wczesniejszego posta na poprzednim watku, jesli chodzi o moja relacje z ojcem, to nie moge wiele powiedziec. W mojej rodzinie ciezko jest mowic o "relacjach". Rodzice zyja ze soba, ale to jest ich tragedia, oni sie zwyczajnie nie znosza wzajemnie sie w pewien sposob
      Katuja. Juz oni ze soba nawet nie rozmawiaja. Tak jak wspominalam, tygodniowe klotnie rodzicow urywaly sie nagle bez powodu, nagle wszystko bylo w porzadku. Bez wyjasnien, bez kompromisow, bez jakichkolwiek rozwiazan. Idac dalej rodzice tez nie stworzyli relacji z nami. W domu nie mowi sie o sobie. Nigdy w zyciu nie mialam okazji na naprawde szczere wyznanie czy rozmowe z matka czy z ojcem czy nawet z moim bratem(ktory uciekl z domu dosc wczesnie). Ojciec na przyklad doskonale zna moj problem z mama, widzi jaki to ma na mnie wplyw, jest swiadkiem jej atakow histerii, ale konczy sie na "ona taka jest, ja mam podobnie, z tym cos trzeba zrobic", czyli dokladnie to samo zdanie ktore powtarza mi od urodzenia. Jedyne relatywnie szczere wyznania z jego strony to pijackie "dobry z ciebie czlowiek" przez telefon w nocy, ktore kieruje raczej do mojego brata, najczesciej do starych znajomych a ostatnimi czasy nawet do mojego chlopaka, ktorego ledwo zna. Ja jako ta ktora zmuszona byla byc bezposrednim swiadkiem takich telefonow, w ktorych ojciec opowiadal jak wzajemnie sie z matka zdradzaja, jak on jej nienawidzi, ze to ona jest przyczyna jego picia, a w rezultacie i ja. Nieraz tez w amoku powiedzial mi ze mnie nie cierpi. Pijany i nieszczesliwy. Nie wiem czy jest w tym cos wiecej, bo w gruncie rzeczy ani jedno z rodzicow tak naprawde nie zna mnie ani mojego brata. Nie wiedza jakimi jestesmy ludzmi. Ojciec zawsze byl i jest z boku (father issues jak sie patrzy) a matka slepo wierzy, ze spelniamy jej standardy. Odejscie od nich nie wchodzi prawie w rachube - na przyklad wizyty mojej matki ktora obwachuje mnie kiedy sie ze mna wita i musi dokladnie sprawdzic i przeczesac kazdy pokoj w moim mieszkaniu.
      Tak, wpojono we mnie chore zasady, dorastalam miedzy mlotem
      a kowadlem. Doslownie. Musialam decydowac i stawac w obronie dwojga naraz.Przeraza mnie to, ze im bardziej to widze tym bardziej sobie z tym nie radze. Tym bardziej widze, ze faktycznie, nie potrafie stworzyc innej relacji z drugim czlowiekiem, ze kazdy kontakt ze swiatem jest strasznie trudnym zadaniem a i w rezultacie moja osobista porazka. Spinam sie, panikuje, wpadam w nerwice i straszne doły. I zaczynam sie tego swiata strasznie strasznie bac.
      • kropidlo5 Re: byl watek i zniknal 16.02.13, 10:58
        Mysle, ze to co boli najbardziej to bycie w stanie przejsciowym, kiedy dzialaja stare nawyki i automaty ale jest juz swiadomosc, ze to nie tak, ze moze byc inaczej. Jak to mowia- czego oczy nie widza tego sercu nie zal, a jak widac te luke to frustracja murowana, dopoki sie jej nie zapelni.

        Problem caly tkwi w przekonaniach, ktore tkwia w zaciszach i glebinach mozgu, utrwalone i traktowane przez nasza podswiadomosc jako prawdy objawione, niekwestionowalne dogmaty- gdy tymczasem to nie sa wcale akie dogmaty, no ale zeby to wiedziec to trzeba zobaczyc, ze mozna inaczej.

        'Musze sie przypodobac, inaczej ludzie mnie nie beda lubic'- a wlasciwie dlaczego? Kto powiedzial, ze ludzie lubia tylko tych, ktorzy sie przypodobuja? I co to w ogole za termin 'ludzie', jacy ludzie? Sa tacy, co wola buntownikow i krnabrnych a nie cierpia poklepywaczy, i co?
        'Jak ujawnie, ze mam inne zdanie, druga osoba sie zdenerwuje'- stop, stop- a czy druga osoba ujawniajac swoje- tez inne- zdanie, martwi sie, czy ja sie zdenerwuje? No wlasnie. Mam prawo do swoich pogladow jak kazdy inny, i do ich wypowiadania, ale taka wiara wmawia nam, ze mamy mniej praw.
        'Jak zwroce uwage komus na jego zachowanie wobec mnie to mnie odrzuci- to juz zupelne kuriozum i szczyt, pozwalam sie krzywdzic w imie nie bycia porzuconym. Jeszcze raz i powoli- staram sie zatrzymac przy sobie kogos, kto mnie krzywdzi. Zalezy mi na krzywdzicielu. Chce byc krzywdzony! Tak, na to wychodzi.

        I moznaby tak ciagnac i ciagnac.Wbrew pozorom nie jest tak trudno odnalezc te bledne przekonania pod warunkiem, ze zerobi sie najtrudniejszy krok- czyli zakwestionuje wlasna nieomylnosc, a raczej nieomylnosc wlasnych przekonan, i zarazem, jak to slusznie czesto podkresla np kimjajestem- przestanie identyfikowac sie ze swymi wszystkimi myslami i przekonaniami, nawet tymi szkodliwymi. Czy to co mysle w danej chwili to ja? Tak, fizycznie to ja, ale to mnie nie ogranicza i nie musze robic tak jak pomyslalem.
        • leda16 Re: byl watek i zniknal 16.02.13, 11:20
          kropidlo5 napisał:
          > 'Musze sie przypodobac, inaczej ludzie mnie nie beda lubic'- a wlasciwie dlacze
          > go? Kto powiedzial, ze ludzie lubia tylko tych, ktorzy sie przypodobuja?



          Natura tak to zorganizowała Kropidło. Już niemowlę dlatego ma urokliwy wygląd, żeby rozczulać opiekunów i tym samym zwiększyć swoje szanse na przeżycie. Jest sobota, śnieżek prószy, słoneczko świeci - przypodobaj się jakiejś panience i jedź z nią w góry na narty zamiast obsesyjnie kisnąć przed komputerem goniąc znikające wątki. Jak się nie przypodobasz kobiecie, nie rozsiejesz swoich genów po świecie. Proste?
          • kalllka Re: byl watek i zniknal 16.02.13, 12:11
            eh nie ledkas ledo, ale za to prostolinijna i szczera

            i choc w zaden sposob zgodzic nie moge na tajniackie metody uprawiania tzw 'monitoringu' to wlasnie taka - jawna- i jednoznaczna - gowniarzom sie nalezala
          • kropidlo5 Re: byl watek i zniknal 16.02.13, 12:28
            Nie martw sie, znajde czas i na to i na to:) Zreszta sama tez tu jestes;)


            A co do przypodobywania sie- to jest roznica miedzy naturalnym urokiem, byciem soba a nadskakiwaniem i byciem nie-soba. Bycie przyjaznym, milym, zadbanym i ladnym to nie to samo co przylizywanie sie, dostosowywanie za wszelka cene, rezygnacje z siebie. Wydaje mi sie, ze nie dostrzeglas tej roznicy.
    • mobetterblues Re: byl watek i zniknal 16.02.13, 13:24
      Marność to wszystko. Juz zapomnialam ze pytalam. Jebać myśli, zawsze
      można sie zajac czyms przyjemniejszym. Dzieki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja