kropidlo5
11.03.13, 09:11
Mam znajomego, ktory mnie doluje, nie to ze mi cos zrobil, ale jest takim zawodowym pesymista teoretykiem. Wszystko zle, nie ma na nic szans i nadziei, a wszystko uzbrojone w para-naukowe wywody i statystyki z kapelusza.
Dlaczego taki znajomy wydaje sie bardziej 'ekscytujacy' niz inni, ktorzy sa pogodni, prosci i wola pogadac o glupotach lub obejrzec film niz sie spierac albo narzekac?
Skad sie to bierze? Jkaie koncepcje?
Ten problem jest bardzo widoczny w internecie. Na forach, ktore odwiedzam, widze pewien schemat, ze ludzie ktorzy jakos do siebie nie pasuja 'przyklejaja' sie do siebie i ciagna dialog w nieskonczonosc. Mnie tez zdarzylo sie to kilka razy. Kloca sie, wyzywaja, ale ani jedno ani drugie nie wylaczy sie tylko tak to sie cianie jak flaczyny.
Obiecywalem sobie wiele razy 'nie bede pisal do tego kumpla newsow bo mnie znowu zdoluje' i znowu dziele sie czyms, co tam zobacze. Idiotyczne zachowanie a zaraem ciezkie do pohamowania.
Jak w tym powiedzeniu 'kto sie czubi, ten sie lubi' ale ja nie wierze, ze slowo lubi ma tu zastosowanie, raczej jakies potrzeby wzajemne.