iwan_w
21.07.04, 09:07
iwan_w napisał:
Jeżeli dla Ciebie nie jest absurdem wzajemne zabijanie się ludzi na skalę
masową, pozostaje mi tylko zadumać się nad drogą (bezdrożem), którą maszeruje
(prawa! lewa! trzymamy krok, panowie!) Twoja myśl, Azie.
Az napisał:
Myślę, że zagadnienia "wzajemnego zabijania się ludzi na skalę masową" nie
można rozpatrywać w kategoriach absurdu. W kategoriach zła, dobra, owszem. I
tu sprawa jest oczywista - zabijanie ludzi jest be.
iwan_w:
Absurd wojny, jej bezsens w powieściach, o których wspomniałem wcześniej
(Podróż do kresu nocy – front niemiecko-francuski, I wojna światowa; Rzeźnia
numer pięć – II wojna, bombardowanie Drezna), ukazany jest z punktu widzenia
jej tzw. zwyczajnych ofiar – ludzi nie biorących w niej czynnego udziału albo
biorących, służących jako narzędzie do osiągnięcia celów politycznych, jako
szeregowe mięso armatnie, jako – niech będzie dosadniej – dwie góry krwawego
mięsa, zwalczające się zaciekle nawzajem, zwalczające się na wszelkie możliwe
sposoby, góry krwawego mięsa różniące się tylko barwami flag oraz tym, że
jedna góra leży po prawej stronie rzeki, a druga po lewej. Pokazują, czym
jest dla człowieka doświadczenie walki na froncie i jakie – zakładając, że
przeżyje – poniesie koszty psychiczne.
Kilka słów o sensie w ogóle. Sens jest, jak mi się zdaje, pojęciem
konwencjonalnym (niech będzie to moja wersja robocza) – nie tyle wynika z
istoty rzeczy lub zjawisk, nie tyle jest ich immanentną cechą, co tworzony
jest w naszych umysłach i rzeczom tym lub zjawiskom przez nas nadawany (lub
im odbierany). Z czego wynika, że jest subiektywny (dla każdego inny) i
uzależniony od miejsca i czasu.
Wojna jest dla mnie polityką przeniesioną w inny, mniej miły wymiar.
Możesz oczywiście powiedzieć, że dla Ciebie wojna ma sens, bo dzięki niej
skoczy do góry wskaźnik wzrostu gospodarczego w TWOJEJ OJCZYŹNIE, a
bezrobocie ulegnie redukcji.
Możesz powiedzieć, że wojna ma dla Ciebie sens, bo nastąpi poszerzenie
terytorium TWOJEJ OJCZYZNY.
Możesz powiedzieć, że wojna ma dla Ciebie sens, bo nastąpi umocnienie
politycznych wpływów TWOJEJ OJCZYZNY w skali międzynarodowej.
A jeżeli tak, to możesz też powiedzieć, że masowa eksterminacja ludzi
przeprowadzona sprawnie przez Niemców parędziesiąt lat temu miała – z ich
punktu widzenia – sens.
OJCZYZNA (flaga, prezydent, hymn, krajobraz) jest przecież najważniejsza. Ta
TWOJA. To świętość, która wymaga ofiar. Jej dobro usprawiedliwia każde
zachowanie. Kiedy polityk sylabizuje słowo OJ-CZYZ-NA (a robi to często),
jego zęby lśnią jeszcze jaśniej w białym uśmiechu. OJ-OJ-CZYZ-NA. RE-LI-GI-
GIA. IDEO-LO-LO-GIA. Słowa, które wciela się w śmierć. Na marginesie – wojny
religijne miały według Ciebie sens? Czy religia albo ideologia
usprawiedliwiają Twoim zdaniem zabijanie?
Ale do rzeczy. Założone cele są realizowane, więc sens jest. Nie według mnie,
próbuję się wczuć. Ale zwróć jeszcze uwagę na dysproporcję pomiędzy tym, co
się osiąga, a kosztami, środkami, jakich używa się do realizacji założonych
celów. Gdzie przeprowadzisz granicę? Ile (ilu) można poświęcić? I dla czego?
Dla kawałka ziemi obrysowanego sztucznymi granicami?
A miejsce i czas? Im dalej w przestrzeni lub czasie, tym bardziej sens ulega
rozmyciu.
Jaki sens dla przeciętnego Polaka ma lokalny konflikt na Bliskim Wschodzie?
Jaki sens miało poszerzanie terytorium Cesarstwa Rzymskiego, umacnianie jego
wpływów? Taki, żeby wnet rozpadło się na tysiąc kawałków, by dać pole do
działania innym? Tworzącym nowe państwa?
Nie, z mojego punktu widzenia to wszystko jest cokolwiek absurdalne.
Pozbawione sensu w moim rozumieniu.
Wiem, powiesz pewnie, że jesteś za wojną obronną. Wojną w imię pokoju. Wojny
sprawiedliwej. I że taka ma sens. Tutaj oddaję Ci głos. Ciekaw jestem, jak ją
pojmujesz i jak potrafisz jeden i ten sam konflikt zbrojny precyzyjnie
podzielić na dwie połówki, z których jedna jest cacy, a druga be. Orzeł i
reszka. Dla mnie jest to jedna, absurdalna moneta i trudno byłoby mi uznać,
że reszka jest wyprana z sensu, a ORZEŁ – dumnie od niego puchnie.
Powiedz mi, dlaczego uważasz, że masowe zabijanie jest złem, ale ma sens.
P.s.
Przeczytałem to raz jeszcze. Hmmm. Może ja wcale nie jestem przekonany do
tego, co napisałem? Do tych ogólników? No nie wiem, nie wiem.
Ale co tam, stało się. Poszło w eter.