ewawa0
05.04.13, 17:59
Nidawno skończyłam studia i rozpoczełam pierwszą poważną pracę. Jednak bardzo ciezko mi sie odnalezc. Szybko się stresuję, denerwuję, drżą mi rece, jestem podatna na krytykę. Przez cale zycie mialam kolezanki, kolegow jednak zawsze bylo to mala grupka ludzi i wich towarzystwie czulam sie dobrze. Wiadomo, ze do pracy chodzimy zeby pracowac ale czasami jest jakas przerwa na kawe, a ja jakos nie potrafie z ludzmi zlapac kontaktu, kazdy z nich ma cos do powiedzenia ja nie. Byc moze wynika to ze strachu, ze powiem cos co mnie skompromituje, a to poczatek mojej pracy. Nie czuje sie pewnie w swojej dziedzinie, dopiero nabieram doswiadczenia i wlasciwie jestem od nich wszystkich zalezna zeby ktos mi pomogl w razie potrzeby i nie chce z nikim wchodzic w konflikty, ogolnie tez boje sie ze cos powiem i ktoś pomysli o mnie, ze ja sie nie nadaje na to stanowisko czy coś takiego. Powiedzmy, że pracuję na uczelni tak jakby. I dzisiaj na przyklad wiekszosc wspolpracownikow wysmiewalo sie ze studentow co powiedzieli nie tak i nawet padlo z ust jednej pani, ze to totalni kretyni i jak oni moga studiowac. Ja studiowalam rok temu to co oni, wlasnie na tej sam,ej uczelni i przerazilam sie ze tak skrytykowali wszystkich. Czesto, gesto wysmiewaja sie ze wspolpracownikow tzn jeden wychodzi i juz jakis tekst o tej osobie, kolejny wychodzi i to samo. A w grupie to kazdy kazdemu sie podlizuje. Nie wiem, mam wrazenie, ze do nich nie pasuje. Uwazam, ze student ma prawo nie wiedziec bo przeciez jest studentem i nauczy sie chociazby w praktyce oczywiscie tego nie powiedzialam, bo nie chce sobie robic jakikolwiek wrogow wiec tylko im przytakuje. Myślę, że sie w pracy jeszcze wyrobie, przyjdzie doświadczenie to i przyjdzie jakas pewnosc siebie, niezaleznosc od ludzi. Jednak teraz bardzo sie mecze tym, ze jestem nadmiernie podatna na wpywy ludzi, za bardzo sie przejmuje wszystkim. Chociaz codziennie sobie powtarzam- olewam ich! nie bede od nich zalezna, jednak no jestem poki co zalezna bo sie dopiero ucze. No i tak tym wszystkim sie stresuje. Jestem tez jednak bardziej zamknieta niz otwarta osoba. Bardzo chcialabym byc taka- latwo nawiazywac relacje ze wszystkimi, niczym sie nie przejmowac, wlasnie wszystko olewac. Znam siebie i wiem, ze przyjdzie pewnie to za kilka lat, kiedy nabiore tej pewnosc siebie. Ale jak teraz przetrwac ten okres ?