cmokcmok86
23.04.13, 18:26
Drodzy forumowicze
Mam problem z przyjaciolka. Ostatnio wynajelam pokoj jej znajomym na 2 tygodnie, potem oni mieli isc do niej. W miedzyczasie podjeli decyzje, ze bardziej podoba sie im u mnie i sa gotowi zaplacic jej kolo 200zl zaliczki, choc i tak nie beda u niej nocowac.
Nie podjelam zadnej decyzji czy maja zostac czy nie, mowilam, zeby dogadali sie miedzy soba. Dzisiaj przyjaciolka zaatakowala mi, ze zachowuje sie nieetycznie, ze przeze mnie nie ma jak zaplacic raty kredytu. Byla bardzo niemila. Wczesniej dwa dni temu mowilam jej, ze jej znajomym podoba sie u mnie i chca zostac, ona na to, ze niech zostana, to sie jakos rozliczymy. Kolega zaproponowal jej 200zl a ona na to, ze to za malo i ze ma 600zl zaplacic. Jestem w niezrecznej sytuacji. Z jednej strony rozumiem jej rozgoryczenie, ze klienci nie chca do niej tylko chca byc u mnie, ale nie pojmuje czemu obarcza mnie wina i daje do zrouzmienia, ze uknulam to za jej plecami i jestem nie w porzadku. Mysle, ze ludzie maja prawo zmienic zdanie i ona przesadza. Czy myle sie?