Dziecko w doroslym czlowieku.

22.03.02, 23:56

Na ile dorosly to inny czlowiek, dziecko rozwiniete w doroslego, a na ile
pozostal on dzieckiem, tyle, ze niejako owinietym, opakowanym kims innym?


Pytanie postawione przez Kapuscinskiego, warte chyba zastanowienia.

:-)
pozdrowienia M.
    • kropel Re: Dziecko w doroslym czlowieku. 23.03.02, 00:08
      Porozmawiaj z dzieckiem i z dorosłym a zobaczysz różnicę.Dziecko jest dla mnie
      półproduktem natomiast osoba dorosła o wiele ciekawszą istotą.
      • monstera Re: Dziecko w doroslym czlowieku. 23.03.02, 00:17
        kropel napisał(a):

        > Porozmawiaj z dzieckiem i z dorosłym a zobaczysz różnicę.Dziecko jest dla mnie
        > półproduktem natomiast osoba dorosła o wiele ciekawszą istotą.

        W jakim sensie ciekawsza istota jest dorosly? Bo umie lepiej ukrywac swoje
        uczucia? Bo stracil naturalna potrzebe dziwienia sie swiatu?

        :-)
        pozdrowienia M.
        • Gość: Pastwa Re: Dziecko w doroslym czlowieku. IP: 172.17.15.* 24.03.02, 00:48
          monstera napisała:

          > kropel napisał(a):
          > Porozmawiaj z dzieckiem i z dorosłym a zobaczysz różnicę.Dziecko jest dla
          > mnie półproduktem natomiast osoba dorosła o wiele ciekawszą istotą.


          > W jakim sensie ciekawsza istota jest dorosly? Bo umie lepiej ukrywac swoje
          > uczucia? Bo stracil naturalna potrzebe dziwienia sie swiatu?

          Nie wiem, dlaczego ale potrafiłem jednakowo ukrywać swoje uczucia(jak miałem taka
          potrzebę) w wieku lat 5 (chyba sie jeszcze kwalifikowałem na dziecko?)jak obecnie.
          Dlaczego uważasz, że dorosły człowiek stracił naturalną(zyskał sztuczną, czy co?)
          potrzebę dziwienia się, ja do chwili obecnej dostrzegam rzeczy, zdarzenia, które
          mnie zadziwiają(może jednak, nie jestem jeszcze dorosły,25.5 roku życia
          wystarczy?).

          Przyznam się szczerze, że nie darzę dzieci jakąś szczególną sympatią (antypatią
          też nie, zwyczajnie mnie do nich nie ciągnie), może, dlatego że nie potrafię z
          nimi rozmawiać tzn. ta rozmowa z dzieckiem, które mnie nie rozumie jest dla mnie
          na dłuższą metę męcząca. Dziecko nie jest może dosłownie półproduktem(choć
          różnica miedzy dzieckiem i dorosłym jest przeogromna), jak to pisze kropel,
          jednakże jest tak przez prawo traktowane, wszystkie te obostrzenia wynikające z
          niepełnoletności o tym świadczą. Ciężko mi powiedzieć czy jest coś ze mnie z
          dziecka gdyż musiałbym chyba wyglądać jak dziecko, cechy umysłu natomiast są
          raczej ogólnymi cechami i nie należy dzielić ich na dziecięce, dorosłe czy
          starcze, a jeśli już to pod względem jakościowym.Główną rzeczą,która odróżnia
          dorosłego od dziecka, jest wiedza i doświadczenie.

          Pastwa

      • Gość: inka_s Re: Dziecko w doroslym czlowieku. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.03.02, 00:45
        kropel napisał(a):

        > Porozmawiaj z dzieckiem i z dorosłym a zobaczysz różnicę.Dziecko jest dla mnie
        > półproduktem natomiast osoba dorosła o wiele ciekawszą istotą.

        Oj, tys chyba nie rozmawiała tak NAPRAWDĘ z dzieckiem! One maja mniejszy zasób
        wiadomości - ale ich sposób patzrenia na świat może zaskoczyć (in plus!)
        dorosłego. Ale do tego trzeba zachować w sobie, dorosłym, troche dziecięcej
        wrażliwości.
        I , och , ileż zarozumiałości i wyższości jest w twojej opinii! Juz widze jak
        wysoko zadarłaś nos piszac te słowa. Dziecko-półprodukt! Też coś. To człowiek -
        ocean możliwości...
        • Gość: Renka Re: Dziecko w doroslym czlowieku. IP: *.home.cgocable.net 23.03.02, 02:37
          Dzieci, niektore maja sklonnosc do ciaglego skarzenia na innych. Zostaje im to
          z wiekiem w postaci krytykowania innych i skladania donosow. Takie skarzenie,
          tyle ze np do policji(na sasiada) lub kierownika w pracy(na wspolpracownika):)
          Zamilowanie do sluchania bajeczek, ksiazeczek na dobranoc i w ogole sluchania
          roznych opowiesci babcinych i maminych moze sie przerodzic w chec doswiadczania
          tego stale w zyciu, w pracy, stad psycholog, socjolog, wrozka :)))
          Jako dzieci bawilismy sie razem, a niektore z nas chcialy dominowac, 'rzadzily
          sie'. Dzisiaj tez to robia w doroslym zyciu. Rzadza , kim sie da :)
          Inne dzieci staly na uboczu, byly niesmiale, obawialy sie podejsc. Inne
          zapraszaly je do zabawy.Czesto, zostaje na lata cale to zapraszanie innych,
          taka chec sprawienia smutasowi przyjemnosci.. Co wiecej, te smutasy potrafia to
          pamietac CALE ZYCIE, ze ktos dal im wtedy szanse.
          Inne dzieci zartuja czesciej, robia rozne psikusy.Na stare lata, ta sklonnosc
          pojawi sie w postaci malych zartow na temat innych, do tzw 'wpinania
          szpileczki w d.. delikwenta', ktory nie podoba sie im .:)To ciagle zlosliwe
          komentarze przed ekranem TV ..
          A naiwnosc dziecka w doroslym..nie sadze, aby byla pozytywna cecha. Swiat
          doroslych jest drapiezny i pelen niebezpieczenstw dla dziecka. Nie nalezy
          doroslym ufac, przynajmniej tym OBCYM- tak mowimy dziecku. Nawet nauczyciele w
          dzisiejszym swiecie nie sa godni zaufania dziecka. Dzieci w szkole podstawowej,
          nie mowiac o sredniej , zauwazaja interesownosc nauczyciela, faworyzowanie
          niektorych dzieci.Widza nieuczciwosc.Jednak wielu z nas, doroslych udalo sie
          przejsc z ta naiwnoscia w zycie dorosle i trudno to juz zmienic. Ufamy ludziom,
          zakladamy, ze sa warci zaufania i czesto sie rozczarowujemy.
          Jak w dziecinstwie : "Znowu narysowalam najpiekniej jak umialam, caly wieczor
          rysowalam ten rysunek, a pani postawila mi 4+ . Ala miala brzydsze rysunki i
          nie starala sie, ja wiem, a dostala 5 .." Zazdrosc, zawisc? Bo moze Ala
          rzeczywiscie miala lepszy rysunek? Potem w pracy : "robimy podobne sprawy , a
          ona zarabia o 50 zlotych wiecej, to niesprawiedliwe..dlaczego.."
          A juz najbardziej dziecinna cecha w nas to chec poznawania swiata, stad wieczna
          ciekawosc wszystkiego.Ta cecha zwiazana jest z ciaglym ksztalceniem sie, nawet
          ludzi po 50 tce.Prywatne szkolnictwo i caly przemysl filmowy czerpie krocie na
          tej naszej slabosci.
          Mnie sie wydaje, ze wszyscy wciaz jestesmy dziecmi. Spojrzcie obiektywnie na
          zawartosc forum: to wymadrzanie sie , zarciki, podpuszczanie, prowokacje,
          plotki za plecami, wrecz nie lubienie jednych, a przymilanie sie do
          innych..zabieranie innym (nie ma czego innego tutaj) NICKOW :))
          Nawet takie zachowania jak chwalenie sie swoimi "zabawkami"..komputerem,
          samochodem itd , oczywiscie tematy zostaly wywolane przez inne "dziecko", ktore
          chcialoby sie pochwalic swoja nowa "zabawka" :)
          • nurni Re: Dziecko w doroslym czlowieku. 23.03.02, 14:56
            Pani Renko

            z przyjemnością przeczytałem Pani opinię
            chciałem co jeszcze od siebie dodać
            ale teraz po namyśle uznałem
            że to niepotrzebne

            pozdrawiam serdecznie Panią
            i wszystkich pozostałych

            nurni
      • czarodziejka Re: Dziecko w doroslym czlowieku. 24.03.02, 00:55
        kropel napisał(a):
        > Dziecko jest dla mnie półproduktem ....

        błe .....
        tez cos .....
        dzieci maja w sobie wiele rzeczy, ktore potem dorosli wybijaja im z glowy
        dzieci maja wyobraznie, intuicje, ufnosc i wiele innych pozytywnych cech
        jesli w ramach "produkcji" eliminuje sie te cechy, to czy "produkt" jest lepszy
        niz "polprodukt" ?

        strasznie rażą mnie slowa "polprodukt", "produkt" w stosunku do istot ludzkich,
        majacych rozum, uczucia, wole itp
        błe ....

        • Gość: Pastwa Re: Dziecko w doroslym czlowieku,czarodziejka :-) IP: 172.17.15.* 24.03.02, 01:24
          czarodziejka napisał(a):

          > dzieci maja w sobie wiele rzeczy, ktore potem dorosli wybijaja im z glowy
          > dzieci maja wyobraznie, intuicje, ufnosc i wiele innych pozytywnych cech

          Troszeczkę Cie chyba poniosło, moja droga,jak można sugerować, że dorośli nie
          mają wyobraźni,intuicji,ufności,nie mówię, że wszyscy mają te cechy bardzo
          rozwinięte, ale tak samo jest z dziećmi, gdyż te cechy nie wynikają z tego, że
          jest się dzieckiem, czy dorosłym przecież.
          Co do ufności tak samo są dzieci jak i dorosli nieufni.

          Ufam swej intuicji i wyobrażam sobie, że mi choć troszeczkę ufasz:-)


          • czarodziejka Re: Dziecko w doroslym czlowieku -- PASTWA 24.03.02, 12:55
            Pastwa napisał(a):
            > Troszeczkę Cie chyba poniosło, moja droga,jak można sugerować, że dorośli nie
            > mają wyobraźni,intuicji,ufności,nie mówię, że wszyscy mają te cechy bardzo
            > rozwinięte, ale tak samo jest z dziećmi, gdyż te cechy nie wynikają z tego, że
            > jest się dzieckiem, czy dorosłym przecież.
            > Co do ufności tak samo są dzieci jak i dorosli nieufni.
            ------------------> no dobra, troche mnie ponioslo ;oP
            ale przyznaj, ze dorosli tlamsza te cechy w dziecku, wbijajac je w mundurek,
            zasad, zakazow i nakazow
            przyznaj, ze wiekszosc doroslych nie ma pojecia, ze te cechy kiedys miala, nie
            mowiac juz o uzywaniu ich w doroslym zyciu
            ;o)

            > Ufam swej intuicji i wyobrażam sobie, że mi choć troszeczkę ufasz:-)
            ------------------> niom ;o)

            • Gość: Pastwa Re: Dziecko w doroslym czlowieku -- czarodziejka IP: 172.17.15.* 24.03.02, 13:05
              czaro:
              ale przyznaj, ze dorosli tlamsza te cechy w dziecku, wbijajac je w mundurek,
              zasad, zakazow i nakazow.

              Można jakieś konkrety?


              • czarodziejka Re: Dziecko w doroslym -- Pastwa 24.03.02, 13:10
                Pastwa napisał(a):
                > Można jakieś konkrety?

                chetnie, ale musze sie przygotowac - daj mi troche czasu ;o)

                a teraz pierwsze skojarzenie:
                ktora matka pamieta o zasadzie: "dziecko albo szczesliwe, albo brudne" ?




                pzdrwm, odchodzac na jakis czas od kompa ;o)
                • monstera Re: Dziecko w doroslym -- Pastwa 24.03.02, 13:18
                  czarodziejka napisał(a):
                  > a teraz pierwsze skojarzenie:
                  > ktora matka pamieta o zasadzie: "dziecko albo szczesliwe, albo brudne" ?

                  oj, czarodziejko!
                  zasada jest: dziecko albo szczesliwe, albo CZYSTE ;-)

                  :-)
                  pozdrowienia M.
                • Gość: Pastwa Re: Dziecko w doroslym -- czarodziejka IP: 172.17.15.* 24.03.02, 13:25
                  czarodziejka napisała:

                  > a teraz pierwsze skojarzenie:
                  > ktora matka pamieta o zasadzie: "dziecko albo szczesliwe, albo brudne" ?

                  Moja, musiała jakiś czas pamiętać o takiej zasadzie "dziecko albo brudne i mokre,
                  albo nieszczęśliwe:-)”, a to z powodu mego zamiłowania do zabawy nawodnieniem w
                  przy domowym ogródku.

                  Ps.Będę czekać na przykłady.


                  • czarodziejka przyklady -- Pastwa 24.03.02, 14:46
                    kolejne przyklady:


                    dziecko jest spontaniczne - dorosli ucza je, ze wolno sie wypowiadac tylko, gdy
                    dostaniesz zgode na wypowiedz
                    [i zwiazane z tym przyslowie "dzieci i ryby glosu nie maja"]


                    dziecko reaguje emocjonalnie, jak cos mu sie skojarzy tu i teraz, to chce o tym
                    mowic tu i teraz - dorosli ucza je, ze ... jak wyzej


                    dziecko ma wyobraznie i chetnie ja ujawnia - az dorosli naucza je, ze zmyslac nie
                    wolno, a malowanie na scianie jest be itp.


                    dziecko jest szczere - dorosli ucza je, ze dobre wychowanie zabrania mowic
                    niektorych rzeczy


                    te przyklady tez sa dosc ogolnie sformulowane
                    ale na arzie tyle


                    pzdrwm ;o)
                    • Gość: Pastwa Re: przyklady -- Pastwa IP: 172.17.15.* 26.03.02, 02:49
                      czarodziejka napisała:

                      > kolejne przyklady:

                      > dziecko jest spontaniczne - dorosli ucza je, ze wolno sie wypowiadac tylko, gdy
                      > dostaniesz zgode na wypowiedz
                      > [i zwiazane z tym przyslowie "dzieci i ryby glosu nie maja"]

                      To źle, czy dobrze ? jakoś najwięcej "dziecka " widzę u polityków, gadają czesto
                      i gęsto, bez względu czy ktoś ich o to prosi, czy nie, a najgorsze, że prawie
                      zupełnie bez sensu.

                      > dziecko reaguje emocjonalnie, jak cos mu sie skojarzy tu i teraz, to chce o tym
                      > mowic tu i teraz - dorosli ucza je, ze ... jak wyzej
                      politycy!!! jak w mor.., jak wyżej :-)

                      > dziecko ma wyobraznie i chetnie ja ujawnia - az dorosli naucza je, ze zmyslac n
                      > ie wolno, a malowanie na scianie jest be itp.
                      Jak chcesz mogę coś Ci na ścianie nabazgrać, ciekawe jak to potraktujesz, a
                      wyobraźnię mam lepszą niż gdy byłem dzieckiem :-)

                      > dziecko jest szczere - dorosli ucza je, ze dobre wychowanie zabrania mowic
                      > niektorych rzeczy

                      No co ty, wiesz jak ja kłamałem w wieku lat 4 ?!!!!

                      > te przyklady tez sa dosc ogolnie sformulowane
                      > ale na arzie tyle
                      To czekam na szczegółowe,( ale juz na nie, chyba nie odpowiem)
                      > pzdrwm ;o)

                      pozdrawiam również
                      • czarodziejka oj Pastwo, Pastwo 26.03.02, 12:05
                        oj Pastwo, Pastwo - czepialskie stworzenie ;oP

                        ja nie mowie, ze wszystkie dzieci sa jednakie ;oP
                        dzieci z reguly sa szczere, ale ty klamales w wieku lat 4
                        czy to swiadczy przeciw przykladowi, podanemu przeze mnie wyzej?

                        a ze politycy wszystkie dzieciece zalety obracaja w wady ..
                        hm ..
                        nie smiem sie wypowiadac w tej kwestii ;oP

                        pozdrawiam sloneczkowato ;o)
                        i hipopotamowato ;o)
                        i barankowo-cukrowato ;o)
                        i jak se tam jeszce kcesz - byle milo ;o)

                • czarodziejka CZYSTE ... mialo byc "czyste" 24.03.02, 14:35
                  czarodziejka napisał(a):
                  > ktora matka pamieta o zasadzie: "dziecko albo szczesliwe, albo brudne" ?

                  mialo byc czyste, kochani pomylak, serdecznie przepraszam!!!!!
                  powinno byc: "dziecko albo szczesliwe, albo czyste"


    • Gość: oak Re: Dziecko w doroslym czlowieku. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.02, 18:23
    • Gość: oak Re: Dziecko w doroslym czlowieku. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.02, 18:25
      ... dedykacja dla co poniektórych z Państwa

      "dorosły.. to tylko dziecko nadęte latami"
      )))
    • enancjo Re: Dziecko w doroslym czlowieku. 23.03.02, 19:21
      .. mysle ze dziecko jest zawsze prawdziwe,
      intuicyjnie madre,
      .. jezeli w naszym pozniejszym zyciu umiemy
      nadal sluchac tej swojej intuicji to po troche
      jestemy dziecmi w doroslym zyciu.
      Enancjo

    • czarodziejka Re: Dziecko w doroslym czlowieku. 24.03.02, 01:17
      jest w psychologii taka teoria nazwana ANALIZĄ TRANSAKCYJNĄ
      (niech poprawia mnie psycholodzy, jesli cos przekrece),
      ktora W KAZDYM CZLOWIEKU dopatruje sie trzech istot (wartsw?),
      sa one nazywane: RODZIC, DOROSLY, DZIECKO





      wedlug tej teorii wewnatrz kazdego z nas sa trzy czesci, ktore zachowuja sie
      na trzy ROZNE sposoby


      przekonania i zachowania tkwiacego w nas RODZICA sa podobne do przekonan i
      zachowan naszych rodzicow, ale naszego RODZICA pomagaja ksztaltowac takze
      dziadkowie, rodzenstwo, nauczyciele itp.
      tkwiacy w nas RODZIC mowi nam, co robic, jak ikiedy to robic, czasem lubi
      rozkazywac, innym razem jest uczynny, RODZIC troszczy sie o nas i lubi zrobic
      cos dla innych (meza, zony, syna, brata, siostry itp.)
      czasem nasz RODZIC mowi innym, co robic lub czego nie robic
      RODZIC posluguje sie tzw. "tasmami rodzica" (jakby mial nagrane na tasmie rozne
      sformulowania, ktorymi operuje)


      funkcje kierownicza w nas sprawuje DOROSLY, to czesc nas ktora myslu, uczy sie
      i rozumie, decyduje co ma sens, decyduje co robic i chroni nasze DZIECKO i
      DOROSLEGO przed popadaniem w klopoty - jesli to mozliwe - przez przwidywanie
      wydarzen


      DZIECKO to bardzo silna czesc nas, nasze dziecko postepuje w sposob zblizony do
      naszego zachowania, gdy bylismy dziecmi, dziwi sie, jest ciekawe swiata, lubi
      sie bawic, bywa zadowolone, smutne, rozgniewane, podniecone, obrazone itp.


      ANALIZA TRANSAKCYJNA dotyczy transakcji, czyli wymiany bodzcow miedzy ludzmi
      zajmuje sie relacjami typu "RODZIC pana A. z DZIECKIEM zony pana A."

      nie bede tu dokladnie pisac o tych relacjach, bo sie na tym nie znam
      (moze dopisze tu cos jakis psycholog?),
      powiem tylko, ze z tego, co zrozumialam, najlepsze relacje zachodza wtedy gdy
      DOROSLY rozmawia z DOROSLYM




      serdecznie pozdrawiam ;o)
      majac nadzieje, ze nikogo nie zanudzilam ;o)
      (mnie osobiscie teoria podzialu naszej osobowosci na trzy czesci swego czasu
      bardzo zafascynowala)
      • czarodziejka tak wiec .. 24.03.02, 01:26
        tak wiec reasumujac moj powyzszy post:

        w kazdym z nas tkwi jego DZIECKO, czyli cos podobnego do dziecka, ktorym
        naprawde byl

        ;o)
        • Gość: renka Re: tak wiec .. IP: *.home.cgocable.net 24.03.02, 07:42
          To dlatego maczam swojego czerstwego rogalika w goracym mleku, czytajac dzisiaj
          forum ..TERAZ DZIECKO :)))
          • czarodziejka Re: tak wiec .. -- RENKA 24.03.02, 12:58
            Renko, mysle, ze moje DZIECKO doskonale umie porozumiec sie z twoim DZIECKIEM
            gorzej nam wychodzi transakcja na prlaszczyznie DOROSLY - DOROSLY
            ale co tam ;o)
            pozdrawiam ;o)

            a propos jedzenia: moje DZIECKO uwielbia zestawienie: jablka + pierniki
            ;o)
      • Gość: rick Re: Dziecko w doroslym czlowieku. IP: *.met.pl 25.03.02, 00:30
        to nie tylko teoria. dużo się sprawdza w praktyce. a sam Berne tylko tego
        chciał - nie uznania jego koncepcji za prawdę ale stosowania tak długo, dopóki
        działa.

        na jeszcze bym jedno zwrócił uwagę - zamiast dziecinny, lepiej mówić -
        dziecięcy. to najnardziej kreatywna część naszej osobowości.

        miło,

        rick
Inne wątki na temat:
Pełna wersja