kropidlo5
02.05.13, 14:16
Taki temat przyszedl mi do glowy. Zauwazylem, ze problemem ktory przeszkadza mi w relacjach w ludzmi jest kwestia wzajemnych oczekiwan w relacji, a raczej brak ich okreslenia. Z obu stron.
Lubie wiedziec, czego ludzie ode mnie oczekuja. Lubie jasne sytuacje. Czego nie znosze natomiast to gdy czyjes oczekiwania sa zmienne, wahaja sie, albo nie sa jasne. Tak jakby nigdy i niczym nie dalo sie zadowolic tej drugiej osoby.
Dzwonisz czesto- zawracasz glowe, dzwonisz rzadko- masz w dupie. Kupisz prezent na urodziny- niepotrzebnie, nie kupisz- jestes nieczuly. Zaproponujesz aby obejrzec film- narzucasz wole, nie zaproponujesz- jestes bierny.
I tak w kolko.
Zarazem jednak zauwazam tez, ze z pewnymi ludzmi i ja sam wchodze w podobne relacje i nie przedstawiam oczekiwan, a mam pretensje. Staram sie z tym walczyc i dzis jest o niebo lepiej, ale kiedys to byl problem, w relacjach z ludzmi, ktorych sie jakos balem.
Wiec tutaj jest przypadek, gdy tej samej cechy nie lubie i u siebie jak i u innych.
Jakie sa wyjscia: aby zmienic siebie to dosc proste, nauczyc sie komunikowac swoje zdanie, nawet gdy jest to odmowa, byc asertywnym, nie robic niczego z domyslu i nie oczekiwac domyslu od innych.
Ale problem jest jak ( tak aby trzymac sie zasadt nie zmieniana innych) postepowac z ludzmi, ktorzy tak sie zachowuja i nie maja tego swiadomosci? Oczywiscie- powiedziec, ale zeby to bylo proste takie. Spisywac kontraktyy? Umowy?
No bo problem dodatkowy to jest tez taki, ze te oczekiwania nie tylko sa niejasne, ale tez zmienne i to, co bylo ok wczoraj dzis juz nie jest ok. Rozumiem pewna elastycznosci i empatie, pewnego rodzaju plynnosc relacji, ale jak sa to skrajne skoki to jest problem.
I wazna kwestia: zastanawiam sie, czy taka niejasnosc wlasnych oczekiwan, takie niesprecyzowanie, taki zamet, to nie jest sposob na kontrolowanie innych?