Chyba powoli nie wyrabiam

10.05.13, 21:02
Nie wiem, czy z tym wątkiem wpasowałem się do dobrej tematyki forum, więc jeżeli nie, to z góry przepraszam.
W zasadzie nawet nie wiem, w jakim celu tu pisze. Chyba bardziej po to, żeby się wygadać.
No więc właśnie jestem studentem pierwszego roku matematyki. I jak się okazało: prawdopodobnie najgorszym. Przynajmniej w moim mniemaniu. Ciężko mi idzie. To był dla mnie kierunek marzen, ale jak się okazało chyba przeceniłem swoje mozliwości intelektualne. Niby jakoś zaliczam, ale zdaje się, że coś się porobiło z moim logicznym myśleniem. Zastanawiam się nad rzuceniem studiów. Z drugiej strony słysze od rodzinki, że szkoda rezygnować z takiego kierunku, że po nim mam pewną pracę, i jako ścisłowiec nie skończę na zmywaku czy jako robol (czy podobne gadki). Ale ja ogólnie nie wyrabiam. Lecę na wspomagaczach. Ja wiem, to głupota, i tutaj mi nie pomoże, ale tak jako tako ciągnę.
Z samą grupą na studiach tez się nie dogaduje. Nie umiem z nimi znaleźć wspólnego języka.
Zresztą czuję, że nie pasuje do tej grupy (chociaż ciężko powiedzieć czemu). Zawsze stoję na uboczu. I tak od początku było.
Z drugiej strony chyba sam od siebie ludzi odpycham, a z drugiej czasami mi brakuje tych kontaktów międzyludzkich.
Tak, zaraz ktos napisze, że to durne użalania studencika, który nie ma innych problemów na głowie, ale chciałem to wywalić z siebie. Bo jest mi ciężko.
    • to.niemozliwe Re: Chyba powoli nie wyrabiam 10.05.13, 22:18
      Czego bys chcial i co jest dla Ciebie wazne?
      • drgonzo9 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 10.05.13, 22:32
        Sek w tym, że sam nie wiem.
        Mam świadomość, że brzmi to dziwnie, ale teraz sam jestem niezdecydowany. Coraz bardziej się waham. I to nie tylko w sprawie studiów.
        Dziwny jestem?
        • malwi.2 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 10.05.13, 22:36
          drgonzo9 napisał(a):

          > Dziwny jestem?

          nie :)
        • to.niemozliwe Re: Chyba powoli nie wyrabiam 10.05.13, 22:43
          Nie, wszystko OK. Antyteza kryzysu jest rozwoj.
          Jestes na etapie zrozumienia co Ci przeszkadza, ktore przerodzi sie w definicje czego chcesz. Gdyby Ci bylo dobrze z tym, co robisz, to nie zadal bys takich pytan, jak na wstepie.
          Na razie, synu - cwicz cialo, umysl i modl sie.
          A byc moze doznasz oswiecenia.:-)
      • malwi.2 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 10.05.13, 22:35
        na pierwszym roku chyba zawsze jest ciężko, wszyscy się skupiają na tym by zaliczyć rok, na drugim robi się dopiero przyjemniej, bardziej towarzysko, ludzie zaczynają się integrować

        spróbuj walczyć ze stresem, dbać o wypoczynek, regenerowanie sił - stres bardzo miesza w głowie, nie poddawaj się skoro to był Twój wymarzony kierunek, na drugim roku odczujesz ulgę, odżyjesz
        • drgonzo9 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 11.05.13, 09:03
          Sam nie wiem. Z tego co słyszę, to większość ma właśnie kryzys na roku drugim.
          Chociaż to pewnie zależy.
          Ja jak teraz myślę o drugim roku, to mam ochotę skoczyć z okna.
          • aqua48 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 11.05.13, 09:17
            drgonzo9 napisał(a):

            > Ja jak teraz myślę o drugim roku, to mam ochotę skoczyć z okna.

            Spokojnie, od tej opcji zawsze jest jakieś lepsze wyjście.
            • drgonzo9 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 11.05.13, 09:44
              Pewnie masz rację.
              Tyle że ja na razie bliski załamania nerwowego jestem.
              Ktoś może popukać się w głowę i powiedzieć, że przesadzam, ale jest jak jest.
    • izawawa Re: Chyba powoli nie wyrabiam 10.05.13, 22:35
      Zastanawiające, że znakomitej części rodziców nie przeszkadza jak ich dziecko zapieprza w lecie przy truskawkach lub przy kopaniu rowów gdzieś w Londynie ale przecież ono nie jest wtedy robolem tylko "dorabia sobie w wakacje". Pogratuluj rodzicom szacunku do pracy. Moja babcia mówiła "gdyby chamy nie orały to by pany nie jadały" i uważam, że miała rację.
      Skończ rok, ostatecznie ten miesiąc jakoś wytrzymasz. Zastanów się przez wakacje co chcesz dalej robić. Jak ci nie pasuje to zmień kierunek studiów a jak nie - no cóż, zapewniam cię, że są gorsze nieszczęścia niż brak mgr przed nazwiskiem. Można być szczęśliwym sprzedając rybki akwariowe.
    • lifeisaparadox Re: Chyba powoli nie wyrabiam 10.05.13, 22:42
      Może za bardzo się nastawiłeś że będzie łatwo i z górki, że musisz być taki piękny i wspaniały. Tak to już jest z tym myśleniem nadwartościowym.
      Na zmywaku czy jako pracownicy fizyczni (robole?) pracują wartościowi ludzie których należy cenić za ich wkład. Nie zgodził bym się na takie porównania jak serwuje Twoja rodzinka. Kojarzy mi się to z antyspołecznym usposobieniem - debeściaki i frajerzy - a to może teraz Tobie szkodzić, czujesz się frajerem, bo nie jesteś prymusem-czyli debeściakiem.

      Jeśli zaczniesz szanować ludzi których, być może tego w tej chwili sobie nie uświadamiasz, nie szanujesz, uznawać ich za pełnowartościowych, godnych, porządnych i nie dzielić na lepszy/gorszy, to zarówno studia popłyną spokojnie i dobrze, jak i znajomi przestaną czuć się oceniani i wartościowani pod kątem słabości i mniejszości.

      Zauważ że wnioskuję to po opisie Twoich rodziców którzy tak klasyfikują ludzi, a po rodzicach dziedziczymy rozumowanie.
      Jeśli mam Ci coś doradzić w jednym celnym wpisie na forum, co zadziała, to właśnie to zrobiłem. Reszta w gestii odbioru i wykonania u Ciebie.
      • drgonzo9 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 11.05.13, 09:11
        lifeisaparadox napisał:

        > Może za bardzo się nastawiłeś że będzie łatwo i z górki, że musisz być taki pię
        > kny i wspaniały. Tak to już jest z tym myśleniem nadwartościowym.

        Bardziej myślałem, że dam radę. Może nie od razu, że będzie łatwo i z górki, ale że będzie mi
        AŻ tak ciężko - tego nie brałem pod uwagę.

        > Na zmywaku czy jako pracownicy fizyczni (robole?) pracują wartościowi ludzie kt
        > órych należy cenić za ich wkład. Nie zgodził bym się na takie porównania jak se
        > rwuje Twoja rodzinka. Kojarzy mi się to z antyspołecznym usposobieniem - debeśc
        > iaki i frajerzy - a to może teraz Tobie szkodzić, czujesz się frajerem, bo nie
        > jesteś prymusem-czyli debeściakiem.

        Nie mam wpływu na myslenie mojej rodzinki. A że akurat mają takie podejście? To już chyba przechodzi z pokolenia na pokolenie.


        Natomiast nie zgadzam się z tym, że niby ja nie szanuję ludzi.
        Tzn. coś pewnie w tym jest.
        Ale raczej nie ubliżam komuś, bo akurat wykonuje taką, a nie inną pracę tudzeż ma takie, a nie inne wykształcenie
        • lifeisaparadox Re: Chyba powoli nie wyrabiam 11.05.13, 19:57
          drgonzo9 napisał(a):

          > Bardziej myślałem, że dam radę. Może nie od razu, że będzie łatwo i z górki, al
          > e że będzie mi
          > AŻ tak ciężko - tego nie brałem pod uwagę.

          Takie to jest, dlatego trzeba być naprawdę spokojnym i przeżuwać to bezstresowo kawałeczkami. Myślę że nie ma dobrych kierunków bez ogromnego wysiłku.

          > Nie mam wpływu na myslenie mojej rodzinki. A że akurat mają takie podejście? To
          > już chyba przechodzi z pokolenia na pokolenie.
          >
          > Natomiast nie zgadzam się z tym, że niby ja nie szanuję ludzi.
          > Tzn. coś pewnie w tym jest.
          > Ale raczej nie ubliżam komuś, bo akurat wykonuje taką, a nie inną pracę tudzeż
          > ma takie, a nie inne wykształcenie

          Tylko że pewnie połowa znajomych na tych studiach pochodzi z rodzin robotniczych, mama na zmywaku a tata na budowie. Tata buduje Twój dom, a Ty uczysz jego dzieci matematyki. Ład społeczny, szacunek, jedna wielka rodzina.
          Adaptacja i identyfikacja z wartościami w rodzinie jest automatyczna. Poziom autentycznego szacunku do ludzi i ich człowieczeństwa na równi z sobą, to się wyczuwa jaki ktoś jest, czym nasiąkł.
          To się czuje, tu jest niedopasowanie.
          • malwi.2 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 12.05.13, 01:01
            lifeisaparadox napisał:

            > Adaptacja i identyfikacja z wartościami w rodzinie jest automatyczna. Poziom au
            > tentycznego szacunku do ludzi i ich człowieczeństwa na równi z sobą, to się wyc
            > zuwa jaki ktoś jest, czym nasiąkł.

            zmieniając środowisko można zmienić kierunek, można spojrzeć na dotychczasowy system wartości z perspektywy, zrefeormowac go... w końcu uczymy się całe życie
            • lifeisaparadox Re: Chyba powoli nie wyrabiam 12.05.13, 02:48
              malwi.2 napisała:

              > lifeisaparadox napisał:
              >
              > > Adaptacja i identyfikacja z wartościami w rodzinie jest automatyczna. Poz
              > iom au
              > > tentycznego szacunku do ludzi i ich człowieczeństwa na równi z sobą, to s
              > ię wyc
              > > zuwa jaki ktoś jest, czym nasiąkł.
              >
              > zmieniając środowisko można zmienić kierunek, można spojrzeć na dotychczasowy s
              > ystem wartości z perspektywy, zrefeormowac go... w końcu uczymy się całe życie

              Myślę że jest tak jak napisała tutaj p. psycholog w temacie terapii online. Że jak ktoś ucieka z Polski z niezadowoleniem, to zabiera to niezadowolenie z sobą za granicę /czy na wczasy.
              To samo dotyczy pozornej zmiany mentalności.
              • malwi.2 Re: Chyba powoli nie wyrabiam 12.05.13, 10:26
                ja mam na myśli taką sytuację, że w pewnym wieku, mając kilkanaście zaczynamy budować własny system wartości, zaczynamy nawiązywać kontakty czy to z członkami rodziny, czy ze znajomymi np. ze szkoły średniej, których podejście do życie w jakiś sposób nam się podoba, imponuje. I to podejście do życia nie musi być identyczne jakie poznaliśmy w domu rodzinnym.

                Zastanawia mnie tylko to, czy nasze życie się zmienia pod wpływem tego, że doświadczamy zupełnie innego klimatu niż np. w domu rodzinnym, czy może my sami tego innego klimatu podświadomie szukamy i go odnajdujemy... ale co wtedy nami, by kierowało, bo nie schematy z domu - nie wiem, czy ktoś mnie zrozumiał ;)

                Nie wiem, który wpis masz na myśli z wątku sąsiedniego, ale ja nie piszę o osobie, która nic dobrego nie widzi w otaczającym środowisku i ucieka na drugi koniec świata z myślą, że coś dobrego w końcu znajdzie. Ja piszę o osobie, która od najmłodszych lat wśród ludzi, którzy ją otaczają znajdzie takich między którymi czuje się dobrze. I są to osoby wyznające trochę inne wartości, niż te "domowe", rodzinne.
                • lifeisaparadox Re: Chyba powoli nie wyrabiam 12.05.13, 16:32
                  Ja myślę że podobne się przyciąga, że to jednak jest zawsze pewien styl podobieństw kojarzący się ze znanym czyli bezpiecznym, zbadanym, tożsamym.
      • aqua48 Ustal sobie plan działania. 11.05.13, 09:15
        Dziwny wcale nie jesteś, moje dziecko zorientowało się w pierwszej klasie liceum, że matematyka i informatyka to nie jego świat, mimo, że wymarzony. Zamiast się męczyć postanowiło zmienić diametralnie kierunek nauki. Teraz jest szczęśliwym i docenianym studentem filologii. A mimo czarnego scenariusza braku pracy, znajduje możliwości dorabiania.
        Niestety, nasz zreformowany system szkolnictwa nie pozostawia młodym ludziom czasu do namysłu nad swoimi zdolnościami i upodobaniami, nie pozwala na dojrzałe i spokojne zastanowienie się nad kierunkiem studiów. A presja otoczenia na wybór zawodu koniecznie "popłatnego" i marne perspektywy dodatkowo utrudniają ten wybór.
        Przede wszystkim odstaw dopalacze i zastanów się czy dasz radę skończyć rok bez nich. Spróbuj. Poproś kolegów, lub koleżanki o pomoc w nauce i tłumaczenie cięższych zagadnień. To nie wstyd uczyć się z kimś lepszym od Ciebie, a dla takiej osoby to dodatkowe utrwalenie materiału. Pierwszy rok na prawie każdym kierunku jest bardzo trudny. Studenci ciężkie egzaminy zdają do skutku, a po trzech latach zastanawiają się w czym był w ogóle problem.
        Przejdź się w wolnej chwili do jakiegoś doradcy zawodowego ( w szkole średniej powinniście byli mieć takie zajęcia), który określiłby fachowo Twoje zdolności i doradziłby Ci kierunki odpowiadające Ci bardziej niż obecny, gdybyś chciał go jednak zmienić. Ja bym poszukała takiej możliwości we właściwym dla Ciebie kuratorium lub na uczelni.
        • drgonzo9 Re: Ustal sobie plan działania. 11.05.13, 09:57
          Na takich wszelkiej maści wspomagaczach chyba mi się uczy lepiej i jakoś brnę przez to. A przynajmniej mi się tak wydaje.
          Właściwie od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zmiana kierunku studiów. Ostatnio coraz częściej. Wydaje mi się, że obecny kierunek jednak nie jest dla mnie, i chyba nie ma sensu go kontynuować za wszelką cenę. Może jakoś bym przemęczył i przeszedł do końca, ale nie wiem, czy prędzej się nie wykończe.
          W sumie jest mi ciężko się zdecydować. A im dłużej nad tym myślę, tym gorzej.
          • szaman.ka Re: Ustal sobie plan działania. 11.05.13, 13:15
            Wiesz,to może być kwestia tego,że masz problem przystosować się do nowych oczekiwań na uczelni i dlatego jesteś pod dużym obciążeniem psychicznym, co wpływa negatywnie na Twoje możliwości uczenia się.Ponadto ,jak piszesz jesteś osamotniony w grupie,co też może być źródłem dodatkowego stresu.
            Jeśli to był Twój wymarzony kierunek to nie rezygnowałabym tak szybko.Może drugi rok okaże się znacznie łatwiejszy ?
            • drgonzo9 Re: Ustal sobie plan działania. 11.05.13, 15:27
              Dlatego tak się waham. Bo z jednej strony mi szkoda, w końcu od lat o tym marzyłem, sporo nauki w międzyczasie (czego nie żałuję), a z drugiej coś jest nie tak.
              Może faktycznie problem tkwi w tym braku znajomych i wiecznym byciu na uboczu.
              Druga sprawa to same studia, które łatwe nie sa.
              • aqua48 Re: Ustal sobie plan działania. 11.05.13, 15:44
                wiesz znam ludzi, którzy po trzech latach studiów technicznych zmienili kierunek na humanistyczny. Z całą pewnością nie było im łatwo podjąć taką decyzję, ani przekonać do niej najbliższych, zwłaszcza, że było to w latach kiedy jeszcze nie organizowano studiów dwuetapowych i znaczyło to, ze po prostu te trzy lata studiowali na darmo. Z drugiej strony warto moim zdaniem poświecić ten czas aby wiedzieć na pewno co chce się w życiu robić. Dlatego radzę, odstaw dopalacze, postaraj się zaliczyć sesję o własnych siłach, ewentualnie z pomocą kolegów, a dopiero jeśli Ci się nie uda to myśl o zmianie kierunku.
                Gdyby natomiast Ci się powiodło to daj sobie czas na przemyślenie wyboru. Być może drugi rok okaże się dużo łatwiejszy, i odetchniesz, a może też udałoby Ci się jednak dociągnąć i zrobić licencjat na dotychczasowych studiach i dopiero wtedy zmieniłbyś kierunek studiów drugiego stopnia, lub zrobił drugi licencjat z czegoś innego? Miałbyś w ten sposób więcej możliwości znalezienia pracy.
                Jeśli masz na roku zajęcia z jakimś sensownym prowadzącym, to możesz z nim omówić swoją sytuację, poradzić się go, i poprosić o wyrażenie opinii o Twoich możliwościach. Każdy wykładowca ma dyżur poza godzinami zajęć i jest wtedy do dyspozycji studentów. A wielu jest mądrych i życzliwych.
                • drgonzo9 Re: Ustal sobie plan działania. 11.05.13, 16:25
                  To mi najgorzej rzucić/odstawić. Kwestia przyzwyczajenia.
                  Tak w ogóle mądrze doradzasz.
                  Dziekuję.
                  • aqua48 Re: Ustal sobie plan działania. 11.05.13, 17:18
                    drgonzo9 napisał(a):

                    > To mi najgorzej rzucić/odstawić. Kwestia przyzwyczajenia.

                    Może zmniejsz częstotliwość stosowania na początek, i zmniejsz dawki? Albo zapytaj lekarza jak to zrobić najlepiej i bez szkody la samopoczucia, bo ja się na tym nie znam i nie doradzę właściwie. Są też rozmaite centra leczenia uzależnień gdzie możesz choćby telefonicznie i anonimowo zasięgnąć porady u fachowca.
                    A co do przyzwyczajeń - niestety nikt nie obiecywał, że życie będzie lekkie, łatwe i przyjemne. Warto wobec tego nauczyć się pokonywać rozmaite przeciwności losu bez wspomagaczy, pamiętając o tym, że z każdą pokonaną przeszkodą stajemy się nieco silniejsi i nieco mądrzejsi. Dasz radę!
              • malwi.2 Re: Ustal sobie plan działania. 12.05.13, 01:18
                zastanów się, ale tak na spokojnie, porozmawiaj sam ze sobą, Ty naprawdę tę matematykę zawsze tak lubiłeś?? czy może ktoś Ci to "lubienie" narzucił??

                to ważne, by umieć odróżniać to czego Ty chcesz od tego, czego oczekują od Ciebie inni...

                a może Ty wiesz czego chcesz, ale boisz się reakcji otoczenia, "rodzinki"

                dwa, trzy lata stracone na studiowanie tego co Ci nie przypasuje, to "ułamek" w porównaniu z całym życiem, warto naprawiać nie trafione wybory, one zawsze będą się zdarzały
                • drgonzo9 Re: Ustal sobie plan działania. 14.05.13, 11:29
                  Wiesz co, nie da się komus narzucić lubienia matematyki.
                  Wiem co mówię, bo miałem ,,przyjemność’’ chodzić w liceum z matematycznymi tumanami, którzy nie wiedzieli co to ciąg arytmetyczny.
                  Więc naprawdę chciałem to studiowac. Lepiej – nie mogłem się doczekac rozpoczęcia studiów. A tutaj – czar prysł. Ludzie średni, tacy z którymi nie potrafię złapac kontaktu, masę nauki, którą coraz gorzej ogarnąć.
                  Pewnie, idąc na te studia wiedziałem, z czym to się je, i że to nie jest zabawa, ale widac nie przewidziałem, że aż tak ciężko mi będzie szło.
                  Zawsze też zastanawiałem się nad farmacją – i rozważam studia na tym kierunku.
                  • 1lapaz Re: Ustal sobie plan działania. 14.05.13, 12:02
                    Pierwszy rok na studiach jest najgorszy. To inny świat, po liceum, masz inny tryb nauki, w którym dużo zależy od ciebie. Nie porównuj się z nikim bo to nie ma sensu, zresztą na pierwszym roku, to naprawdę nie wiem jakie masz kryteria, żeby oceniać siebie w stosunku do innych. Pewnie jest tak, ze ktos jest dobry w statystyce, ktoś inny w czyms tam, a ty jestes gorszy od 20 innych osób, lepszych ale jakby w grupie, a nie idywidualnie. Matematyka to fajny kierunek. Bedzie z gorki, a jak nie okażesz się geniuszem to zostaniesz nauczycielem i jakos to bedzie :)
                  • to.niemozliwe Re: Ustal sobie plan działania. 14.05.13, 13:21
                    > Wiem co mówię, bo miałem ,,przyjemność’’ chodzić w liceum z matemat
                    > ycznymi tumanami, którzy nie wiedzieli co to ciąg arytmetyczny.
                    Ufff...pycha, panie pycha. Jeden z grzechów głównych. Po co?
                    • 1lapaz Re: Ustal sobie plan działania. 14.05.13, 13:25
                      to.niemozliwe napisał:

                      > > Wiem co mówię, bo miałem ,,przyjemność’’ chodzić w liceum z m
                      > atemat
                      > > ycznymi tumanami, którzy nie wiedzieli co to ciąg arytmetyczny.
                      > Ufff...pycha, panie pycha. Jeden z grzechów głównych. Po co?

                      Po CO? po jaka cholere probujesz kogos z konkretnym problemem wpedzac w inne? kompleks ?
                    • drgonzo9 Re: Ustal sobie plan działania. 22.05.13, 16:46
                      Panie, prawda w oczy kole, nie?
                      • drgonzo9 Re: Ustal sobie plan działania. 22.05.13, 16:47
                        To było do to.niemozliwe
                        • aqua48 Re: Ustal sobie plan działania. 23.05.13, 10:40
                          drgonzo9 napisał(a):

                          > To było do to.niemozliwe

                          To.niemożliwe ma rację. Poniżanie innych, aby poprawić sobie samoocenę nie jest dobrą drogą do budowania własnej wartości..
                          • drgonzo9 Re: Ustal sobie plan działania. 23.05.13, 22:06
                            No przepraszam
                            To stwierdzenie faktu.
                            Jak ktoś nie potrafi rozwiązać najprostszych matematycznych działań, to coś nie tak z nim.
                            Ale oczywiście najlepiej od razu wyjeżdżać w takich przypadkach z dyskalkulią.
                  • malwi.2 Re: Ustal sobie plan działania. 14.05.13, 16:12
                    ja lubiłam :) (matematykę)

                    może ktoś być słaby z matematyki, ale pasjonować się historią literatury, historią malarstwa, być dobrym w piłce nożnej, albo od najmłodszych lat uwielbiać "grzebać" przy samochodzie i być w przyszłości świetnym mechanikiem samochodowym

                    spróbuj zaliczyć ten semestr, na farmację możesz próbować się dostać, a jak się dostaniesz podejmiesz decyzję: matematyka czy farmacja

                    a w liceum znajomych miałeś?? odnajdywałeś się wśród ludzi ze szkoły średniej?? może ścisłe umysły ciężko wchodzą w swobodne relacje ??;) ale daj im szanse, niech się też wyluzują, ale to dopiero na drugim roku
                    • drgonzo9 Re: Ustal sobie plan działania. 14.05.13, 19:36
                      > może ktoś być słaby z matematyki, ale pasjonować się historią literatury, histo
                      > rią malarstwa, być dobrym w piłce nożnej

                      Czyli czymś kompletnie nieprzyszłościowym.
                      Dobrych polskich piłkarzy nie ma, a historia to bardziej pasja.
                      Ot, humanistyczny bzdet.

                      Myslę o farmacji, myślę.

                      Znajomych w liceum miałem. Wąską grupkę bo wąską, ale zawsze.
                      Tutaj to kompletnie z nikim kontaktu nie łapię.
                      Może ich też czyms odstraszam.
                      • malwi.2 Re: Ustal sobie plan działania. 14.05.13, 22:50
                        drgonzo9 napisał(a):

                        > Dobrych polskich piłkarzy nie ma,

                        ale i tak dobrze zarabiają - skoro mowa o przyszłościowych pasjach - poza tym jest kilku dobrych

                        > Tutaj to kompletnie z nikim kontaktu nie łapię.
                        > Może ich też czyms odstraszam.

                        może tym, że jesteś bez przerwy zestresowany, spięty

                        ps. pasja sama w sobie jest cenna
                      • aqua48 Uwaga - inne studia! 15.05.13, 08:45
                        Farmacja jest jeszcze trudniejsza niż matematyka. Być może miałbyś większe predyspozycje do tego typu studiów - w dużej mierze pamięciowych, ale zanim rzucisz matematykę poszukaj kogoś kto jest obecnie na pierwszym roku farmacji i porozmawiaj z nim. Przejdź się na wydział, pogadaj z ludźmi na korytarzu o specyfice tych studiów, a może nawet za zgodą prowadzącego wpuszczą Cię na jakiś wykład, żebyś mógł zobaczyć jaki jest poziom i czy rzeczywiście Twoje wyobrażenia mają coś wspólnego z rzeczywistością.
                        Byłeś w liceum świetny z chemii oraz biologii, uczyłeś się tych przedmiotów kiedykolwiek z podręczników akademickich i w zakresie rozszerzonym?
    • yadaxad Re: Chyba powoli nie wyrabiam 14.05.13, 20:26
      Z przemordowanymi studiami i tak skończysz na zmywaku. Dyplom już nic nie gwarantuje. Na twoje miejsce przyjmą kogoś zapalonego w temacie. Akurat się niszczysz. Wal to, bo inaczej to ciebie powali. Masz mentalność licealisty, który musi zrobić wypracowanie na stopień, by dostać ocenę. Już nie o to chodzi. Zacznij szukać siebie. Bo nie jesteś dorosły, myślisz że jak będziesz słuchać innych, to jak dziecku, wszystko się ułoży. Wyobrażenia twoich rodziców już nijak się mają do tego jak pójdzie twoje życje. Nie chciej przynosić szóstki mamusi ze szkoły. Szukaj swojego tematu, by ułożyć swoje życie, które zacznij traktować poważnie. Uznanie z domu już twoim życiem nie ma nic wspólnego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja