czy? i dlaczego upodabniamy sie?

20.05.13, 19:53
do ludzi, z ktorymi:
przebywamy najwiecej
mamy najsilniejsze wiezi
i inne naj.

?
    • gold_paula Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 20.05.13, 21:07
      Ciekawy temat ruszyłeś/aś :)

      Sama jestem ciekawa czemu tak jest
    • szaman.ka Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 09:12
      Owszem,upodobniamy się.Nawet często pies i jego właściciel są podobni do siebie.
      Między osobami żyjącymi razem zachodzą interakcje na różnych poziomach,zarówno widzialnych jak i niewidzialnych np.mentalnym,emocjonalnym,duchowym.
      (Zwolennicy redukcjonizmu materialistycznego znowu się rzucą na mnie, za ten poziom duchowy.Ja jednak uważam,że człowiek jest czymś więcej, niż kupą gówna,która całkowicie po śmierci się rozkłada.)
      Często się zdarza,że małżonkowie dłużej żyjący razem maja podobne choroby,lub nawet takie same,lub też podobne organy ciała im chorują.
      • kropidlo5 Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 13:29
        Najpierw taka ciekawostka: czytalem kiedys, ze jesli kilka kobiet razem ze soba duzo przebywa (domownciy, wynajem, praca) to ich miesiaczki zaczynaja sie synchronizowac i po pewnym czasie wszystkie miesiaczkuja razem.
        To tak odnosnie upodabniania sie w aspekcie niedostrzegalnym, na poziomie feromonow czy czego tam. Tak, upodabniamy sie, jak najbardziej. wierze w to. Na trzech poziomach:
        - swiadomym- czyli wzajemna inspiracja, edukacja, stopniowe zblizanie sie zainteresowan, trybu zycia.
        - nieswiadomym- powiedzonka, gesty, nawyki, atmosfera, emocje, przekonania
        - metafizycznym

        Upodabniamy sie swiadomie i nieswiadomie. Podkreslam to, bowiem niektorzy wierza, ze nie ma upodabniania nieswiadomego, tylko dobrowolnosc- na tym forum podobne podejscie ma np Kim ja jestem- ale ja mysle, ze to czesciowa prawda:) To znaczy mysle, ze faktycznie upodobnimy sie bardziej do osob ktore cos tam dla nas znacza- ale to znaczenie jakie nadajemy wcale nie musi byc swiadome
        • malwi.2 Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 21:22
          z tym upodabnianiem się jeśli chodzi o emocje to bym się nie zgodziła, no chyba , że dwie osoby w związku mają podobny poziom wrażliwości, ale czasem są to pod tym względem dwie różne osobowości: jedna stabilna emocjonalnie a druga mocno rozchwiana

          wszystko inne, to faktycznie tak - ludzie się upodabniają, przejmują od siebie różne cechy, tryb życia, punkt widzenia, poglady, np. na temat wychowania dziceka, itp. jakby dążą w tym samym kierunku, a może to jest tak jak pisze inny forumowicz, ze łączymy się w pary z ludźmi do nas podobnymi
          • szaman.ka Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 22:12
            Nie wiem dlaczego uważasz,że emocje są tym zakresem,w którym się nie upodobniamy skoro emocje są bardzo zaraźliwe i się bardzo łatwo udzielają?
            • malwi.2 Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 22.05.13, 08:43
              > Nie wiem dlaczego uważasz,że emocje są tym zakresem,w którym się nie upodobniam
              > y skoro emocje są bardzo zaraźliwe i się bardzo łatwo udzielają?

              coś w tym jest... tymczasowe emocje mogą się udzielać, ale takie głębsze odczuwanie raczej u ludzi się nie zmienia, moja druga połowa to ostoja spokoju, ja przeciwieństwo, na środku drogi nigdy się nie spotkamy ;) ja potrafię się byle czym zestresować lub np. wzruszyć czy czuć się zażenowaną nieadekwatnie do sytuacji, mojej drugiej połowie po latach bycia ze mną, np. ten próg na stres (na szczęście) się nie obniża, ale i mi nie podwyższa się
              • malwi.2 Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 22.05.13, 08:49
                ...tylko że spokojna osoba działa na mnie kojąco, nie "zestresowywuje" mnie bardziej, ale on ma z kolei częściej powody do rozdrażnienia będąc ze mną

          • kropidlo5 Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 22:37
            A ja bym powiedzial, ze emocje jak malo co sie rozprzestrzeniaja. Na tym polega zreszta tzw toksycznosc, mniej na tym, co jest mowione, ale jakim tonem, w jakim kontekscie. Szczegolnie podatne na to sa osoby ze sklonnoscia do wspoluzaleznien, ktore wrecz biora odpowiedzlanosc za czyjes emocje, ale jak ekspozycja jest silna to i twardy sie zlamie. Mozna sie zarazic negatywizmem, nerwowa atmosfera, zazdroscia, podejrzliwoscia. Czasem niekoniecznie ta sama emocja pojawia sie u drugiej osoby, ale tak jakby odpowiedz- jak w dialogu. Na przyklad odpowiedzia na zlosliwosc bedzie przewrazliwienie i nerwowosc, odpowiedzia na oskarzenia- poczucie winy, na zazdrosc- poczucie krzywdy i tak dalej.

            Szczegolnie silnie dziala to, gdy soba druga jest bliska ale jeszcze wazniejsze jest wg mnie poczucie izolacji i osaczenie. Poczucie- bo to nie musi byc stan fizyczny, wystarczy emocjonalny. Tak przeciez malzonkowie 'zalatwiaja' psychicznie druga polowe bardzo czesto, albo przelozeni w pracy niszcza psychicznie podwladnych.
    • spierdalajta Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 13:22
      Do rodzicow.
    • izawawa Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 14:23
      Upodabniamy się do tych, którzy nam w jakiś sposób imponują. Bo chcemy być tacy sami.
      • szaman.ka Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 14:39
        Nie tylko. Jeśli dwie osoby się nienawidzą,to mogą się związać takim nierozłącznym węzłem,że będą swoimi lustrzanymi odbiciami.
        • izawawa Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 15:09
          Pytanie brzmiał: "Czy i dlaczego upodabniamy się do ludzi z którymi: przebywamy najwięcej
          mamy najsilniejsze więzi i inne naj".
          Czy nienawiść jest najsilniejszym uczuciem i czy z kimś kogo nienawidzę przebywam najczęściej? Oczywiście nienawiść może mnie zdominować i mogę zachowywać się tak samo jak ten ktoś znienawidzony ale bardziej upatruję tu działania "wet za wet', "oko za oko" , bądź też mogę przybrać czyjąś pozę w celach prześmiewczych ale w obu przypadkach jest to ŚWIADOME DZIAŁANIE NA CZYJĄŚ SZKODĘ. Z reguły upodabniamy się jednak do kogoś nie dlatego żeby zrobić mu na złość ale dlatego bo jest dla nas jakimś autorytetem, nawet małe dziewczynki zakładają pięć numerów za duże szpilki bo chcą być "takie jak mama" ;)
          • szaman.ka Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 15:19
            Tak,nienawiść może być bardzo silnym uczuciem,które spina dwie osoby, czasami do grobowej deski jednej z nich.Zdarza się,że takie osoby mimo swojej nienawiści nie potrafią bez siebie żyć.
            Nienawiść tak potrafi zaślepiać,że trudno powiedzieć na ile świadome są swoich emocji.Często takie więzy łączą rodzice z dziećmi,lub rodzeństwo.
            • izawawa Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 15:52
              Szamanko, wyciągasz jakieś ekstrema. Założeniem, celem nienawiści jest zniszczenie kogoś, pragnienie żeby go szlag trafił, wdeptanie go w ziemię a jak już ten cel osiągnę to co? Kogo będę wtedy nienawidzić?
              Czytam książki pana X bo odpowiadają mi jego poglądy, ubieram się jak pani Y bo podoba mi się jej styl, zapatrzona jestem jak w obrazek i spijam słowa z ust kogoś mądrzejszego ode mnie właśnie dlatego, że jest mądrzejszy i nawet jeśli kiedyś gust mi się zmieni czy w jakiś sposób znikną z mojego życia to ... cóż :) Dużo łatwiej będzie mi znaleźć nowy autorytet niż nowego wroga.
              • szaman.ka Re: czy? i dlaczego upodabniamy sie? 21.05.13, 17:00
                Pewnie za dużo ostatnio oglądałam programów E.Jaworowicz.Ona takie ekstrema ciągle pokazuje.
    • hansii gdy mamy slaby charakter... 21.05.13, 16:59
      w innym wypadku - to oni sie do nas upodabniaja :)
      • kropidlo5 Re: gdy mamy slaby charakter... 21.05.13, 20:12
        hansii napisał:

        > w innym wypadku - to oni sie do nas upodabniaja :)

        Troche tak, ale troche to tez dziala w druga strone. Jesli strona jest w relacji 'silniejsza' to tez mimo wszystko czerpie od 'slabszego'- nawet nieswiadomie.

        Duzo tego upodabniania sie to rzeczy male, ale jak sie uzbiera to sie robi duzo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja