jestem kobietą-bluszczem

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:21
No właśnie chyba jestem. Mój mąż jest dla mnie wszystkim, nie mam nic oprócz
niego: pracy, własnych znajomych. Od kilku lat siedze w domu, troche
dorabiam, ale niewiele i wciąż czekam, aż bedzie miał dla mnie czas. Nie
potrafię nic zrobić jak go nie ma w domu, nie umiem sama wyjść, sama nic
załatwić.Wszystko co robię robie tylko dla niego, bez niego nic mnie nie
cieszy i robie dzieki niemu. Jetsem niezaradna życiowo, nie umiałabym sobie
sama poradzić bez niego. Wiem, ze to jest źle, ale nie umiem inaczej. Nie
umiem być samodzielna i niezależna. Jak z tym walczyć? Jak to zmienić? Jak
stać się sobą a nie cieniem własnego męża? Bo wiem, ze w końcu mnie rzuci
dla jakiejś niezależnej kobiety, która nie będzie jego uczepiona. I skąd się
biorą takie bluszcze?

pozdrawiam
    • ziemiomorze Re: jestem kobietą-bluszczem 27.07.04, 13:28
      Od czego uciekasz?
      Co masz z tego, w czym tkwisz?
      Dlaczego chcesz to zmienic?

      Sobie odpowiedz,
      zet
    • daneczka78 Re: jestem kobietą-bluszczem 27.07.04, 19:19
      czasem zastanawiam się czy też nie jestem taka. Myślę, że gdybym go nie miała
      to poradziłabym sobie ze wszystkim ale skoro już jest to bardzo wiele spraw
      załatwia za mnie. Uwielbiam spędzać z nim czas, jak wychodzę na spotkania z
      przyjaciółkami to chcę jak najszybciej wracać do niego, nie mam wielu
      znajomych, nie mam z kim pogadać przez telefon a właściwie nie mam ochoty.
      Problem jest w tym, że ja najchętniej oczekiwałabym tego samego od niego.
      Denerwuje mnie jak rozmawia z kimś innym, jak poświęca komuś innemu swój czas,
      jak z innymi mailuje, itd. Jestem chorobliwie zazdrosna przez co go krzywdze i
      psuje nasz związek, bo wiadomo, że on chce mieć swoich przyjaciół (akurat ma
      więcej przyjaciółek) i chce mieć większą swobodę.
      • malvvina Re: jestem kobietą-bluszczem 27.07.04, 19:44
        no a jak wam tak dobrze ...?
        • Gość: daneczka78 Re: jestem kobietą-bluszczem IP: *.icpnet.pl 27.07.04, 20:00
          no nie jest dobrze. Wiem, że mój mąż czuje się ograniczany i czasem mi to
          wypomina. Nie zabraniam mu kontaktów, np. telefonicznych ze znajomymi ale jak z
          kimś rozmawia to we mnie w środku coś wariuje. Kilka razy rozpłakałam się z
          tego powodu, co on odbiera jako oznakę zaborczości. Co gorsze, jestem potwornie
          zaborcza.
    • Gość: Zona? Re: jestem kobietą-bluszczem IP: *.proxy.aol.com 27.07.04, 19:58
      Stan na nogi JAK NAJSZYBCIEJ /idz do poradni moze dla kobiet nie wiem jakie sa
      w Polsce/ bo zaplacisz ,tak jak ja zaplacilam ,obudz sie bo bedziesz NICZYM a
      on rzeczywiscie poszuka sobie inna,nie strasze ciebie taka jest
      prawda.Pozdrawiam
    • mary_ann Re: jestem kobietą-bluszczem 27.07.04, 20:50

      Gość portalu: natalia napisał(a):

      I skąd się
      > biorą takie bluszcze?

      Moja teoria - z niskiego poczucia własnej wartości i/lub niezaspokojonego
      poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie (bo tak naprawdę głownie poszukujesz w
      partnerze... opiekuna, prawda?)
      Czy to patologia? Hmm... Jest wiele małżeństw, ktore dobrze funkcjonują w takim
      układzie (wszak taka podległość i niesamodzielność do niedawna była wręcz
      obowiązkowym atrybutem kobiety) - to trochę kwestia szczęscia w doborze. Rację
      mają jednak Ci, którzy w tym układzie widzą pewne zagrożenie. Faceci
      niewieścieją i sami szukają opiekunek...:-((
      • Gość: mya Re: jestem kobietą-bluszczem IP: *.elknet.pl / 212.244.162.* 27.07.04, 22:01
        uwazam ze mary_ann ma racje twierdzac,ze bierze sie to z niskiego poczucia
        wlasnej wartosci.Najwyrazniej kobiety w takiej sytuacji czuja sie gorsze od
        swojego meza i uwazaja ze same sobie nie poradza z zalatwieniem czegos,a
        najlepiej zrobi to ich maz.Sadze ze moze to tez wynikac z pewnych doswiadczen z
        dziecinstwa, tzn. rodzice wyreczajacy we wszystkim swoje dzieci,ktore potem nie
        sa zaradne i boja sie cokolwiek zrobic same.
    • Gość: daisy_s Re: jestem kobietą-bluszczem IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 04.08.04, 22:52
      kobietko bluszczyku po co tak gmatwac sobie zywot zapuszczajac mozg w zwoj
      bluszczu, po co. Widze ze masz niezrownany talent pisarski.Siedzisz w domu
      bezczynnie a moze tak zacznij dla pokrzepu ducha pisac ksiazki. Np o milosci
      albo horror to dobrze idzie. I co daje? ano beda pieniadze i tak o to bedziesz
      niezalezna a swoja fantazje pisz i pizs o np zakochanyuch bluszczach, ktore maz
      zadzgal nozem aby sie od niego odkleily itp.Co ty NATo?
    • procesor Re: jestem kobietą-bluszczem 04.08.04, 23:31
      Czy zawsze taka byłaś??

      Ile lat jestescie po slubie? Dzieci chyba nie macie?? Jak zachowywałś sie w
      rodzinie??

      Dziewczyno - to trzeba zmieniac jak najszybciej. To chore. Próbuj choćby
      drobnych kroczków. Codziennie na spacer czy jazde rowerem - w czasie gdy go nie
      ma. Na litość, zakupów tez bez niego nie robisz?? Nie wierze.. Nie wiem gdzie
      mieszkasz, ale może jakieś kursy, szkoła językowa. Staraj sie przebywac wśród
      ludzi i nawiązywac kontakty. Idź do banku, zapłać rachunki. Ucz sie.

      Słusznie się boisz że on może z czasem nie mieć z toba kontaktu. W końcu kto
      gada z włąsnym cieniem? I tłumacz sobie że wszystko co robisz - to z miłości do
      niego. Sobie tłumacz. "Rozwijam sie, dbam o siebie bo chcę byc dla niego zawsze
      atrakcyjna i intrygująca".

      Jeśli zawsze tak miałaś z tym bluszczowaniem - to kwestia domu w którym sie
      wychowałaś. Opowiesz coś o nim??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja