Chyba się wypaliłem (praca)

26.05.13, 21:45
Chyba zupełnie się wypaliłem. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Na nic nie mam ochoty. Jednak rzecz najważniejsza: praca. 4 lata temu skończyłem weterynarię. Studia sporo mnie kosztowały, głównie pod względem psychiki. Nie dość, że mase nauki, kucie po nocach, to jeszcze same praktyki na wecie to mało przyjemna rzecz. Sporo brudu, smrodu. Praktyki w rzeźni to pikuś. Nie wszystkie zwierzątka są pachnące i zadbane. Niejednokrotnie trafiają się zwierzaki, których właściciele mieli przeróżne pomysły. Przypadki zarobaczenia i zapchlenia to w sumie przypadki łagodne. Rany, w których zalęgły się larwy much, obrażenia narz. wewnętrznych, bo właścicielowi się znudził zwierzak i zrobił sobie z niego worek treningowy, głodzenie - to jedne z wielu takich sytuacji. Dochodzi jeszcze masę operacji, porodów. I nie tylko pieski i kotki, ale wszelkiej maści gryzonie, ptaki, bydło.
Praca w klinice niewiele lepsza, o ile nie gorsza. Medycyna często zaskakuje. I powoli zaczynam żałować wyboru takiego zawodu. Czuje, że nie daje mi to satysfakcji. Zapał to był na początku, teraz bardziej przymus. Zniechęciły mnie studia. I tak to się ciągnie. Chodzę do pracy, bo muszę. Szkoda marnować tylu lat ciężkiej nauki. Z drugiej strony mam ochotę rzucić to w diabły, i znaleźć inną pracę. I tak się miotam dzień w dzień.
W sumie nie wiem, co zmienić i w jakim kierunku pójść. Czy zostać przy weterynarii, czy poszukać czegoś innego. Wiem, mało zdecydowany jestem. Ale tak już od dłuższego czasu.
I nie wiem, co zrobić, żeby znaleźć jak najlepsze wyjście.
    • lifeisaparadox Re: Chyba się wypaliłem (praca) 26.05.13, 21:50
      Może zrób specjalizację z psychologii zwierząt (czy jak to się tam nazywa). Wychowanie, psychika, tresura i relacje właściciel-zwierzak. To może być całkiem ciekawe.
      Zależy czym się interesujesz.
      • clarissa3 Re: Chyba się wypaliłem (praca) 26.05.13, 22:11
        Jesli w miescie, to ja bym poszukala kumpla czy kumpeli o podobnych uczuciach i klinike dla pieskow i kotkow w jakiejs porzadnej dzielnicy otworzyla. Teraz chyba juz kazdy ma pieska w miescie? Takie kliniki handluja tez karma - za porozumieniem z producentami. Moze ci taka klinike zasponsoruja?
        A we znajomej mi wsi weterynarz to jak krol zyje! :)
        • ganges29 Re: Chyba się wypaliłem (praca) 26.05.13, 22:20
          Heh, przypomniało mi się: raz przyszedł do kliniki pan, który przyniósł ze sobą swojego ukochanego ptasznika, i głosem niemal zrozpaczonym prosił, żebym zbadał i sprawdził, czy wszystko w porządku, bo się pająk dziwnie zachowuje. Ptasznik się do wylinki zbliżał. Ale że pan niedoświadczony i początkujący, to nie wiedział.
      • ganges29 Re: Chyba się wypaliłem (praca) 26.05.13, 22:14
        Właśnie sam nie wiem.
        Chodzę do tej pracy i się zastanawiam, po co.
        Na co dzień użeram się z różnymi ludźmi, do tego już bez żadnych studiów muszę się wykazać sporym wyczuciem, empatią i znajomością przeróżnych zachowań zwierząt, bo trzeba pamiętac o jednym: zwierzak mi nie powie, co go boli, i co mu dolega, a prawda jest taka, że właściciele często nie mówią prawdy.
        Zwierzęta też są różne. Jedne dają się badać bez przeszkód, inne próbuję zadrapać przy samym pobieraniu krwi, i często jest tak, że trzeba siłą przytrzymywać, żeby w ogóle zbadać.
        I każde zwierzę różnie reaguje na leczenie. Może być to samo schorzenie, ale trzeba dobierać inne leki, bo to, co pomaga jednemu, drugiemu niekoniecznie.
        Chorób masę, metod diagnostyki/leczenia masę, znać trzeba anatomię, fizjologię i choroby kilku gatunków zwierząt, i prawda jest taka, że trzeba się non stop dokształcać, jak się chce na weterynaryjnym rynku utrzymać (co w praktyce wcale tak różowo nie wygląda).
        • to.niemozliwe Re: Chyba się wypaliłem (praca) 27.05.13, 04:45
          To moze cos z okoloweterynarii, w sensie, zeby wykorzystac dotychczas zdobyte kompetencje, np. sprzedaz lekow, odzywek, narzedzi, oprzyrzadowania?
          A jak tam ze sprawami potencjalnie rownowazacymi stresy pracy zawodowej - zwiazek, hobby, rodzina, sport, duchowosc...?
          Warto miec swoich kilka rownoleglych, waznych tematow.
          • clarissa3 Wiem! ;) 27.05.13, 13:44
            A pisac lubisz? Wez wolne i ksiazke napisz - wytknij jak to ludzie ze zwierzetami sie obchodza, jaki to zawod i co tam sie dzieje - to wszystko czego nie lubisz. Takie pisanie jest terapeutycznym zajeciem wiec nowe pomysly w trakcie sie pojawia. Mozesz kolumne w lokalnej gazecie tez prowadzic, lub wiekszej z czasem, pt. 'weterynarz radzi' i odpowiadac na proste pytania czytelnikow, a na bardziej skomplikowane za kase.

            Albo kup gdzies kawalek ziemi, zorganizuj farme jak galerie sztuki (kon, krowa, kilka owiec i swin + drob) i za kase szkolne wycieczki oprowadzaj? ... W spokojnych chwilach piszac? O!:)
            • clarissa3 Re: Wiem! ;) 27.05.13, 13:59
              albo wroc na uniwerek pisac doktorat o ktoryms z tych problemow ktore podczas pracy zauwazyles..? :)

              Powodzenia!
            • ganges29 Re: Wiem! ;) 27.05.13, 14:54
              Z pisaniem dobry pomysł.
              Miałbym wielką ochotę napisać coś, co uświadomiłoby ludziom, że weterynaria nie jest lajtowym kierunkiem (znam takich, co tak uważają), i bardzo często nauki na tym kierunku jest jeszcze więcej, niż w przypadku medycyny ludzkiej (ze względów wiadomych).
              I żeby uświadomić przyszłym kandydatom, że weta to 5,5 lat harówy (w dosłownym tego słowa znaczeniu), a trzy pierwsze lata studiów to, ujmijmy to, koszmar (na moim roku w ciągu pierwszych lat odpadło masę osób).
              I nie chodzi o to, żeby kogoś zniechęć do weterynarii jako takiej - ale żeby uświadomić z czym to się je, i na co się trzeba nastawić.
              • clarissa3 Re: Wiem! ;) 27.05.13, 15:08
                No wlasnie wlasnie! Zeby decydujac sie wiedzieli co to jest w co wchodza! Ani pozytywnie ani negatywnie, pasywnie, trzezwo i szczegolowo, uzywajac 'case study' plus troche humoru na koniec;) Mysle ze mialaby taka publikacja powodzenie, i moze by cie nawet uniwersytet zasponsorowal do napisania takiej? Pomysl tez o tym doktoracie, gdy sie juz rozkrecisz;))
                • ganges29 Re: Wiem! ;) 27.05.13, 17:34
                  Jest jeszcze praca w hurtowni leków weterynaryjnych (o czym też myślałem).
                  Wiąże się to ze sporymi zmianami, ale mnie chyba tego potrzeba. Chociaż trochę.
          • ganges29 Re: Chyba się wypaliłem (praca) 27.05.13, 17:38
            Mam tam taką swoją rozrywkę, którą jednak muszę w pewnym stopniu ukrywać, żeby problemów sobie nie narobić.
            Nie jest to coś ,,strasznego'', ale ludzie mogliby na to krzywo patrzeć.
            Związków już zaliczyłem kilka, ale na razie żadnego stałego.
            • ganges29 Re: Chyba się wypaliłem (praca) 27.05.13, 17:39
              To oczywiście na pytanie ,,to.niemożliwe'' było
    • malwi.2 Re: Chyba się wypaliłem (praca) 27.05.13, 07:21
      a ja bym dała ci pod rozwagę nawet zupełne porzucenie zawodu

      jeśli to co robisz okazało się nietrafionym wyborem i zupełnie masz dość weterynarii i spokrewnionych z nią zawodów to nie ma co się zamęczać, życie masz TYLKO jedno

      czym jest 9 lat w stosunku do całego życia?? ile osób przekwalifikowywuje się i robi zupełnie coś innego??

      studia i lata pracy to nie jest czas stracony dla ciebie, to na pewno WAŻNY czas w twoim życiu, zdobyłeś jakąś wiedzę, doświadczenie, nauczyłeś się czegoś o życiu, o jego innych aspektach

      z pewnością nie będzie ci łatwo odnaleźć się w innym zawodzie, gdyż będziesz musiał zaczynać praktycznie od zera, ale najważniejsze, byś nie marnował całego życia na wewnętrzna walkę z sobą tylko w imię niestraconych pięciu lat życia

      rozważ jakie masz alternatywy i działaj
      powodzenia
      • hansii dlaczego zupełne ? 27.05.13, 13:25
        malwi.2 napisała:
        > a ja bym dała ci pod rozwagę nawet zupełne porzucenie zawodu

        dlaczego zupełne ?
        z weterynarzem to przeciez tak - jak i z lekarzem.
        gdy ma za duzo empatii do pacjentow - to sie rozchoruje.

        a ma przeciez doskonaly punkt wyjscia do przejscia na druga strone barierki
        - ochronki dla zwierzat i wszelkie inne formy ich ochrony.
        ale bez uzywania skalpela.
        - bo do tego trzeba "twardziela".
        • ganges29 Re: dlaczego zupełne ? 27.05.13, 14:48
          Jak szedłem na weterynarię, to wielokrotnie powtarzano mi, że to nie jest zawód dla ludzi, którzy lubią zwierzęta.
          Chodzi o to, że łatwiej komuś, kto zwierzęta traktuje obojętnie, bo często odbywa się to na zasadzie: badanie/leczenie/do domu - bez żadnej empatii i delikatnego podejścia.
          Z drugiej strony ciężko mi sobie wyobrazić, żeby zawód lekarza weterynarii wykonywał ktoś, dla kogo zwierzęta są jak przedmioty - chyba byłaby to wtedy najgorsza praca.
          Chociaż znam dwóch takich. Co jednak jest rzadkością.
          • hansii Re: dlaczego zupełne ? 28.05.13, 14:25
            Bez zlosliwosci. - ale nie filozofuj.

            przyszedles tutaj - bo chcesz porady.
            a diagnoza jest taka, ze nie jestes twardzielem i ta praca Cie wykancza.
            Lubisz zwierzeta, ale nie lubisz sytuacji drastycznych.
            zajmij sie wiec "miekka" pomoca dla nich.
            • ganges29 Re: dlaczego zupełne ? 28.05.13, 18:41
              Nie filozofuję.
              Jakoś przebrnąłem przez te studia, więc chyba aż tak źle ze mną nie jest.
              Ale może faktycznie do pracy jako lek wet nie do końca się nadaję.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja