arandano
29.05.13, 22:18
dzieje sie ona na poziomie decydowania czy w danym moencie robic to czy to.
mam wrazenie, ze ona reprezentuje 1 z wariantow. ten, ktory ja /ona?/ probuje sobie narzuc mechanicznie. i w tym mmomencie chyba stowarzyszane z nia i w obronie odrzucane. nie wazne co to jest. samo skojarzenie z narzucanie ta to odrzucenie, bardzo silne, powoduje.
inaczej nie rozumiem, czemu mialabym sabotowac sama siebie.
bo mam wrazenie, ze robie samej sobie wbrew. tak jak wtedy kiedy ona mogla mna spowodowac zebym zrobila cos czego nie chcialam najbardziej na swiecie, a ona mogla to
na mnie wymusic korzystajac z rozlicznych narzedzi, ktore ma twoj biologiczny reproduktor,
przez bardzo dlugi czas do dyspozycji.
do tego to byly rzeczy, ktore byly wbrew moim podstawowym ludzkim interesom, ale ona jest psychopatka wiec wladza, jakby nie byla amoralna, jest jej pierwsza potrzeba.
alternatywnie moge miec natezony konflikt niezaspokojonych waznych potrzeb, i to one mnie tak rozbijaja.
albo mam za duzo rzeczy na glowie. jakas nerwice. i rozsypke w reakcji na proby dzialan.
jak oceniacie?