bodzio_bodzio
28.07.04, 02:00
tak mi smutno jest często, często w nocy gdy nie mogę spać, gdy nie mogę
zasnąć, proszę wtedy Boga żeby zmienił moje życie, żeby rozświetlił drogi,
żeby mój anioł stróż coś ze mną zrobił, zabrał w krainę wszechwiedzy i
powiedział co dalej czynić aby dobrze przeżyć życie, nie wiem... a wystarczy
wcześniej 2 piwka i jest fajnie, często nawet przed pierwszym piwkiem już się
cieszę na samą myśl. wtedy potrafię myśleć, nie zapętlać się w smutku, w
problemach. jestem bardzo szczęśliwy, ale tylko wtedy. poza tym życie jest
szare. piję to piwo czasem codziennie czasem raz na tydzień (tak od 2 lat).
mam potencjał, mógłbym coś zrobić ze swoim życiem, już co nieco osiągnąłem.
jednak problemy też by się znalazły. skomplikowana przeszłość (jak dla mnie).
no i pat. a potrzebny jest rozwój. kończę dwa atrakcyjne kierunki, rozumiem
trochę ze świata, trochę go widziałem (ok moja subiektywna opinia), dorabianie
na życie i piwko, ale mam ambicje i szanse, marzenia czasem, plany, ale jednak
przeszłość i osobowość skłaniająca do ześlizgiwania się ze ściany na którą się
wspinam(chociaż się nie przyznaję, ale każdy młody człowiek się wspina).
oczywiście brak kobiety jest zajebiście istotnym elementem który nienormuje
mojego stanu. faluje między zdołowaniem a piwkiem. coś jakby mikrochoroba
afektywno-dwubiegunowa.
no nic, piwo juz dawno przestalo dzialac.