Ktory jest dojrzaly?

08.06.13, 19:59
Do pracy w fabryce przychodzi dwoch nowych pracownikow. Po jakims czasie okazuje sie, ze wiekszosc pracownikow jest leniwa i zwala obowiazki na innych, taka kultura pracy. Menadzerowie nie wnikaja w to, co i kto robi, ma byc zrobione.
Pracownik A pracuje uczciwie, wychodzac z zalozenia, ze placa mu za prace a to co robia pozostali nie interesuje go. W efekcie wykonuje podwojna prace, bo nadrabia zaniedbania i zaleglosci innych. Menadzerowie nic z tym nie robia, bo praca jest wykonana, a A zdaza ze wszystkim.
Pracownik B obserwuje co sie dzieje i nie chce pracowac wiecej niz inni. Domaga sie rownego podzialu pracy. Idze ze skarga do menadzera, jednak ten mowi mu, ze co robia inni pracownicy nie jest jego sprawa a on ma placone za prace, wiec ma robic tyle, ile moze. PRacownik odwoluje sie dalej, w koncu zwalnia sie.

Ktory czlowiek- A czy B- jest osoba dojrzala i zachowuje sie prawidlowo?
    • yaxe Re: Ktory jest dojrzaly? 08.06.13, 22:29
      ciekawe zagadnienie, tylko ze nieprzystajace do realiow


      dojrzaly ten co musi utrzymac rodzine wiec pracuje,

      dojrzaly tez ten co odchodzi ale odchodzi bo ma taka mozliwosc

      najdojrzalszy ten ktory potrafi wymusic rowny podzial pracy, niekoniecznie sie odwolujac
      • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 08:13
        yaxe napisała:

        > ciekawe zagadnienie, tylko ze nieprzystajace do realiow
        >
        >
        > dojrzaly ten co musi utrzymac rodzine wiec pracuje,
        >
        > dojrzaly tez ten co odchodzi ale odchodzi bo ma taka mozliwosc
        >
        > najdojrzalszy ten ktory potrafi wymusic rowny podzial pracy, niekoniecznie sie
        > odwolujac


        Element przymusu oczywiscie moze odgrywac role, inaczej bedzie kozaczyl ktos, kto ma oszczednosci i nikogo na utrzymaniu a inaczej ktos, kto ma 4 dzieci.
        Wymusic nie odwolujac sie? Jak? Jesli pracownicy sa leniwi, to jak ich zmieni?

        A scenariusz wcale nie jest odlegly od zycia. Spotkalem w roznych korporacjach zarowno pracownikow typu A jak i B, wiecej, bywalem pracownikiem A i B w pewnych momentach, chociaz blizej B.
        Ostatecznie jednak uznalem, ze najlepiej jest byc C- jesli wejdziesz miedzy wrony, kracz jak one:)
        (oczywiscie jako forma doraznego pozorowania, a nie faktycznego stawania sie przebrzydlym konformista)
        • yaxe Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 12:41
          kropidlo5 napisał:

          >
          > Element przymusu oczywiscie moze odgrywac role, inaczej bedzie kozaczyl ktos, k
          > to ma oszczednosci i nikogo na utrzymaniu a inaczej ktos, kto ma 4 dzieci.
          > Wymusic nie odwolujac sie? Jak? Jesli pracownicy sa leniwi, to jak ich zmieni?


          jest to trudne, zgadzam sie, zmudne i dlugotrwale, i wiele zalezy od szefa

          jak ? nie ma jednego sposobu


          >
          > A scenariusz wcale nie jest odlegly od zycia.

          Scenariusz - nie, wrecz przeciwnie mysle ze to dosc powszechne, niestety.

          Sposob rozwiazania nie przystaje do realiow. Co innego ze wiesz co nalezy zrobic, co innego - czy to robisz. Rynek pracy jest jaki jest.



          Spotkalem w roznych korporacjach
          > zarowno pracownikow typu A jak i B, wiecej, bywalem pracownikiem A i B w pewnyc
          > h momentach, chociaz blizej B.
          > Ostatecznie jednak uznalem, ze najlepiej jest byc C- jesli wejdziesz miedzy wro
          > ny, kracz jak one:)
          > (oczywiscie jako forma doraznego pozorowania, a nie faktycznego stawania sie pr
          > zebrzydlym konformista)


          po pierwsze - jak dlugo doraznego ? co musi sie stac aby przestalo byc doraznym ?
          po drugie - nie zawsze masz mozliwosc byc C
          • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 15:32
            yaxe napisała:

            > Spotkalem w roznych korporacjach
            > > zarowno pracownikow typu A jak i B, wiecej, bywalem pracownikiem A i B w
            > pewnyc
            > > h momentach, chociaz blizej B.
            > > Ostatecznie jednak uznalem, ze najlepiej jest byc C- jesli wejdziesz mied
            > zy wro
            > > ny, kracz jak one:)
            > > (oczywiscie jako forma doraznego pozorowania, a nie faktycznego stawania
            > sie pr
            > > zebrzydlym konformista)
            >
            >
            > po pierwsze - jak dlugo doraznego ? co musi sie stac aby przestalo byc doraznym
            > ?
            > po drugie - nie zawsze masz mozliwosc byc C

            Tak, napisalem to troche z przymruzeniem oka. Generalnei chodzilo mi o to, ze najlepsza od strony praktycznej postawa- to zmieniac siebie, a nie otoczenie. Jesli trafiasz do zle zarzadzanej firmy- to zamaist ja reformowac- po prostu sie zwolnij.
            Natomiast wiadomo, jakie sa realia- nei zawsze pracuje sie gdzie sie lubi- wiec doraznie warto zobaczyc, co i jak gra i dostosowac sie. Jak ludzie pracuja bardzo ostro- to zaiwaniac z nimi i w miedzyczasie szukac innej pracy. Jak sami lenie i kombinatorzy- to przyjac ich strategie i metody i tez bumelowac- ale tez doraznie- zeby to nie weszlo w krew- tylko robic to do czasu zmiany pracy.
            Bo jak takie kombinowanie wejdzie w krew to potem mozna na tym stracic- gdy trafi sie do firmy dobrze zarzadzanej i przywlecze swoje zepsute nawyki i podejscie. Wtedy takie podejscie zamiast pomoc tylko zaszkodzi.
            No i doraznie w sensie, zeby nie walczyc ze swoja natura. Kazdy, kto troche w zyciu pracowal( a nie tylko czytal o tym ksiazki) wie, ze istnieja pracownicy, dla ktorych zerowa wydajnosc nie jest zadnym problemem. Jest ich mniejszosc, ale dosc liczna. Inni pracownicy beda zawsze bardzo ambitni, sa nastawieni na konkurencje i efektywnosc.
            I kto odnajduje sie w grupie jeden ten moze tam zostac, a kto w grupie dwa ten ten moze zostac a kto nie musi szukac srodka, bo na dluga mete w nieswojej grupie ciezko wytrzymac ( oczym wiemy z licznych ostatnio badan, ktore mowia, ze wiekszosc ludzi atmosfere w pracy ceni wyzej niz pieniadze).
    • lifeisaparadox Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 01:41
      Pracownik A jest antyspołeczny.
      • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 08:10
        a moze zwyczajny frajer, zeby od razu nie diagnozowac chorob z katalogu wHO:)
        • lifeisaparadox Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 08:41
          Człowiek który doszukuje się wszędzie zwalania winy/pracy jeden na drugiego, obruszony czy jakieś tam inne zachowania ma, jest zupełnie niewidoczny dla otoczenia tak naprawdę. W otoczeniu panuje umiarkowany duch współpracy, 8 czy ileś godzin przez 5 dni w tygodniu przez 10 lat to ludzie już mają swój jeden rytm i niczego więcej im nie potrzeba. Zakład działa, praca jest. Kogo obchodzą jakieś podjazdy i walki toczone w głowie? nikogo. Nawet szefa. Ot, sielanka dnia powszedniego w której nikt nie dostrzega niczego niezwykłego.
          • yaxe Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 12:51
            mysle, ze jestes szczesliwa, zycie ci oszczedzilo byciem A lub B
          • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 15:06
            ifeisaparadox napisał:

            > Człowiek który doszukuje się wszędzie zwalania winy/pracy jeden na drugiego, ob
            > ruszony czy jakieś tam inne zachowania ma, jest zupełnie niewidoczny dla otocze
            > nia tak naprawdę. W otoczeniu panuje umiarkowany duch współpracy, 8 czy ileś go
            > dzin przez 5 dni w tygodniu przez 10 lat to ludzie już mają swój jeden rytm i n
            > iczego więcej im nie potrzeba. Zakład działa, praca jest. Kogo obchodzą jakieś
            > podjazdy i walki toczone w głowie? nikogo. Nawet szefa. Ot, sielanka dnia powsz
            > edniego w której nikt nie dostrzega niczego niezwykłego.

            To nie sa wojny podjazdowe w glowie, tylko realia pracy w wielu miejscach i nie w glowie, tylko w realu. Ale to nie w tym wypadku, bo w przykladzie pierwszym pracownik A nie toczy zadnych wojen, tylko robi to co do niego nalezy. Z kolei pracownik B nie toczy wojen w glowie, bo idzie do szefa i zglasza swoje zastrzezenia.
            Moze Ty toczysz wojny w glowie zamiast dzialac, i projektujesz, skoro tak to widzisz, ale recepta jes albo dzialanie, albo dostosowanie sie do realiow.
            • lifeisaparadox Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 21:39
              kropidlo5 napisał:

              > To nie sa wojny podjazdowe w glowie, tylko realia pracy w wielu miejscach i nie
              > w glowie, tylko w realu. Ale to nie w tym wypadku, bo w przykladzie pierwszym
              > pracownik A nie toczy zadnych wojen, tylko robi to co do niego nalezy.

              Ale określiłeś że ze stylu poznawczego pracownika A wynika spostrzeżenie, że większość pracowników obija się i zwala pracę na innych oraz nie obchodzi go praca innych. To już jest rzeczywistość jednostkowa.
              Jeśli się bardziej identyfikujesz i bardziej utożsamiasz z obserwacjami pracownika A, to zobaczysz świat jego oczyma i poglądy dopasują się do jego rozumowania, nic ponad to.

              Ja z kolei przedstawiam pogląd Pani Zosi, która w tym zakładzie pracuje 10 lat i wydaje mi się on taki neutralny i normalny.

              > Z kolei pracownik B nie toczy wojen w glowie, bo idzie do szefa i zglasza swoje
              > zastrzezenia.
              > Moze Ty toczysz wojny w glowie zamiast dzialac, i projektujesz, skoro tak to wi
              > dzisz, ale recepta jes albo dzialanie, albo dostosowanie sie do realiow.

              Współpraca to gwarant dobrego prosperity, a pracownik A we wszystkich przykładach to pojęcie ma w konflikcie.
              Projekcja to różnica między faktem zastanym a faktem spowodowanym swoim zachowaniem, która jest nieuchwytna dla osoby projektującej.
              To się już musisz zidentyfikować czy jesteś neutralnym obserwatorem, czy zwolennikiem bądź przeciwnikiem jednej z wersji jaźni A, B lub XYZ.
              Poniekąd mord smoleński i nadużycia rządu, intencjonalny zamach, są dokładnie tym samym co takie konflikty w zakładzie pracy, zwalanie pracy, oraz mobbing.
              Niewidzialni.
              • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 22:33
                Dopowiadasz sobie- i to nazwalem projekcja.
                Opisujace te sytuacje nie pisalem i nie zakladalem, ze pracownik A ma w glowie jakies wojny albo pretensje do pozostalych czlonkow zespolu. Przeciwnie- pracownik A robi swoje, a inni go nie obchodza ( w sensie podzialu pracy, a nie w ogole). Przeciwstawilem go pracownikowi B, ktory ma percepcje odwrotna i zwraca uwage na to, ile kto pracuje i czy jest to podzial sprawiedliwy, czy nie. Taki byl sens calego porownania.

                To wlasnie ja opisalem sytuacje z boku, wlasnie jako pani zosia ktora stoi i patrzy, a Ty wchodzisz w glowe pracownika i dopowiadasz co on mysli. Pracownik A nie jest tez zrodlem zadnych konfilktow, bo czym mialby wywolywac konflikty- tym, ze pracuje, robi swoje i w nic sie nie wtraca?

                Dodatkowe punkty widzenia to inna rozmowa. tutaj mozna sobie pospekulowac, np pracownik A moze po jakims czasie zorientowac sie, ze cos jest nie halo i zbuntowac sie, ale nie musi. Jak sie zbuntuje, to znaczy, ze wczesniej slabo obserwowal, a jak nie to znaczy ze nadal slabo obserwuje albo ze taka sytuacja mu nie wadzi- to bylo zalozenie wstepne.

                To pracownik B jesli ktokolwiek wywoluje konflikty- ze wspolpracownikami i kierownictwem- choc nie wiem, czy asertywnosc i walke o rowne prawa mozna nazwac wywolywaniem konfliktow. Takie myslenie kojarzy mi sie z jakas dyktatura gdzie ludzie walczacy o jakies prawa sa nazywani wichrzycielami.

                Ja sie moge identyfikowac z jednym, drugim albo trzecim- ale zalozylem watek by poznac identyfikacje innych osob- wiec jak chcesz cos powiedziec, to sie z czyms zidentyfikuj, biorac pod uwage wersje podana w temacie- tak jak zrobili to inni- a nie wymysliles sobie calkowicie nowa sytuacje, niezgodna z pytaniem, w ktorej wszyscy sobie dobrze i zgranie pracuja i fajnie sie czuja a tu przychodzi jakis nowy i sieje zamet i nie wiadomo o co mu chodzi ( a jak nie wiadomo o co chodzi, to w swiecie Paradoxa chodzi o jakas chorobe psychiczna:))
                • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 22:38
                  ps swoja droga to pytanie jst poklosiem pewnej dyskusji, ktora kiedys toczylem ze wspolpracownikami na podobny temat, akurat sytuacja byla taka, ze byly pewne osoby w zespole ktore obijaly sie i menadzerowie nic z tym nie robili (bo pozostali wykonywali robote), w tamtej sytuacji bylo tak, ze to nie bylo jeden kontra reszta tylko zespol byl podzielony pol na pol miedzy kombinatorow i reszte ( a kombinatorzy to byla akurat grupa osob ze soba spokrewnionych).
                  Dla uproszczenia i jasnosci porownalem pracownika A i pracownika B, bo to czy bylo takich trzech na jednego czy pietnastu na osiemnastu nie ma tutaj znaczenia.
                • lifeisaparadox Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 23:46
                  kropidlo5 napisał:

                  > Dopowiadasz sobie- i to nazwalem projekcja.
                  > Opisujace te sytuacje nie pisalem i nie zakladalem, ze pracownik A ma w glowie
                  > jakies wojny albo pretensje do pozostalych czlonkow zespolu.

                  kropidlo5 napisał:
                  "wiekszosc pracownikow jest leniwa i zwala obowiazki na innych, taka kultura pracy"

                  Jak to nie są pretensje, niezadowolenie, dyskomfort względem zastanej sytuacji pracowników, to już nie wiem co znaczą twoje słowa.
                  • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 23:54
                    lifeisaparadox napisał:

                    > kropidlo5 napisał:
                    >
                    > > Dopowiadasz sobie- i to nazwalem projekcja.
                    > > Opisujace te sytuacje nie pisalem i nie zakladalem, ze pracownik A ma w g
                    > lowie
                    > > jakies wojny albo pretensje do pozostalych czlonkow zespolu.
                    >
                    > kropidlo5 napisał:
                    > "wiekszosc pracownikow jest leniwa i zwala obowiazki na innych, taka kultura pr
                    > acy"
                    >
                    > Jak to nie są pretensje, niezadowolenie, dyskomfort względem zastanej sytuacji
                    > pracowników, to już nie wiem co znaczą twoje słowa.

                    To jest opis sytuacji, a nie pretensje. Chodzi ci o slownictwo? Moze byc 'wiekszosc pracownikow regularnie uchyla sie od zawartych w kodeksie zobowiazan'. I juz nie ma pretensji.
                    Tak czy tak ten opis nie ma nic wspolnego z tym, co mysli pracownik A, bo on nie wnika w zachowanie innych, wyraznie napisalem. To pracownik B zwraca na to uwage.

                    A moze chodzi ci o to, ze opisalem sytuacje negatywna. Jak bardzo chcesz, to moze byc tak 'wszyscy pracownicy sa sumienni, regulaminowo pracuja i zgodnie ze soba wspolpracuja'.
                    Tylko ze wtedy nie ma czego tu dyskutowac i ani pracownik A ani pracownik B nie moze zasitniec.

                    Szukasz dziury w calym i tyle.
                    • lifeisaparadox Re: Ktory jest dojrzaly? 10.06.13, 03:37
                      kropidlo5 napisał:

                      > To jest opis sytuacji, a nie pretensje. Chodzi ci o slownictwo? Moze byc 'wieks
                      > zosc pracownikow regularnie uchyla sie od zawartych w kodeksie zobowiazan'. I j
                      > uz nie ma pretensji.
                      > Tak czy tak ten opis nie ma nic wspolnego z tym, co mysli pracownik A, bo on ni
                      > e wnika w zachowanie innych, wyraznie napisalem. To pracownik B zwraca na to uw
                      > age.

                      Taki opis zawiera ocenę sytuacji. Dziennikarstwo, między innymi, wymaga bezstronności, a jak chcesz opisywać obiektywną sytuację z tej perspektywy, to zawierasz oceny W czyjejś mentalności, np. pracownik A uważa że środowisko pracy jako takie czy inne, a pracownik B uważa że takie czy inne i wtedy powstaje między nimi jakaś relacja, z sobą, co o sobie twierdzą, ze środowiskiem, przełożonymi. Wtedy dyskutujemy na temat czyichś postaw i nie wchodzimy w wymiany osobistych ocen i identyfikacji z omawianymi typami. Wtedy omijamy ad personam, które ci z resztą już przeszkadzało z tego co pamiętam.

                      > A moze chodzi ci o to, ze opisalem sytuacje negatywna. Jak bardzo chcesz, to mo
                      > ze byc tak 'wszyscy pracownicy sa sumienni, regulaminowo pracuja i zgodnie ze s
                      > oba wspolpracuja'.
                      > Tylko ze wtedy nie ma czego tu dyskutowac i ani pracownik A ani pracownik B nie
                      > moze zasitniec.

                      Możesz napisać że pracownik B twierdzi że środowisko pracy jest zgodne i współpracujące, natomiast pracownik A uważa że w zakładzie panuje obijanie się i konflikty ze zwalaniem obowiązków na siebie.
                      Wtedy pracownik B stwierdza, że czuje się zażenowany postawą pracownika A, który go ponagla i dyskryminuje, zawala robotą, nie może on wytrzymać takiej sytuacji i nie zamierza pracować więcej niż inni, po czym się zwalnia, nie znajdując zrozumienia nawet u pracodawcy.
                      Natomiast pracownik A uważa że wszystko jest ok, nie widzi niczego złego w swoim zachowaniu, pracuje tak jak chce i uważa że to dobrze, nic go nie interesuje pracownik B ani żaden inny, uważa że to otoczenie się obija i jest niezgodne.

                      Parapracownik P uważa że pracownik A jest socjopatą który robi projekcję na otoczenie jako zwalające robotę i niewspółpracujące, bo zarówno pracownicy B, C i reszta zakładu uważa się za zgodnych i współpracujących z szefami włącznie i nikt nie dostrzega żadnych problemów.
                      Natomiast pracownica C, Pani Zosia, uznaje że pracownik A mógłby się zakolegować z B bo razem sobie weszli na odciski i będzie dobrze, kto się czubi ten się lubi.

                      W opinii A B i P, Pani Zosia, czyli C, jest postrzegana jako rozsądna osoba, pracuje w zakładzie 10 lat i jest ułożoną panią nie zawadzającą nikomu, a więc do takiego stanu ducha jej rady prowadzą, drogą najkrótszą i najmniej wyboistą.

                      Parapracownik P natomiast sugeruje leczenie A w celu wskrzeszenia skopanych w nim przez domowe i podwórkowe środowisko socjopatów, uczuć wyższych, uczuć społecznego dopasowania, współpracy i harmonii której poczucie w pełni dozna jak narodziny w nowym świecie, nowej rzeczywistości, w świecie pani C i pełnej zgodności rozumowej z otoczeniem.

                      Natomiast Pani Zosia, pracownica C, uważa że to co stwierdza ten P, mimo że znacznie nawiedzony, to faktycznie coś może być na rzeczy. Gada jak ksiądz w kościele i tacy to mają posłuch.

                      Z kolei A uważa że wszyscy są nawiedzeni i robią harmider o byle co.

                      itd. itp. itd. taki przykład.
                      • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 10.06.13, 08:13
                        Tworzysz jakies dziwne scenariusze a pytanie otwierajce bylo proste, czy jak zaloga sie obija to lepiej pracowac uczciciwie mimo to czy walczyc z systemem, rozbierasz na czynniki pierwsze slowo po slowie, a czy zaloga to na pewno zaloga, bo moze zbior ludzi a moze zespol, czy sie obija a moze obija to ocena, to moze nie obija tylko unika, ale to tez ocena, to moze 'pracuje inaczej' i kierownik 'zarzadza inaczej', nie chce mi sie tego drazyc i rozbierac slowo po slowie, nie ma takiej potrzeby.
                        • lifeisaparadox Re: Ktory jest dojrzaly? 10.06.13, 08:28
                          Jakoś niedawno byłeś skłonny do głębszej refleksji, teraz się nie da.
                          • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 10.06.13, 08:45
                            Walcze ze swymi slabosciami;)
                            • lifeisaparadox Re: Ktory jest dojrzaly? 10.06.13, 10:34
                              More drink more fight?
                              • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 10.06.13, 12:55
                                lifeisaparadox napisał:

                                > More drink more fight?

                                Hehe akurat nie dotykam alkoholu od pewnego czasu, a jak dotykalem to po wypiciu bylem bardzo pokojowo nastawiony, az za bardzo, ew. zlosc wychodzi dopiero na trzezwo (dlatego min pilem i dlatego unikam aby znowu uczyc sie trzezwych naturalnych reakcji).
      • malwi.4 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 11:12
        nie rozumiem dlaczego A jest antyspołeczny - jest według mnie uczciwy, pracowity, niekonfliktowy

        taki pracownik może mieć też inne cechy, np. takie które już fajne nie są, np. jest mało asertywny i nie potrafi powiedzieć "nie", gdy przychodzi mu zrobić coś za kogoś, boi się o utratę pracy, bo nie wierzy we własne możliwości, stad godzi się na taki stan rzeczy

        ja tu nie widzę nic antyspołecznego, szybciej pracownikowi B do takiego typu, choć uważam, że pracownik B lepiej robi buntujac się, wykazuje według mnie zdrowy egoizm lub po prostu jest asertywny

        nie wiem czy krakanie jak wrony to dobra droga, może czasem trzeba, ale czy to nie jest frustrujące na dłuższą metę??
        • malwi.4 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 11:24
          aha, "krakanie" doraźnie
        • yaxe Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 13:00
          malwi.4 napisała:

          > nie rozumiem dlaczego A jest antyspołeczny - jest według mnie uczciwy, pracowit
          > y, niekonfliktowy

          dodalabym, czasem jest w matni bez szans na wyplatanie

          >
          > taki pracownik może mieć też inne cechy, np. takie które już fajne nie są, np.
          > jest mało asertywny i nie potrafi powiedzieć "nie", gdy przychodzi mu zrobić co
          > ś za kogoś, boi się o utratę pracy, bo nie wierzy we własne możliwości, stad go
          > dzi się na taki stan rzeczy

          godzenie na taki stan rzeczy wynikac tez moze z innych przeslanek niz niewiara w swoje mozliwosci


          >
          > ja tu nie widzę nic antyspołecznego, szybciej pracownikowi B do takiego typu, c
          > hoć uważam, że pracownik B lepiej robi buntujac się, wykazuje według mnie zdrow
          > y egoizm lub po prostu jest asertywny

          zgadzam sie i nie widze nic aspolecznego w pracowniku B

          >
          > nie wiem czy krakanie jak wrony to dobra droga, może czasem trzeba, ale czy to
          > nie jest frustrujące na dłuższą metę??

          jesli dorazne, to chyba nie frustrujace, pytanie jak dlugo dorazne i dlaczego ma byc tylko dorazne?

          dla pracownika, ktory nie ma wyjscia, bo probowal juz i A i B (choc B w innym rozumieniu niz zwolnienie sie z pracy) , takie C moze dawac nawet satysfakcje ;-)
          • malwi.4 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 13:10
            yaxe napisała:
            >
            > godzenie na taki stan rzeczy wynikac tez moze z innych przeslanek niz niewiara
            > w swoje mozliwosci

            tak, podałam tylko dwie możliwości, może być też tak, że A nie jest zbyt atrakcyjnym pracownikiem, i musi dbać o to co ma... i tym podobne sytuacje
            • yaxe Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 13:15
              podajesz mozliwosci raczej negatywne, ale moze tez byc, ze pracownik A zwyczajnie lubi swoja prace ;-) nie ma w jego miejscowosci innego zakladu pracy, w ktorym znalazlby zatrudnienie, wizja przeprowadzki go nie frapuje z roznych obiektywnych powodow (maz/zona zadowolony z pracy, dzieci w swoich ulubionych szkolach, rodzice wymagajacy opieki etc)
              • malwi.4 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 13:31
                yaxe napisała:

                > podajesz mozliwosci raczej negatywne, ale moze tez byc, ze pracownik A zwyczajn
                > ie lubi swoja prace ;-)

                ok, ale napisałam też to:
                jest według mnie uczciwy, pracowity, niekonfliktowy - to raczej pozytywne jest ;)

                nie wiadomo jak wygląda praca A, jeśli wykonuje ją swoim tempem i jak ma chwilę zrobi coś poza swoimi obowiązkami, to nie jest źle - nawet według mnie fajnie, bo mozliwość robienia czegoś innego, nowego rozwija, ale jeśli robi za dwóch, by robota była wykonana i pada z nóg jak wraca do domu to nawet jakby to była praca satysfakcjonująca, interesująca to po jakimś czasie ma się dość
                • yaxe Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 13:35
                  to prawda, ale masz jakies rozwiazanie ?
                  • malwi.4 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 13:55
                    zależy od człowieka, komuś może nie przeszkadzać, że robi więcej niż inni, skoro się nie przepracowywuje i do tego rozwija i potrafi powiedzieć "nie", gdy czuje się wykorzystywany (jest asertywny) a kogoś może denerwować brak podziału pracy po równo, ale po równo według mnie się nie da

                    jeśli jednak pracownik A jest wykorzystywany, pracuje za dwóch a reszta ma gdzieś obowiązki... można zmienić pracę, a można próbować być asertywnym, robić tylko to co jest w granicach moich możliwości, bo przy braku asertywności zawsze się trafi na współpracowników, którzy będą to wykorzystywać, zmiana pracy nic nie pomoże, do szefa ze skargą bym nie szła - ta opcja odpada
                    • malwi.4 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 14:07
                      dojrzale zachowuje się według mnie osoba asertywna, która nie daje się wykorzystywać, robi swoje i nie patrzy na innych, bo rozumiem, ze w kompetencji pracownika A czy B nie ma oceniania współpracowników, pracownik B jedynie z własnej inicjatywy chce "naprawiać"

                      dojrzale, też według mnie zachowuje osoba, która mając już dość bałaganu i widząc jego skutki zmienia pracodawce na bardziej odpowiedzialnego, rozgarniętego, zorganizowanego
                      • yaxe Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 14:25
                        generalnie masz racje, z tym, ze to tylko teoria i fajnie jak da sie wcielac w zycie

                        jest jednak czasem tak duzo innych uwarunkowan, ktore uniemozliwiaja wcielenie teorii w zycie, np. "na uklady nie ma rady"

                        odniose sie moze pozniej jeszcze, teraz musze opuscic net, dzieki za odpowiedz
                        • malwi.4 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 14:32
                          tak, to tylko teoria, coś na ten temat wiem
                          • kropidlo5 Re: Ktory jest dojrzaly? 09.06.13, 15:21
                            Zgadzam sie, ze ani pracownik A ani B nie jest 'antyspoleczny'. Pytanie otwierajace bylo- ktory jest bardziej dojrzaly. Te dwie postawy sa bowiem wedlug mnie postawami prawymi i uczciwymi, tyle ze A wychodzi z zupelnie odmiennego zalozenia niz B.
                            A patrzy na to, co napisane w kontrakcie, a tam napisane jest, ze ma pracowac. Podchodzi do tego od strony swoich obowiazkow, natomiast nie zwraca uwagi na swoje prawa. Pracownik B z kolei patrzy na wlasne prawa i zarzadzanie firma, ale mozna powiedziec, ze w tym wszystkim moze zagubic sens swojego zatrudnienia- bo moze zaczac walczyc nie o prawo do pracy, ale o prawo do lenistwa (skoro inni sie lenia).
                            Antyspoleczny pracownik to bumelant, oszust, ktory chodzi na lewe zwolnienia, chowa sie i unika pracy i po prostu w ten sposob mozna powiedziec kradnie- bo pieniadze bierze a nie pracuje.
                            Ale to teoria i dosc idealistyczne podejscie, bo jak jest kazdy wie. Zdarza sie, ze dobierze sie kilku bumelantow (podobne przyciaga podobne czyz nie?) i tylko czeka, az pojawi sie 'frajer' ktory da sie wykorzystac. Korzystaja z niewlasciwego zarzadzania firma- a takie niewlasciwe zarzadzanie jest dosc powszechne.
                            W dobrze zarzadzanej firmie pracownik, ktory bumeluje- leci na zbity pysk, natomiast ten ktory sie stara- jest wynagradzany. w firmie zle zarzadzanej, gdzie kierownik tylko dba o to, by miec spokoj w papierach- cwaniak czuje sie jak ryba w wodzie, a nadgorliwy zostanie zaorany na smierc albo predzej czy pozniej odejdzie.

                            Jest jeszcze inny aspekt- realia rynku, bo oczywiscie czasem mozna miec do czynienia z sytuacja, gdy praca jest marna, ciezka a wynagrodzenie slabe i manadzer gania ludzi jak woly do pracy, wtedy dojrzala postawa byloby sie zwolnic- no wlasnie, ale, niektorzy nie maja tego luksusu, bo dzieci, bo kredyt- i pracodawca to wykorzystuje. Plus tego jest taki, ze przynajmniej razniej jest, jesli zapierniczaja wszyscy, a nie polowa gwizdze a druga polowa zaiwania.

                            W wielu miejscach istnieje pewnego rodzaju niepisana umowa, ze robi sie tyle i tyle, i pojedyczny pracownik (nowy na przyklad) powinien robic nie mniej i nie wiecej jak tyle i tyle. Chodzi o to, by zarazem nikt sie nie obijal- jak i nie dac sie wyzymac pracodawcy, po prostu uczciwe rozwiazanie.
                            Do tego jednak potrzeba dobrego zespolu- niestety sytuacja sypie sie, gdy trafi sie nadgorliwy 'lamistrajk' ktory zawyza normy, albo gdy trafi sie len, ktory zwala robote na innych. Tego pierwszego zespol 'dysciplinuje', choc kierownicy moga go lubic- a drugiego dyscyplinuje kierownik wywalajac z pracy.
                            Jednak gdy zarzadzanie jest zle- z roznych powodow- i bumelantowi nic sie nie dzieje- zaczyna psuc sie zespol i wkrotce wszyscy zaczynaja bumelowac albo odchodza. W takim klimacie jednak wytrzymuja tylko niektorzy- lbo trzeba byc bumelantem z natury, zeby to wytrzymac.

                            No ale odbieglismy od tematu, tematem bylo czy lepsza jest postawa A czy B. Ja uwazam, ze obydwie sa dobre (pierwsza szlachetna acz naiwna, druga zaangazowana acz czesto stracencza) ale realia sugeruja, by albo dostosowac sie do norm albo odejsc. Inaczej czeka frustracja. Oczywiscie, dostosuje sie ten, komu pasuje- jak wszyscy robia duzo, to dostosuje sie pracowity, a jak duzu sie lenia- to dostosuje sie len.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja