Gość: elka
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
28.07.04, 22:23
to sie dzis dowiedziałam..." no i na TYCH studiach nie nauczyli cie słuchac
jak ktos mówi?.."
Było to po tym jak mówił mi ,ze wie jak się pisze pracę magisterską ,a j a
spokojnie mu powiedziałam ,że ,ja pisałam i raczej troche lepiej znam problem
srodowisko studenckie chocby z racji po prostu studiowania co jest raczej
przezyciem ,a nie opisem przezycia.Bo on Twierdził ,zę wie jak się pisze
prace ,bo znajomi mu mówili(!!!!) ,ze to jest pzrepisywanie książek i to bez
sensu.A ja mu na to ,że każdy kto studiuje pisze pracę magisterska jesli chce
miec ukonczone studia,a nie kupuje pracy ,która ktos napisze ,bo to dziecinne
i nieuczciwe po prostu.A on powiedział ,ze bez sensu siedziec w biliotece
czasem pół roku.Ja na to ,ze seminarium magisterskie i póltora roku trwa....a
on ,że bez sensu siedziec tyle w biliotekach ,zeby przepisac ksiązki:):):)i
ze jak ktos umie to trzeba mu dac napisać taka prace za pieniadze..A ja na to
jesli ktos idzie na studia to liczy się z pisaniem nudnej niepotrzebnej pracy
magisterskiej:):):) A on po co sie meczyc skoro ktos moze to za nas
zrobic...a ja nato to po co w ogóle się meczyć na studiach i tyle się uczyć???
no i potem sie dwoiedziałam to o czym na wstępie napisałam.
kiedy mu powiedziałam ,że przesadził..powiedział ,ze wie jak sie pisze prace
magisterska ,bo znajomi mu mówili,więc co ja tak się obnosze ze swoimi
studiami.A on nie ma studiów i one do niczego mu sa niepotrzebne.
KUrcze odczułam potęzna przepaść moralno-intelektualną.