Totalny pesymista w otoczeniu

17.06.13, 08:10
Rozumiem czarny humor, rozumiem okresowe marudzenie, rozumiem polskie narzekanie, rozumiem elemeny cynizmu i sarkazmu, no ale co robie, gdy mam wokol siebie osobe- totalnego pesymiste, ktory kazda sytuacje potrafi obrocic w gruz swoim pesymizmem? Przekonuje go. I po co? Znowu to samo.
Pewnie kazdy spotkal taka osobe, ktora ma jakby za zadanie wyznaczone wskazac kazdemu swemu rozmowcy najgorszy mozliwy scenariusz, najciemniejsza strone kazdego wydarzenia, najsmutniejszy, najbardziej dolujacy aspekt. W kazdym wydarzeniu, czlowieku, sytuacji mozna znalezc rozne elementy, to truizm.
Jedziesz do USA. Ktos powie- super, zobaczysz New York, Niagare, Hollywood. A ten powie: Polakow tam nie lubia, czarnych pelno, Amerykanie glupi. Powiesz, ze jedziesz w takim razie do Francji. Tam jeszcze gorzej. Co tam wieza Eifla, co tam Luwr- wazne, ze francuz gardzi obcokrajowcami, szczegolnie tymi z europy wschodniej, wszystko jest drogie a francuzi to tchorze i zdrajcy. no dobra, pojade do Rosji. zobacze Kreml, Lenina i Putina. Co? Rosjanie to dziki narod, okradna cie, zabija, zatrute jedzenie, szare ulice i brud.

No to zostane w Polsce na wakacje- mowie- no to wyobrazacie sobie, jaka litania pada wtedy. Tu jest najgorzej na ziemii przeciez.

Czy naprawde ludzie wierza- czy ktos wierzy tutaj- ze przebywanie z taka osoba ma zerowy wplyw na nasza psychike i samopoczucie, a dluzsze przebywanie na sposob myslenia? Ja nie wierze, ja widze zmiany w swoim mozgu wywolane wieloletnim przebywaniem w otoczeniu kilku takich osob, ktore sam wynalazlem, ktorych sam sluchalem i przekonywalem i o ktorych myslalem, ze sa inni ode mnie az sie sam zaczalem upodabniac.
    • 1lapaz Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 10:16
      Pesymista jak optymista, tyle, ze na odwrot :) z takim Poniedzielskim to ja bym mogla na wakacje pojechać nawet do USA

      Czym jestes z kims blizej tym bardziej poznajesz jego rozne stany, moze przykladasz zbyt duza wage do tych gorszych dni? Mozna brac takie pigulki poprawiajace nastroj, mona tez byc kims reagujacym w zaleznosci od okolicznosci oraz sytuacji.

      Jeszcze dodam tak masz racje :))
      • kropidlo5 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 10:31
        1lapaz napisała:

        > Pesymista jak optymista, tyle, ze na odwrot :) z takim Poniedzielskim to ja bym
        > mogla na wakacje pojechać nawet do USA
        >
        > Czym jestes z kims blizej tym bardziej poznajesz jego rozne stany, moze przykla
        > dasz zbyt duza wage do tych gorszych dni? Mozna brac takie pigulki poprawiajace
        > nastroj, mona tez byc kims reagujacym w zaleznosci od okolicznosci oraz sytuac
        > ji.
        >
        > Jeszcze dodam tak masz racje :))

        Nie, ja znam wiele osob, wiekszosc z nich ma 'zle dni' albo tu i tam jakies zamarudzenie, ale tutaj mowie o przypadkach, gdy dni inych jak zle nie ma. Nie ma szans na pozytywny komentarz, info. Moznaby zaklady robic.
        Racje mam bo to oczywistosc:) Bardziej chodzilo mi o to, ze sa ludzie ktorzy mowia, ze towarzystwo takich osob nie ma zadnego wplywu, ale ja widze ze ma, bo jak juz widze twarz takiej osoby albo maila od niej to mi sie psuje nastroj nawet zanim przeczytam, a jak przeczytam to psuje jeszcze bardziej, na szczescie po paru minutach sie reflektuje, kiedys to na 2 dni mi psulo czasem jak cos bylo mocnego.
        • lifeisaparadox Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 11:14
          Ja Francuzów też nie lubię i zgadzam się z tym opisem ;)
          Co za różnica czy on mówi pozytywy czy negatywy, pewnie sam też nawet nie ma doła tylko tak gada we świat. Też mam takich znajomych, albo irracjonalny optymizm z byle powodu, albo marudzą jakby ich pogięło. Jakoś się tym co mówią nie przejmuję wcale i robię swoje.
          • kropidlo5 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 11:26
            lifeisaparadox napisał:

            > Ja Francuzów też nie lubię i zgadzam się z tym opisem ;)
            > Co za różnica czy on mówi pozytywy czy negatywy, pewnie sam też nawet nie ma do
            > ła tylko tak gada we świat. Też mam takich znajomych, albo irracjonalny optymiz
            > m z byle powodu, albo marudzą jakby ich pogięło. Jakoś się tym co mówią nie prz
            > ejmuję wcale i robię swoje.

            No to tak masz i pogratulowac, ja mam inaczej, bo poki co taki pesymizm i negatywizm w otoczeniu uaktywnia moj wlasny. A czy ktos taki sam tylko tak gada czy tak ma ciezko powiedziec, zajrzec do glowy sie nie da, ale jezeli np ucieka z innego kraju z emigracji bo jest przekonany, ze padl ofiara rasowych przesladowan, to chyba jednak jakis negatywny wplyw na jego zycie to moze miec.
            • lifeisaparadox Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 11:36
              Ale to są jego klocki lego, może tak już sobie opisuje ten świat. Taka rodzinna tradycja wyrażania siebie. Słowa nie są nośnikiem wszystkiego.
            • 1lapaz Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 12:16
              No to tak masz i pogratulowac, ja mam inaczej, bo poki co taki pesymizm i negat
              > ywizm w otoczeniu uaktywnia moj wlasny.

              znam ludzi marudzacych do bolu i szczesliwych, zrealizowanych, a znam tez takich wiecznych wesolkow, ktorym nie ma czego pozazdroscic... twoj problem w upodabianiu sie do rozmowcy i chyba zbytniej empatii, tzn empatia nie jest zla, ale zeby nie zmieniała ciebie... zycie jest coplicated
    • marcin905 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 14:40
      Ja też lubie czarny humor. Dla przykładu wczoraj w przerwie między zajęciami na pytanie koleżanki co zazwyczaj kupuje swojej dziewczynie odpowiedziałem że znicze i wieńce bo nie żyje :D Oni uważają to za chore a ja umieram ze śmiechu widząc ich miny.
      • kropidlo5 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 17:24
        marcin905 napisał(a):

        > Ja też lubie czarny humor. Dla przykładu wczoraj w przerwie między zajęciami na
        > pytanie koleżanki co zazwyczaj kupuje swojej dziewczynie odpowiedziałem że zni
        > cze i wieńce bo nie żyje :D Oni uważają to za chore a ja umieram ze śmiechu wid
        > ząc ich miny.

        Tak, tamten to jednak nie jest czarny humor. Czarny humor nie polega na wiecznym narzekaniu, tak mi sie wydaje, a poza tym humor polega na tym, ze ktos (przynajmniej autor, ale najlepiej jak szersze grono) sie smieje, a tu nic tylko placz i zgrzytanei zebow.
        • marcin905 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 20:01
          Może jego narzekanie jest w jakiś sposób zabawne? Prawdziwe problemy opisuje śmiesznymi epitetami? Bo jeśli nie to rzeczywiście gbur. A powiedz mi, czy ten ktoś dużo politykuje?
          • kropidlo5 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 18.06.13, 10:47
            Ten akurat politykuje sporo, tylko jego zainteresowania sa dosc specyficzne, interesuje sie glownie nazizmem, 2 wojna, niemcami, a takze walkami ras, podludzmi i nadludzmi itp.
            • marcin905 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 18.06.13, 16:01
              Pytam o to dlatego bo zauważyłem że w grupie zrzęd dominują ludzie o prawicowych poglądach. Zakładam że wojną, "działalnością antypolską żydów w USA" interesuje się z perspektywy atakowanych zewsząd katolików hahaha. Tak że odradzam jakieś zwierzanie się np. ze skoków w bok itp.
    • hansii spakojna - nie walnujsa. 17.06.13, 18:14
      poviedz mu ze:

      primo: - nigdy nie bylo tak zle, by nie moglo byc jeszcze gorzej
      secundo: - kazdy musi na cos umrzec.

      bo niech pamieta: nawet w ABSOLUTNE DNO mozna zapukac z drugiej strony.
    • drzewka.oliwne Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 21:47
      ja też znam takie osoby,
      ale bardzo szybko kończe z nimi kontakt, po umiarkowanym przekonywaniu ich, ze jest nieco lepiej niż tak jak oni twierdzą że beznadziejnie. Ale mimo wszystko przegrywac i rezygnuję, ale bardziej ze względu na to, że takie osoby nie mają najczesciej fantazji, a to juz grzech śmiertelny wg mnie.
      pracować z nikim takim nie muszę - wtedy zacząłby się problem. Dlatego mam pytanie czy ty musisz z kimś takim przebywac? Może trzeba zmienić towarzystwo po prostu. Lub pytanie na ile te osoby sa ci potrzebne jesli ty nie musisz sie z nimi zadawac, a jednak sie zadajesz, co ci to daje ?:)
      • kropidlo5 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 23:32
        drzewka.oliwne napisał(a):

        > ja też znam takie osoby,
        > ale bardzo szybko kończe z nimi kontakt, po umiarkowanym przekonywaniu ich, ze
        > jest nieco lepiej niż tak jak oni twierdzą że beznadziejnie. Ale mimo wszystko
        > przegrywac i rezygnuję, ale bardziej ze względu na to, że takie osoby nie mają
        > najczesciej fantazji, a to juz grzech śmiertelny wg mnie.
        > pracować z nikim takim nie muszę - wtedy zacząłby się problem. Dlatego mam pyt
        > anie czy ty musisz z kimś takim przebywac? Może trzeba zmienić towarzystwo po p
        > rostu. Lub pytanie na ile te osoby sa ci potrzebne jesli ty nie musisz sie z ni
        > mi zadawac, a jednak sie zadajesz, co ci to daje ?:)

        Nie musze, robie to raczej kompulsywnie. Sam nei wiem, co mi to daje. Jakies odtworzenei chorych relacji z przeszlosci, moze jakas kompulsywna misja zbawiania swiata, moze przymus 'pomagania' choc ta pomoc ani potrzebna, ani skuteczna? W ten sposob podswiadomie dowartosciowywanie siebie samego? Kto wie.
        • drzewka.oliwne Re: Totalny pesymista w otoczeniu 18.06.13, 00:40
          oprócz tych, które wypisałes, mam jeszcze jedną teorię - walka z własnymi negatywnymi myślami. Bedac przy takich mega negatywnych osobach wchodzisz na scenę niczym ten optymistyczny, tym samym podnosząc sobie nastrój sztucznie. Nie jestem psychologiem, amatorska teoria, ale piszę o tym, bo znam coś takiego w swoim otoczeniu u jednej osoby

          w kazdym razie, kolego, mozesz odciąc się od takich kontaktów

          jeśli juz porwałes sie na napisanie o tym wąttku, to oznacza, ze jednak czas na zmiany ;)

          ja mialam tak z jedną kolezanką, ktora też działała na mnie źle i czulam sie po spotkaniach z nia wyczerpana (aczkolwiek ona męczyła w inny sposob) przez wiele lat - spotykalysmy sie raz na dwa miesiace maksymalnie. Nastapiła krotka decyzja, ze ja wiecej nie jadę nigdzie, stopniowo odmawiałam spotkań i nie proponowałam nigdy juz sama.

          poczulam sie jakbym wyjęła drzazgę spod skóry. Mysle, ze kazdy z nas mial kogos destrukcyjnego wsrod znajomych, szkoda na to zycia;) dobrym pomysłem jest też zastąpienie tych osob jednak jakas aktywnoscią nową lub nowymi osobami, jesli masz takie mozliwosci


          • kropidlo5 Re: Totalny pesymista w otoczeniu 18.06.13, 10:51
            drzewka.oliwne napisał(a):

            > oprócz tych, które wypisałes, mam jeszcze jedną teorię - walka z własnymi negat
            > ywnymi myślami. Bedac przy takich mega negatywnych osobach wchodzisz na scenę n
            > iczym ten optymistyczny, tym samym podnosząc sobie nastrój sztucznie. Nie jeste
            > m psychologiem, amatorska teoria, ale piszę o tym, bo znam coś takiego w swoim
            > otoczeniu u jednej osoby
            >


            Tak, w duzym stopniu tak jest. Ja z takim gosciem wiele sie kloce o rzeczy, ktora tak naprawde czesto malo mnie obchodza (np. antypolska aktywnosc Zydow w USA) ale robie za adwokata diabla, ktory broni wizji dobrego, sprawiedliwego, przyjaznego swiata, chociaz sam wcale nie jestem takim optymista.
            Stawiam sie w podwojnej trudnej roli, bo raz walcze i z nim i z samym soba po czesci, a dwa- latwiej narzekac niz budowac.
    • yadaxad Re: Totalny pesymista w otoczeniu 17.06.13, 22:15
      Takie przekonania są uzasadnianiem strachu. Strach jest efektem traumy. Ludzie, którzy deprecjonują każdą czynność, kumulując zagrożenia, nie są ostrożni, tylko złamani emocjonalnie w jakimś podstawowym systemie rozwoju i to na poziomie wczesno dziecięcym. A jak dojdzie dalszy rozwój w systemie gwałtu na osobowości, to tylko życie w szafie uważają za dorosłorozsądkowe.
      • drzewka.oliwne Re: Totalny pesymista w otoczeniu 18.06.13, 01:00
        dokladnie, mnie samej bardzo duzo czasu upłynęło zanim zrozumiałam to o czym pisze yadaxad
        tacy ludzie tak naprawdę nie sa w stanie ocenic realnie gdzie znajduje sie prawdziwe zagrozenie i okazuje sie, ze w sytuacjach tak zwanych ogniowych nie mozna liczyc na ich zdrowy rozsadek, bo nie mają orientacji, balansu

        ostatecznie pyknęło mi w głowie o co chodzi z tymi strachliwymi i negujacymi wszystko osobami w sytuacji, kiedy znalazłam sie na jakimś promie z kolezanką, ktora wszędzie generalnie widziała w zyciu zagrożenie, wszystko wg niej było źle ułozone, nic nie warto, po co podrozowac, tylko nas zabiją, swiat jest zły i niebezpieczny, ona doskonale wie jaki on moze byc paskudny itp. czyli mogę dać dosc barwny obraz tego mechanizmu:)
        sytuacja: Środek nocy, prawie pusty pokład zamkniety na wspomnianym promie, kilku pasażerów opróćz nas, prawie wszyscy śpią. Bagaze znajduja sie przy pasażerach. między siedzeniami przemieszczają się złodziejaszki, widoczne bardzo wyraźnie jest, że grasują w poszukiwaniu łupów, szperają pasażerom doslownie po tych bagazach nieswiadomi tego, ze ktokolwiek ich obserwuje. W glowie wiec mam mysli jak stamtad wyjsc i kogos sciagnac, gdzie zadzwonic, czy opłaca sie narobic krzyku, czy zostawic kolezanke na chwile samą skoro ona taka strachliwa, czy liczyc na to, ze nie zdaza nic nikomu ukraść i liczyc, ze nas ominą jak zobaczą, ze nie spie, ale z drugiej strony przeciez ja nie do konca widze co oni robią innym itp itd. tysiace mysli i mobilizacja, bo w mojej ocenie, faktycznie cos sie dzialo.

        Moja strachliwa kolezanka natomiast zaczęła rozkładac sie na podłodze informujac, ze sie przespi i ma zamiar spac snem kamiennym, mam popilnowc bagazu. wszystko po całym dniu keidy w roznych sytuacjach przypominala mi wciaz o róznistych zagrożeniach, ktore tylko na nas czychaja,a my zostaniemy zaatakowane nawet nie wiadomo kiedy;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja