dalla
25.03.02, 01:59
Mija miesiac od rozstania z "ex".
Juz nawet nie mysle o nim, nie tesknie, nie placze...tylko, no wlasnie - jest
mi wszystko jedno.
Nic mi sie nie chce robic. Siedze w pokoju, czytam, przegladam strony w
internecie. Odsunelam sie zupelnie od ludzi.
Studiuje w Niemczech, mieszkam w akademiku - i naprawde ciezko sie tu
odizolowac, ale mi sie udaje. Kiedy slysze pukanie do drzwi, to jestem naprawde
zla, ze ktos zakloca moj spokoj. Znajomi sie na mnie poobrazali, bo ich po
prostu ignoruje.
Gdyby nie to, ze musze zarabiac na utrzymanie, to bym w ogole nie wstawala z
lozka przez caly dzien. Ale praca jest dorywcza i pracuje nieregularnie, czasem
caly dzien, czasem 2 godz., wiec wlasciwie nie pomaga.
Teoretycznie wiem, ze powinnam sie zmobilizowac, cos zrobic, ale nie potrafie.
Nie mam motywacji, czuje sie zupelnie niepotrzebna, niewazna, wiec po co
cokolwiek robic, skoro swiat funkcjonuje i dobrze sie ma beze mnie?
Czy to jest naturalny stan po rozstaniu, ze po fazie rozpaczy przychodzi taka
obojetnosc? Czy moze to ze mna jest cos nie w porzadku?