Dlaczego ludzie nie lubią psychologow?

25.03.02, 20:02
To pytanie nasunęło mi sie podczas czytania wątku o spisie psychologów.
Sam nie jestem psychologiem, ale znam wiele osób z tego srodowiska ( żona jest
terapeutą). Otóż zauwazyłem szczególna skłonność u psychologów do
stereotypizowania wszelkich zachowań i komunikowania o swoich spostrzezeniach
niekoniecznie na życzenie zainteresowanych (w sytuacjach towarzyskich, nie
zawodowych). A nikt nie lubi być szufladkowany.Poza tym to mówienie cytatami ,
brak samodzielności intelektualnej (to obserwacja żony:). Dlatego wiele osób
woli porozmawiać z kimś kto nie jest zawodowcem, ale jest madrym , otwartym na
drugiego człowiekiem. Oczywiście jest wielu bardzo dobrych psychologów -
niemniej stereotyp skądś się wziął...
Jestem ciekawy jakie macie zdanie na ten temat.
Pozdrawiam
    • czarodziejka CZY ludzie nie lubią psychologow ? 25.03.02, 20:12
      ja lubie LUDZI ;o) niektorych psychologow tez ;o)



      dla mnie nie jest wazne, kto kim jest z zawodu, ani ile ma lat, ani jak ma na
      imie ...
      dla mnie wazny jest CZLOWIEK
      moze byc psychologiem, moze byc kucharzem, moze byc ....


      ;o)
      • Gość: alka_xx Re: CZY ludzie nie lubią psychologow ? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 20:52
        czarodziejka napisał(a):

        > ja lubie LUDZI ;o) niektorych psychologow tez ;o)
        > dla mnie nie jest wazne, kto kim jest z zawodu, ani ile ma lat, ani jak ma na
        > imie ...
        > dla mnie wazny jest CZLOWIEK
        > moze byc psychologiem, moze byc kucharzem, moze byc ....



        Czarodziejko , oczywiscie ,ze najwazniejszy jest CZLOWIEK ze swoimi cechami
        charakteru, a nie zawod jaki on posiada. Ale tez nie kazdy zawod zostawia
        " pietno" na psychice wykonujacego go czlowieka, a o to chyba chodzi!
        O tzw. skrzywienia zawodowe, ktore byc moze zdarzaja sie tez wsrod kucharzy...ale
        chyba czesciej u psychologow / tak ludzie mowia ?!/, u ksiegowych i u oblatywaczy
        samolotow bojowych...?nie mowiac juz o nauczycielach, policjantach i ...no nie
        wiem.

        pozdrawiam

        alka








    • Gość: Pastwa Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: 172.17.15.* 25.03.02, 20:49
      Psychologiczna wiedza pisana, bez połączenia z praktyką miedzy ludzką, a także
      umiejętnością obserwacji i dostrzegania emocji oraz potrzeb innego człowieka,
      jest dla mnie w sensie urzyteczności, gówno warta.
      Aby wydawać mądre sądy, co do naszego rysu psychologicznego, wyłącznie na
      podstawie książek, musiałoby istnieć ich ponad 5 miliardów, a na każdej widnieć
      odpowiednie imię i nazwisko.
      Stąd ludzie, tzw. teoretycy, inaczej są odbierani przez namacalnych ludzi, niż
      przez tych z książkowego papieru.
    • nurni niedoszły... 25.03.02, 22:14
      ..trzy nieudane podejścia, psycholog odpowiada tak:

      wiedza na temat zachowań to jedno
      potrzebna tak psychologom jak o specjalistom od reklamy
      pozytywnego wizerunku produktu itd...

      ale

      możemy to postrzegać jako oręż, przewagę
      bo widzimy i słyszymy więcej niż kto by chciał
      powiedzieć
      łatwo wtedy zdemaskować czy choćby zaszufladkować

      możemy też po prostu przyjąć takie jakie jest
      kłamca to dalej kłamca
      ale na Boga
      kłamie bo akurat do czegoś mu to potrzebne
      bo jest za słaby teraz, jeszcze nie gotów...

      to punkt krytyczny
      epatowanie swoją wiedzą czy spostrzegawczością
      godne politowania

      oczekiwanie na to
      co czasem nastąpi, czasem nie nastąpi
      widzę jako wyraz szacunku dla drugiego
      takiego jakim jest
      a niby my qrwa tacy wspaniali ?

      może nieprofesjonalne to, ale ludzkie

      milczenie
      jedni mówią tak inni siak
      jesteśmy pewni swego ale milczymy
      nie trzeba prostować cudzych sądów
      tak jak nie trzeba wołać:
      „od początku tak myślałem, wiedziałem”

      wiedza psychologów amatorów / tu jestem!/
      bierze się często z rozmów w cztery oczy
      kuchnia to dobre pomieszczenie
      szacunek dla słów które tam czasem padną
      nie z poczucia wyższości
      nie z Freuda, Fromma czy innych
      a z prostego...
      nie wiem jak nazwać

      pozdrawiam autora i pozostałych

      domorosły psycholog
      nurni
      • Gość: moonlite Re: niedoszły... IP: *.cyfronet.krakow.pl 25.03.02, 23:20
        Odpowiem bedac psychologiem:
        kazdy z nas jest narazony na dzialanie stereotypow - psychologowie tez.
        Wedlug stereotypu
        -po pierwsze: psychologiem zostaje ktos kto mial straszne "kompleksy" i
        czytaniem madrych ksiazek chcial sie z nich wydobyc
        (w wersji hard: byl swirem i chcial sie wyleczyc)

        -po drugie: teraz uzywa swojej wiedzy do manipulowania uczuciami innych i
        stawia sie ponad nimi jako ten co lepiej wie, co oni mysla, czuja itd.

        -po trzecie: cale to pozeranie wiedzy na nic sie nie zdalo, bo kompleksy dalej
        sa, dalej "nikt go nie lubi" wiec musi zaciekle sie dystansowac uzywajac
        naukowych sformulowan i swojej co tu duzo mowic pseudowiedzy, no bo tak na
        zdrowy rozum kazdy wie, to co on wie, tylko zna to z wlasnego doswiadczenia...

        Osobiscie czuje sie lubiana, ale cos w tym jest, bo z reguly nie od razu
        mowie, ze jestem psychologiem. To prawie tak jak wyznac, ze jest sie gejem, a
        nawet gorzej, bo geje z powodu politycznej poprawnosci maja w pewnych kregach
        defaultowy szacunek.

        No i co tu bede pieprzyc, ze stereotypy sa zle, wie o tym kazdy przedstawiciel
        ciemiezonej mniejszosci i kazda oswiecona kucharka.

        Korzystajac z okazji w imieniu kolegow wyglaszam niniejszym apel:
        Ludzie!! Psychologowie sa ludzmi, ponadto z badan psychologicznych wynika, ze
        ksiazki wkrotce po przeczytaniu sie zapomina. Tak jak wszyscy mamy swoje
        slabosci. Czasem niektorzy z nas, ze zle pojetej potrzeby pomagania oferuja
        niepotrzebne rady, albo w celach obronnych uzywaja wiedzy, ale kto tego nie
        robi (tj. nie udziela innym niepotrzebnych rad, albo nie broni sie w ten czy
        inny sposob) niech pierwszy rzuci kamieniem.

        Ponadto bycie psychologiem nie jest wcale rownoznaczne z wieksza
        samoswiadomoscia, a to wlasnie ona umozliwia zobaczenie wiecej...
        • barabasz Re: niedoszły... 25.03.02, 23:27
          to po jaka cholere w ogole ?

          b.
        • Gość: Ewa Re: DO MOONLITE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.03.02, 21:29
          Czy ty za bardzo nie koncentrujesz sie na sobie? Wierz mi , ze dla mnie nie
          jestes nikim wiecej ponad to ,ze skonczylas inny kierunek studiow niz ja.
          Jestes wiec fachowcem w innej dziedzinie. Pytanie tylko, czy ten twoj zawod nie
          powoduje zbyt duzego zametu w twojej glowie, jesli wlasnie chodzi o to poczucie
          waznosci nad innymi. Nie raz juz spotkalam sie z tym stanowiskiem wsrod lekarzy
          czy psychologow wlasnie, ze problem klienta ze zdrowiem fizycznym czy
          psychicznym powodowal u tych wlasnie specjalistow, poczucie wyzszosci i
          traktowania innych jakby byli tylko kucharkami w zyciu. Twoj apel swiadczy o
          takim postawieniu sie wlasnie ponad innych. Wasi klienci doskonale wiedza ze
          jestescie tylko ludzmi, ze wiedza ksiazkowa jest ulotna , ale przeciez zawsze
          mozna ponownie taka ksiazke otworzyc, czy tez doksztalcic sie w czyms czego nie
          uczylismy sie na studiach. Problem jest troche innej natury , a mianowicie
          odpowiedzialnosci psychologow( czy lekarzy) za bledy w pracy. Psycholog jest
          jak Bog co napisze to jest praktycznie niezmienne, zeby nie wiem jaka glupote,
          to kolega po fachu tego nie poprawi. Istnieje w tych zawodach solidarnosc ,
          niekiedy zle pojeta i godzaca w dobro klienta.
    • Gość: marika Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 09:05
      jeżeli ludzie rzeczywiście nie lubią psychologów to jestem wyjątkiem

      mnie bardzo odpowiada taki akceptująco-profesjonalny styl mówienia o
      sytuacjach, problemach jaki prezentują psychologowie w TV, fnoll, czy mój
      wykładowca od psych. społ.

      ale u moja sympatia do psychologów prawdopodobnie wynika z faktu, że również
      swego czasu bez powodzenia próbowałam się dostać na studia psychologiczne i mam
      kompleksy, które lecze czytaniem poradników psychologicz. - jest to więc coś w
      stylu podziwu dla ludzi, którym udało się zrealizowac to, czego mnie się
      (narazie:)) nie udało
    • Gość: intruz Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: 212.244.188.* 26.03.02, 09:17
      O matko bosko! To ja jestem nielubiana?:))
    • Gość: fnoll przyganial kociol garnkowi... ;) IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.03.02, 09:33
      drogi mikolaju10

      piszesz: "Otóż zauwazyłem szczególna skłonność u psychologów do
      stereotypizowania wszelkich zachowań i komunikowania o swoich spostrzezeniach
      niekoniecznie na życzenie zainteresowanych (w sytuacjach towarzyskich, nie
      zawodowych). A nikt nie lubi być szufladkowany."

      i zadajesz pytanie: "dlaczego ludzie nie lubia psychologow?"

      tym samym zachowales sie jak opisany przez ciebie "psycholog"
      [stereotypizujesz zachowanie zarowno ogolu ludzi jak i tych szczegolnych z
      wyksztalceniem psychologicznym, robisz to niekoniecznie na zyczenie
      forumowiczow, w miejscu jak najbardziej towarzyskim - i wzbudziles we mnie
      niechec do "szufladkowego" charakteru tego watku] ;)

      jak widac opisane przez ciebie cechy nie sa specyficzne dla jakiejs profesji

      pzdr

      fnoll
      • nika29 Re: przyganial kociol garnkowi... ;) 26.03.02, 17:18
        > tym samym zachowales sie jak opisany przez ciebie "psycholog"
        > [stereotypizujesz zachowanie zarowno ogolu ludzi jak i tych szczegolnych z
        > wyksztalceniem psychologicznym, robisz to niekoniecznie na zyczenie
        > forumowiczow, w miejscu jak najbardziej towarzyskim - i wzbudziles we mnie
        > niechec do "szufladkowego" charakteru tego watku] ;)

        sadzę, że to jest właśnie ów PSYCHOLOGICZNY BEŁKOT , o którym pisze mikolaj.
        • Gość: fnoll Re: przyganial kociol garnkowi... ;) IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.03.02, 19:28
          nika29 napisał(a):

          > sadzę, że to jest właśnie ów PSYCHOLOGICZNY BEŁKOT , o którym pisze mikolaj.

          ale z przymruzeniem oka ;) - ktory to fakt polecam twej selektywnej uwadze

          pzdr

          fnoll garncarz
        • Gość: rick Re: przyganial kociol garnkowi... ;) IP: 192.39.188.* 27.03.02, 11:24
          nika29 napisał(a):

          > > tym samym zachowales sie jak opisany przez ciebie "psycholog"
          > > [stereotypizujesz zachowanie zarowno ogolu ludzi jak i tych szczegolnych z
          >
          > > wyksztalceniem psychologicznym, robisz to niekoniecznie na zyczenie
          > > forumowiczow, w miejscu jak najbardziej towarzyskim - i wzbudziles we mnie
          >
          > > niechec do "szufladkowego" charakteru tego watku] ;)
          >
          > sadzę, że to jest właśnie ów PSYCHOLOGICZNY BEŁKOT , o którym pisze mikolaj.

          obawiam się, że często niezrozumienie czyichś słów powoduje zarzut 'bełkotu'
          mam nadzieję, że wyraziłem się zrozumiale
          rick
    • Gość: Emi Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: 157.25.86.* 26.03.02, 10:27
      A ja nie lubię psychologów dlatego, że mam złe doświadczenia. Kiedyś
      potrzebowałam pomocy. Sama postanowiłam iść do psychologa, a on mi nie pomógł.
      NIe pomógł mi nie dlatego, że ja nie chciałam czy coś w tym rodzaju. Chodziłam
      do niej, to była kobieta przez kilka miesięcy, to były cotygodniowe spotkania.
      Byłam załamana tym co działo się w moim życiu, a ona tylko słuchała,
      zapisywała, kazała rysować obrazki, choć miałam 18 lat, a o problemach mówiła,
      żeby się tym nie przejmować. Tylko tyle powiedziała.
      A teraz znam kogoś kto jest psychologiem. I denerwuje mnie to, że ktoś czegoś
      nie przeżył, a uważa, że wie lepiej bo przeczytał książkę i skończył studia. I
      to mnie wkurza.
    • yess Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? 26.03.02, 11:31
      ja tam lubie psychologow :)
    • Gość: rick a kto twierdzi, że nie lubią IP: 192.39.188.* 26.03.02, 16:58
      lubią. jak każdą grupę zawodową. nie każdego bo jest psychologiem, ale tych,
      którzy są tego warci. nie dlatego, że są psychologami /za to mogą mieć szacunek
      zawodowy/, ale za to jakimi ludźmi są.

      a stereotypów to chyba nikt nie lubi, niezależnie od tego czego dotyczą.

      uśmiechnijcie się:
      typowy obywatel spotyka typowego psychologa
      - którędy do dworca kolejowego - pyta typowy obywatel
      - nie wiem, ale cieszę się, że mogłem pomóc - odpowiada typowy psycholog

      pzrdw
      rick
    • mikolaj10 co autor mial na myśli:))) 26.03.02, 19:58
      A więc chciałem zaznaczyć, że psycholog nie jest takim sobie zwykłym zawodem
      jak kucharka albo inzynier. Psycholog jest takim troche szamanem , troche
      spowiednikiem i w kontekście takiego zawodu pojawiaja sie negatywne
      stereotypy, budzące np. nieufność to jest cos bardzo dziwnego. zastanawiam sie
      czy problem tkwi w systemie kształcenia psychologów czy może w niewłasciwej
      selekcji na studia psychologiczne. Nie chcę atakować psychologów, tylko
      zastanawiam sie w czym problem.
      • Gość: moonlite Re: co autor mial na myśli:))) IP: *.cyfronet.krakow.pl 26.03.02, 22:51
        Pokaz mi zawod, co do ktorego nie ma falszywych stereotypow, zwlaszcza zawody
        tzw. zaufania publicznego:
        -lekarze - ostatnio podobno usmiercaja w karetkach
        -nauczyciele - tepaki i stare panny, co do niczego innego sie nie nadaja
        -ksieza - pedofile, hedonisci, i pedaly

        Jest zaufanie, ale jest tez wiele agresji. Dlaczego? Nie odpowiem Ci na
        podstawie swojej wiedzy, bo uzywanie wiedzy psychologicznej na tym watku jest
        bezcelowe (patrz wyzej), odpowiem Ci jako ja, czlowiek, niezaleznie od swego
        zawodu: bo ludzie czasem kogos nie lubia/lubia nawet bez powodu, bez powodu
        robia swinstwa i dobrodziejstwa. Bo tak juz jest...
        • Gość: Renka Re: co kucharka ma na myśli IP: *.home.cgocable.net 27.03.02, 07:11
          Ja mysle, ze bycie psychologiem to powolanie, jak bycie lekarzem czy
          nauczycielem.Od psychologa czlowiek oczekuje pomocy. Jezeli nie potrafi pomoc,
          powinien byc skazany na zmiane zawodu.Osobiscie, gdybym byla w potrzebie,
          szukalabym tej pomocy u kucharki, nie u psychologa. Serio.
          Ktos, kto karmi ludzi, musi byc z natury dobrym, zyczliwym czlowiekiem.Nie
          mozna gotowac dla pieniedzy.Gotuje sie przede wszystkim dla przyjemnosci i
          zabawy. Tak, jak nie mozna tworzyc sztuki dla pieniedzy. Trzeba byc artysta.
          W atmosferze cieplej kuchni opowiada sie latwiej o zyciu, niz w gabinecie pani
          psycholog o wygladzie zagonionego charta(bo trzeba dzieci odebrac z
          przedszkola,zrobic zakupy, ugotowac obiad i poszukac meza po kolegach:))W
          dodatku tak malo placa za to sluchanie,a tu wkolo macieju to samo !
          Mysle, ze to brak zaufania do nich stawia psychologow czesto na straconej
          pozycji.
          Na zaufanie trzeba sobie zapracowac. Tabliczka z nazwa zawodu na drzwiach nie
          wystarczy.Trzeba kochac ludzi i pomagac im uswiadomic sobie w sposob im
          przyjazny, skad sie biora ich problemy i jak je pokonac.
          Dlaczego ludzie z problemami przychodza do kucharek i barmanow, do wrozek ?
          zamiast isc do psychologa? Dlaczego ludzie staraja sie rozwiazac swoje problemy
          przy stole?
          Czasem nawet przy bogato zastawionym, czasem z kawa, ciasteczkami, tortem?
          Dlaczego, jesli maja problem, ida do restauracji z przyjacielem i tam gadaja,
          przy jedzeniu?
          Dlaczego spotykaja sie rowniez w cieplym domu, zaglebiaja sie w wygodny fotel i
          cieplo kocem okryci opowiadaja? Zagryzajac ciasteczkiem, popijajac dobrym winem?
          Wszedzie mamy JEDZENIE, PICIE, DOBRE JEDZENIE, DOBRY TRUNEK.
          Poza wrozka, u ktorej za to jest 'atmosfera'.
          Czlowiek z problemem rozmawiajac na forum, z reguly wyczuwa przyjazna dusze,
          ktora chce mu pomoc. Do tego sam sobie stwarza przyjemna atmosfere, popijajac
          szklaneczke czegos, co lubi, zagryzajac ulubionym ciasteczkiem, czy jedzac
          obiad przy komputerze. Gada sobie jak w kuchni z kucharka. I o to chodzi,panie
          i panowie psychologowie.
          O zniesienie DYSTANSU miedzy wami, nadetymi bucami, a pacjentem, ktory w zyciu
          osobistym przejsciowo ma klopot.
          Dlatego, mimo snobistycznego zapotrzebowania na psychologow w internecie, musza
          oni walczyc z roznymi kucharkami i innymi artystami od siedmiu bolesci o
          dominacje nad ludzkimi emocjami. Bo one, tak naprawde otwieraja droge do
          wnetrza czlowieczych problemow.
          Popierajaca dobre kucharki,barmanow(swoich chlopow) i wrozki bez dyplomow,
          kucharka Renka :))
          • Gość: rick Re: co kucharka ma na myśli IP: 192.39.188.* 27.03.02, 11:49

            ale ściemniłaś. pogubiłem się czy akceptujesz psychologów, czy też nie. nie życzę
            Ci żebyś znalazła się kiedyś w potrzebie. pięknie piszesz o kucharkach i
            barmanach i dobrze się to czyta. wierzysz w zbawczą moc jedzenia i drinka, bo
            tyle Ci mogą zaoferować w/w.
            mieszasz słuszne obserwacje, pod którymi bym i ja się podpisał, z fantazjami i
            stereotypami i w niektórych momentach nieprawdą. przykład ?

            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Dlatego, mimo snobistycznego zapotrzebowania na psychologow w internecie, musza
            > oni walczyc z roznymi kucharkami i innymi artystami od siedmiu bolesci o
            > dominacje nad ludzkimi emocjami. Bo one, tak naprawde otwieraja droge do
            > wnetrza czlowieczych problemow.

            toż to świat widziany jako konflikt ciemnych sił w postaci psychologów i kucharek
            walczących o nasze dusze. demaskujesz ten spisek ale wybierasz kucharki na
            zwycięzców. to dobrze. ja też lubię gotować i na własny użytek inresuję się
            psychologią. ktokolwiek w tej walce nie wygra, będę po jego stronie

            niech moc jedzenia będzie z Tobą
            :-)))
            rick
      • Gość: rick Re: co autor mial na myśli:))) IP: 192.39.188.* 27.03.02, 11:29
        w każdym zawodzie są lepsi i gorsi. zbyt często opinia potoczna powstaje na
        podstawie oceny tych gorszych.
        to jest zastanawiające
        albo przyjemniej jest narzekać i wytykać palcem innych

        paradoksem jest, że bardziej ceni się pseudomedyków, którzy bardziej zasługują
        na miano szamanów

        rick
        • Gość: Renka Re: co autor mial na myśli:))) IP: *.home.cgocable.net 27.03.02, 14:46
          "Pacjent" rozpoznaje "swoja" kucharke lub barmana..heheheee
          A najwazniejsze w tej zabawie, zeby PSYCHOLOG o tym wiedzial i umial to
          wykorzystac. Niestety, czesto pograzony w samouwielbieniu dla swojego tytulu
          (wow!), mysli, ze tytul i kilkanascie zdanych (ZZZ) egzaminow gwarantuje mu to.
          Nie ma lekko, mosci psychologowie :)))
          Zeby leczyc "chorych", trzeba wiedziec cos wiecej, niz to, co napisalo kilku
          stetryczalych, odizolowanych od normalnego zycia, pograzonych w delektowaniu
          sie wlasnymi slabosciami filozofow.O czym zreszta doskonale wiecie, kochani :)
          • Gość: Ewa Re: DO RENKI I PSYCHOLOGOW IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.03.02, 19:23
            Masz racje Renka dyplom nie wystarczy aby miec szacunek i zaufanie klientow.
            Najwazniejsza jest moim zdaniem zyczliwosc i chec pomocy osobom , ktore maja
            konkretny problem. To co zraza ludzi do niektorych psychologow to poczucie
            wyzszosci nad klientem, ktory sie do nich zglasza. Psycholog podobnie jak
            lekarz uwaza wszystkich pozostalych za glupcow, niezaleznie od dyplomow , ktore
            posiadaja. Wspominalam w poscie powyzej ( do Moonlite) o braku
            odpowiedzialnosci ze strony specjalistow w tej dziedzinie za bledy,
            ignorowanie, czy wrecz zle traktowanie innych . W niektorych przypadkach
            psychologowie , stawiaja diagnozy ktore niewiele maja wspolnego z
            rzeczywistoscia, no i praktycznie nie mozna tego zmienic, bo niektorzy z nich
            uwazaja sie za nieomylnych.
    • Gość: karina Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 19:49
      Prywatnie znam dwóch psychologów, i chyba mam pecha, ale są "niezbyt udani". Sa
      to osoby majace, zawsz jakiś pusty frazes pod ręką. Ciągle analizują i próbuja
      pozować na inteligentniejszych niż są. Moja babcia 7 klasach jest dla mnie
      wiekszym autorytetem!
      Nie chcę uogólniać, podkreslam, że moja wypowiedź dotyczy dwóch znajomych mi
      psychologów. napewno nie zwróciłabym się do nich z jakimś problemem.
    • kitutu Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? 27.03.02, 22:15
      Nie lubię psychologów, bo są nadętymi dyletantami.
      • Gość: Renka Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: *.home.cgocable.net 28.03.02, 05:15
        Ja znam jednego psychologa ze specjalizacja w psychoanalizie. Niestety pije
        duzo, ma cala rodzinke z problemami i prawde mowiac nigdy nie slyszalam, aby
        komus pomogl. Wrecz przeciwnie, zostal pobity przez swoich pacjentow, ktorzy
        nie czuli sie nalezycie potraktowani. Fakt, byli to jacys narkomani, ale
        psycholog z jego specjalizacja ma TYLKO takich klientow.
        Mimo, ze jest zyczliwy ludziom, ma takie same slabosci jak kazdy inny, ale jako
        psycholog powinien znac recepte na wyeliminowanie ich ze swojego zycia. Jak
        moze pijak i nalogowy palacz pomagac innym wyjsc z nalogu?
        • Gość: moonlite Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: *.cyfronet.krakow.pl 28.03.02, 19:05
          To znowu ja: przypomnialo mi sie, ze caly czas pomijana tu jest jedna, dosc
          wazna kwestia:
          psycholog to nie to samo co terapeuta, zeby byc terapeuta i pomagac ludziom
          nie wystarcza same studia!!! Trzeba ukonczyc kilkuletnie kursy i przejsc
          wlasna terapie. Faktem jest, ze w Polsce udzielaja porad czesto osoby po
          samych studiach, ale to oczywiscie bedzie i powinno sie zmieniac. Studia
          dokladnie tak jak mowicie daja jedynie wiedze akademicka, natomiast
          przygotowanie do zawodu terapeuty opiera sie na zajeciach warsztatowych i
          terapi wlasnej, ktora z powodzeniem likwiduje niektore z patologii, o ktorych
          wspominaliscie (zadufanie w sobie itd.), a przede wszystkim selekcjonuje (ktos
          zaburzony raczej jej nie wytrzyma).
          Nie wiem jak jest w Stanach Renko, bo chyba stamtad nadajesz, ale raczej
          powinien miec zawieszone wykonywanie zawodu dopoki nie wyleczy sie z
          alkoholizmu. To nieprawda, ze psychoanaliza nadaje sie tylko dla narkomanow,
          przeciwnie raczej wcale sie dla nich nie nadaje. Opis tego psychologa swiadczy
          o tym, ze to nie tylko podejrzana osoba, ale jakas w ogole hucpa to, co on
          robi (ale nie mam tu na mysli klopotow z rodzina: "szewc bez butow chodzi")
          Pozdrawiam i Zycze zebyscie nie potrzebowali terapii.
          • Gość: rick Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: 192.39.188.* 28.03.02, 20:39

            dzięki za głos rozsądku w tej dyskusji. spieramy się kogo lubić albo nie, na
            pomoc mają przychodzić kucharki i barmani. padają jednostkowe przykłady, na
            szczęście nie wszystkie potwierdzające tezę.
            w końcu wychodzi, że potępiamy deletantów, jak w każdym zawodzie.

            nawiasem mówiąc, żaden psychoterapeuta nie pomógł nikomu wbrew jego własnej woli,
            albo bez jego współpracy. i często bywają obarczani winą za nieudaną współpracę.
            pacjent ma za zadanie nie tylko mówić, ale także myśleć. we własnym interesie.

            a towarzysko spotykany psycholog mówiący na tematy zawodowe ma te same zalety, co
            mówiący o swoim zawodzie dekarz - jak się go nie rozumie, to nie za bardzo lubi.

            a na dodatek tak trudno zrozumieć, co się człowiekowi w głowie dzieje.

            pozdrawiam

            rick
            • Gość: Renka Re: szanowac psychologa IP: *.home.cgocable.net 29.03.02, 03:02
              Ten psycholog, o ktorym mowie, to w Polsce jest, nawet dosyc popularny. W
              Warszawie. Wiecej nie powiem. Kiedy chce, to ma klientow, kiedy nie chce, nie
              ma. Nie wiem, jakiej terapii uzywa w postepowaniu z pacjentami, ale Uniwersytet
              Warszawski dal mu dyplom kiedys, pare ladnych lat temu :)
              • Gość: lorenz Do Renki w sprawie psychologow IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.02, 13:53
                Droga Renko! Bravo,bravo trafiasz w sedno problemu. Tylko ten psycholog i
                psychoterapeuta powinien budzic nasze zaufnie,ktory daje przyklad jak zyc
                nalezy! Od ksiedza a i nauczyciela tez oczekujemy swiadectwa czyli PRZYKLADU.
                Bo on dziala skuteczniej niz 100 godzin na kozetce psychoanalityka. Dzieki
                Renka. Wesolych Swiat!!
                • Gość: Renka Re: przykladowe autorytety IP: *.home.cgocable.net 29.03.02, 22:42
                  Jasne, nauczyciel, ksiadz, psycholog, socjolog to sa spece od duchowych jakby
                  spraw.Skoro juz maja NAUCZAC jak zyc i LECZYC (z nerwic, nalogow, zahamowan,
                  psychoz i innych ludzkich slabosci), to niech NAJPIERW WYWALCZA swoj autorytet
                  w tych sprawach.Samo przygotowanie teoretyczne to za malo, aby sie MADRZYC.
                  Wesolych Swiat !
                • ta_mar_ta Re: Do Renki w sprawie psychologow 29.03.02, 23:54
                  Hej lorenz!

                  Tzn wg Ciebie,ze chorujący lekarz jest niewiarygodny?
                  eeee tam...( podebrane kwieto'wi )

                  Ta_
                  • Gość: Renka Re: chorujacy lekarz IP: *.home.cgocable.net 30.03.02, 01:46
                    Jezeli juz uogolniamy, to mozemy dojsc do niebezpiecznych wnioskow.Lekarz,
                    ktory nie potrafi sobie poradzic z wlasnym zdrowiem , np lysieje w
                    zastraszajacym tempie, tzn nie ma dostatecznej wiedzy jak walczyc z tym, nie
                    jest wiarygodny.Lekarka, ktora swoje dzieci prawie zamorzyla, byly chude, blade
                    i brudne, wmawiala mi kiedys, "czego ja szukam w swoim dziecku, przeciez ono
                    swietnie wyglada" . "Idz kobieto do domu i sie nie przejmuj". Mimo to, ja
                    uparcie nalegalam na leczenie i okazalo sie to zbawienne.No, ale jak pozniej
                    zobaczylam JEJ dzieci , to zrozumialam. Nigdy potem nie traktowalam jej
                    powaznie. Zawsze sprawdzilam w encyklopediach zdrowia, zanim udalam sie po
                    porade, hehehe. Ale czy tak powinno byc?
    • ta_mar_ta Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? 29.03.02, 23:52
      Nieprawda, ja bardzo lubię fnolla i to od pierwszego przeczytania, o!
      Ta_
      • Gość: Renka Re: dlaczego im nie ufaja ? IP: *.home.cgocable.net 30.03.02, 00:09
        Te zawody zwiazane z "leczeniem dusz" wymagaja zaufania. Czlowiek z
        problemami "duszy" musi sie odkryc przed drugim czlowiekiem, tym, godnym
        zaufania.Jednak w wielu przypadkach nie otrzymuje pomocy.Nikt nie ulzy jego
        cierpieniom, bo sam psycholog ma ze soba problemy godne natychmiastowego
        rozwiazania, a nie potrafi ich rozwiazac.Obnazenie swoich problemow, pokazanie
        ich publiczne skazuje go na utrate autorytetu.
        I nawet mnie juz nie dziwi, ze taki okaleczony psychicznie "psycholog" uzywa
        aluzji i twierdzi, ze ornitolog tez nie musi umiec fruwac, a zna sie na
        ptakach !!
        ALE ICH NIE LECZY.
        • Gość: lorenz Re: do Renki IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.02, 15:22
          Droga Renka ! Wciaz bravo, ujmujesz problem jasno i trzezwo!!
          A nasz fnoll uroczy? Teoretyk,ciekawe jak sobie radzi ze swoimi problemami))).
        • Gość: rick Re: dlaczego im nie ufaja ? IP: 192.39.188.* 02.04.02, 10:32
          są przykłady za i przeciw. od chirurga nikt nie wymaga, żeby się sam operował.

          a niby czemu to opowiedzenie terapeucie o swoich problemach wymaga aż takiego
          zaufania. bo co ? poleci i rozpowie na ulicy ? bo obcy ? przecież właśnie
          obcemu to łatwiej opowiedzieć. najlepiej barmanowi. i po główce pogłaska i
          naleje następnego..

          pzdr
          rick
          • Gość: karina Re: dlaczego im nie ufaja ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.02, 21:21
            > a niby czemu to opowiedzenie terapeucie o swoich problemach wymaga aż takiego
            > zaufania. bo co ? poleci i rozpowie na ulicy ?

            Jeżeli uważasz, że sam fakt opowiadania komuś o swoich najglębszych emocjach nie
            wymaga zaufania do "słuchacza" - to mam nadzieję, ze nie jesteś psychologiem.

            I bynajmniej nie chodzi tu o lęk przed "rozpowiadaniem na ulicy".
    • Gość: xsenia Re: Dlaczego ludzie nie lubią psychologow? IP: *.bydgoska.krakow.pl 30.03.02, 17:49
      skończyłam psychologię i wcale nie dziwią mnie wasze opinie dotyczące
      nielubienia psychologów.ja nie lubię terapeutów (wiem, że to jest genralizacja,
      stereotyp, itepe) - ja ich po prostu nie lubię i już. są wyjatki, ale to takie
      na prawdę wyjątkowe wyjątki, większość moim zdaniem...,....,nie dokończę (jakaś
      tam solidarność zawodowa jednak jest). pracuję w biznesie i za nic nie
      zamieniłabym się z "pomagaczami", nie uważam się za psychologa, raczej za
      menadżera. jesli mogę coś zasugerować to chyba tylko tyle, że
      szukając "pomagacza" nie należy iść do pierwszego lepszego z gazety tylko
      wypytać o rekomendację u zaufanych osób, po drugie jeśli pomagacz wam nie
      pasuje na 3 pierwszych spotkanich (intuicja wam powie, że coś nie tak) to nie
      mordujcie się dalej i zmieńcie go. koleżanka po fach terapeutka zaraz mnie tu
      pewnie zeżre, ale do dnia dzisiejszego nie dowiedziono naukowo na czym polega
      to całe pomaganie, jeden psycholog nawet twierdził że na czekaniu w kolejce do
      terapeuty, bo czas leczy problem :o), działa tutaj jakiś subiektywny czynnik
      ludzki "ten mi pasuje - ten nie". również kiedy pan/pani psychol jest fajny i
      jest miło to nie znaczy jeszcze, że wszystko idzie dobrze, bo psychoterapia to
      nie randkowanie, zasadniczo kiedy po kilku tygodniach nie dostrzegacie u siebie
      zmian to nie ma tu żadnej terapii tylko spotkania towarzyskie, niestety znam
      osoby uzależnione od takich spotkań.
      życzę wszystkim dużo zdrowia (psychicznego)
      żebyście nie musieli chodzić do terapeuty
      xs
      • Gość: Renka Re: wzrokowcy IP: *.home.cgocable.net 31.03.02, 07:44
        Wedlug mnie diagnoza moze byc zrobiona bez ogladania pacjenta. Wystarcza test.Z
        testu, psycholog dostaje mnostwo informacji o pacjencie. Niektorzy lubia
        chodzic do gabinetu i placa za wysluchanie ich, a inni, wrecz przeciwnie, nie
        lubia i cala procedura zwiazana z zrejestrowaniem sie i przyjsciem na
        sesje,przeraza ich. Ciekawe, ktorych jest wiecej? Tak sobie mysle, ze ta druga
        grupa wypowiedzialaby sie bardziej krytycznie o skutecznosci psychologa, bowiem
        juz na samym poczatku, przed rozpoczeciem leczenia, ONI sa w jakis sposob
        niechetni calej procedurze. A to za drogo, za daleko, itd , za dlugo trzeba
        czekac.
        Moze mialoby sens rowniez prowadzenie terapii przez internet, bez ogladania
        pacjenta ?
        Niektorzy psychologowie wypadliby wtedy niezbyt dobrze, poniewaz oni MUSZA
        WIDZIEC, aby przetwarzac informacje.Do nich naleza salony i salonki i pacjenci
        kanapowi :)
        Ale istnieja rowniez terapeuci, ktorzy przetwarzaja informacje bez uzycia
        bodzcow wzrokowych. Jak wiemy sa na internecie cale portale psychologiczne
        podlaczone automatycznie do systemow placenia kartami kredytowymi i zawsze jest
        mozliwa terapia sam na sam . Nie sa to tanie sprawy, ale fakt, ze jest na to
        zapotrzebowanie i klienci czekaja w kolejce.
        Milego sniadanka wielkanocnego, z dobrym kontaktem wzrokowym, zyczy Renka :)
        • Gość: rick Re: wzrokowcy IP: 192.39.188.* 02.04.02, 10:37
          nieśmiało dodam jednak, że w klasycznej psychoanalizie terapeuta siedzi za
          plecami pacjenta i po jego prawej stronie. tak się utarło od czasów Freuda. a
          sam Freud po prostu lepiej słyszał lewym uchem :)))
      • nika29 lista dobrych psychologów i tych mniej dobrych:))) 31.03.02, 12:46
        jesli mogę coś zasugerować to chyba tylko tyle, że
        > szukając "pomagacza" nie należy iść do pierwszego lepszego z gazety tylko
        > wypytać o rekomendację u zaufanych osób,

        Myślę, ze fajna sprawą byłoby gdybysmy sie podzielili informacjami o
        takich "sprawdzonych" psychologach (nazwiska, gdzie przyjmują itp.).
        A jeżeli zagladaja tutaj osoby, które maja negatywne doswiadczenia z konkretnymi
        terapeutami - też byłoby fajnie jakby ostrzegły kolejne potencjalne "ofiary"
        niedouczonych pseudopomagaczy.
        Co wy na to?
        • Gość: Kacha Re: lista dobrych psychologów i tych mniej dobrych:))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.02, 22:28
          ja byłam u takiej jednej! niejaka : HALINA GĄSIOR z Katowic. Wydawalo mi się,
          że jak ktoś ma prywatny gabinet to reprezentuje jakis poziom... po dwóch
          spotkaniach stwierdziłam , ze kobieta jest bardziej neurotyczna niz ja:(( I z
          problemem na szczęście poradziłam sobie sama.
          • Gość: Greta Dziwie sie ze chodza....... IP: *.compass.net.nz 01.04.02, 23:53
            Witajcie
            Nierozumiem czemu ludzie ida do psycholaga po porade. Co moze poradzic
            zoltodziod 25 letni osobie 45 letniej jesli chodzi np. problemy
            malzenskie,problemy z dziecmi itp.
            Chyba bym pekla ze smiechu jakby taki smarkacz mnie pouczal.
            Wolalabym isc do parku i uzewnetrznic sie pierwszej napotkanej nieznajomej
            osobie w podobnym wieku. Do tego zafundowac sobie terapie "wyjscia z domu"
            do miasta.(terapia gwarantowana)

            Juz czytalam wypowiedzi niedoszlych psychologow na tym forum,
            ktorzy usilowali patronizowac nas i propagowac cos co w ich przekonaniu jest
            tylko i wylacznie prawda niezaprzeczalna, podpierajac sie przy tym nazwiskami
            znanych rzekomo psychologow aby dodac swojej osobie waznosci, wzbudzajac
            jednoczesnie autorytet.hehehe

            Zeby roztrzsac watki na temat zachowan czlowieka trzeba go wpierw poznac.
            I nie widze w jaki sposo jest to mozliwe z ksiazki i bez zadnych przezyc
            zyciowych.
            Czlowiek w srednim wieku jest lepszym psychologiem niz ci wszyscy
            psychologowie ksiazkowi.
            Greta
            • szary_ptak Re: Dziwie sie ze chodza....... 03.04.02, 15:27
              Gość portalu: Greta napisał(a):

              > Nierozumiem czemu ludzie ida do psycholaga po porade. Co moze poradzic
              > zoltodziod 25 letni osobie 45 letniej jesli chodzi np. problemy
              > malzenskie,problemy z dziecmi itp.
              > Chyba bym pekla ze smiechu jakby taki smarkacz mnie pouczal.

              Wydaje mi się, że do psychologa idą niektórzy ludzie po "receptę na zycie, na
              szczęście" . Nie dostają. I...nie lubią psychologów. ;-)

              Greto...czy naprawdę uważasz, że aby się o czymś wypowiadac - trzeba to
              przeżyć?


              Wydaje mi się, że generalnie jest bardzo mało ludzi mądrych, do których warto
              zwracać się o radę.

              I naprawdę nie zależy od wieku owa mądrość.

              B.
              • Gość: Greta Re: Do Szary Ptak IP: *.compass.net.nz 04.04.02, 10:57
                Witam

                Szary Ptak napisal:
                Wydaje mi się, że do psychologa idą niektórzy ludzie po "receptę na zycie, na
                szczęście" . Nie dostają. I...nie lubią psychologów. ;-)

                Ida nie po recepte na zycie...szczescie,
                ale ida bo maja zraniona "dusze" i podciete skrzydla.

                I jesli chodzi o doswiadczenie to niestety jest konieczne,
                pozwol dac przyklad.
                To tak jakby cie mlody czlowiek zapytal jak sie przezywa seks (cnotliwy)
                no i wez opisz.nie idzie .Trzeba samemu .
                Nie wiem czy przyklad sie bedzie podobac wiec dla urazonych uszu-sorry.Greta
                • szary_ptak Re: Do Szary Ptak 04.04.02, 11:19
                  Gość portalu: Greta napisał(a):

                  > To tak jakby cie mlody czlowiek zapytal jak sie przezywa seks (cnotliwy)
                  > no i wez opisz.nie idzie .Trzeba samemu .
                  > Nie wiem czy przyklad sie bedzie podobac wiec dla urazonych uszu-sorry.Greta

                  No, ale co ten przykład ma pokazać? Że przeżycia są nieprzekazywalne?
                  Zgadzam się. Ale jakoś się ludzie potrafią porozumieć i wyrazić to, co czują,
                  prawda? Mimo, że każdy indywidualnie przeżywa.

                  A jak się ma "zranioną duszę" to się powinno ja leczyć nie u psychologa, tylko u
                  duchownego ;-) (Wszak psycholodzy nie wierzą w duszę ;-)

                  Pozdrawiam ciepło
                  B.
            • Gość: fnoll Re: Dziwie sie ze chodza....... gdzie? IP: *.bydgoska.krakow.pl 04.04.02, 20:31
              droga greto

              jesli uwazasz, ze psychoterapii mozna nauczyc sie z ksiazek, to rozumiem twoje
              zdziwienie ;)
              • Gość: Greta Do Szaty Ptak IP: *.compass.net.nz 06.04.02, 00:54
                Witaj

                Szary Ptak napisal, cytat,

                Wydaje mi się, że do psychologa idą niektórzy ludzie po "receptę na zycie, na
                szczęście" . Nie dostają. I...nie lubią psychologów. ;-)


                To ci sie zle wydaje,a jak mozna lubiec czy nie lubiec psychologa.
                Idziesz po serwis i za niego placisz.
                Czy dostajesz to jest sprawa dyskusyjna.
                Niektorzy pojda bo sa zdesperowani, inni pojda do wrozki jak to juz ktos
                napisal wczesniej z czym sie zgadzam.

                Czas i tylko czas leczy rany....

                Kolejny cytat Szaryego Ptaka..

                A jak się ma "zranioną duszę" to się powinno ja leczyć nie u psychologa, tylko
                u duchownego ;-) (Wszak psycholodzy nie wierzą w duszę ;-)


                A jesli chodzi o "zraniona dusze " to widze ze czytasz to literalnie,
                chodzilo o zranione uczucia czlowieka, szukajacego pomocy.

                No ale coz nie rozumiemy sie.
                Z postu nalezy wyciagnac esenje a nie czepiac sie slow,
                bo wtedy zamiast konstruktywnej dyskusji mamy walki podjazdowe.

                A czy psycholodzy wierza w dusze to tez tego nie wiesz bo to jest zupelnie
                odrebne zagadnienie wiec nie myl pojec.

                Psycholog to tez czlowiek i nijak nie mozna odizolowac tego,
                bo przeciez nie powie ze nie wierzy w dusze jako psycholog ale wierzy jako
                czlowiek.
                A wracajac do ludzi z doswiadczeniem, oni naprawde moga pomoc,
                bo radzac beda odwolywali sie do przebytych doswiadczen np.
                mloda matka bedzie szukala porady u kobiet co pszeszly okres macierzynstwa.
                Przeciez nawet starsza pani ktora nie ma dzieci nic jej nie doradzi.
                Co wcale nie umiejsza madrosci starszej pani ale w tym zakresie jej wiedza jest
                limitowana.
                Tutaj przychodzi duzo ludzi z roznymi problemami i naprawde porady, wypowiedzi
                sa rozne, ale zauwaz ze glownie opieraja je na przebytych doswiadczeniach.

                Pozd. Greta


                Wyd
                szc

                • Gość: Greta Re: Do Szary Ptak IP: *.compass.net.nz 06.04.02, 00:58
                  Witaj

                  Przepraszam mialo byc Szary Ptak a nie Szaty Ptak
                  • Gość: lolek Re: Do Szary Ptak IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.02, 15:36
                    I miało też pewnie być "przeszły" a nie "pszeszły"?
                • Gość: Renka Re: rady i porady doswiadczonych IP: *.home.cgocable.net 06.04.02, 07:18
                  Na psychologii watki sie powtarzaja, wyglada na to, ze co kolejny semestr,to
                  kolejna grupa studentow przerabia te same tematy.Ja osobiscie zauwazylam, ze
                  zmieniaja sie tez osoby, ktore "administruja" tematy. Obecnie jest coraz
                  gorzej. Gdzie blyskotliwosc, inteligencja, zlosliwosc? Emocje?
                  A co do tych rad, to ludzie tu poradzaja jak umieja, cos tam uslyszeli,
                  zobaczyli i dziela sie z innymi . Dobrzy ludzie po prostu.
                • szary_ptak Czepianie sie slowek... 06.04.02, 08:55
                  Gość portalu: Greta napisał(a):

                  > To ci sie zle wydaje,a jak mozna lubiec czy nie lubiec psychologa.
                  > Idziesz po serwis i za niego placisz.
                  > Czy dostajesz to jest sprawa dyskusyjna.

                  Ale chyba ten watek ma tytul:dlaczego ludzie NIE LUBIA psychologow?
                  A samo wyrazenie 'wydaje mi sie' - sugeruje, ze zakladam mozliwosc mojej pomylki
                  Ty natomiast jestes pewna swojej racji...

                  > Niektorzy pojda bo sa zdesperowani, inni pojda do wrozki jak to juz ktos
                  > napisal wczesniej z czym sie zgadzam.
                  >
                  > Czas i tylko czas leczy rany....

                  Wiesz, ja tez czasem mowie: takie jest moje zdanie, i je podzielam ...

                  > Kolejny cytat Szaryego Ptaka..
                  >
                  > A jak się ma "zranioną duszę" to się powinno ja leczyć nie u psychologa, tylko
                  > u duchownego ;-) (Wszak psycholodzy nie wierzą w duszę ;-)
                  >
                  >
                  > A jesli chodzi o "zraniona dusze " to widze ze czytasz to literalnie,
                  > chodzilo o zranione uczucia czlowieka, szukajacego pomocy.

                  No, to raczej Ty nie widzialas tych piktogramow...


                  > No ale coz nie rozumiemy sie.
                  > Z postu nalezy wyciagnac esenje a nie czepiac sie slow,
                  > bo wtedy zamiast konstruktywnej dyskusji mamy walki podjazdowe.

                  Kazdy chyba "wyciaga" wedlug swojego uznania, nieprawdaz? Skad wiesz, co mnie
                  jest potrzebne?
                  >
                  > A czy psycholodzy wierza w dusze to tez tego nie wiesz bo to jest zupelnie
                  > odrebne zagadnienie wiec nie myl pojec.
                  >
                  > Psycholog to tez czlowiek i nijak nie mozna odizolowac tego,
                  > bo przeciez nie powie ze nie wierzy w dusze jako psycholog ale wierzy jako
                  > czlowiek.

                  Ale byl taki watek : Czy psycholodzy wierza w Boga ( dla mnie jednoznaczne z
                  wiara w dusze) i myslalam, ze tez czytalas...

                  > A wracajac do ludzi z doswiadczeniem, oni naprawde moga pomoc,
                  > bo radzac beda odwolywali sie do przebytych doswiadczen np.
                  > mloda matka bedzie szukala porady u kobiet co pszeszly okres macierzynstwa.
                  > Przeciez nawet starsza pani ktora nie ma dzieci nic jej nie doradzi.
                  > Co wcale nie umiejsza madrosci starszej pani ale w tym zakresie jej wiedza jest
                  >
                  > limitowana.

                  No i tutaj tez sobie pozwole nie zgodzic sie, bo niekoniecznie trzeba "miec"
                  dzieci, zeby doradzic cos z sensem, i niekoniecznie warto radzic sie kazdego,
                  kto "ma" dzieci(na temat wychowania swoich).
                  I w dalszym ciagu wydaje mi sie, ze madrosc (zyciowa/kazda) nie jest wprost
                  proporcjonalna do wieku...

                  > Tutaj przychodzi duzo ludzi z roznymi problemami i naprawde porady, wypowiedzi
                  > sa rozne, ale zauwaz ze glownie opieraja je na przebytych doswiadczeniach.

                  Tego tez nie jestem pewna - w wiekszosci jednak sa to wlasne "przemyslenia" a
                  nie "doswiadczenia".

                  Koncze moj udzial w tym watku - prawde mwiac, nie bylam nigdy po porade ani u
                  psychologa, ani u psychoterapeuty. Nie dziele ludzi na lubianych/nielubianych ze
                  wzgledu na prace, ktora wykonuja - tak sobie chcialam podyskutowac, a ten watek
                  wydal mi sie w miare neutralny...

                  Pozdrawiam

                  B.
            • Gość: xsenia Re: Dziwie sie ze chodza....... IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.04.02, 23:11
              Gość portalu: Greta napisał(a):

              > Witajcie
              > Nierozumiem czemu ludzie ida do psycholaga po porade. Co moze poradzic
              > zoltodziod 25 letni osobie 45 letniej jesli chodzi np. problemy
              > malzenskie,problemy z dziecmi itp.
              > Chyba bym pekla ze smiechu jakby taki smarkacz mnie pouczal.

              droga Pani, profesjonalna psychoterapia - podkreslam profesjonalna - nie ma nic
              wspólnego z pouczaniem, poza tym żeby zostać pstchoterapeutą nie wystarczy
              skończyć studiów, potrzebna jest jeszcze szkoła psychoterapi i terapia własna, co
              zajmuje dobrych kilka lat, na prawdę trudno o 25 letniego terapeutę

              > Wolalabym isc do parku i uzewnetrznic sie pierwszej napotkanej nieznajomej
              > osobie w podobnym wieku. Do tego zafundowac sobie terapie "wyjscia z domu"
              > do miasta.(terapia gwarantowana)

              i bardzo dobrze, rozmowa posiada działanie terapeutyczne
              >
              > Juz czytalam wypowiedzi niedoszlych psychologow na tym forum,
              > ktorzy usilowali patronizowac nas i propagowac cos co w ich przekonaniu jest
              > tylko i wylacznie prawda niezaprzeczalna, podpierajac sie przy tym nazwiskami
              > znanych rzekomo psychologow aby dodac swojej osobie waznosci, wzbudzajac
              > jednoczesnie autorytet.hehehe

              nie wiem co Pani czytała na tym forum, ale ze 100% pewnością nie miało to nic
              wspólnego z psychoterapią
              >
              > Zeby roztrzsac watki na temat zachowan czlowieka trzeba go wpierw poznac.
              > I nie widze w jaki sposo jest to mozliwe z ksiazki i bez zadnych przezyc
              > zyciowych.

              szanowna Pani, psychologii nie uczyy sie z książek, z książek dowiadujemy się
              tylko jak praktycznie uczyć się psychologii. Badania empiryczne w tej dziedzinie,
              które musi przeprowadzić każdy student, jeśli chce uzyskać dyplom, odbywają się
              na żywych ludziach. Żeby zostać certyfikowanym terapeutą trzeba, jak juz
              wspomniałam, odbyć wieloletnie PRAKTYCZNE szkolenie, psychoterapię własną oraz
              wiele godziń superwizji. Poza tym, dlaczego Pani zakłada że psychoterapeuta nie
              ma "przeżyć życiowych"? To właśnie m.in. swoje przeżycia życiowe terapeuci uczą
              się lepiej rozumieć podczas superwizji i czynią to przez cały czas prowadzenia
              swojej działalności. Taki proces jest potrzebny, zeby nabrać dystansu do
              swoich "przeżyć życiowych" i w procesie pomagania kierować się sytuacją i
              potrzebami klienta, a nie swoimi "przeżeciami życiowymi" i ewentualnymi urazami.

              > Czlowiek w srednim wieku jest lepszym psychologiem niz ci wszyscy
              > psychologowie ksiazkowi.

              Cieszę się, ze jest Pani zadowolona ze swojego średniego wieku, gdyby jednak
              chciała pani skorzystać z usług terapeuty to faktycznie w Pani sytuacji lepiej
              wybrać kogoś starszego. I jeszcze raz informuję, że
              1) nie ma książkowych psychologów
              2) nie ma książkowych psychoterapeutów
              3) nie kazdy psycholog jest terapeutą (i to jest norma, ja np. pracuję w biznesie)
              4) nie każdy terapeuta jest psychologiem (i to jest nieszczęście)
              5) jest mnóstwo, mnóstwo i n-mnóstwo niekompetentnych pomagaczy, 55% takich to
              pkt.4, 25% pkt.3, dot. psychologów zajmujących się "terapią" bez specjalych
              szkolń w tym kierunku, 20% szrlatanerii to profesjonalni pomagacze, którzy zeszli
              na psy. Poza tym wszystkim sa jeszcze czynniki subiektywne i indywidualne, które
              sprawiają że nie każda relacja: klient - terapeuta jest optymalna, pomimo
              zaangazowania, dobrej woli i kompetencji obydwu stron - cóż taka dziedzina.
              Psychologów i terapeutów można nie lubić, można nigdy ich nieodwiedzać, ale nie
              należy rospowszechniać fałszywych opinii na temat tego zawodu, ani zniechęceać,
              czy wyśmiewać ludzi, którzy mówią że takiej pomocy potrzebują, tylko pomóc im
              znaleźć dobrego terapeutę. Profesjonalna pomoc terapeutyczna może na prawdę
              bardzo wiele zmienić w życiu, np. nauczyć jak rozmawiać z ludźmi i samodzielnie
              rozwiązywać swoje problemy.

              xs
              > Greta

              • Gość: xsenia jeszcze o doświadczeniu IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.04.02, 23:54
                W Stanach bardzo popularne są grupy wsparcia (w Polsce znacznie mniej), w
                takiej grupie uczestniczą osoby o podobnych, najczęściej traumatyzujących,
                doświadczeniach. Funkcjonują grupy wsparcie chorych na raka, grupy rodzin i
                bliskich chorych terminalnie, grupy rodziców, którzy stracili dziecko i wiele
                innych. Grupa wsparcia nie jest terapią sensu stricto. Najlepiej jeśli prowadzi
                ją psycholog, nie jest to jednak terapia grupowa. Nie jest też tak, że każdy
                terapeuta może prowadzić każdą grupę - znana mi terapeutka, nawiasem mówiąc
                bardzo dobra - powiedziała kiedyś, że nie wyobraża sobie prowadzenia grupy
                rodziców, którzy stracili dziecko, ponieważ doświadczenie tych ludzi i ich
                rozpacz po prostu ją przerasta (jej dzieci są całe i zdrowe). Nie oznacza to
                jeszcze, że trzeba samemu chorować na raka, żeby pmagać inym chorym.

                Nie jest też tak, że każdy terapeuta leczy wszystkie rodzaje zaburzeń - są
                specjaliści od depresji, od nerwic, uzależnień, etc. Zgodnie z osobistymi
                preferencjami wybiera się też sposób uprawiania terapii (nazwijmy go
                paradygmatem), oprócz najbardziej znanego podejścia psychodynamicznego, jest
                też Gestalt, podejście poznawcze i wiele innych. Wszystkie te indywidualne
                czynniki i indywidualne doświadczenia należy brać pod uwagę wybierając
                terapeutę, rodzaj terapii, czy też grupę wsparcia. Wiem, że to jest okropnie
                trudne, zwłaszcza dla kogoś kto nic o tym wszystkim nie wie i zdaję sobie
                sprawę jak potrzebne byłoby profesjonalne poradnictwo w wyborze terapeuty,
                dziwię się że np. Polskie Towarzystwo Psychologiczne nie oferuje takiej usługi.
                Wyszstko to nie oznacza jednak, że trzeba rezygnować z szukania pomocy kiedy
                jest ona potrzebna, wręcz przeciwnie uważam, że ktoś kto nie potrafi poradzić
                sobie z problemami powinien robić wszystko żeby znaleźć odpowiednią pomc. W
                zasadzie terapeuta jest zobowiązany polecić klientowi innego, jeśli podczas
                pierwszej wizyty okaże się, że to nie jego "działka" i powinien kierować się
                tutaj wyłącznie dobrem klienta, a nie swoim interesem.
                xs
                • Gość: Greta XSENIA IP: *.compass.net.nz 11.04.02, 06:23
                  Czesc X S E N I A

                  Niewiem czy sie orientujesz po co jest forum.
                  Chyba niebardzo.
                  Tutaj ludzie wypowiadaja sie tak jak uwazaja za stosowne do danego watku.
                  Jesli chodzi o twoje elaboraty na temat psychoterapeuty to zachowaj je dla
                  siebie gdyz moze w przyszlosci bedziesz je sama potrzebowac.
                  A jak ci sie nie podoba co pisze to mozna ominac gdyz czytanie nie jest
                  obowiazkowe.
                  A skad ty wzielas ten moj niby wiek.
                  Ja wiem ze ty jestes nieomylna, tylko wszyscy inni co maja odmienne zdanie na
                  dany temat sa wedlug ciebie w bledzie.

                  Dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane.

                  Greta

                  • Gość: xsenia Re: XSENIA - do Pani G. IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.04.02, 14:44
                    Gość portalu: Greta napisał(a):

                    > Czesc X S E N I A
                    >
                    > Niewiem czy sie orientujesz po co jest forum.
                    > Chyba niebardzo.
                    > Tutaj ludzie wypowiadaja sie tak jak uwazaja za stosowne do danego watku.
                    > Jesli chodzi o twoje elaboraty na temat psychoterapeuty to zachowaj je dla
                    > siebie gdyz moze w przyszlosci bedziesz je sama potrzebowac.
                    > A jak ci sie nie podoba co pisze to mozna ominac gdyz czytanie nie jest
                    > obowiazkowe.
                    > A skad ty wzielas ten moj niby wiek.

                    Pani G., napisała Pani, że doświadczenie zyciowe daje ludziom szczególny rodzaj
                    mądrości, wiedzę bowiem czerpiemy z doświadczenia. Taką wiedzą charakteryzują się
                    (Pani zdaniem) ludzie w srednim wieku. Pytanie: skąd ma Pani wiedzę na temat
                    kompetencji ludzi włśnie w tym, a nie innym wieku, jeśli Pani sama jest w innym
                    (młodsza?), zgodnie z Pani teorią trzeba najpierw doświadczyć, a później się
                    wypowiadać, jeśli więc jest Pani powiedzmy 25 letnią smarkulą to cała Pani
                    wypowiedź na temat mądrości życiowej traci rcję bytu z powodu braku odpowiednich
                    kompetencji - będzie mogła się Pani wypowiedzieć dopiero około 40.

                    > Ja wiem ze ty jestes nieomylna, tylko wszyscy inni co maja odmienne zdanie na
                    > dany temat sa wedlug ciebie w bledzie.
                    >
                    > Dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane.
                    >
                    > Greta

                    Odpowiedziałam na pytanie, daruję sobie polemikę z innymi opiniami(jeśli to można
                    tak nazwać) zawartymi w tym poście z uwagi na fakt, iż są one zwyczajnie poniżej
                    poziomu jakiej kolwiek polemiki.

              • Gość: Renka Re: Dziwie sie ze chodza....... IP: *.home.cgocable.net 11.04.02, 07:47
                "(....)4) nie każdy terapeuta jest psychologiem (i to jest nieszczęście)
                5) jest mnóstwo, mnóstwo i n-mnóstwo niekompetentnych pomagaczy, 55% takich to
                pkt.4, 25% pkt.3, dot. psychologów zajmujących się "terapią" bez specjalych
                szkoleń w tym kierunku, 20% szrlatanerii to profesjonalni pomagacze, którzy
                zeszli
                na psy. Poza tym wszystkim sa jeszcze czynniki subiektywne i indywidualne,
                które
                sprawiają że nie każda relacja: klient - terapeuta jest optymalna, pomimo
                zaangazowania, dobrej woli i kompetencji obydwu stron - cóż taka dziedzina.
                Psychologów i terapeutów można nie lubić, można nigdy ich nie odwiedzać, ale
                nie
                należy rospowszechniać fałszywych opinii na temat tego zawodu, ani zniechęceać,
                czy wyśmiewać ludzi, którzy mówią, że takiej pomocy potrzebują, tylko pomóc im
                znaleźć dobrego terapeutę. Profesjonalna pomoc terapeutyczna może naprawdę
                bardzo wiele zmienić w życiu, np. nauczyć jak rozmawiać z ludźmi i samodzielnie
                rozwiązywać swoje problemy."-cytat z wypowiedzi Xeni.
                Dziedzina ta, zwiazana z leczeniem psyche(czy jak kto woli duszy)wyglada na
                silnie NIEUPORZADKOWANA, skoro az 55% terapeutow nie jest psychologami.Ale
                pewnie ma przygotowanie psychologiczne ! Albo rzeczywiscie, tak naprawde w
                wiekszosci ludzkich przypadkow wystarcza sasiad, przyjaciel,przyslowiowa
                kuchara czy barman(jednym slowem -KNAJPA) do wyplakania swoich smuteczkow i
                wyspiewania swoich radosci.
                No, bo , czyz nie jest tak,ze najpierw sie wyplakujemy najblizszym,
                przyjacolom. Jezeli pomaga, to jest OK. Gorzej, jesli nie pomaga, a czujemy
                niechec do psychologow, czy w ogole do lekarzy.Wtedy pewnie ludzie ida do
                wrozki, albo na forum :)
                • Gość: xsenia Re: Dziwie sie ze chodza....... IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.04.02, 14:28
                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                  > "(....)4) nie każdy terapeuta jest psychologiem (i to jest nieszczęście)
                  > 5) jest mnóstwo, mnóstwo i n-mnóstwo niekompetentnych pomagaczy, 55% takich to
                  > pkt.4, 25% pkt.3, dot. psychologów zajmujących się "terapią" bez specjalych
                  > szkoleń w tym kierunku, 20% szrlatanerii to profesjonalni pomagacze, którzy
                  > zeszli
                  > na psy. Poza tym wszystkim sa jeszcze czynniki subiektywne i indywidualne,
                  > które
                  > sprawiają że nie każda relacja: klient - terapeuta jest optymalna, pomimo
                  > zaangazowania, dobrej woli i kompetencji obydwu stron - cóż taka dziedzina.
                  > Psychologów i terapeutów można nie lubić, można nigdy ich nie odwiedzać, ale
                  > nie
                  > należy rospowszechniać fałszywych opinii na temat tego zawodu, ani zniechęceać,
                  >
                  > czy wyśmiewać ludzi, którzy mówią, że takiej pomocy potrzebują, tylko pomóc im
                  > znaleźć dobrego terapeutę. Profesjonalna pomoc terapeutyczna może naprawdę
                  > bardzo wiele zmienić w życiu, np. nauczyć jak rozmawiać z ludźmi i samodzielnie
                  >
                  > rozwiązywać swoje problemy."-cytat z wypowiedzi Xeni.
                  > Dziedzina ta, zwiazana z leczeniem psyche(czy jak kto woli duszy)wyglada na
                  > silnie NIEUPORZADKOWANA, skoro az 55% terapeutow nie jest psychologami.

                  NIW 55% TERAPEUTÓW NIE JEST PSYCHOLOGAMI, TYLKO WIĘKSZOŚĆ (POWIEDZMY 55%)
                  PROBLEMW Z "PMAGACZAMI" WYNIKA STĄD, ZE LUDZIE PEZ PSYCHOLOGICZNEGO WYKSZTAŁCENIA
                  TRUDNIĄ SIĘ CZYMŚ CO NAZYWAJA TERAPIĄ (przeczytaj uważnie wczesniejszy wątek).
                  PROBLEM TEN MIAŁA ROZWIĄZAĆ USTAWA O ZAWODZIE PSYCHOLOGA, KTÓRA MIAŁA ZAKZAĆ TEGO
                  TYPU OSOBOM PROWADZENIA SWOJEJ DZIAŁALNOŚCI, NIESTETY NASZ SEJM, SAMI WIECIE...
                  TAK DZIADZINA TA JEST BARDZO NIEUPORZĄDKOWANA
                  Ale
                  > pewnie ma przygotowanie psychologiczne ! Albo rzeczywiscie, tak naprawde w
                  > wiekszosci ludzkich przypadkow wystarcza sasiad, przyjaciel,przyslowiowa
                  > kuchara czy barman(jednym slowem -KNAJPA) do wyplakania swoich smuteczkow i
                  > wyspiewania swoich radosci.
                  > No, bo , czyz nie jest tak,ze najpierw sie wyplakujemy najblizszym,
                  > przyjacolom.

                  JASNE ROZMOWY Z PRZYJACIÓŁMI TO ŚWIETNA TERAPIA, WIELE OSÓB TRAFIA DO PSYCHOLOGÓW
                  PONIEWAŻ NIE MAJĄ WSPARCIA SPOŁECZNEGO.
                  Jezeli pomaga, to jest OK. Gorzej, jesli nie pomaga, a czujemy
                  > niechec do psychologow, czy w ogole do lekarzy.
                  PSYCHOLOG, NIE JEST LEKARZEM, JEST NIM PSYCHIATRA, TYLKO PSYCHIATRA MOŻE
                  PRZEPISAĆ LEKI PSYCHOTROPOWE

                  Wtedy pewnie ludzie ida do
                  > wrozki,
                  WŁASNIE TE WRÓŻKI TO JEST NAJWIĘKSZY PROBLEM, BYWA ŻE TACY WRÓŻBICI OGŁASZAJĄ SIĘ
                  JAKO TERAPEUCI (PRAWO TEGO NIE ZABRANIA) W EFEKCIE ROBIĄ KRZYWDĘ SWOJEJ KLIENTELI
                  I TAK POWSTAJE UPRZEDZENIE DO TERAPEUTÓW W OGÓLE, KTÓRZY SĄ BŁĘDNIE UTORZSAMIANI
                  Z PSYCHOLOGAMI W OGÓLE

                  >albo na forum :)

                  vide niejaka Pani G.
                  • Gość: Renka Re: Dziwie sie ze chodza.....Xenia.. IP: *.home.cgocable.net 12.04.02, 08:28
                    To znaczy, ze w Polsce terapie moze uprawiac ktokolwiek, kto chce otworzyc taki
                    biznes? Tutaj, w Kanadzie podstawa jest ukonczenie studiow psychologia, potem
                    sa specjalizacje. W sumie studia trwaja wiele lat.
                    Lekarz konczy akademie medyczna, psycholog nie.Ale przy pomocy psychoterapii
                    pozwala pacjentowi wyzdrowiec, tj wyjsc ze swoich dziwacznych zachowan, wiec w
                    tym sensie nazwalam psychologa lekarzem, bo ma pacjenta i pewnego dnia ten
                    pacjent zdrowieje i staje sie calkowicie odmienionym czlowiekiem.
                    • Gość: xsenia do Renki IP: *.bydgoska.krakow.pl 13.04.02, 10:21
                      Niestety masz rację, w Polsce kto chce może zarejestrować działalność gospodarczą
                      i nazwać ją np. terapią. Żeby zostać ceryfikowanym terapeutą, trzeba tak jak
                      piszesz, prejść wieloletnie szkolenie i ukończyć studia psychologiczne lub
                      medyczne ze specjalizacją: psychiatria. Polskie Towarzystwo Psychologiczne
                      dpouszcza wyjątki, dla osób z pokrewnym wykształceniem (socjologia, pedagogika) w
                      uzasadnionych przypadkach (np. kiedy ktoś taki doktoryzował się z psychologii).
                      Nie trzeba jednak być certyfikowanym terapeutą, ani nawet absolwentem psychologi,
                      żeby otworzyć gabinet powiedzmy "numerologiczny" i tam oprócz wróżenia
                      uprawiać "terapię". Ustawa o zawodzie psychologa miała z tym zrobić porządek,
                      jednak wprowadzono w tej ustawie zapis, mówiący iż nie trzeba być psychologiem
                      aby wykonywać zawód psychologa (sic!), a w efekcie tej ustway nie przyjęto. Ten
                      cały bajzel jest istotną przyczyną złych doświadczeń ludzi terapeutami, coć
                      pewnie są też inne powody.

                      Gość portalu: Renka napisał(a):

                      > To znaczy, ze w Polsce terapie moze uprawiac ktokolwiek, kto chce otworzyc taki
                      >
                      > biznes? Tutaj, w Kanadzie podstawa jest ukonczenie studiow psychologia, potem
                      > sa specjalizacje. W sumie studia trwaja wiele lat.
                      > Lekarz konczy akademie medyczna, psycholog nie.Ale przy pomocy psychoterapii
                      > pozwala pacjentowi wyzdrowiec, tj wyjsc ze swoich dziwacznych zachowan, wiec w
                      > tym sensie nazwalam psychologa lekarzem, bo ma pacjenta i pewnego dnia ten
                      > pacjent zdrowieje i staje sie calkowicie odmienionym czlowiekiem.

                      • Gość: Greta XENIA IP: *.compass.net.nz 14.04.02, 12:00
                        Witaj Xenia
                        Widze ze nazywasz mnie szanownw pani........Otoz moj nick jest Greta.
                        Polemizowac trzeba umiec- masz racje.
                        Wytrzasanie sie nic nie daje .
                        Wiec podawaj argumenty a nie zaczynasz personalny atak .

                        A jesli chodzi o madrosc to jest wrecz odwrotnie ,
                        to tylko tobie samej sie wydaje ze jestes fontanna madrosci,
                        a reszta to szkaluje psychologow.
                        Widocznie sama ta madrosc nabylas z ksiazek na temat zachowan czlowieka.
                        Rowniez nie musisz wkolo "cytowc" jak ktos juz wczesniej zauwazyl,
                        niepotrzebnie obciazamy serwer.( przyznam ze zrobilam raz to samo)

                        Widze ze bardzo sie przy tym zloscisz niepotrzebnie bo zeby przeciagnac
                        rozmowce na swoja strone , uzywaj argumentow.

                        A teraz wroce do terapii ludzi na raka o ktorej pisalas uprzednio.
                        Otoz, moze i ta terapia jest dobra na krotki dystans.
                        Po takich terapiach ci ludzie maga pograzyc sie w jeszcze wiekszym dole
                        psychicznym.To bylaby forma masochizmu zbiorowego.

                        I tu tez sie nie musisz zgadzac .
                        Podaje teraz fakt.......pewien pan zachorowal na to paskudztwo i zdecydowal sie
                        na specjalne cwiczenia z wyjatkowym utrudnieniem.
                        Kazdego dnia zwiekszal czas wykonywanych cwiczen.
                        Po kilku miesiacach okazalo sie po uprzednich badaniach medycznych ze jego
                        system odpornosciowy poprawil sie znacznie.On wyzdrowial.
                        Nie mowie ze jest to cudowny srodek dla wszystkich osob dotknietych ta choroba.

                        Fakt nastepny.....pamietam kiedy jednego mezczyzne ktory pracowal jako
                        nauczyciel w przedszkolu oskarzono o pedofilie (na zachodzie nie jest to
                        ewenement kiedy mezczyzni decyduja sie na prace jako przedszkolanka)

                        Zaczelo sie dochodzenie.
                        Oczywiscie powolano 2 biegle panie psycholog.
                        Te panie zaczely przesluchiwac dzieci osobno.
                        Je zeli uzyskaly odpowiedz inna od odpowiedzi ktora oczekiwaly wtedy mowily do
                        dziecka tak..........no ale przeciez twoja przyjaciolka Krysia wlasnie tak
                        mowila.........
                        Do tego dzieci byly przekupowane cukierkami i wyprawami do McDonalds.

                        Kiedy dzieci byly juz "przygotowane" wtedy te panie psycholog nagraly zeznania
                        dzieci na tasme video i to powedrowalo do sadu.
                        Czlowiek ten pomimo swojej niewinnosci poszedl za kraty, ale to wszystko
                        dopiero wyszlo na jaw pare lat po sprawie jakich "metod" te panie uzywaly.


                        • Gość: Greta Re: XENIA IP: *.compass.net.nz 14.04.02, 12:10
                          Witaj
                          Jeszcze jedno zapomnialam,
                          Skoro 55% psychologow-terapeutow jest do kitu jak sama wczesniej napisalas
                          to mage krytykowac ile wlezie, nieprawdaz?Greta
                          • Gość: xsenia do Pani G. IP: *.bydgoska.krakow.pl 14.04.02, 13:12
                            Gość portalu: Greta napisał(a):

                            > Witaj
                            > Jeszcze jedno zapomnialam,
                            > Skoro 55% psychologow-terapeutow jest do kitu jak sama wczesniej napisalas
                            na prawdę trudno polemizować z kimś, kto ma aż takie kłopoty z czytaniem
                            niegdzie nie napisałam, że 55% terapeutów jest do kitu, tylko że większpość
                            problemów z terapęutami (powiedzmy, że to jest 55%) wynika z nieuregulowanej
                            sytuacji prawnej, która pozwala ludziom bez kwalifikacji prowadzić taką
                            działalność,
                            > to mage krytykowac ile wlezie, nieprawdaz?Greta
                            prawdaż, prawdaż, krytykuj sobie, a kto Ci zabrania? zwracam tylko uwagę na
                            bezpodstawność pewnych zarzutów, co nie wolno mi?
                            osobiście uważam, że aby cokolwiek krytykowac wypada mieć najpierw na ten temat
                            pojęcie, ale skoro Pani G. ma inne zdanie to jej sprawa...

                            • Gość: lolek Re: do Pani G. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 13:35
                              Strasznie zajadła ta Pani G., agresywna i zaślepiona. brrrrrrr..........
                        • Gość: xsenia Re: XENIA - INFORMACJA IP: *.bydgoska.krakow.pl 14.04.02, 14:57
                          Gość portalu: Greta napisał(a):


                          > Kiedy dzieci byly juz "przygotowane" wtedy te panie psycholog nagraly zeznania
                          > dzieci na tasme video i to powedrowalo do sadu.
                          > Czlowiek ten pomimo swojej niewinnosci poszedl za kraty, ale to wszystko
                          > dopiero wyszlo na jaw pare lat po sprawie jakich "metod" te panie uzywaly.

                          polskie prawo nie uznaje nagrania video jako dowodu w sprawie


                          • Gość: Renka Re: XENIA - INFORMACJA IP: *.home.cgocable.net 19.04.02, 03:44
                            Czy to znaczy, ze w Polsce te dzieci zeznawalyby przed sadem? (!!!!)
                            • Gość: xsenia do Renki IP: *.bydgoska.krakow.pl 20.04.02, 01:40
                              Tak, zeznawałyby najpierw na policji, a później przed sadem, jeśli rozpraw jest
                              kilka to na każdej rozprawie musiałbyby zeznawać, czasem w obecności sprawcy
                              przestępstwa (wyproszenie oskarżonego z sali zależy od decyzji sądu). W Polsce
                              są specjalne rozwiązania prawne dla nieletnich przestępców, ale nie dla ofiar,
                              sposób traktowania dziecka ofiary zależy od widzimisię sądu. Taśma video może
                              być przydatna tylko w celu pokazania jej innemu biegłemu, ale nie sądowi.
                              Nie wesoło.
    • zlakobieta A ja lubie! 19.04.02, 09:57
      Pierwszy raz zajrzalam na ten watek. Przeczytalam i postanowilam wtracic swoje
      trzy grosze.
      Nie bede polemizowac z nikim, bo chyba mialam za maly kontakt w zyciu z
      psychologami, zeby wydawac jakies radykalne opinie. Przedstawie tylko moja
      opinie.

      Lubie psychologow.

      Nie wiem dlaczego (moze dlatego, ze nie mialam duzo z nimi do czynienia hy hy
      hy...)
      Zawsze myslalam, ze to godne podziwu, ze ktos wiele lat spedzil nad zglebianiem
      psychiki ludzkiej, mechanizmow rzadzacych postepowaniem czlowieka i potem
      zajmuje sie pomaganiem komus, kto jest w dolku z takich czy innych przyczyn.
      Podziwiam w nich to, ze potrafia znalezc rozwiazanie w samym potrzebujacym
      czlowieku, a nie udzielaja mu rad, ktore przeciez niekoniecznie musza byc
      sluszne.

      Sadze, ze kazdy majac jakies doswiadczenie zyciowe czuje sie troszke uprawniony
      do udzielania porad "psychologicznych" i robi to w dobrej wierze (opisane przez
      Renke kucharki, barmani, czy wrozki) wiem, bo sama tak robie i ciesze sie,
      jesli komus to pomoglo. Jednak sa to NASZE -amatorskie rady wynikajace
      przewaznie z tego, co sami przezylismy. Dlatego najczesciej piszemy "mozesz
      zrobic tak..., albo sprobuj tamto..., a jak to nie pomoze to moze jeszcze cos
      innego, co zrobila kiedys moja kolezanka...". Mam wrazenie, ze to wlasnie
      podstawowa roznica.

      Wydaje mi sie, ze jedna i druga (profesjonalna i nieprofesjonalna) forma jest
      bardzo potrzebna.
      Sa ludzie tacy jak Renka, czy Greta, ktorzy maja wieksze zaufanie do
      naturszczykow, ale sa tez inni ktorzy wola zdac sie z takich lub innych
      powodow, na zawodowego terapeute.
      Pozdrawiam.

      PS. Mialam do czynienia z zawodowym psychologiem raz, kiedy moj 5-letni wowczas
      syn moczyl sie w nocy i dostalam skierowanie.
      Wzielam dziecko i udalam sie do poradni.
      Wizyta wygladala tak: Najpierw kierownik poradni (psychiatra) powiedzial, ze
      nie moge wejsc do psychologa zanim nie porozmawiam z nim. OK weszlam z
      dzieckiem do gabinetu. Pan doktor najpierw powiedzial, ze moze jestem za ostra
      dla dziecka (nadmieniam, ze dziecko bylo w gabinecie i sluchalo) i pod zadnym
      pozorem nie wolno mi go karcic, ani krzyczec na niego, bo moze dolegliwosc jest
      na tle nerwowym (moj syn przez dluzszy czas przypominal mi slowa lekarza, po
      kazdym swoim wybryku ;). Poza tym, to moczenie nocne trzeba bezwzglednie leczyc
      farmakologicznie i wypisal mi recepte z niebieskim paskiem informujac
      jednoczesnie, ze to byc moze poskutkuje, ale np. za dwa miesiace moczenie moze
      wrocic (lek trzeba podawac nonstop moze przez rok). Na moje pytanie co to za
      lek odpowiedzial cytuje: "roznimy sie wyksztalceniem i nie bede pani tlumaczyl
      na czym polega dzialanie tego leku". Udalo mi sie jednak uzyskac informacje,
      jak rowniez dostep do psychologa ;)
      Pani psycholog dala dziecku zabawke i posadzila w poczekalni, a ze mna
      przeprowadzila wyczerpujaca 10-minutowa rozmowe, z ktorej dowiedzialam sie, ze
      absolutnie nie powinnam dzialac farmakologicznie (recepte wyrzucic), a moczenie
      moze byc dziedziczne albo na tle nerwowym i trzeba poczekac.
      Z dzieckiem nie zamienila slowa.
      Buahahahahahahahahaha....
      To tyle na temat moich doswiadczen.
      Jednak nadal lubie psychologow i juz.
      • Gość: xsenia Re: A ja lubie! IP: *.bydgoska.krakow.pl 20.04.02, 01:55
        Zgadzam się z Tobą w 100% Zła Kobieto. Rozmowa z przyjecielem jest świetną
        terapią, powtarzam to nie po raz pierwszy i nie ja jedna. Myślę, że jesteś
        mądrym rozmówcą.
        Twoje doświadczenia z psychiatra i psychologiem brzmią jak dowcipy o tych
        zawodach. Spotkałaś 2 konowałów na raz. To się niestety często zdarza.
        Podziwiam Twoją rozwagę i racjonalne podejście do sprawy, nie przejęłaś sie ich
        bezsensownym gadaniem. Jeszcze raz to powiem - jesteś mądrą kobietą.
        w imieniu psychologów dziekuję za dobre słowo, staram się zasługiwać na
        sympatię ludzi z którymi pracuję i rozumiem, że to nie jest łatwe
        xs
        • zlakobieta No problem :) 20.04.02, 09:10
          Jest tak jak napisalam, a wiec Ciebie tez lubie :)
Pełna wersja