czy ktoś wie, co ja robie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 10:45
bo ja juz nie wiem... na poczatku czerwca rozstalam sie z facetem, z ktorym
bylam 2 lata, rozstalam sie z nim bo za duzo pil i mnie zle traktowal, ale...
nadal go kocham. poznalam faceta ideal, ktory nie pali nie pije i w ogole
bardzo fajny a na dodatek przystojny. jest to facet z zasadami. i nie wiem
wlasnie co ja robie bo robie chyba wszystko, zeby go do siebie zrazic i
wlasnie wczoraj chyba to zrobilam skutecznie...
    • psychoguru Tak, to proste 02.08.04, 11:57
      Gość portalu: smutas4 napisał(a):

      > bo ja juz nie wiem... na poczatku czerwca rozstalam sie z facetem, z ktorym
      > bylam 2 lata, rozstalam sie z nim bo za duzo pil i mnie zle traktowal, ale...
      > nadal go kocham. poznalam faceta ideal, ktory nie pali nie pije i w ogole
      > bardzo fajny a na dodatek przystojny. jest to facet z zasadami. i nie wiem
      > wlasnie co ja robie bo robie chyba wszystko, zeby go do siebie zrazic i
      > wlasnie wczoraj chyba to zrobilam skutecznie...

      Tak, to jest dosc prosty mechanizm. Masz osobowosc sklonna do wyniszczajacych
      uzaleznien. Wynika to z dzialania mozgu i osobowosci z kompleksem nizszosci lub
      niskim poczuciu wlasnej wartosci. Jestes pod tym wzgledem podobna do
      poprzedniego faceta, jego niszczace uzaleznienie to alkohol, twoje uzaleznienie
      jest psychiczne od niszczacego zwiazku. Skrajny przypadek to on pije i ja bije
      a ona chodzi w ciemnych okularach zeby ukryc sliwy i... nadal go kocha. Osoby
      uzaleznione nie sa w stanie budowac normalnych zwiazkow, dzialaja destrukcyjnie
      gdyz musza byc w bagnie, twoj facet "musial" pic, ty "musisz" byc z nim. No i
      dlatego niszczysz zwiazek z normalnym facetem. Potrzebna bylaby solidna terapia
      zeby z tego wyjsc.
      • malvvina Re: Tak, to proste 02.08.04, 12:28
        uwazasz ze na niego nie zaslugujesz
        myslisz ze jestes dobra tylko dla tego pijacego
        co sie stalo w dziecinstwie ?
        terapia chyba nieodzowna
      • Gość: Moni Re: Tak, to proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 14:31
        To się nazywa masochizm i wbrew pozorom częstsze jest niż czkawka. Podatne są
        zwłaszcza kobiełki. Im wcześniej pogadasz z kimś mądrym, tym większą masz
        szansę na zmianę wzorca według którego wybierasz facetów.
      • havlo Re: Tak, to proste 03.08.04, 03:08
        Jasne, uzależniona masochistka - nie dziwię się że pytaczka więcej się nie
        odezwała... A może ona po nieudanym związku boi się wchodzić w bliższe relacje
        z innym mężczyzną? Może miłość do tego poprzedniego faceta to tylko zasłona
        dymna, która uzasadnia taką decyzję? A tutaj od razu masochizm i
        uzależnienie... Nawet jeśli tak nie było, to pewnie teraz tak myśli.
        • Gość: Moni Re: Tak, to proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 08:30
          Kochana! 22 lata to jeszcze czas na zrozumienie siebie. Nie wchodzi się w
          popaprane relacje bez popaprania. Chciała wiedzieć co robi, to niech wie. I nie
          ma w tym cienia złośliwosci. Takie rzeczy nabywa sie nieświadomie w relacji z
          najukochańszym tatkiem i potem cholernie trudno się z tego wyrwać. Poza tym
          dziewczyna nie pisze, że sie boi, tylko, że kocha tego co jest "be" a
          porządnego spławia. Taki ma schemat działania-odczuwania. Wiesz, że pół zycia
          (albo i całe) można zmarnować jak sie temu nie sprzeciwi? A wiesz jak to
          trudno? Ona ma szansę i im wcześniej coś z tym zrobi, tym większą.
    • Gość: zocha Re: czy ktoś wie, co ja robie? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.04, 03:32
      calkowicie sie zgadzam z malwiną moze sobie nie zdajesz sprawy ale gdzies
      glebokomozesz myslec ze nie zaslugujesz na kogos porzadnego i wspanialego , tym
      bardziej ze on nie jest zwyczajnie fajny , tylko widzisz ze jest rewelacyjny ,
      idealny. to moze wydawac sie dziwne i absurdalne ale wiele kobiet mysli ze nie
      moze im sie trafic ktos wspanialy i zamiast byc szczesliwymi sa
      autodestruktywne . sama widzisz ze nie rozumiesz swojego zachowania i na
      poziomie logiki i rozumu jest ono niewytlumaczalne, zupelnie sprzeczne z twoimi
      swiadomymi dązeniami . sprobuj zapytac o to sama siebie . i tez mysle ze porada
      psychologa bardzo by pomogla . nie jest tez dziwne ze po przejsciach z kims kto
      nienajlepiej cie traktowal, moglabys miec w sobie takie ukryte obawy. taki
      niszczacy zwiazek musial cos po sobie zostawic.
    • Gość: smutas4 Re: czy ktoś wie, co ja robie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 12:12
      Dziewczyny,przede wszystkim dziekuje wam za zainteresowanie i odpowiedzi.
      Troche wiecej moze napisze o sobie. mam 25 lat skonczylam studia pedagogiczne,
      pracuje jako terapeuta zajeciowy i jestem swiadoma tego, ze na nasze zachowanie
      ma swoje korzenie w przeszlosci, ale... w mojej przeszlosci nic takiego nie
      bylo... moj ojciec nie pije jak sugerowala jedna z was, fakt nigdy nie moglam
      sie z nim dogadac. moj byly chlopak byl pierwszym, ktoremu zaufalam i z ktorym
      zdecydowalam sie byc, wierzylam, ze to bedzie juz na zawsze, nawet kiedy mnie
      zle traktowal to wierzylam, ze jak zobaczy jak bardzo go kocham to w koncu
      zrozumie i sie zmieni, ale nie stalo sie tak... bylam z nim 2 lata i w sumie
      dobrze bylo tylko przez pol roku, potem 1,5 roku walczylam z nim i ze soba, nie
      umialam go zostawic. rozstawalam sie z nim chyba z 6 razy i ciagle wracalam
      wierzac, ze sie zmieni... jest wartosciowym czlowiekiem i wiem, ze mnie kocha
      albo kochal sama nie wiem, czy mozna mowic o milosci u alkoholika? kiedy w
      koncy zdecydowanie powiedzialam, ze to koniec powiedzial mi, ze to dobrze, ze
      sie rozstajemy bo ja sobie zycie uloze z kims innym, a on nie bedzie mi
      marnowal zycia. jestesmy w zgodzie, utrzymujemy kontakt, w sumie to on zna mnie
      najlepiej, wie kiedy mi zle, po glosie rozpoznaje, ze mi smutno... a mi go
      strasznie brakuje, ale musialam go zostawic, nie wiem dla siebie, czy dla
      niego? chlopak, z ktorym sie teraz spotykam jest prawie ze idealem, jest mily
      ale mnie nie zna, nie rozumie, nie potrafi tak rozbawic jak moj byly...wiem, ze
      to dopiero 4 tygodnie sie spotykamy, ale mi nie zalezy na tym zwiazku, jezeli
      mozna tak to nazwac? a powinno przeciez z kims takim moglabym sobie ulozyc
      zycie, zbudowac to, czego nie umial ze mna zbudowac moj poprzedni chlopak...
      nie rozumiem co robie, nie wiem jak sobie z tym poradzic. czy myslicie, ze
      wizyta u psychologa by w czyms pomogla? jak mam sobie poradzic ze soba?
      przeciez jezeli ja dalej tak bede sie zachowywala to skrzywdze tego chlopaka z
      ktorym sie teraz spotykam.
      • psychoguru Poczekaj na kreciolka 03.08.04, 13:19
        Gość portalu: smutas4 napisał(a):

        > zdecydowalam sie byc, wierzylam, ze to bedzie juz na zawsze, nawet kiedy mnie
        > zle traktowal to wierzylam, ze jak zobaczy jak bardzo go kocham to w koncu
        > zrozumie i sie zmieni, ale nie stalo sie tak... bylam z nim 2 lata i w sumie
        > dobrze bylo tylko przez pol roku, potem 1,5 roku walczylam z nim i ze soba,

        > niego? chlopak, z ktorym sie teraz spotykam jest prawie ze idealem, jest mily
        > ale mnie nie zna, nie rozumie, nie potrafi tak rozbawic jak moj byly...wiem,

        Zdaje sie ze zbyt idealistycznie podchodzisz do realnego zycia. Jest absolutnie
        jasne ze nalezy unikac ludzi z destrukcyjnymi problemami wiec dobrze ze w koncu
        skonczylas z tamtym facetem.

        Natomiast ten drugi facet po prostu cie nie kreci wiec nie ma zadnego powodu
        zebys z nim krecila. Krecenie na sile jest tez bez sensu.

        Czy ty nie mozesz wytrzymac bez faceta zanim sie nie znajdzie jakis dobry
        kreciolek?

        Uzaleznianie sie z byle kim, po co?
      • havlo Re: czy ktoś wie, co ja robie? 03.08.04, 14:40
        Jakoś nikt nie zauważa faktu porażki... Smutasku kochasz (kochałaś?)
        alkoholika, walczyłaś o niego, starałaś się mu pomóc i... ponosłaś porażkę. To
        boli, prawda? Kluczem jest uczucie, jakie żywisz (żywiłaś?) do tego mężczyzny.
        Ten nowy, to ideał, ale pozbawiony tego ulotnego "czegoś", co powoduje, że
        gotowi jesteśmy duszę oddać za drugą osobę. Drażni mnie nazywanie ewentualnej
        miłości uzależnieniem - choć rzeczywiście jest to forma uzależnienia - taka
        terminologia ma wydźwięk pojoratywny i np. we mnie budzi natychmiast wewnętrzny
        sprzeciw.
        Smutasie daj sobie spokój z obydwoma egzemplarzami samczej rodzinki. Jeśli nie
        jesteś w stanie pomóc temu pierwszemu, zostaw go. Tego drugiego też sobie
        daruj - nie zranisz go, jeśli zostańcie przyjaciółmi - zaczekaj na mężczyznę,
        który sprawi, że wątpliwości rozwieją się jak poranna mgiełka.
        Za dużo tutaj psychologicznego bełkotu (sorry), który może być znakomitą formą
        porozumiewania się na zajęciach z psychologii lub pogaduszek pomiędzy
        specjalistami, ale niekoniecznie jest właściwy w komunikowaniu się z tzw.
        zwykłym człowiekiem.
        • psychoguru Blad rozumowania 04.08.04, 08:14
          havlo napisał:

          > Drażni mnie nazywanie ewentualnej miłości uzależnieniem - choć rzeczywiście
          > jest to forma uzależnienia - taka terminologia ma wydźwięk pojoratywny i np.
          > we mnie budzi natychmiast wewnętrzny sprzeciw.

          Nie dostrzegasz faktu ze co prawda milosc teoretycznie jest uczuciem budujacym
          i przynoszacym dobro ale praktycznie istnieje tez milosc destrukcyjna choc
          wyglada to na przecznosc. Nie ma wtedy budowy dobra tylko jest tworzenie zla.
          Wtedy wlasnie mowimy o uzaleznieniu uczuciowym dzialajacym destrukcyjnie.

          Tego typu zwiazki czesto dotycza osob z zachowaniami asocjalnymi: alkoholicy,
          kryminalisci, nieroby. Mozna twierdzic i wskazywac przypadki gdy osoby te
          cudownie zmienily sie pod wplywem uczucia ale niestety w zdecydwanej wiekszosci
          przypadkow bajek nie ma.

          Wobec tego ogolne zalecenie jest by takich osob w ogole unikac lub gdy sie nie
          sprawdza konczyc zwiazki. No bo co doradzac osobom mowiacym: "on pije ale
          obiecal ze po slubie przestanie" albo "ma za soba kilka wyrokow ale teraz sie
          ustatkuje"? Doradzac wiare w to co slysza czy raczej ostrzegac i zalecac
          wycofanie sie z takich zwiazkow?

          > Za dużo tutaj psychologicznego bełkotu (sorry), który może być znakomitą
          >formą porozumiewania się na zajęciach z psychologii lub pogaduszek pomiędzy
          > specjalistami, ale niekoniecznie jest właściwy w komunikowaniu się z tzw.
          > zwykłym człowiekiem.

          Okazuje sie ze zwykli ludzie nie rozumieja mechanizmow dzialajacych w mozgach
          wiec trzeba im je wyjasniac. A inaczej niz przez "bełkot" sie nie da hehe.
          • havlo Re: Blad rozumowania 04.08.04, 13:30
            psychoguru napisała:
            > Nie dostrzegasz faktu ze co prawda milosc teoretycznie jest uczuciem budujacym
            > i przynoszacym dobro ale praktycznie istnieje tez milosc destrukcyjna choc
            > wyglada to na przecznosc. Nie ma wtedy budowy dobra tylko jest tworzenie zla.
            > Wtedy wlasnie mowimy o uzaleznieniu uczuciowym dzialajacym destrukcyjnie.

            Błąd, odwracam zarzut :) Nie teoretycznie, lecz praktycznie - miłość może być
            zarówno destruktywna jak i konstruktywna. Właśnie o tym pisałem, a większość
            postów tutaj z góry zakłada patologię - autodestrukcję, a nie np. poczucie
            odpowiedzialności za los drugiego człowieka.

            > Tego typu zwiazki czesto dotycza osob z zachowaniami asocjalnymi: alkoholicy,
            > kryminalisci, nieroby. Mozna twierdzic i wskazywac przypadki gdy osoby te
            > cudownie zmienily sie pod wplywem uczucia ale niestety w zdecydwanej
            wiekszosci
            >
            > przypadkow bajek nie ma.

            Zgoda, ale rzetelność każe wspominać także o tych pozytywnych przypadkach.

            > Wobec tego ogolne zalecenie jest by takich osob w ogole unikac lub gdy sie
            nie
            > sprawdza konczyc zwiazki. No bo co doradzac osobom mowiacym: "on pije ale
            > obiecal ze po slubie przestanie" albo "ma za soba kilka wyrokow ale teraz sie
            > ustatkuje"? Doradzac wiare w to co slysza czy raczej ostrzegac i zalecac
            > wycofanie sie z takich zwiazkow?

            Kończyć związek, gdy się nie sprawdzą - ale najpierw dać szansę. Coś mi się
            zdaje, że to właśnie zrobił Smutas, czyż nie? Teraz pyta co się z nią dzieje,
            że nie potrafi nawiązać głębszych relacji z innym mężczyzną - i to jest jej
            problem, a nie jej "uzależnienie".

            > Okazuje sie ze zwykli ludzie nie rozumieja mechanizmow dzialajacych w mozgach
            > wiec trzeba im je wyjasniac. A inaczej niz przez "bełkot" sie nie da hehe.

            Da się, należy używać prostego języka i słuchać (czytać) ze zrozumieniem, a nie
            dokonywać odmiennej interpretacji tego co pytacz pisze.
            Nie chcę wyjść na pieniacza i awanturnika ;) ale właśnie takie uwagi nasuwają
            mi się po przeczytaniu Waszych odpowiedzi - zamiast pomóc, atakujecie
            dziewczynę pogłębiając zamęt i spychając ją do defensywy.
    • alfika Re: czy ktoś wie, co ja robie? 03.08.04, 13:52
      uporządkuj swoje życie i zakończ pierwszy związek w swojej głowie, wyciągnij
      wnioski (np. czego w związku chcesz a czego nie) -
      na to potrzeba czasu i samotności -
      byle bez wracania do byłego chłopaka tylko z potrzeby bycia z kimkolwiek

      albo spróbuj z terapeutą trochę to uporządkować i popatrzeć, czy to nie
      skłonności do "trudnych" związków, najwyżej dowiesz się, że nie potrzebujesz
      terapii

      związek potrzebuje miejsca w twoim życiu, zaangażowania - więc najpierw
      pożegnania przeszłości - od tego fajnie jest zacząć
    • mskaiq Re: czy ktoś wie, co ja robie? 04.08.04, 04:57
      Mysle ze kochasz tego pierwszego dlatego budowanie innego zwiazku jest takie
      trudne, moze sie okazac sie nie mozliwe. Piuszesz ze stracilas wiare ze jestes
      w stanie zmienic alkoholika. Nie mozna nigdy tracic wiary, wiem ze jest to
      trudne bo sam mam pare takich zdawaloby sie beznadziejnych przypadkow o ktore
      walcze. Wiem ze gdybym zwatpil to wszystko przestaloby istniec, te moje sprawy
      utrzymuje moja wiara, wiem ze gdybym ja wycofal to odebralbym wiare komus bo ta
      wiara oparta jest na mojej. Mysle ze moja rezygnacja prezynioslaby rowniez
      olbrzymie szkody mnie samemu, pisze o wyrzutach sumienia ktore potrafia zmienic
      zycie w koszmar.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • psychoguru To troche inaczej 04.08.04, 08:20
        mskaiq napisał:

        > w stanie zmienic alkoholika. Nie mozna nigdy tracic wiary, wiem ze jest to
        > trudne bo sam mam pare takich zdawaloby sie beznadziejnych przypadkow o ktore
        > walcze. Wiem ze gdybym zwatpil to wszystko przestaloby istniec, te moje

        Sa dwa przypadki w tych sprawach. Ktos byl w porzadku, zwiazalismy sie z nim,
        przywiazalismy do siebie. A potem sie zmienil, np. zaczal pic. Wtedy rzecz
        jasna naszym obowiazkiem jest staranie sie przyjscia z pomoca.

        Ale jesli nawiazujemy z kims zwiazek i zaczynaja wychodzic niedobre rzeczy to
        mamy mozliwosc wycofania sie z tego dopoki nie jest za pozno.
    • Gość: smutas4 Re: czy ktoś wie, co ja robie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 14:35
      ludzie!!! czy wy w ogole czytacie to co pisze? ja do mojego bylego nie wroce,
      wracalam do niego wiele razy, mysle, ze to wystarczajaco duzo szans na zmiane.
      nie zmienil sie i dlatego odeszlam bo postawilam na siebie. jakbym jeszcze
      troche z nim byla nie moglabym spojrzec sobie w oczy przegladajac sie w lustrze
      bo juz calkiem stracilabym szacunek do siebie... ale to wszystko nie zmienia
      tego, ze ja go kocham i nie umiem docenic tego, ze spotykam sie teraz z
      cudownym facetem, zachowuje sie strasznie wobec niego, a przeciez powinno byc
      inaczej. tak wynika z logicznego myslenia.
      dzieki havlo, chyba tylko ty mnie zrozumiales.
      • havlo Re: czy ktoś wie, co ja robie? 04.08.04, 16:05
        Spoko Smutasku, to po prostu nie TEN facet, nie szarp się, zaczekaj na tego
        właściwego. Tylko pogadaj na ten temat z "ideałem", nie rań go niepotrzebnie,
        ani nie dawaj nadzieji, jeśli jej nie ma, OK? A co do uczuć i emocji, to
        naprawdę rzadko idą w parze z logiką, czy tzw. zdroworozsądkowym sposobem
        myślenia ;) Szczęścia życzę.
    • back.door Re: czy ktoś wie, co ja robie? 04.08.04, 17:23
      Wydaje mi się, ze nie jest możliwe wiązanie się z kims w charakterze "klina".
      Aby mozna było zaangażować się w nowy związek trzeba najpierw przeżyć do końca
      to, co było i odnaleźć siebie. Jakkolwiek to brzmi - innej drogi nie widzę.
    • Gość: smutas4 Re: czy ktoś wie, co ja robie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 17:28
      jest mi dobrze, po raz pierwszy od bardzo dawna jest mi dobrze, jestem
      spokojna, wyciszona... nie wiem czym to jest spowodowane ale jestem jakas taka
      pogodzona z losem. wczoraj spedzilam cudowny wieczor z tym drugim facetem, bylo
      naprawde fantastycznie, chyba mnie oczarowal. ale czy mozliwe jest oczarowanie
      w piatym tygodniu znajomosci? czemu dopiero teraz a nie od poczatku? no nic
      niewazne. chcialam sie tylko z wami podzielic tym, ze jest mi lepiej :)
    • profesor_kleks Re: Nikt nie wie, psychologia to zagadka.... 06.08.04, 19:34
      Nikt nie wie co ty robisz. Z tego co piszesz to masz "dobra" kontrole nad
      sytuacja w ktorej jestes.Wez wszysko na SPOKO a zwlaszcza te nowa relacje.Czy
      bylas na tyle szczera aby uczciwie pogadac z tym nowm chlopakiem i powiedziec
      o rozterkach w twoim sercu? Uwazam ze on ma prawo wiedziec co u ciebie sie
      dzieje i na jakiej linii startowej sie znajduje.Zgadzam sie z tym, ze jak ktos
      juz wczesniej zauwazyl masz problem z byciem sama po zakonczonej relacji. Nigdy
      nie zadalas sobie pytania dlaczego tak sie dzieje?I co bylo powodem do tak
      dlugiego utrzymywania relacji z alkoholikiem. Zapewne istnieja jakies
      podobienstwa pomiedzy wami i to jst to co tak silnie przyciaga. To nie musi
      byc wielka rzecz moze byc jedna ale wazna cecha charakteru, ktora jest dla was
      wspolna....albo problem nie rozwiazany a usuniety ze swiadomosci.
      Dlatego dokladna psychoanaliza pomoglaby ci zrozumiec jakie mechanizmy w twojej
      psychice kieruja toba.Rozumujac siebie latwiej jest zrozumiec innych.
      Bo ty masz cechy charakteru osoby bardzo "kontrolujacej", ten nowy zwiazek,
      ktory zaczelas bez pasji i specjalnego zaangazowania, jest tez owocem "twojej"
      kontroli.Pozornie twojej kontroli, bo tak naprawde to jest to COS co toba
      steruje i ma kontrole nad twoim dzialaniem.
      W podobnych sytuacjach kobiety wchodza w zwiazki z mezczyznami nad ktorymi maja
      kontrole np. mowia on jest CUDO ale ja go tak nie kocham jak X, ktory pil, bil
      i byl straszny bo nad X nie miala takiej kontroli jak ma nad perfekcyjnym Y.
      Ale to X jest jej podswiadomym wolaniem o pomoc bo COS nie jest wporzadku ze
      sfera emocjonalna tej osoby.
    • owsiwujek Re: czy ktoś wie, co ja robie? 06.08.04, 19:48
      Gość portalu: smutas4 napisał(a):

      > bo ja juz nie wiem... ###

      I co, wie ktoś?...bo mi się nie chce czytać...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja