Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę się

IP: 217.173.200.* 07.08.04, 19:23
Dowiedziałam się, ze mąż ma inną. Juz wiem, kiedy i gdzie sie spotykali, o
czym rozmawiali, co ona robi, o jej problemch itd (taki szczery jest, a ja
tego nie doceniam-to jego ostatni zarzut). I co teraz? Teraz czuję sie jak
idiotka, upokorzona, wstyd mi przed sama sobą. Dlaczego? Przypominam sobie
wiele sytuacji z ostatnich miesiecy. On wraca późno od klienta, ja się
martwię, ze zmęczony, kolacyjka, masażyk, kąpiel, a on był z nią. Ja w domu
nie zawracam mu głowy na gg, bo jest zajęty w pracy, a on godzinami romansuje
z nią przez gg, ale jak ja się odezwe czasem to oczywście nie ma czasu. Ja w
Wraszawie u koleżanki, tesknię, zastanawiam się czemu tak rzadko dzwoni, a on
z nia się spotykał, to nie miał czasu. Stwierdził, ze niezbyt ostatnio dbam o
dom, więc ja by okazać dobrą wolę i sprawić mu przyjemność na kolanach
kuchnię szoruję, a on do niej(potem powiedział, ze miał wyrzuty sumienia, ze
się z nią po kryjomu wtedy spotkał, bo ja tak się staram i na kolanach biedna
ta kuchnię sprzatam, ale się czułam upokorzona). Ostatnio miałam wrazenie
jakby się mnie trochę wstydził, zaczął wyrzucac mi, ze nie poszłam na
uczelnię pracować, bo to dla mnie praca itd. Teraz wiem dlaczego, bo ona
pracuje na uczelni, a jego żona wykwalifikwana kura domowa. Wysyłał mnie do
lekarza, bo jestem nienormalna, bo nie mam ochoty na seks z nim, bo inne
kobiety to na okragło, tylko ja nie. TEraz wiem, ona na okrągło lubi(tak w
każdym razie twierdzi), więc ja jestem do niczego A ochotę miałam i to duża,
tylko jakos przy nim mi przechodziła, czasem nawet w trakcie kochania, zawsze
coś zrobił nie tak, ale przykro mi było powiedzieć, ze kochanek z niego
marny. I czuję się okropnie wiedząc, ze ona wie o moich problemach, wie o
naszym zyciu intymnym, wie co w łóżku lubi mój mąż, ze wogóle wie wszystko,
co u nas się dzialo, nawet wysyłał jej nasze zdjęcia, ona komentowała mój
wygląd, wie jak ja wyglądam, ale ja nie wiem, jak ona wygląda, wiem tylko, ze
jest atrakcyjna i apetyczna(słowa męża). Czuję się okropnie idąc ulicami
miasta, bo boję się ze za rogiem spotkam ją i nie będę o tym wiedziała, a ona
sobie mnie poogląda. To wszystko trochę chaotyczne ale nie mogę pozbierac
mysli. Czuję tylko wstyd i upokorzenie i złość, że tak dałam się nabierać.
Nie poszłam po studiach do pracy dla niego i dziecka(bo rodzina), nie
spotykałam się z innymi, zwłaszcza z facetami, zeby mu nie było przykro,
czekałam i czekałam z obiadkiem, kąpielą, masażem. Zadbana, pachnąca,
uśmiechnięta i pełna ufnosci. I g...no, tyle dostałam. Trzeba było włóczyć
się po knajpach z koleżankami, mieć dwóch kochanków i isc do pracy kiedy
chciałam a nie słuchać bredni o rodzinie itp. Czemu człowiek jest taki głupi?
A on? On twierdzi, ze nic złego nie zrobił, a ja jak chcę sie martwić to mój
problem.
    • so_so Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 07.08.04, 19:38
      ..to na co jeszcze czekasz?? Wymyśl sobie jakis sposob na uniezależnienie sie
      od niego i spadaj stamtąd jak tylko sie da. Życie z facetem, który nie ma dla
      Ciebie szacunku to tortura - po prostu sobie jej oszczędź. Jak się uprzesz i
      będziesz chciała, to się uda;) czego Ci bardzo życzę:)
    • qw5 Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 07.08.04, 19:41
      Podobno najlepiej uczyć się na cudzych błędach, Twoja opowieść może być pewnego
      rodzaju nauką dla niektórych innych kobiet, że nigdy nie należy przeginać
      w żadną stronę.
    • moc_ca Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 07.08.04, 19:48
      Gość portalu: zelda napisał(a):

      Trzeba było włóczyć
      > się po knajpach z koleżankami, mieć dwóch kochanków i isc do pracy kiedy
      > chciałam a nie słuchać bredni o rodzinie itp. Czemu człowiek jest taki głupi?
      > A on? On twierdzi, ze nic złego nie zrobił, a ja jak chcę sie martwić to mój
      > problem.

      No, sama sobie odpowiedziałaś! trzeba było ...!!!!! Dokladnie tak!
      A Ty?
      Siedzisz, kuro domowa, na kanapie oglądając "Kawę czy herbatę" i"Klan",
      dom niesprzątniętny (tak wynika z Twojego opisu bo po zwróconej uwadze
      szorujesz kuchnię na kolanach- taka zapuszczona, mniemam?), nie uprawiasz z nim
      seksu bo "coś robi nie tak", nawet w trakcie przechodzi Ci ochota bo "kochanek
      z niego marny" ... na co liczyłaś??? Że będzie błagał na kolanach o uczucie
      i seks odbębniony od niechcenia?? Ona mu to dała ot tak, kiedy pstryknął
      palcami więc co miał powiedzieć że dziękuje, ze woli swoje potrzeby zaspakajać
      sam ze sobą, w domowej toalecie ...? Tak , okazal się męską szmatą pokazując
      Twoje zdjęcia i knując z inną kobietą za Twoimi plecami ale zapracowałaś na
      takie traktowanie.
      Jeśli jeszcze macie ochotę to oboje popracujcie nad Waszym związkiem, oboje
      jesteście jednakowo winni tej obleśnej, fałszywej sytuacji i oboje musicie
      włożyć wiele wysiłku w ratowanie małżeństwa aby móc uwierzyć w przyszłość
      Waszego bycia razem.
      powodzenia.
      • komandos57 Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 07.08.04, 21:19
        moc_ca napisała:
        sytuacji i oboje musicie
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        kogo chcesz dzisiaj obmamic,balbina?
      • Gość: zelda Re: odpowiadam wszystkim IP: 217.173.200.* 08.08.04, 22:22
        mocco
        nie jestem przysłowiową "kurą domową". Nie siedziałam na kanapie, nie oglądałam
        bzdetów w tv. "Siedząc" w domu skończyłam studia (wychowując jedno dziecko,
        potem drugie), cały czas sie uczyłam, dużo czytałam, rozwijałam się i swoje
        umiejętności(malowanie), rozwijałam swoje zainteresowania, byłam "na czasie" z
        polityką, kultura, sztuką itp. Mój mąż zawsze sie mną chwalił wszędzie, ze taką
        inteligentną, mądrą i piekną ma żonę. Bo zaniedbana też nie jestem. Jestem
        atrakcyjna(i nie jest to zarozumiałość tylko stwierdzenie faktu, bo dbam o to
        by być atrakcyjną. Nie wiem czy jestem piękan, ale jestem zadbana, zawsze
        elegancko i kobieco ubrana, umalowana, uczesana itp). O dom dbałam jak umiałam,
        moze nie było lśniace jak w reklamie, ale syfu też nie było. Niestety pochodzę
        z domu tzw. artystycznego gdzie nie przywiązywano aż tyle uwagi machaniu
        szmatą, bo liczyły sie inne wartości, ale dla mojego męża trzy kruszki w
        wysprzątanej na kolanach kuchni to syf. Poza tym to mąż zawsze mówił, ze
        mężczyźni wolą kobiety zadbane niz dbające, po obiedzie np. często mówił:"
        Zostaw to chodźmy się zdrzemnąć, albo chodźmy na spacer, potem posprzatasz/my".
        A teraz raban, ze po obiedzie chcę chwilę odpocząc zamiast stać przy zlewie.
        Takich przykładów mozna by opisać dziesiątki.
        Co do seksu. Zawsze powtarzał i powtarza nadal, ze jestem wspaniałą kochanką i
        obserwując go i jego reakcje na mnie i na seks ze mną wiem, ze to prawda. Nigdy
        nie narzekał na jakość, bo ta była/jest bez zarzutu tylko na ilość. I nie
        odbębniałam seksu, Zawsze robiłam to bo chciałam, pragnęłam go, ale coś potem
        przestało działać. Gdy juz się kochaliśmy było wspaniale, ale namówić mnie do
        tego było gorzej. Poza tym on w pewnym momencie stwierdził, ze nie ma czasu i
        siły mnie pieścić, zajmowac się mną. No to ja się nim musiałam zajmować dzień w
        dzień, potem on robił swoje i koniec, Ja przestałam istnieć w tym seksie.
        Jedyną moja rolą było ubrac się w bieliznę(bo bez niej toby kijem mnie nie
        ruszył), popieścić go, wymasować, odpręzyć go i zadbac sama zebym i ja z tego
        miała przyjemność. Jak sie nie udało, to pech i mnie pozostawała toaleta.A ja
        miałam coraz mniejszą ochotę na seks z nim, bo coraz bardziej traciłam się,
        byłam coraz bardziej nieszczęśliwa, czego mąż nie dostrzegał i nie chciał
        słyszeć o tym, bo wymyślam. Skończyło się depresją. Najszczęśliwszy okres
        naszego małżeństwa to ten gdy studiowałam. Miałam zajęcie, cel w życiu,
        marzenia, byłam doceniana(byłam najlepsza na roku), czułam się szczęsliwa,
        czułam się kimś. Gdy studia się skończyły zabrakło mi czegos w życiu. Chciałam
        iść do pracy. Ale mąż odradzal. Bo rodzina, dzieci, za marne grosze się nie
        opłaca tracić rodziny, on zarobi sam na wszystkich, poza tym praca na zmiany
        nie, praca do 16-17 też nie (on pracuje 16 godzin), poza tym jak sobie poradzę
        w pracy z moją depresją, do szkoły nie bo jestem nieśmiała, więc sobie nie
        poradzę itd. Zawsze był powód zebym nie pracowała i dałam sie przekonać, bo
        zawsze od początku naszego małżeństwa stawialiśmy małżeństwo i rodzinę na
        pierwszym miejscu. Tylko, ze mnie to chyba nie wystarcza. Samokształcenie i
        realizacja się sama fajnie, ale czegoś brakuje...

        dais_y
        Nie poświęcałam się dla niego i dzieci(w wieku 10 i 5 lat), była miedzy nami
        umowa: on pracuje, zarabia na dom, ja dbam o niego i rodzinę. I gdzieś tam były
        mgliste zapowiedzi, ze gdy maluch drugi skończy 6 lat rozejrzę się za pracą.
        Nigdy nie traktowałam tego jak poświęcenie tylko jako wyraz miłości mojej do
        niego i dzieci, ale myslałam, ze jeżeli ja go szanuję za to,zę pracuje to ja
        również zasługuję na szacunek. Ale dla mojego męża ostatnio każdy kto nie
        pracuje , a nawet jeśli pracuje tylko osiem godzin, a potem siedzi w domu i nie
        dorabia to leń, obibok, zero itd. A on i jemu podobni( w tym jego "znajoma")są
        wspaniali, trzeba stawiać ich na piedestale a wszyscy inni do gazu, bo nie
        pracują tyle i jeszcze ich nie rozumieją. Tak mam zal i uważam, zę mam do tego
        prawo.

        Elko
        NIe wiem czemu ze mną nie rozmawiał. Ja myslałam,ze wszystko jest dobrze, on
        mówił, ze kocha, jestem wspaniała, jest dumny ze ma taką żone, chwalił się mna
        na prawo i lewo, a tu okazuje sie takie coś. Nie rozumiem. I mam zal, ze nie
        powiedział co mu leży na żołądku, tylko kłamał.

        organiko
        Ja też nie rozumiem jego zarzutów teraz. To ON nie chciał żebym pracowała, a
        teraz czyni mi zarzuty z tego powodu, bo mu sie światopogląd zmienił. Nawet
        zaczął wyrzucać, zę nie na takie studia poszłam(skończyłam fil. polską< a teraz
        uważa ze na ekonomię trzeba było isć, bo to lepsze studia-jego" znajoma" jest
        po ekonomii). Ma pretensje do mnie o drugie dziecko, "bo mi się zachciało"(!!),
        o to, ze mam inne wartośći niz on (choć moje się nie zmieniły, tylko jego,
        kiedyś oboje wyznawalismy te same)itd.

        I nie uważam, ze jestem bez winy, bo pozwoliłam,zeby tak się stało, ale
        pozwoliłam, bo ufałam, bo kochałam, bo taka była umowa... Ale nie uważam, że
        moja wina upoważnia go do tego, co zrobił i usprawiedliwia go w jakimkolwiek
        stopniu.

        szukam pracy, staram się zarobić na swoim malowaniu, odnawiam kontakty z
        dawnymi znajomymi i nie wiem, co dalej
        to chyba tyle
        zelda
        • Gość: mookkie Droga Zeldo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 12:20
          Nawet , nie wiem od czego zacząć bo po przeczytaniu Twojego listu aż serce mi
          stanęło !!! Mam prawie 40 - kę dwójkę wspaniałych dzieci i problem od 5 lat -
          depresję powracajacą jak zły sen po zdradzie męża. Ale sama jestem sobie winna,
          przynajmniej tak sobie wmawiam - bo też Go zdradziłam . I to nie raz. Za to
          teraz mam złamane życie : każde wspomnienie dni kiedy nie wiedziałam , a On
          działał , kiedy ja czekałam a On był u Niej , kiedy ja cierpiłam z bólu a On
          woził jej Czerwone Róże działa na mnie jak topór ścinajacy głowę . Wszystko co
          teraz robię , robię z myślą aby zmazać swoją winę chociaż wiem , że to tylko
          proteza myślowa. Wiem , że cała wina spoczywa na mnie , bo to ja pierwsza
          zaczełam.Ale też wiem , że On nie musiał tego robić : On zdradził mnie z
          ciekawości , nie zadał sobie trudu zastanowienia się nad
          konsekwencjami :ewentualnej wpadki(Ona tego chciała);kaca moralnego ; rzucenia
          na szalę całego naszego zycia rodzinnego :poznał Ją na wspólnych wakacjach
          kiedy byliśmy razem z dziećmi!!!!!
          Wierzę , że chciał tylko spróbować jak smakuje zdrada , ale to wymknęło się
          spod kontroli.Nigdy chyba nie zastanowił sie do końca nad relacjami zdrady , a
          szczeólnie nad tym dlaczego ja Go zdradziłam , bo to zupełnie inna historia.
          Droga Zeldo ,
          jeśli nie masz nic sobie do zarzucenia , a ja w to wierzę , zamknij ten etap za
          sobą . Wiem , ze zawsze łatwiej radzacemu , ale uwierz mi z doświadczenia nic
          tak nie działa na drugą osobę jak fakt , że też może zdradzić , skoro Twój mąż
          napomknął o tej Drugiej ,to znczy , ze czegoś od Ciebie oczekuje , i że nie do
          końca porzucił myśli o Tobie - gdyby tak było nie tłumaczyłby się i nie
          rozgrzeszał , rzuciłby wszystko i już . Skoro nawiązuje zToba rozmowy , nie
          wazne dobre czy złe , ale nawiązuje to znaczy , że ma potrzebę wymiany
          informacji .Wiem to z własnego doświadczenia :zdradziłam Męża bo chciałam mu
          przez TO coś powiedzieć , co prawda wcześniej było strasznie i jedyne co
          przyszło mi do głowy co miało dać Mu do myślenia to właśnie była zdrada , potem
          wpadłam w korkociąg , i teraz jest to dla mnie najgorsze traumatyczne
          przeżycie.I chociaż minęło już 5 lat niestety nie daję rady , wraca to do mnie
          jak koszmar, a najgorzej pogodzić się z tym , że sama to zaczęłam , tak więc
          Droga Zeldo jeśli chcesz podziałac na swojego męża tak jak mó mąż podziałał na
          mnie WYJDZ W MIASTO !!!!! To jest najlepsze lekarstwo na takie skurwysyństwo ,
          jeśli Cię nie zanudziłam służę dalszymi refleksjami szczególnie z tematu JAK
          SIĘ ZORIENTOWAŁAM , ZE TO WŁAŚNIE "TO"
    • daisy_s Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 07.08.04, 19:53
      Biedna TY, dzis jestes bardzo chaotyczna ale wyplakac sie na forum nie jednemu
      robi dobrze, to tak jak jadac pociagiem czlowiek zali sie zupelnie nieznanej
      osobie o swoim pokaleczonym zyciu...z tego co piszesz to masz wielki zal do
      niego ale czy tylko do niego mozesz miec pretensje? Seks to dla twojego meza
      wazna sprawa, moze bardziej wazna niz dla ciebie, z ta druga ma iluzje, ze
      jest "dobry" w lozu, dobry kochanek, wszystko to czego ty nie jestes w stanie
      mu dac. Ty sie dla niego poswiecilas i chcialabys aby on w jakis tam sposob
      postapil podobnie a gdy tak sie nie stalo to jestes rozzalona i zawiedziona.
      Wez sie "pozbieraj" i staraj sie zachowac rozwage bo milosc to rozwaga,
      wybaczenie, zrozumienie, czasem poprzez, lzy to nie sklepik z artykulami, gdzie
      wszystko ma swoja cene i niczego nie ma za darmo.Milosc to dawanie i dawanie
      bez konca...i za darmo.
    • agresja4 Re: pozól sobie uwlnić się od dupka 07.08.04, 20:03
    • Gość: gosieńka Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 20:48

      wez głęboki oddech poplacz sobie, nie wstydz się swoich uczuć
      przemysl wszystko, porozmawiaj spokojnie ze swoim mężem czy chce pracowac nad
      waszym związkiem czy juz ma jakieś plany wobec nowej,
      niczego na siłę nie da się zatrzymać,
      zacznij szukać pracy,
      nie mówię że będzie dobrze, ale na pewno będzie inaczej,
      życie jest okrutne i ludzie też
      powodzenia odezwij się jeszcze
    • Gość: Moni Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.telprojekt.pl 07.08.04, 21:14
      Aleś mu się podłożyła - na całej linii. I pewnie jeszcze byłaś przed ślubem
      samodzielna, niezależna etc.
      Bardzo Ci współczuję, ale zgadzam się z przytoczonymi opiniami, że sama na to
      pracowałaś. Chłopu dupy się nie podciera. Trzeba znaleźć swoją pasję ,radość
      życia, pragnienia i je realizować. A Ty zrobiłaś faceta sensem i centrum
      swojego życia. A jemu trzeba stawiać wymagania, takie jak sobie. I jeszcze do
      tego teraz pozwalasz mu zganiać winę na Ciebie? Ze szczegółami opowiadać?
      Kobieto, szanuj się!

      I jeszcze ten seks... No nie wiem jaki z niego kochanek, a z Ciebie jaka
      kochanka? Jak się w łóżku nie układa, to skok na bok sam się wprasza.
      • Gość: elka Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.04, 22:45
        zaraz zaraz...to jakas jazda...a jak mu się cos ie podobało to czemu tego nie
        powiedział ,czemu nie prozmawialiście???od razu zdrada?
        • organika Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 08.08.04, 00:40
          Moc_ca użyła mocnych słów ale trudno jej nie przyznać racji.

          Fakt,że on też mógł najpierw pogadać z żoną jak mu się coś nie podobało ( nie
          mówię o rozmowie jak ta opisana "coś kiepsko ostanio sprzątasz ) i naprawiac
          małżenstwo a nie szukac nowej pani.
          Ale...to niestety chyba już reguła że takie związki
          typu "mamusia_co_się_troszczy" i "syneczek_który się_sobą_opiekować_pozwala"
          nie kończą się dobrze.

          A co do oczekiwania od niego wdzięczności - wiesz ja mam taką trochę
          niepopularną teorię na ten temat - wdzięczności to można EWENTUALNIE wymagać
          jeśli robisz dla kogoś coś o co on wyraźnie poprosił.
          Jeśli sama z dobrej woli się poświecasz dla wszystkich dookoła, to niestety
          wdzięcznosci nie oczekuj. Twój wybór, robiłaś cos bo sprawiało Ci to
          przyjemność, nawet nie wiesz czy osoby dla kórych się poświęcasz chcą tego co
          robisz. Takie poświecanie to tez rodzaj egoizmu. I już.
          • vielonick Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 08.08.04, 01:31
            przeciez ona wyraznie napisala, ze chciala isc do pracy stad mniemam, ze
            zostala w domu z "sugestii" meza

            znam malzenstwa, w ktorych taki model sie sprawdza ale rzeczywiscie tu chyba
            zadzialal mechanizm pt. "za dobrze mu bylo". A jak jest za dobrze to czlowiek
            sie przyzwyczaja, robi sie znudzony i szuka wrazen gdzie indziej...

            powinnas sie zeldo uniezaleznic od niego a potem...
            hm, kochasz go?
            • organika Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 08.08.04, 03:14
              To nie jest może najważniejsza sprawa w tym problemie ale z ciekawości spytam;
              skąd to Twoje mniemanie, ze to sugestia jej męża a nie JEJ wybór?

              >zaczął wyrzucac mi, ze nie poszłam na
              uczelnię pracować,
              >Nie poszłam po studiach do pracy dla niego i dziecka(bo rodzina),
              >i iść do pracy kiedy chciałam a nie słuchać bredni o rodzinie

              Może chciała ale stwierdzila że lepiej będzie jak się poświeci rodzinie? Bo na
              sugestię męża to raczej nie wygląda ( wyrzuca jej że nie poszła, gdyby to bylo
              kiedys jego życzeniem to raczej by teraz z takim zarzutem nie wyjeżdzał)

              Nie wiem w jakim wieku jest jej dziecko, ja też zostałam parę lat z synem w
              domu ( całe 6 lat) ale jak podrósł, poszedł do zerówki - wrociłam do pracy.
              Mając dziecko w wieku szkolnym czy nawet przedszkolnym nie trzeba się
              już "poświęcac" dla rodziny zostając w domu.
              Dlatego - jej poświęcenie się " było tu jej wyborem. A że mężowi było z tym
              wygodnie - to już inna sprawa.
          • Gość: ona Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 14:55
            To nieprawda ze rozmowy wszystko naprawią. W moim związku wiele rozmawialismy o
            wszystkim a i tak jestem sama CHOLERA
    • mary_ann Re:no, i po raz kolejny... 08.08.04, 12:03
      ... dowiadujemy się, że jak ktos kogos zdradzi, to najbardziej winna jest temu
      osoba zdradzana. No, sorry, jak tego nie kupuję...
      • kamfora Re:no, i po raz kolejny... 08.08.04, 16:01
        mary_ann napisała:

        > ... dowiadujemy się, że jak ktos kogos zdradzi, to najbardziej winna jest temu
        > osoba zdradzana. No, sorry, jak tego nie kupuję...

        Nie musisz niczego kupować - takie wytłumaczenia są dawane za darmo ;-)
        Nawet zupełny brak powodu do zdrady może być powodem do zdrady (na zasadzie
        buntu przeciw brakowi powodów do buntu).

        Ale właściwie to chyba nieco inna jest w tym samym przypadku odpowiedź na
        pytanie "dlaczego zdradził/a?" od "dlaczego został/a zdradzony(a)?"
    • Gość: ona Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 14:46
      Wiem co czujesz...
      Ja tak sobie to poukładałam:
      -jest bydlak wiec nei chce byc z bydlakiem - pewnie ją tez zdradzi za jakis
      czas,
      - pokaze mu ze jest bydlakiem i jak wróci (a oni zawsze wracają) powiem mu ze
      jestem szczesliwa i ie chce zeby on to zmienił,
      - powiem mu kiedys jak mnei bardzo zranił i ze długo musiałam z tego wychodzic
      i ze załuje tego czasu z nim zmarnowanego,
      - czuje ze zasługuje na szczescie i taka zamierzam byc za wszelką cene.
      Wiem ze to boli bardzo i bedzie bolec - trzeba to przetrzymac. Ja juz pomalutku
      wychodze na prostą. Tobie tez tego zycze. Takie dupki są niewarte nas.
      Dzis tak sobie chodziłam po necie i znalazłam www.dojrzewalnia.pl - chyba tam
      sie zatrzymam. Moze juz ją znasz a jak nie to wstąp tam:) życze powodzenia
    • Gość: ona Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 14:51
      aaaaa
      Pamiętaj to ze on jest tez odpowiedzialny za dziecko/dzieci. Obarcz go ta
      odpowiedzialnością. to ze ty je wychowujesz i z nimi jestes nei znaczy za on
      bedzie dawał tylko forse!!!
      Ty masz tez prawo do życia, niech je czasami zabiera na kilka dni, a ty w tym
      czasie zadbaj o sibie. W tym czasie nigdy nie sprzataj tylko oddaj sie temu na
      co zawsze nie miałas czasu. Bądz piekna i atrakcyjna. Taki egoizm nie jest
      czymś zlym - niestety mało kto to jeszcze rozumie.
    • Gość: zelda sorry, mój post do wszystkich wylądował na górze IP: 217.173.200.* 08.08.04, 22:24
      Tak jak w tytule:)
    • Gość: podobna Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: 213.199.197.* 09.08.04, 00:20
      Kochał mnie "nad życie" 27 lat!Byłam dla niego piękna, atrakcyjna, najdroższa,
      jedyna. Potem nagle "stałam się" nieudolna, nudna, złośliwa, głupia i co tam
      kto jeszcze chce, atrakcyjnośc seksualna spadła do zera. Zaczęły się szykany ,
      złośliwości, nie chcę wdawać się w szczegóły, żeby nie wracać do tego bólu.
      Zaczęła się przemoc fizyczna. Sądziłam, że to choroba psychiczna. Zamartwiałam
      się. W końcu sprawa się wydała - kochanka od 4 lat!!
      To pod ich ( kochanek) wpływem nasi manipulowani mężowie zaczynają dostrzegać
      nasze "wady". Jakoś przecież swoje podłe zachowanie należy wytłumaczyć. Ot i
      cała tajemnica.
      • organika Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 09.08.04, 00:41
        Gość portalu: podobna napisał(a):

        > To pod ich ( kochanek) wpływem nasi manipulowani mężowie zaczynają dostrzegać
        > nasze "wady". Jakoś przecież swoje podłe zachowanie należy wytłumaczyć. Ot i
        > cała tajemnica.

        Z cześcia tego zdania sie zgadzam, z częścia - absolutnie nie.

        Zgadzam sie że panowie pewne sprawy zaczynają dziwnym trafem wyraźniej
        dostrzegać wady żon dopiero kiedy mają jakąś "rezerwę" na boku.
        Pewnie podswiadomie szukają wytłumaczenia i usprawiedliwienia zdrady "zdradzam
        bo ona...ple,ple,ple"
        Może potrzebne mu to, zeby się przed samym sobą "usprawiedliwić".
        Natomiast jakoś trudno mi uwierzyć, że kochanka jest w stanie "zmanipulować "
        dorosłego, ukształtowanego meżczyznę.
        Przecież to nie jest bezmozgi stwór albo napalony szesnastolatek, który nie
        mysli o świecie, tylko ... jak się rozładowac.
        Jeśli rzeczywiscie jest podatny na manipulację to równie dobrze żona mogłaby
        go "zmanipulować " na swoją stronę.

        • Gość: Zagubiona_idiotka Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.fort.poznan.pl 09.08.04, 11:56
          Cytat : Przecież to nie jest bezmozgi stwór albo napalony szesnastolatek, który
          nie mysli o świecie, tylko ... jak się rozładowac." słuchaj może nie bezmózgi
          stwór ale poprostu facet, najprostrze urzadzenie na świecie: MECHANIZM Z JEDNĄ
          DŹWIGNIĄ. Może być wyksztalcony, inteligentny i nie wiedomo jak wspaniały a i
          tak będzie myślał tym co ma między nogami.
          Wiem coś o tym
    • Gość: wisenka Re: Kazdy facet to swinia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 07:59
      Moze mam troche inny problem ale to potwierdza tyko ze kazdy facet to swinia.Mam dopiero 19 lat i mialm do wczoraj wspanialego chlopaka.
      Wrocilam od niego wlasnie wczoraj po 3 tygodniowym pobycie u niego.Poszlam z kolezanka na spacer i ....dostaje od niego sms-a zebym mu dala spokoj ze on mnie o to blaga i ze mnie nie kocha.
      Potem kolejne ze juz nas mlo wspomina i ze serce go boli i cierpi i pamieta ale rozum inaczej i ze nie bedziemy razem.Jego glowny powod:jestm za gruba!!!Mam 165cm wzrostu i waze 62kg.Nie jestem gruba.Co najlepsze w tym wszystkim....ostatnia noc przed rozstaniem kochalismy sie bylo cudowienie byly czule slowa i nagle bum....nienawidze wszystkich facetow i boje sie ze uz nikomu nigdy nie zaufam.Problem tkwi w tym ze ja go kocham i dlatego tak cierpie.
    • Gość: bea Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 10:07
      Opisałaś dokładnie kawałek mojego życia...
    • Gość: kitty Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: 195.205.120.* 09.08.04, 10:38
      wiesz skarbie, nie ma powodu zebys sie czula jak idiotka, upokorzona i zebys
      sie wstydzila. bo absolutnie nie masz czego. nie mozesz sie wstydzic tego, ze
      komus zaufalas. to bzdura. po prostu on nie byl tego wart. i chyba nie jest
      wart ani jednej Twojej mysli.
      trzymaj sie cieplutko
      k
    • Gość: ree Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si IP: *.acn.waw.pl 09.08.04, 13:52
      Zelda, twój mąż to kawał gnoja. Jedyną twoją winą było to że byłaś dla niego za
      dobra, zepsułaś go. Gdybyś go trzymała krótko i bardziej dbała o swoje potrzeby
      wielbił by cię i zabiegał o twoje uczucie, taka prosta jest psychika mężczyzny,
      jak powiadają, niczym konstrukcja cepa.

      Zajmij się teraz sobą, spotykaj się ze znajomymi, może tez znajdż sobie innego
      męzczynę który cię doceni, nie ma sensu walczyć o małżeństwo z takim palantem.
    • annette77 Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 26.06.16, 20:55
      Nie martw sie, głowa do góry, ubieraj sie zajebiscie zebyś jak Cie "ona" zobaczy to to jej gały beda wychodzic, to co twierdzi, ze nic złego nie zrobił!- poczekaj KARMA zawsze powraca. To oni powinni sie wstydzic, nie Ty. Powodzenia dziewczyno! I niech sam odejdzie, nie Ty, zobaczysz czy ma jaja.
    • tomek.kamil Re: Czuję się jak idiotka, upokorzona, wstydzę si 26.06.16, 22:41
      Czytając takie wpisy jak Twój, co raz bardziej jestem przekonany, że sens tego świata obraca się wokół dupy, cycków i uprawiania seksu.

      On zdradził, ona dała dupy innemu, ona go zdradza, on pewnie mnie zdradza, bo tak mi się wydaje i dalej w ten deseń.

      Przestań myśleć że to zrobił, zastanów się, czemu to zrobił ?

      Bo nie wydaje mi się, żeby brudna podłoga w kuchni czy kiepski seks były wyznacznikiem mniej czy bardziej udanego związku.

      Za to rewelacyjnie zabija go rutyna, byle jakoś, rozczłapane kapcie i pocerowane gacie, bo tak taniej i szybciej.

      A jak już czytam " że coś zrobił nie tak" ... Znaczy się co ? Chciał od tyłu ? Dać klapsa ? Nie jak zawsze, po bożemu, pod kołdrą i koniecznie po ciemku ? O la boga. Toć to przecież obraza boża i zboczenie.

      Się laska zastanów nad tym wszystkim, nad waszą relacją ale przede wszystkim nad sobą. Kup sobie maszynkę do golenia, parę seksownych gaci i przestać myśleć, że dojrzy celulit i wrzód na dupie. Założę się, że tamta też ma obwisłe cycki i parę kilo za dużo. Tylko jej to wisi, a ty się tym strasznie przejmujesz

      zrozumsiebie.blox.pl
    • perfum niepoczebnie sie wstydzisz. 26.06.16, 23:33
      tyle lat minelo
      a nawet jak cos zlego zrobil - to dzis nie ma to zadnego znaczenia.
Pełna wersja