Gość: zelda
IP: 217.173.200.*
07.08.04, 19:23
Dowiedziałam się, ze mąż ma inną. Juz wiem, kiedy i gdzie sie spotykali, o
czym rozmawiali, co ona robi, o jej problemch itd (taki szczery jest, a ja
tego nie doceniam-to jego ostatni zarzut). I co teraz? Teraz czuję sie jak
idiotka, upokorzona, wstyd mi przed sama sobą. Dlaczego? Przypominam sobie
wiele sytuacji z ostatnich miesiecy. On wraca późno od klienta, ja się
martwię, ze zmęczony, kolacyjka, masażyk, kąpiel, a on był z nią. Ja w domu
nie zawracam mu głowy na gg, bo jest zajęty w pracy, a on godzinami romansuje
z nią przez gg, ale jak ja się odezwe czasem to oczywście nie ma czasu. Ja w
Wraszawie u koleżanki, tesknię, zastanawiam się czemu tak rzadko dzwoni, a on
z nia się spotykał, to nie miał czasu. Stwierdził, ze niezbyt ostatnio dbam o
dom, więc ja by okazać dobrą wolę i sprawić mu przyjemność na kolanach
kuchnię szoruję, a on do niej(potem powiedział, ze miał wyrzuty sumienia, ze
się z nią po kryjomu wtedy spotkał, bo ja tak się staram i na kolanach biedna
ta kuchnię sprzatam, ale się czułam upokorzona). Ostatnio miałam wrazenie
jakby się mnie trochę wstydził, zaczął wyrzucac mi, ze nie poszłam na
uczelnię pracować, bo to dla mnie praca itd. Teraz wiem dlaczego, bo ona
pracuje na uczelni, a jego żona wykwalifikwana kura domowa. Wysyłał mnie do
lekarza, bo jestem nienormalna, bo nie mam ochoty na seks z nim, bo inne
kobiety to na okragło, tylko ja nie. TEraz wiem, ona na okrągło lubi(tak w
każdym razie twierdzi), więc ja jestem do niczego A ochotę miałam i to duża,
tylko jakos przy nim mi przechodziła, czasem nawet w trakcie kochania, zawsze
coś zrobił nie tak, ale przykro mi było powiedzieć, ze kochanek z niego
marny. I czuję się okropnie wiedząc, ze ona wie o moich problemach, wie o
naszym zyciu intymnym, wie co w łóżku lubi mój mąż, ze wogóle wie wszystko,
co u nas się dzialo, nawet wysyłał jej nasze zdjęcia, ona komentowała mój
wygląd, wie jak ja wyglądam, ale ja nie wiem, jak ona wygląda, wiem tylko, ze
jest atrakcyjna i apetyczna(słowa męża). Czuję się okropnie idąc ulicami
miasta, bo boję się ze za rogiem spotkam ją i nie będę o tym wiedziała, a ona
sobie mnie poogląda. To wszystko trochę chaotyczne ale nie mogę pozbierac
mysli. Czuję tylko wstyd i upokorzenie i złość, że tak dałam się nabierać.
Nie poszłam po studiach do pracy dla niego i dziecka(bo rodzina), nie
spotykałam się z innymi, zwłaszcza z facetami, zeby mu nie było przykro,
czekałam i czekałam z obiadkiem, kąpielą, masażem. Zadbana, pachnąca,
uśmiechnięta i pełna ufnosci. I g...no, tyle dostałam. Trzeba było włóczyć
się po knajpach z koleżankami, mieć dwóch kochanków i isc do pracy kiedy
chciałam a nie słuchać bredni o rodzinie itp. Czemu człowiek jest taki głupi?
A on? On twierdzi, ze nic złego nie zrobił, a ja jak chcę sie martwić to mój
problem.