Gość: anutek
IP: *.buf.adelphia.net
09.08.04, 02:25
Witam Was wszystkich serdecznie mam na imie Basia,pochodze ze Slaska,za
niedlugo wychodze za maz i tutaj mam dylemat:chodzi o moja rodzine a
zwlaszcza o moja matke chrzestna.Sytuacja wyglada tak ze od kiedy pamietam
moja matka chrzestna nie zabardzo sie mna interesowala tzn.chodzi mi tutaj o
to ze jak zdawalam mature to nie zadzwonila zeby sie zapytac jak mi
poszlo,zreszta reszta kochanej rodzinki tez, jak bylam pare razy jako dziecko
w szpitalu-sanatorium to nikt mnie nie odwiedzil tylko moi rodzice,ogolnie z
ich strony panowal chlod (to rodzina mojego ojca),wogle czulam sie przy tych
ludziach jak ktos gorszy"taki czlowiek drugiej kategorii"do dzisiaj nie wiem
czemu?jako dziecko czesto do nich jezdzilam w odwiedziny,zawsze bylam
grzeczna i nie sprawialam swym zachowaniem klopotu!po latach bylam w trudnej
i skomplikowanej sytuacji rodzinnej,zwrocilam sie o pomoc.......do matki
chrzestnej...ten jeden jedyny raz w zyciu.......i wiecie co sie
dowiedzialam........zo oni maja teraz inny problem na glowie wymieniaja sobie
auto na nowsze,a tak wogole to matka chrzestna stwierdzila ze "nigdy nie byla
ze mna tak blisko"nie wiem co to mialo znaczyc bo mieszkamy od siebie pol
godziny autem,wtedy chodzilo mi o pomoc materialna i wsparcie
psychiczne,owszem pozyczyli mi 200zl.ale ile sie o sobie musialam dowiedziec
przykrych rzeczy,(ona nie pracuje tylko jej maz) i to on wlasnie tak na mnie
naskakiwal,ona dala mu do zrozumienia ze troche przesadza... naprawde gdybym
miala jakies inne wyjscie to bym po prostu wyszla jak stalam i nie brala tej
pozyczki ale mialam "noz na gardle" po tym wszystkim napisalam im smsa ze juz
nigdy do nich nie przyjade bo zostalam potraktowana bardzo zle,teraz mijaja
trzy lata i mam dylemat,u mnie wszystko zmienilo sie na lepsze....tylko
pozostaly stare urazy?mam wlasnie tutaj pytanie:czy jest sens aby osoby ktore
przez cale moje dziecinstwo nie interesowaly sie tym co sie dzieje pod moim
dachem rodzinnym,ze ojciec naduzywa alkoholu,a dziecko jest bite i
zastraszone i wyleknione,byly obecne w moim wyjatkowym dniu? co byscie
zrobily na moim miejscu?skad u nich taka postawa?z tego co tam mi przeswituje
matke chrzestna pamietam z najmlodszych lat czesciej mnie odwiedzala,a
pozniej to tylko na urodziny,tak zeby to odwalic,spotkac sie z rodzinka....