Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skonczlo

09.08.04, 09:45
Witam
Dwa tygodnie temu pisalam o tym ze dowiedzialam sie ze facet z ktorym
spotykam sie od pol roku "zapomnial" powiedziec mi ze tak wogole to ma zone i
zniknal na 3 tyg (urlop z szanowna malzonką) "zapominajac" mi o tym
powiedziec rowniez. Dluuugi ten watek sie rozrosl - wiec juz tam nie pisze

Kochani moi...jesli chcecie wiedziec jak sie skonczylo:
zadzwonil w niedziele , zaczal przepraszac - zepsuta komorka itd nie mial sie
jak skontaktwoac itp, powiedzialam ze jesli cokolwiek chce wyjasniac to nie
przez telefon tylko osbiscie, wsiadl w samochod i przyjechal...
dluga to byla rozmowa i bardzo dla mnie ciezka, mysle ze chyba dla niego tez
takie sprawial wrazenie przynajmniej...
nie plakalam, nie robilam scen, nie wyzywalam go od drani, chyba by mnie to
jeszcze bardziej porozbijalo psychicznie, pewnie napiszecie ze powinnam ze na
to zasluzyl, ale uznalam ze bede robila tak zeby sobie pomoc a nie zeby go
zdolowac za wszelka cene nawet za cene wlasnej psychiki, mialam juz dosc
wstrzasow przez ostatnie 3 tygodnie, wystarczy....

bylam bardzo spokojna, powiedzialm mu o czym wiem, o czym chcialabym sie
dowiedziec od niego, tlumaczyl sie ze na poczatku nie sadzil ze to cos
dluzszego bedzie wiec o zonie nie mowil a potem sie bal jak zaareaguje, ze
caly czas myslal jak mi o tym powiedziec. Nie komentowalam tego, przepraszal,
powiedzial ze chcialby byc ze mna ze nie wie jak powiedziec o nas zonie...
odpowiedzialam ze nie musi , bo "nas" juz nie ma..., powiedzial ze postara
sie skonczyc zwiazek z zona ale bedzie mu trudno (wspolne mieszkanie firma
itd), odpowiedzialam zeby nie robil sobie takich problemow, ja go o zaden
rozwod nie prosze...na koniec powiedzialam mu jak sie czulam przez te
tygonie, jak sie czuje teraz, nie wiem czy udalwal czy faktycznie zle sie z
tym poczul,niewazne...
na koniec powiedzialam ze myslalam ze sie zadaje z doroslym czlowiekiem, a
nie z kims kto ma psychike malego chlopca i brak jaj zeby po mesku wszystko
zakonczyc, ze sposob jaki wybral byl nagorszym z mozliwych, najbardziej mnie
upokarzajacym, i najbardziej bolesnym. Na koniec wstalam, wyjelam pieniadze
zl za swojego drinka, rzucilam mu na stol z tekstem ze powinno strczyc, ze
jesli on nie umial tego po mesku i po doroslemu skonczyc to w takim razie ja
musze... i wyszlam...

Moze powinnam zalatwic to inaczej, moze sie oszukuje, chcialabym zebyscie
mnie dobrze zrozumieli !!! ale...lepiej mi z mysla ze chcial dobrze tylko
jest nieodpowiedzialny i niedojrzaly niz ze jestem dla niego nikim... pewnie
to bledne myslenie, pewnie jest odwrotnie ale mi pomaga !!!. W knajpie mnie
nie zatrzymal chyba go jednak rabnelo, potem dzwonil wielkokrotnie- nie
odbieralam, zadzwonil z zastrzezonego odebralam i powiedzialam ze nie zycze
sobie dalszych telefonow, "nas" juz nie ma, zycze powodzenia w malzenstwie
itd, milych urlopow, milego zycia...ze to mnie juz nie obchodzi, wylaczylam
komorke...
No i koniec histori...

Wiecie czego sie boje? ze nikomu juz nie zaufam, ze przez jakis czas bede
sama (a zle mi z tym!), ze nie mam sie do kogo po prostu przytulic :) chyba
kupie sobie psa:)
boje sie ze w kazdym facecie bede widzial wady, boje sie ze bede ich
porownywac do X, boje sie tego uczucia jak sie czlowiek budzi rano sam w
lozku, ze juz nie czeka na zaden telefon...takie glupie- straszne
slowo "koniec"...
Ale poradze sobie (mam nadzieje) i powtarzam sobie ze moze juz byc tylko
lepiej, prawda?
Z forum nie znikam - tylko chyba zaloguje sie pod jakims nieglupim nickiem,
Wy mi pomogliscie serio! nie wiem czy bardziej radami, czy po prosstu tym ze
nie czulam sie sama z moim problemem. I dziekuje :) bardzo:)
pozdrawiam:)
joaska
    • p.galli Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 09:53
      wiedziam ze sobie poradzisz.. tak czy inaczej
      no coz joasiu zycze powodzenia trzymam kciuki i pozdrawiam tak cieplo jak
      tylko moge:)
    • Gość: pinia Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: 213.76.130.* 09.08.04, 10:17
      najważniejsze że wyszłaś z twarzą..Płacz i wyzwiska były by przeciwko Tobie!
      Wyszłabys na histeryczkę!Dobrze że dzwoni masz świadomość że nie byłas mu tak
      zupełnie obojetna...A co do zaufania..zaufasz:) Wszystko się ułoży:)
    • Gość: chwila Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: 62.121.129.* 09.08.04, 10:23
      brawo Joasiu,
      nawet jeśli jeszcze przez jakiś czas będzie boleć
      to pamiętaj, że od teraz może być już tylko lepiej.:)
    • Gość: Uki z Kanady Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.proxy.aol.com 09.08.04, 10:29
      Joaska_wawa moze dodam,pozdrawiam cie bardzo serdecznie zachowalas sie z
      godnoscia by nazywac sie dumnie kobieta.Glowa do gory wszystko ci sie ulozy
      dobrze ,twoje dobre przeznaczenie idzie do ciebie cala para uwierz w siebie
      usmiechaj sie ,ty nawet nie masz pojecia co cie wspanialego czeka .Badz
      cierpliwa.A to wszystko posc juz w przeszlosc.Idz w slonce bo ono teraz zaczyna
      dla ciebie swiecic.
      • Gość: doradca Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 16:01
        ale pierdoły opowiadacie dziewczynie!
        uważaj na siebie! ludzie są podli! a mężczyźni - w szczególności. przeanalizuj
        wszystko dokładnie.
        • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 08:56
          Witam , dzieki za wszystkie posty - ale chcialam zameldowac ze jest znacznie
          lepiej, to znaczy jest ciezko jak cholera ale juz nie baaaardzo ciezko, staje
          na nogi i mysle ze bedzie ok, moze bez psychiatry sie obejdzie :):):)
          jedna rzecz jeszcze - ktora mnie rozwala troche - facet dzwoni do mnie
          przynajmniej raz dziennie- jak nie odbieram to dzwoni bez przerwy albo z
          zastrzezonego....nie bardzo moge zrozumiec jak dorosla osoba nie pojmuje
          slowa "nie chce z toba rozmawiac i nie dzwon do mnie wiexcej!!!" mowione i
          spokojnym glosem i wykrzyczane i niekoniecznie w tak eleganckich slowach... -
          do pana nie dociera to za bardzo i powiem ze zaczyna mnie to delikatnie
          mowiac draznic...

          doradca dzieki ale jeszcze w paranoje nie wpadlam:)
          łosiu- wiem ze moglbys zaplacic za moje drinki zwlaszcza ze strasznie duzo to
          ja nie pije i fortuny bys nie wydal :) ale moze z zaufaniem jeszcze poczekajmy
          ok?:):):)pozdrawiam
          sonia - nie draznij seksuologa on ma silna osobowość i jeszcze zadzwoni do
          twojego meza w ramach zemsty albo co:) ja bym nieryzykowala:):):)
          seksuolog - nie wpieniaj sie na sonie - czesc rad wzielam sobie i przemyslalam
          i nie glupie byly musze przyznac, czesc zignorowalam bo racji nie miales/mialas

          i tyle
          pozdrawiam:)
          • quba Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 16.08.04, 11:18
            Gość portalu: joaska napisał(a):

            > Witam , dzieki za wszystkie posty - ale chcialam zameldowac ze jest znacznie
            > lepiej, to znaczy jest ciezko jak cholera ale juz nie baaaardzo ciezko,
            staje
            > na nogi i mysle ze bedzie ok, moze bez psychiatry sie obejdzie :):):)
            > jedna rzecz jeszcze - ktora mnie rozwala troche - facet dzwoni do mnie
            > przynajmniej raz dziennie- jak nie odbieram to dzwoni bez przerwy albo z
            > zastrzezonego....nie bardzo moge zrozumiec jak dorosla osoba nie pojmuje
            > slowa "nie chce z toba rozmawiac i nie dzwon do mnie wiexcej!!!" mowione i
            > spokojnym glosem i wykrzyczane i niekoniecznie w tak eleganckich slowach... -
            > do pana nie dociera to za bardzo i powiem ze zaczyna mnie to delikatnie
            > mowiac draznic...
            >

            wobec czego zmien sobie nr telefonu
            inaczej bedzie Cie mordowal az dla swietego spokoju wreszcie go przyjmiesz znowu
            nie rob tego w zadnym wypadku
            zmarnujesz sobie zycie

            pozdrawiam serdecznie
            zycze duzo sily i pewnosci siebie
            ;-))))))))))))))
            >
      • Gość: ho ho SRAM NA WASZE MORDY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 16:07
        centralnie
    • Gość: glajda Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.wmc.net.pl 09.08.04, 10:37
      Podziwiam Cię.
      A.
    • seksuolog Zaslugujesz na uznanie ale... 09.08.04, 10:38
      joaska_wawa napisała:

      > odbieralam, zadzwonil z zastrzezonego odebralam i powiedzialam ze nie zycze
      > sobie dalszych telefonow, "nas" juz nie ma, zycze powodzenia w malzenstwie
      > itd, milych urlopow, milego zycia...ze to mnie juz nie obchodzi, wylaczylam
      > komorke... No i koniec histori...

      Zaslgujesz na wyrazy duzego uznania. Facet chcial cie przebiegle zlapac w
      pulapke na trojeczke i w takich przypadkach niestety czesto kobiety latwo
      zmiekczyc. Byc moze dyskusja na forum nieco w tym pomogla???:). W kazdym
      widac ze w razie gdybys ulegla to bylo ogromne parwdopodobienstwo ze czekal by
      cie marny los i duzo zmarnowanego zycia (co wynika z jego glupawych tlumaczen
      oraz bardzo typowego obiecywania stalego zwiazku na kiedys ale teraz to
      obecny zwiazek jest skomplikowany). Facet najwyrazniej bardzo sie przeliczyl
      bo sadzil ze bedziesz latwym relaksem na delegacje w wawie. I tak potraktowalas
      go delikatnie i elegancko.

      > Wiecie czego sie boje? ze nikomu juz nie zaufam, ze przez jakis czas bede
      > sama (a zle mi z tym!), ze nie mam sie do kogo po prostu przytulic :) chyba
      > kupie sobie psa:)
      > boje sie ze w kazdym facecie bede widzial wady, boje sie ze bede ich
      > porownywac do X, boje sie tego uczucia jak sie czlowiek budzi rano sam w
      > lozku, ze juz nie czeka na zaden telefon...takie glupie- straszne
      > slowo "koniec"...
      > Ale poradze sobie (mam nadzieje) i powtarzam sobie ze moze juz byc tylko
      > lepiej, prawda?

      Ale twoj obecny stan niestety wskazuje wlasnie na slaba osobowosc. To co
      przeszlas a szczegolnie zakonczenie powinno WZMOCNIC w tobie poczucie wlasnej
      wartosci. Bo co prawda dalas sie podejsc oszustowi ale tez nie dalas sie
      wciagnac w ostateczne swinstwo. Dlatego koniecznie powinnas przemyslec i
      przezwyciezyc zrodla leku ktore tkwia w psychice nastrojonej na niska wartosc.
      Pomysl ze reakcja silnej osobowosci bylaby zupelnie przeciwna: Afera przez
      ktora koniec koncow przeszlas zwyciesko jest wzbogacajaca w tym sensie
      ze masz teraz wieksze doswiadczenie w postepowaniu z ludzmi czyli mozesz wlasnie
      smielej i dojrzalej podchodzic do zwiazkow z facetami. Praktycznie wyglada to w
      ten sposob ze jako osoba doswiadczona poznajac kogos zwracasz uwage na to kim
      jest ta osoba, aranzujesz znajomosc tak by ta osobe nieco poznac w naturalnym
      srodowisku i w zyciowych sytuacjach a dopiero potem robisz hop do lozka. Bez
      leku i podejrzliwosci a po prostu normalnie i naturalnie dajac tym samym do
      zrozumienia ze nie jestes slaba osobowoscia bo interesuje cie calokszalt faceta
      a nie tylko piekne oczy. Proste, nie?
    • siedemm Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 10:39
      trzymaj się... to dopiero początek... schodów....
      (obym się myliła...)
      i wytrwaj... nie załamuj się, nie ma w tej całej historii Twojej winy...

      pozdrawiam
      • kotka.zielonooka Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 10:44
        A ja ci Aska gratuluje !!! I mysle ze wiesz ze jestes silna i sobie poradzisz.
        A czasem slowo "koniec" znaczy "poczatek" :):):)
        Pomysl sobie ze jest ktos kto na Ciebie czeka i moze to wszystko co Ciebie
        spotkalo mialo sie zdarzyc zebuys tego kogos poznala i docenila? czasem wiara w
        przeznaczenie nie jest glupia:)
        A schody sa po to zeby je pokonywac:) lepsze schody - zawsze mozna wejsc niz
        sciana o ktora sobie tylko glowe rozbijasz
        pozdrawiam:)
        ps. z psem nieglupi pomysl - zwierzeta sa uczciwe i nie zdradzaja to chyba
        tylko domena ludzi ,
        ps2 pomysl o kocie:) mruczy i tez mozna przytulic:)
      • bellima Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 10:57
        siedemm napisała:

        > trzymaj się... to dopiero początek... schodów....
        > (obym się myliła...)
        > i wytrwaj... nie załamuj się, nie ma w tej całej historii Twojej winy...
        >

        tak Joasiu, przed Toba kilka miesięcy łez jeszcze.., powracających wątpliwości,
        bólu,rozpaczliwego poczucia pustki, szczególnie wieczorem gdy kładziesz się do
        zimnego łóżka i nie ma kto przytulić...gdy znowu cieknie kran,...

        ale przetrwaj to , i nie odbieraj jego telefonów..., możliwe że jeszcze będzie
        cie nachodził, dzwonił, próbował cie przekonać do siebie, żebyś zmiękła, jak
        emocje opadną zjawi się pod twymi drzwiami itd...., ba! może nawet pozew
        rozwodowy pokaże /?/ -tylko po co ci byłby TAKI człowiek...? pamiętaj o tym

        ale znając ten "schemat zachowań" - łatwiej sobie poradzisz. postaraj sie nie
        wracac myslami do niego. reset- i do przodu :)

        Mowi się : "co cię nie zabije- to cię wzmocni", teraz jesteś mądrzejsza o "lata
        świetlne jeśli chodzi o współczesne męsko-damskie relacje..... .
        Powodzenia na nowej świadomej drodze życia! :)



    • mathias_sammer Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 10:58
      Aska, nie wierze w Twoja historie, ale mimo wszystko zycze Ci dziewczyno
      wszystkiego najlepszego (nie pytaj mnie dlaczego nie wierze bo musilabym podac
      argumenty, a tego czynic nie chce) . Wybacz, ale pozwole sobie wyglosic pewien
      meski truizm (a raczej dwa)- kobiety czesto i _niestety_ przeceniaja w zyciu
      role mezczyzny. Facet nie jest panem Bogiem, ktorego zlapaly za nogi lecz
      zwyklym czlowiekiem, ktory spelnia okreslone funkcje w rodzinie i
      spoleczenstwie.
      Jezeli nie sprawdza sie na polu rodzinnym i spolecznym nalezy wymienic go na
      poprawiony egzemplarz lub radzic sobie bez zbednego balastu. Ot i tyle.
      I drugi truizm odnosnie malzenstwa. No coz wypada mi jedynie dodac prawde stara
      jak swiat- rzadko zdarza sie, ze zonaty facet.. rzuca swoje zycie dla jakies
      przelotnej fascynacji. Mnie kiedys w odleglej mlodosci tez podobala sie pewna
      krotkonoga, filigranowa blondynka (moja zona jest dlugonoga brunetka). Nigdy
      nie zamienilbym zony na nia, choc do dzis spotykamy sie (z blondie) od czasu do
      czasu i gadamy na rozne (nie osobiste) tematy. Jako kobieta absolutnie nie dla
      mnie, zabawna jako kumpel w meskim towarzystwie, czasmi nudna i wtorna- no ale
      kto nie ma wad w dzisiejszym swiecie? Ze mnie tez stary wylysialy nudziarz,
      wiec nie moge oczekiwac towarzyskich gruszek na wierzbie..

      Aska, trzymaj sie i naprzod. Im szybciej kobiety zrozumieja, ze ONE I TYLKO ONE
      powinny stanowic o sobie a nie ich chlopy tym lepiej dla kobiet.

      No ale, ze powtorze sie (choc bylo zupelnie w innej sprawie) .. sprawa
      popytu... rowniez na tego typu tematy

      Klniam sie,
      M.S.
      • bellima Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 11:20
        mathias_sammer napisał:

        > Aska, nie wierze w Twoja historie,


        fakt :) troche za bardzo klasycznie-schematyczna :)

        a tak na marginesie -jakby moj facet nie odzywal sie przez 3 tygodnie a potem
        sie tłumaczył że "popsuła mu sie komórka" ( tak jakby nie było innych telefonów
        na świecie....) to pogoniłabym go nawet jakby nie był żonaty !:)))
        • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 11:30
          To jeszcze raz ja.
          Nie bede udowadniac czy historia jest prawdziwa, nie mam takiej mozliwosci, to
          juz sprawa czytajacych
          moge jedynie napisac to co napisalam juz wczesniej :
          CHCIALABYM BARDZO zeby cala historia byla zmyslona
          naprawde
          i tyle
          jeszcze raz pozdrawiam i znikam...
          • bellima Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 11:33
            Gość portalu: joaska napisał(a):

            > To jeszcze raz ja.
            > Nie bede udowadniac czy historia jest prawdziwa, nie mam takiej mozliwosci,
            to
            >
            > juz sprawa czytajacych
            > moge jedynie napisac to co napisalam juz wczesniej :
            > CHCIALABYM BARDZO zeby cala historia byla zmyslona
            > naprawde
            > i tyle
            > jeszcze raz pozdrawiam i znikam...


            oj, Joasiu, to nie jest wazne w forumowym świecie i nic nie musisz nam
            udowadniać,
            weź z wypowiedzi forumowiczów to co Ci potrzebne, nad resztą się uśmiechnij i
            tyle :)
          • mathias_sammer Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 12:04
            Joasiu- Malutka Dziewczynko,
            nie bedziemy dociekac prawdy, zycie sklada sie w polowie z klamstwa w polowie z
            banalow a w polowie z zarcia (zarza zaraz zrobily sie trzy polowki, to chyba o
            jedna za duzo :)))- kazdy wybiera co lubi, ja obstaje przy trzeciej
            alternatywie:).

            Skoro znikasz to zycze pogody ducha , lekkosci bytu i duuuzo radosci w nowym
            zyciu. Wroc kiedys i napisz czy Twoje zycie (po zminach) jest fajniejsze, czego
            szczerze zyczy
            M.S.
    • Gość: hmmm.... Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.zrew.com.pl / 217.153.186.* 09.08.04, 11:57
      a mnie nurtuje jedno pytanie, jak i dokąd wyszłaś(jak napisałaś),
      skoro on do ciebie przyjechał.....

      tak, tylko w kwestii technicznej;))
      pozdr
      • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 12:27
        oj czyli jeszcze raz....
        Do hmmm - z knajpy wyszlam , to ze przyjechal do mnie nie znaczy ze do domu

        do MS - nie wiem czemu jestem nazywana Malutką Dziewczynką, i prawde mowiac
        Malutki Nieznosny Chlopczyku (milo ci teraz?)nie mam ochoty byc tak nazywana,
        przynajmniej nie przez ciebie...
        W jednym racje masz - facet nie jest pepkiem swiata a czasem wrecz zbednym
        balastem, natomiast inna , chyba trudna kwestia jest sie zdobyc na olanie go,
        zwlaszcza jesli zalezalo. Podziwiam jesli Ty potrafisz bez mrugniecia okiem
        zapomniec o kims z kim cos cie laczylo , i zazdroszcze bo okazuje sie ze jesli
        w zwiazku nie zalezy i wlasciwie to zaden problem czy ta druga osoba jest czy
        jej nie ma to o wiele latwiejsze zycie sie ma, zadnych nieprzespanych nocy,
        zadnego beczenia w poduszke, zadnego bolu. Zaluje ze tak nie umiem, ze jednak
        przezywam, ale nikt doskonaly nie jest
        czy czegos innego nie tracisz w ten sposob tego nie wiem, ale na pewno ci
        latwiej...
        • Gość: MOOKKIE No i właśnie o to chodzi !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 12:55
          Moje gratulacje !!!!
          Załatwiłaś Go super !!! Moja krew !!!
          Kochana Joasiu , trochę na innym wątku opisałam swoje doświadczenia , " u
          Zeldy" poszukaj jak chcesz .
          W kazdym razie , ja też raz postawiłam wszystko na jedna szalę , co prawda ja
          byłam zajęta, on też , ale jak pięknie kitował , że go z zona nic nie łączy ,
          jak to nie sypiają ze sobą , jak to nie spędzają czasu, że to tylko dzieci i
          pieniądze ich łączą itp.itd , aż nagle okazało się , że przez " przypadek" jego
          rodzina dowiedziła się , że jedzie na wakacje (mieliśmy jechać razem ) i
          pomyśleli , że jadą razem , i co on biedny ma zrobić i jeszcze radził się mnie
          jak ma POSTĄPIĆ ???? Też poznał mnie ze swoimi przyjaciółmi , kumplami od
          interesów , zaprosił na wesele znajomej , kupował samochody a jakże , a potem
          jeden znak od BOGA i wszystko gruchnęło i dziękuję Bogu za TO. Ucięłam to
          jednym zdaniem : zero tłumaczenia , zero spotkań , zero telefonów . Były prośby
          potem grożby , bałam się o dzieci i o męża , żałowałam tego co zrobiłam ,
          nabrałam skutecznego obrzydzenia do tego człowieka i do siebie jako
          zdradzającej . Ukożyłam się w myślach przed jego żoną i swoją rodziną . Mam
          nauczkę na całe życie . Teraz wiem jak czerpać szczęście z tego co mam. Acz
          przeszłość przypomina o sobie znienacka , i wtedy wpadam w totalny dołek-
          depresję. Zaczęłam pić i powoli widzę , ze chyba sama nie dam sobie rady .
          Jestem szczęśliwa , że w porę się opamiętałam , ale jestem za słaba
          psychicznie i wracam wspomnieniami do swojej przeszłości , ale tej gorszej
          części , tej która negatywnie się na mnie odbiła . Podjęłam nawet próbę
          leczenia depresji , ale okazało się w polskich realiach fikcją , po pierwszym
          spotkaniu z psychiatrą w Poradni Zrowia Psychicznego - taka była kolejność
          leczenia w modnym okresie depresyjnym , wpadłam w jeszcze większą depresję i
          zarzuciłam myśl o leczeniu , teraz wiem , że to żle bo mjąc nawrót złego
          samopoczucia mam myśli samobójcze i tego się najbardziej obawiam . Straszne są
          te wspomnienia . Wiem jedno : jeśli spotkasz na swojej drodze faceta z
          doświadczeniami to albo przecinacie dotychczasowe związki natychmiast jednym
          cięciem albo nigdy nic z tego nie wyjdzie i zostanie krwawiąca rana do końca
          życia , czego absolutnie Ci nie życzę.
          Mam nadzieję , że sama ze sobą też kiedyś dojdę do porozumienia !!!!
        • mathias_sammer Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 13:43

          > do MS - nie wiem czemu jestem nazywana Malutką Dziewczynką, i prawde mowiac
          > Malutki Nieznosny Chlopczyku (milo ci teraz?)nie mam ochoty byc tak nazywana,
          > przynajmniej nie przez ciebie...
          > W jednym racje masz - facet nie jest pepkiem swiata a czasem wrecz zbednym
          > balastem, natomiast inna , chyba trudna kwestia jest sie zdobyc na olanie go,
          > zwlaszcza jesli zalezalo. Podziwiam jesli Ty potrafisz bez mrugniecia okiem
          > zapomniec o kims z kim cos cie laczylo , i zazdroszcze bo okazuje sie ze
          jesli
          > w zwiazku nie zalezy i wlasciwie to zaden problem czy ta druga osoba jest czy
          > jej nie ma to o wiele latwiejsze zycie sie ma, zadnych nieprzespanych nocy,
          > zadnego beczenia w poduszke, zadnego bolu. Zaluje ze tak nie umiem, ze jednak
          > przezywam, ale nikt doskonaly nie jest
          > czy czegos innego nie tracisz w ten sposob tego nie wiem, ale na pewno ci
          > latwiej...


          Joaska, jeszcze jestem w necie, zahaczylem wiec przed wylaczeniem o Twoj watek.
          Zgadza sie, inaczej odbieramy zjawiska i inny rodzaj emocji jest w nas, ale
          wybacz, nie widze powodu, by uzalac sie nad Toba i Twoim losem. Kolejny facet,
          ktory oszukal kolejna dziewczyne, kolejne zranione uczucia. Skoro jestes na
          forum to poczytaj prosze wypowiedzi i dramaty innych osob na watkach- zwroc
          uwage na te, w ktorych kobiety pisza o zdradzie lub te, w ktorych mezowie tak
          bardzo chca naprawic malzenstwo. Kobiety z przeszlosci, jak sami pisza, ze
          zacytuje "nic dla nich nie znaczyly". Mimo wszystko nie potrafia przejsc nad
          minionym stanem do porzadku dziennego, czuja sie lepiej, moze nabieraja
          wartosciw oczych innych (?),gdy zdegraduja przeszlosc do nieistniejacego zera.
          Tuz obok wymienionych watkow znajdziesz watki o malzenstwach, ktore pragna miec
          dzieci, nawet jesli te dzieci mialyby okazac sie kalekie, brzydkie. Bardzo
          pragna miec dzieci, przynajmniej ojcowie uzywajacy przy tym wielu rzeczowych
          argumentow. Popatrz ile roznych opinii... ile roznych historii...
          Ty chcesz, zebym nie nazywal Cie malutka dziewczynka, gdyz uznajesz te slowa za
          spoufalanie sie, tresc tego listu wypisana na publicznym forum nie jest
          jednakze spoufaleniem wg Ciebie.. Kilka tygodni temu spotkalem sie z kolega na
          piwie, powiedzial o czyms waznym, o czym do dzis mysle. Potem poklocilismy sie
          lacznie z pobiciem. Liczyl, ze po wypiciu wspolnego piwa bede myslal tak jak
          on. Mam odmienne zdanie (niezaleznie od jego osoby, czy osob innych) i nie
          widze powodu aby je naginac ku wygodzie innych, chyba ze bede przekonany przez
          nich. Oznajmil tonem nie znoszacym sprzeciwu, ze nie bedzie porozumienia.
          Byloby, gdybym propagowal jego linie ideowa. Jego zona wczesniej zapytala
          dlaczego "smiem" nazywac go swoim kumplem, choc przeciez nim nie jestem
          (wyemigrowalem kilka lat temu z Polski). Byl zdziwiony, powiedzial, ze nie wie,
          ale przy najbliszej okazji i w jej obecnosci sprobuje to wyjasnic. I wiesz co,
          on nie zdradzil mnie, czy towarzystwa piwnego, ale siebie dzielac sie z innymi
          wiadomosciami, a pozniej zaprzeczajac wszystkiemu. I bynajmniej jego
          postepowania nie nalezy definiowac jako klamstwo, tyle, ze towarzystwa piwnego
          juz nie ma (widzialem watek o zdradzie kumpli, przeczytalem). On sam nie dal
          szansy aby towarzystwo piwne spotykalo sie na politycznych plotach, zawsze
          wszystkie rozmowy sprowadzal do dupy i cyckow. Dlaczego nie chce, aby tak bylo?
          Dosc proste, ale nie ma sensu dalej, gdy mowimy o Tobie.
          A teraz wiec odnosnie Twojego listu. Nie wiesz co przezylem i jakie mialem
          zycie, nie chcesz byc oceniana a sama oceniasz innych mowiac im jak maja
          postepowac, co odczuwac, za czym tesknic.

          Dlatego na zakonczenie pozwol sobie zyczyc wszystkiego dobrego, pomyslnych
          wiatrow i pomyslnych rozwiazan i tylko jedna rade pozwole sobie Tobie dac
          (mysle, ze jestem starszy od Ciebie i nadaje sobie prawo pierwszenstwa :): nie
          zyj zludzeniami, nie wynos ich jako celow, kiedy z wlasnej winy badz niemocy
          nie jestes w stanie realizowac.

          Skoro masz odwage to badz odwazna i konsekwentna w dzialaniu tak jak inni w
          innych watkach, ktore przytoczylem.

          Wylogowuje sie juz klaniajac sie na koniec,
          M.S.
          • kotka.zielonooka Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 14:23
            Mathias nie bardzo rozumiem sens twojego watku odnosnie przypadku aski , ale
            przeczytam uwaznie jeszcze raz i moze doczytam sie
            Czy Joasia ocenia - mysle ze nie:)
            A slowa malutka dziewczynka nie odebralam jako chcec spoufalania sie tylko
            raczej jako ironiczno-poblazliwy ton jaki do niej przybrales
            nie oceniam! mowie tylko swoje zdanie:)
            • bulterier Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 14:48
              kotka.zielonooka nie bardzo rozumiem sens twojego wpisu.. czy joasia ocenia czy
              mathias ocenia czy kotka musi tlumaczyc jak mam czytelnik myslec a moze ja
              joasia chciala nam opowiedziec historie zycia a wszyscy ja tak od razu na stol
              chirurgiczny i pod noz zwlaszcza ten glupi mathias (jak ja go nie cierpie!).
              ja tam odebralam slowo malutka dziewcznyka za spoufalanie sie i uwazam, ze
              mathias powiniem mowic do niej pani joanno a najlepiej, zeby w ogole nie
              oddzywal sie. to nie jest jego sprawa wypowiadac sie na prywatnym forum nie na
              swoje tematy, niech se zalozy watek i tam sie wypowiada a i tak go zbojkotuje,
              szwaba jednego.

              mathias (tylko do mathiasa).
              czesc stary pryku,
              skoro ciagniesz do politki to slow kilka z politycznego ogorka tfu ogrodka.
              wytlumacze ci - jak usa wycofalo sie z iraku to od razu musi byc pokoj i
              wszyscy maja budowac ladne domki, chodzic do szkoly, rozmawiac o demokracji i
              udawac, ze nic nie stalo sie- nie bylo ofiar, zamachow, podkladanych bomb i w
              ogole ajlowiujemy sie wszyscy na swiecie a allaha jeszcze bardziej.
              po co te wszystkie klecone dyskusje o katyniu, o powstaniu warszawskim. dla
              niektorych moze po to, by rozgrzebywac resztki wystyglych trupow, a dla innych
              (jak np dla mnie) by powiedziec swiatu: hej! od dawna jestesmy swiadomi co sie
              dzieje hej! my sami kiedys budowalismy karabiny i wiemy do czego moga sluzyc i
              jak ich uzywac. hej! mozemy udawac, ze wojna w iraku byla wojna wyzwolencza
              sluzaca przywroceniu a raczej narodzinom demokracji. czy oznacza to jednak, ze
              musimy miec oczy szeroko zamkniete? mozemy tez dzialac gdzie indziej i probowac
              cos zrobic pozytecznego. mozemy tez powiedziec: hej! wojna wyniszczajaca byla
              systematycznie prowadzona na wielu polach i przez wojska nie tylko jednego
              kraju. skoro niemcy i ta wasza steinbach chce odszkodowania to czy
              irakijczycy nie maja prawa do zadoscuczynienia, no bo przeciez o darfurze nawet
              nie wspominam.
              irakijczykom nie chodzi nawet o pieniadze, bo dobra materialne leza nieco nizej
              niz zallachizowane dobra duchowe, ale o sprawiedliwosc... ktorej oczywiscie nie
              ma i nie bedzie. nikt nie przyzna sie do bledu, bo musialyby poleciec stolki
              (idzie o honor przeca) , ale te juz dawno przyspawano stala do tylkow. lepiej
              jest wiec wywalic adiunkta z uniwersytetu niz profesowa za kolejny
              plagiat "wybor mniejszego zla" jak definiuje rektor (glosna sprawa plagiatow z
              zeszlego tygodnia). i tak dalej i te pe i nic nie bedzie z tego wynikac. ole!

              twoja ulubiona bulterierka
              • sonia_p Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 14:53
                bulterier ...
                a pozatym w domu wszyscy zdrowi????
    • Gość: figa Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 13:40
      Jestem z Ciebie dumna :))))
      • Gość: lucyna1976 Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.chello.pl 09.08.04, 19:48
        Joasiu, CUDNIE skonczylas te zwiazek z piekna klasa. Tak jak przystalo. Tamtego
        zatkalo a ty mozesz isc dalej z podniesiona glowa. Nie zalamuj sie znajdziesz
        napewno kogos komu zaufsz. Bedzie to troche trwac bo teraz na kazdego patrzysz
        wilkiem i dystansem ale nie martw sie. Ktoregos pieknego dnia nie bedziesz juz
        czekac na zaden telefon, nie bedziesz plakac z tesknoty nie bedzie ci tez
        potrzebny zaden piesek. Bedziesz miec tego WLASCIWEGO przy sobie, obok siebie i
        bedziesz sie przytulac, calowac, kochac ile dusza zapragnie. Czasem moze kiedys
        wspomnisz ta znajomosc jako niezle doswiadczenie, moze nawet zamyslisz sie jak
        mu sie zycie uklada. Na szczescie ty juz bedziesz miec ulozone swoje i bedzie
        ci z tym REWELACYJNIE. Czego oczywiscie zycze ci z calego serca.
        Pozdrawiam
        • walewska Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 09.08.04, 19:53
          Wyobrazam jak sie czulas. Musisz sobie dac troche czasu na przepracowanie
          wydarzeniaz tym mezczyzna. Przyznamze nie jest on wiele wart ale milosc potrafi
          nie jednego zaslepic.Postapilas bardzo slusznie i nie cofaj nigdy tego co
          zrobilas. Wkrotce bedziesz sie czuc lepiej sama zobaczysz.
    • vielonick brawo!! 10.08.04, 02:59
      prawda czy nie - zachowalas sie z klasa i zakonczylas uklad
      wiedzialam co mowie, stwierdzajac, ze jestes silna babka :)
      zycze sily do nieodbierania telefonow od niego
      raczej nie odpusci...

      i pytanie: a co zrobisz jesli on rzeczywiscie zacznie sie rozwodzic z zona?
      • Gość: joaska Re: brawo!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 09:19
        Witam, jeszcze raz...
        Velonick...mysle ze nie bedzie sie rozwodzil, a jesli nawet kiedys tam to ze ja
        sie o tym niedowiem, nie, nie zostalabym z nim...ale wiem ze zaczelabym sie nad
        tym zastanawiac (seksuolog! wiem co powiesz - nie musisz , wiem:)!!!,
        przerabiac jeszcze raz, miec glupie mysli, glupie zludzenia, a potem i tak by
        sie skonczylo tak jak teraz czyli by mnie znow oszukal...
        Tak sobie pomyslalam (to tez pomoglo mi zerwac z nim), ze teraz sprawil ze
        jest mi bardzo ciezko i naprawde cierpie, a jesli bym znim byla to kiedys tam
        znow musialabym to przechodzic, a trzeba byc idiota zeby przezywac cos
        okropnego dwa razy skoro mozna tylko raz.

        Niestety juz wiem, ze bedzie mi bardzo ciezko zapomniec, bo caly czas o tym (a
        wlasciwie o nim)mysle, dzis nawet jakis facet zaczepil mnie na ulicy i
        powiedzial: "no wie pani co?! taka sliczna i taka smutna!!!", tak wiec musze
        zmienic wyraz twarzy, przynajmniej na ulicy :):):) i starac sie (mimo wszystko
        juz jest troche lepiej)
        pozdrawiam!!!
        • bad.woman Re: brawo!! 10.08.04, 10:38
          Jestem pełam podziwu dla Ciebie. Sama jestem uwikłana w rózne sprawy i jednym
          cięciem mogłabym wszystko zakończyc tak jak Ty. Byłabym pewnie kiedyś
          szczęśliwa i spokojna. Nie potrafię...
          Powodzenia i zycze Ci szczęscia :)
          • Gość: joaska Re: brawo!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 11:14
            bad.woman a ja ci zycze powodzenia w Twoich sprawach
            nie wiem czy jest co podziwiac u mnie, po prostu twoj "problem" jeszcze nie
            przekroczyl granicy jaką jestes w stanie zniesc, moj "problem" to zrobil
            prawdobodobnie gdyby rozmiar jego swinstewka bylby mniejszy (np. na poczatku
            znajomosci przyznal sie ze jest zonaty) pewnie nie umialabym zakonczyc
            wszystkiego jednym cieciem, tylko sie nadal oszukiwala i meczyla i snula
            marzenia ze np. zostawi zone
            wychodzi na to ze powinnam dziekowac ze zalatwil to tak po chamsku (chcac czy
            nie chcac w to nie wnikam), po takim potraktowaniu mnie po prostu nie moglam
            inaczej ...
            trzymaj sie , mam nadzieje ze tak czy inaczej bedzie dobrze i tez zycze
            szczescia:)
            • seksuolog Maly poker 10.08.04, 15:55
              Gość portalu: joaska napisał(a):

              > prawdobodobnie gdyby rozmiar jego swinstewka bylby mniejszy (np. na poczatku
              > znajomosci przyznal sie ze jest zonaty) pewnie nie umialabym zakonczyc
              > wszystkiego jednym cieciem, tylko sie nadal oszukiwala i meczyla i snula
              > marzenia ze np. zostawi zone
              > wychodzi na to ze powinnam dziekowac ze zalatwil to tak po chamsku (chcac
              > czy nie chcac w to nie wnikam), po takim potraktowaniu mnie po prostu nie
              > moglam inaczej ...

              Zgadza sie, jestes dobrym materialem na ta trzecia wiecznie czekajaca na jego
              laski. Powinnas podzialac na wzmocnieniem osobowosci tak by zamiast byc w dole
              widziec ze jednak nie dalas sie sprowadzic do poziomu tej trzeciej. Szkoda tez
              ze z facetem nie zagralas malego pokerka mowiac ze masz zamiar powiadomic zone,
              jego reakcja bardzo by ci poprawila humor.
              • Gość: Paula Re: Maly poker IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 10.08.04, 16:53
                Ale jak wzmocnic te osobowosc? Moze jakies rady?
                • seksuolog Wzmocnienie 10.08.04, 20:16
                  Gość portalu: Paula napisał(a):

                  > Ale jak wzmocnic te osobowosc? Moze jakies rady?

                  Autoterapia i terapia. Trzeba pamietac ze szkielet osobowosci i mechanizmy
                  dzialania sa na poziomie podswiadomym. Jest to nastrojone w sposob dosc
                  przypadkowy a czesto na niskie osiagi. Nalezy wiec to wyciagac oraz analizowac
                  motywacje i dzialania na poziomie swiadomym. Wtedy system podswiadomy stopniowo
                  zostanie skorygowany. Nie jest to oczywiscie zadna magiczna sztuczka i nie
                  jest proste ani szybkie.

                  Historia Joaski ladnie pokazuje zderzenie dwoch osobowosci: silnie
                  manipulacyjnego faceta zdolnego do bezwzglednych oszustw i jej ktora prawie
                  wpada w zaleznosc od niego a rozsadna reakcja jest okupiona wstrzasem
                  psychicznym oddzialywujacym nawet fizycznie. Widac ze podswiadomy mechanizm
                  przywiazania uczuciowego jest przeregulowany w kierunku uzaleznienia (to sie
                  czesto zdarza np. wskutek niedoborow uczuciowych w dziecinstwie czy mlodosci).
                  Z kolei mechanizm reakcji w odpowiedzi na agresje zewnetrzna jest stlumiony i
                  nakierowany do wewnatrz i na wlasne cialo co jest oczywiscie bardzo niezdrowe.
                  W tym ostatnim przypadku bardzo wskazana jest tez terapia ruchowa i obserwacja
                  wlasnego ciala. Skad bierze sie tak silny sygnal ze w lustrze na twarzy widac
                  depresje poznajac swiadomie jego zrodlo reakcja oslabnie. I tak dalej.
                  • komandos57 Re: Wzmocnienie 10.08.04, 20:26
                    seksuolog napisała:
                    > W tym ostatnim przypadku bardzo wskazana jest tez terapia ruchowa i obserwacja
                    > wlasnego ciala.
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    Tez tak mowie.Niech ustawi krzywe zwierciadlo przy werku by spostrzegla swoje
                    obrzydliwe cielsko w czasie ruchania.
                  • Gość: look me Re: Wzmocnienie IP: *.acn.waw.pl 10.08.04, 20:28
                    seksuolog - to najwiekszy psychologiczny bełkot jaki slyszalam buahahahahahahaaa
                  • komandos57 Re: Wzmocnienie 10.08.04, 20:29
                    seksuolog napisała:
                    .Ot i co!
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    Bylbym byl zapomnial.Wzmocnienie.Owszem,tez cie popieram seksowniku.Niech ta
                    nieboraczka wzmocni pracie facia ktory ja bedzie ruchal.Najlepiej gipsem.Jak
                    terapia ruchowa tej kobyle to terapia.Buzka seksownisiu.
                  • witch-witch Re: Wzmocnienie 10.08.04, 21:04
                    Hej,
                    Seksuolog, czytam twoje wypowiedzi i trudno sie z nimi nie zgodzic.Mysle, ze
                    wyplywaja nie tylko z duej, aktualnej wiedzy teoretycznej/ ksiazkowej ale tez i
                    praktyki codziennej i spotykania ludzi z roznymi bolaczkami. Jednak gdy
                    piszesz:"... przywiazania uczuciowego jest przeregulowany w kierunku
                    uzaleznienia (to sie
                    > czesto zdarza np. wskutek niedoborow uczuciowych w dziecinstwie czy
                    mlodosci..."to mam watpliwosc. Powodow moze byc ogromna ilosc a jedna z nich
                    moze byc ucieczka od depresji(?) ucieczka przed stresem, czyz nie?
                    Ale to tak na marginesie...)))
                    Pozdrawiam.
              • joaska_wawa Re: Maly poker 10.08.04, 19:22
                seksuolog napisała:
                Szkoda tez
                > ze z facetem nie zagralas malego pokerka mowiac ze masz zamiar powiadomic
                zone,
                >
                > jego reakcja bardzo by ci poprawila humor.

                Sexuolog , nie mow mi z laski swojej co by mi poprawilo humor a co nie bo sie
                za przeproszeniem nie znasz na tym ok? podejrzewam ze sie wogole na malo czym
                znasz, no chyba ze na wyglaszaniu opini nieuzasadnionych zreszta
                moze mam zadatki na ta 3 z niska osobowoscia ale wole to niz twoje zadatki na
                paranoje , bez urazy
                • siedemm Re: Maly poker 10.08.04, 19:48
                  > Sexuolog , nie mow mi z laski swojej co by mi poprawilo humor a co nie bo sie
                  > za przeproszeniem nie znasz na tym ok? podejrzewam ze sie wogole na malo czym
                  > znasz, no chyba ze na wyglaszaniu opini nieuzasadnionych zreszta
                  > moze mam zadatki na ta 3 z niska osobowoscia ale wole to niz twoje zadatki na
                  > paranoje , bez urazy

                  I to jest właśnie silna osobowość....
                  Zaprzeczysz, Seksuolog?
                  • seksuolog Silna? 10.08.04, 20:21
                    siedemm napisała:

                    > I to jest właśnie silna osobowość....
                    > Zaprzeczysz, Seksuolog?

                    Nie, jest tu tylko pozorna sprzecznosc bo latwo sobie wyobrazic ze gdyby
                    facet oszukal Joaske na dobra materialne to jej reakcja bylaby mocna: policja,
                    prokurator, sad i bezwzglednie wpakowalaby go do pudla. Ale poniewaz oszukal
                    ja "tylko" na dobra osobiste reakcja jest przytlumiona i okupiona wstrzasem
                    psychicznym. Dlaczego? Odpowiedz kilka pieter wyzej.
                    • siedemm Re: Silna? 10.08.04, 21:10
                      > Nie, jest tu tylko pozorna sprzecznosc bo latwo sobie wyobrazic ze gdyby
                      > facet oszukal Joaske na dobra materialne to jej reakcja bylaby mocna: policja,
                      > prokurator, sad i bezwzglednie wpakowalaby go do pudla. Ale poniewaz oszukal
                      > ja "tylko" na dobra osobiste reakcja jest przytlumiona i okupiona wstrzasem
                      > psychicznym. Dlaczego? Odpowiedz kilka pieter wyzej.

                      Nie jestem przekonana; gdy wchodzą w grę uczucia reakcja nie zawsze musi
                      prowadzić do wyegzekwowania sprawiedliwości...
                      Gdyby Twój syn oszukał Ciebie materialnie, ścigałabyś go w majestacie prawa?
                      Reakcja jest przytłumiona, bo dotyczy sfery uczuć, z którymi Joasia dopiero
                      musi się zmierzyć... Doznała wstrząsu, to prawda. Któż z nas by jego nie doznał
                      w takiej sytuacji? Nie ma to nic wspólnego z silną czy słabą osobowością....
                      To jaka ona jest okaże się dopiero teraz.... wyznacznikiem tego będzie czas,
                      który będzie potrzebowała Joasia na zamknięcie tego etapu w swoim życiu oraz
                      środki, którymi się posłuży, aby wrócić do równowagi.
                      Czasami lepiej pozwolić sobie na słabość i cierpienie niż z uporem maniaka
                      wmawiać sobie: jestem silna, tłumiąc prawdziwe odczucia.
                      • komandos57 Re: Silna? dzisiaj ostatni raz wlaze 10.08.04, 21:16
                        siedemm napisała:
                        z uporem maniaka
                        > wmawiać sobie: jestem silna, tłumiąc prawdziwe odczucia.
                        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                        Jest to tzw afirmacja.Czyz nie?Powtarzaj....jestem silna,jestem silna.Bedziesz
                        silna.
                        W polsce jest taki rodzaj reklamy......pij mleko,pij mleko,pij mleko!I co?Ano
                        bedzie dojna krasula.
                        • kokesz1 Re: Silna? dzisiaj ostatni raz wlaze 10.08.04, 21:43
                          komandos57 napisał:

                          > Jest to tzw afirmacja.Czyz nie?Powtarzaj....jestem silna,jestem
                          silna.Bedziesz silna.
                          > W polsce jest taki rodzaj reklamy......pij mleko,pij mleko,pij mleko!I co?Ano
                          > bedzie dojna krasula.

                          W Polsce to nawet zajecia z afirmacji prowadza ;) Lezalo sie na materacach i
                          afirmowalo ;) Pani prowadzaca podawala siebie za przyklad: - Chcialam miec
                          telefon. Zalozylam zeszyt w ktory codziennie pisalam "Chce miec telefon. Chce
                          miec telefon". I po 3 miesiacach mialam! Niestety na moje pytanie - Ale
                          wczesniej napisala pani podanie do Telekomunikacji? - pani sie obrazila. Czar
                          afirmacji prysl...
    • komandos57 Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon 10.08.04, 19:52
      joaska_wawa napisała
      > Wiecie czego sie boje? ze nikomu juz nie zaufam
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      A wiesz co kopciuchu?trafi sie sbyle slimak z duzym chujem i odzyskasz
      zaufanie.Pierwszy lepszy,niedojebana suko.
    • Gość: nickodem miłość to nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 23:43
      umowa o dzieło
      • sonia_p Re: miłość to nie 11.08.04, 08:57
        nikodem racja!
        a smutny wyraz twarzy ja czasami mam bo mi jakis drobiazg nie wyszedl na
        przyklad a nie ze mam np. slaba osobowosc
        a twoje teksty sexuologu moj drogi czasem racji troche maja ale bj przypominaja
        mi kawalki z ksiazek dla studentow w latach 80 (wtedy studiowalam psychologie:)
        niz praktyczna wiedze
        a pozatym powtarzasz sie jak zdarta plyta
        Aska a dla ciebie pozdrowienia!!
        • seksuolog Otarta sonia 12.08.04, 08:20
          sonia_p napisała:

          > nikodem racja!
          > a smutny wyraz twarzy ja czasami mam bo mi jakis drobiazg nie wyszedl na
          > przyklad a nie ze mam np. slaba osobowosc
          > a twoje teksty sexuologu moj drogi czasem racji troche maja ale bj
          >przypominaja mi kawalki z ksiazek dla studentow w latach 80 (wtedy studiowalam
          >psychologie:) niz praktyczna wiedze
          > a pozatym powtarzasz sie jak zdarta plyta

          W typowych sprawach sa typowe teksty, nie? Jezeli masz cos oryginalnego do
          powiedzenia to wypusc to i wszyscy chetnie przeczytaja. Na razie widac tylko
          ze moze otarlas sie o okaldki ksiazek z psychologii ale bylo to dawno temu i
          nie mozesz sklecic niczego sensownego bo zajmujesz sie praca fizyczna co jest
          dla ciebie bardzo dobre bo nasz prostote w bani.
          • sonia_p nabzdyczony seksuolog:) 12.08.04, 08:59
            uuuuu sexsuolog sie nam zdenerwowal!!!!:):):)
            psychologie studiowalam ale nie pracuje w tym zawodzie,i nie pracowalam nigdy
            wiec w PRZECIWIEŃSTWIE DO CIEBIE słonko nie bede sie wypowiadac na tematy na
            ktore wypowiadac sie nie powinnam i na ktorych sie nie znam, ale ty nie krepuj
            sie prosze przynajmniej jest sie z czego posmiac:)

            ps. zadna praca nie hanbi, tym bardziej fizyczna, niestety nie jest ona moim
            udzialem,(a szkoda ladna pogoda nie chce mi sie za biurkiem siedziec:)
            a Ty moj drogi czyzbys jakies kompleksy mial????? nie ma czego sie wstydzic
            praca fizyczna wyrabia miesnie, opalona sierpniowym sloncem skora jest b
            atrakcyjna wiec na twoim miejscu nie plakalabym :)
            pozdrawiam:)
            • seksuolog sonka wyluzuj se 16.08.04, 07:48
              sonia_p napisała:

              > uuuuu sexsuolog sie nam zdenerwowal!!!!:):):)
              > psychologie studiowalam ale nie pracuje w tym zawodzie,i nie pracowalam
              > nigdy wiec w PRZECIWIEŃSTWIE DO CIEBIE słonko nie bede sie wypowiadac na
              > tematy na ktore wypowiadac sie nie powinnam i na ktorych sie nie znam, ale
              > ty nie krepuj sie prosze przynajmniej jest sie z czego posmiac:)

              Jak widac nie masz nic do powiedzenia poza opowiadaniem glupotek. A ze
              studiowania psychologii pozostalo ci mentniactwo.

              > ps. zadna praca nie hanbi, tym bardziej fizyczna, niestety nie jest ona moim
              > udzialem,(a szkoda ladna pogoda nie chce mi sie za biurkiem siedziec:)
              > a Ty moj drogi czyzbys jakies kompleksy mial????? nie ma czego sie wstydzic
              > praca fizyczna wyrabia miesnie, opalona sierpniowym sloncem skora jest b
              > atrakcyjna wiec na twoim miejscu nie plakalabym :)
              > pozdrawiam:)

              A kto powiedzial ze fizyczna hanbi? Wrecz przeciwnie, jest bardzo zalecana dla
              niedorobionych psychologow.
              • sonia_p Re: sonka wyluzuj se 16.08.04, 08:44
                > A kto powiedzial ze fizyczna hanbi? Wrecz przeciwnie, jest bardzo zalecana
                dla
                > niedorobionych psychologow.

                Wiem:) dlatego tez podejrzewam ze moze byc ona twoim udzialem:):)):)
                a wyluzowana to ja jestem nie martw sie:)
                i nie strosz piorek - zlosc pieknosci szkodzi moj drogi sexi:) a poniewaz nie
                chcialabym dluzej ciagnac tej dyskusji przynajmniej nie w tym watku bo jest o
                zupelnie innej sprawie przesylam buziaki i juz sie nie denerwuj na mnie cmok!


    • Gość: glajda Seksuologu IP: *.wmc.net.pl 11.08.04, 17:54
      A co niby wg. Ciebie Aśka powinna zrobić, by zasłuzyć na miano silnej
      osobowosci a jednocześnie nie popaść w konflikt z prawem? Gdyby gośc ukradł jej
      samochód, jest na to stosowny paragraf. Sprawa, sąd, moze pudło. To samo za
      pobicie itp. Ale za sex i zatajenie stanu cywilnego nie ma kary. Co, miała dać
      mu w ryja? Oko podbić? A może nozem w afekcie? Mogłaby miec cholerne klopoty.
      Co do powiadamiania żony tego człowieka, to nie pomyślałes o uczuciach tamtej
      kobiety? Skad wiesz, w jakiej jest sytuacji? Moze ma depresje? Jakby sie
      powiesiła po telefonie Aśki, to kto by wziął za to odpowiedzialnośc?Może Ty?
      Aśka ma prawo do odreagowania bólu. Byl cios, jest i reakcja. Podobnie jak
      własciciel silnego, zdrowego ciała nie bedzie przez jakis czas tańczył gdy
      złamie nogę.
      Tyle krytyki. A Twoje posty bardzo cenię.
      Pozdrawiam, A.
      • seksuolog Dobra osobiste 12.08.04, 08:55
        Gość portalu: glajda napisał(a):

        > A co niby wg. Ciebie Aśka powinna zrobić, by zasłuzyć na miano silnej
        > osobowosci a jednocześnie nie popaść w konflikt z prawem? Gdyby gośc ukradł
        >jej samochód, jest na to stosowny paragraf. Sprawa, sąd, moze pudło. To samo
        >za pobicie itp. Ale za sex i zatajenie stanu cywilnego nie ma kary. Co, miała
        >dać mu w ryja? Oko podbić? A może nozem w afekcie? Mogłaby miec cholerne
        >klopoty.

        Alez nie chodzilo o paragrafy czy przemoc. W ostatniej wersji byla mowa o tym
        zeby z facetem zrobic malego pokerka typu: "oczywiscie zawiadomie o tym zone"
        bez wprowadzania tego w zycie tak by mu co nieco zepsuc dobry humor. Bylaby to
        zupelnie minimalna reakcja ze wzgledu na charakter Joaski.

        Pytanie jest takie: Facet ponosi 90% winy w tej sprawie (Joaska ma 10% za
        naiwnosc i lekkomyslnosc), dlaczego to ona czuje sie totalnie zdolowana?

        Dlaczego nie przewaza u niej poczucie zadowolenia ze jednak pozno bo pozno ale
        udalo jej sie wyjsc z bardzo niedobrej sytuacji?

        > Co do powiadamiania żony tego człowieka, to nie pomyślałes o uczuciach tamtej
        > kobiety? Skad wiesz, w jakiej jest sytuacji? Moze ma depresje? Jakby sie
        > powiesiła po telefonie Aśki, to kto by wziął za to odpowiedzialnośc?Może Ty?
        > Aśka ma prawo do odreagowania bólu. Byl cios, jest i reakcja. Podobnie jak
        > własciciel silnego, zdrowego ciała nie bedzie przez jakis czas tańczył gdy
        > złamie nogę.

        Twoje tlumaczenie jest w ogole kompletnie chybione. Bo rownie dobrze mozna by
        twierdzic ze to co zrobila Joaska zepsulo facetowi dobre uklady i moze sie on
        powiesic a wobec tego ona dalej powinna go pocieszac w lozku.

        Zasada jest taka ze prawde MUSI sie ujawniac a ewentualne konsekwencje tego
        spadaja WYLACZNIE na obwinionego. Inaczej doszlibysmy do absurdu w kazdej
        dziedzinie zycia. Wrecz przeciwnie, nie ujawnianie calej prawdy sprzyja
        patologiom i pozwala na bardzo szerokie uprawianie dzialan nieetycznych.
        Tutaj mamy bardzo drobna sprawe ale podobny mechanizm dziala wszedzie.
        Na przyklad ten facet na pewno rozglada sie juz za nastepna dziewczyna bo
        potrzebuje milej rozrywki na boku bez zadnych konsekwencji.

        Joaska cierpi bo wskutek (moralnego) oszustwa zostaly naruszone jej dobra
        osobiste i to bardzo powaznie. Skladaja sie na to naduzycie uczucia
        + wykorzystanie ciala + zmarnowany czas. Uczucia to rzecz bezcenna i dlatego
        ich naduzycie tak boli. Ale za samo wykorzystanie ciala mozna by obliczyc
        ile kasy faceta by to kosztowalo gdyby mial takie same akcje ze stala
        dziewczyna na telefon.

        Wszystko to razem powoduje ze cierpienie Joaski poglebia brak stosownej kary
        wobec sprawcy. Poniewaz sprawa ma charakter moralny jedyna mozliwa stosowna
        kara byloby upublicznienie sprawy tak by kradziez dobr Joaski byla
        skompensowane utrata dobr osobistych faceta.

        > Tyle krytyki. A Twoje posty bardzo cenię.
        > Pozdrawiam, A.

        Krytyka zawsze jest mile widziana. A riposta na krytyke jest trudna do
        skrytykowania, nie?
        • kotka.zielonooka Re: Dobra osobiste 12.08.04, 09:06
          seksuolog napisała:
          >Facet ponosi 90% winy w tej sprawie (Joaska ma 10% za
          > naiwnosc i lekkomyslnosc), dlaczego to ona czuje sie totalnie zdolowana?
          >

          O mamusiu!!! a jak ty to tak pieknie wyliczyles??!?! ja stawiam ze facet 95 a
          Joanna 5% i bede bronila swojej racji !!!!:)

          >>>dlaczego to ona czuje sie totalnie zdolowana?

          Wiesz czemu moze sie tak czuc? bo wrazliwego czlowiek moze zdolowac chamstwo,
          barka elementarnego szacunku do innego czlowieka i takich tam
          innych "drobiazgow" wcale nie znaczy to ze J. Siedzi placze "o ja biedna
          nieszczesliwa, zostawil mnie, olal juz nikt mnie nie zechce"
          ja tak mysle, a prawde powinno sie ujawniac fakt, tylko czy nawet swoim kosztem?
        • Gość: frustro do prawdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 18:01
          nigdy nie dojdziesz...jak czujesz się równie skrzywdzony i nie wysłuchasz
          drugiej strony
    • Gość: Gala Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.chr13.1000lecie.pl 12.08.04, 21:50
      czytam Tój opis i... niemożliwe! jak bym czytała swoją historię! tylko ze ja
      skończyłam to trochę inaczej, bo on nie chciał się spotkać ze mną i porozmawiać
      face to face kiedy przez telefon spokojnym grobowym głosem powiedziałam żeby
      sobie darował żałosne tłumaczenia dlaczego to nie zadzwonił, albo dlaczego nie
      znalazł czasu, bo wszystko wiem. Ponieważ nie miałam innego wyjścia (zaznaczam,
      bo nie lubię tak robić) napisałam mu sma, ze mam dość jego zdradzania,
      oszukiwania, kombinowania i wciskania kitów! Efekt?? do mnie nie odważył się
      odezwać a znajomych się wywpytywał kto do diabła mi o tym powiedział!
      (dowiedzialam się sama i - jak to zwykle bywa - przez przypadek) Myślę, że
      możesz być dumna z tego, ze tak to zakończyłaś, zachowałaś swoją godność. Wiem,
      że pewnie cholernie boli, ale uwierz mi - warto pocierpieć i sie uwolnić od
      takiego kochasia!! Oby tak dlaej, trzymam kciuki!
      • Gość: mookkie DO GALI !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 21:55
        A powiesz nam jaki to przypadek sprawił , ze się dowiedziałaś ? robimy listę
        wpadek . A potem rozdamy nagrody !!!
        MOOKKIE
        • Gość: Gala Re: DO MOOKIE !!! - lista wpadek! IP: *.chr13.1000lecie.pl 14.08.04, 17:14
          a powiem, bo historia na pewno jest zabawna! :P otóż mój pan umówił się ze mną
          na pewien sobotni wieczór, mieliśmy iść do popularnego w Katowicach,
          snobistycznego klubu muzycznego. Było to zimą, także wiadomo, ze trochę zeszło
          mi na przygotowaniach do wyjścia. O 20.00 jego telefon: "kochanie, myszko,
          złotko, serce nie spotkamy się, bo miałem wypadek!" - w telefonie głucha cisza,
          tak jakby wszedł do próżni zeby tylko nie było słychać odgłosów. Ja: "co się
          stało? gdzie jesteś" - on: "właśnie czekam na policję, jestem w... (tu nazwa
          miejscowości)I tu się zdradził, bo podał mi miejscowość. Mam znajomego
          policjanta, który sprawdził, ze żadnego wypadku auto o jego numerach
          rejestracyjnych nie miało, za to podał mi dokładną lokalizację gdzie jest
          zaparkowane. A gdzie było?? hahaha, oczywiscie pod tym klubem... poszłam tam z
          kumplem, bawiłam się, on był z inną i nawet mnie nie zauważył! nie zrobiłam
          konfrontacji, bo jeszcze przez miesiac pograłam naiwną, dałam mu tylko do
          myślenia, że może coś wiem, a może tylko się domyślam... później zaprosiłam go
          na musical Chicago - kto widział ten wie o co chodzi... no a później był już
          ten mój sms, gdy mój luby znowu się pocił przy telefonie co by tu nazmyślać i
          nakłamać... pozdrawiam i czekam na inne historie!!!
    • Gość: Moni Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.telprojekt.pl 14.08.04, 18:47
      Jesteś wielka. I już to usłyszałaś.
      Sama też wiem jak trudno jest wytrwać w obliczu takich czułych tłumaczeń.

      Co do lęku - niestety jest i uzasadniony i trudny do przekroczenia. Warto
      wiedzieć, że choć w układ ten nie weszłaś świadomie, to coś jednak podświadomie
      pociągnęło Cię w takie klimaty. Teraz zobaczysz, czy nadal najbardziej
      pociągają Cię już zajęci faceci, czy uda Ci sie przekuć to na układ z dojrzałym
      mężczyzną. Jesteś silna. Uda Ci się! Powodzenia.

    • Gość: łoś Re: Właśnie sie dowiedzialam - czyli jak sie skon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 15:03
      zaufaj mi, ja bez szemrania zapłace za twojego drinka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja