mirelka3
11.08.04, 15:43
niech to cholera....
bylam w zwiazku ponad 2 lata, pod koniec juz sie rozsypywal, bylo ciezko, ale
ciagle mialam nadzieje ze da sie go uratowac.
rozstalismy sie , ale moj M. ciagle zapewnial mnie o milosci, dzwonil,
przychodzil....,wiec wierzylam ze jednak sprobujemy byc razem i wyjasnimy
nieporozumienia. przyszedl znowu, jakby nie bylo rozstania i kochalismy sie.
chcialam wiedziec co dalej (mieszkanie,plany), wiec pare dni pozniej
zainicjowalam rozmowe- wyznal mi..... ze kogos juz ma, z milosci do mnie juz
sie wyleczyl dzieki tej nowej, ale chce utrzymywac znajomosc ze mna nadal bo
mu jestem bliska i nie chce tracic kontaktu...itd...
mnie jakby ktos obuchem dal miedzy oczy.
a ja myslalam ze nam obojgu zalezy na byciu razem, on przeciez tak sie staral
o mnie ciagle!...
powiedzialam sobie dosc!!.
zapominam. zacisnelam zeby, lez juz dosc wylalam..
po niedlugim czasie spotkalam kogos przypadkiem. mily chlopak, cudowny,
zaprzyjaznilismy sie z dnia na dzien, coraz wiecej spedzamy razem czasu, wiem
ze mysli powaznie o zyciu, na razie intymnosc na dystans bo zle mi sie
kojarzy.....i cos zaswitalo cieplego do niego w moim obolalym serduszku... to
poczatki dopiero ale dobrze rokujace...
ale jakos zdrowie zaczelo szwankowac, jakos dziwnie sie czulam , w koncu nie
doczekalam sie kolejnego okresu... zrobilam test. i jest, jest moja
kiedys bardzo chciana ciaza...
tylko nie z tym! nie teraz! mam urodzic dziecko tamtego m.?? mam powiedziec
Temu M. ze wlasnie jestem w ciazy z poprzednim??
powiedzcie cos, ja sie czuje dziwnie :(