prosze o rady...z góry dziękuje

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 18:27
miesięcy temu poznałam chłopca chorego na dystrofie( zanik mięśni) Wiem że
jeżdzi na zabiegi do Ukrainy i podobno choroba ustała...Sama nie wiem czy ta
choroba może ustać... Boje się. Jesteśmy ze sobą. Moja mama nie popiera tego
związku...Uważą także że każda osoba "chora" ma zepsutą psychike i może
nieświadomie wykańczać drugą. Kocham go ale zauważam w nim pewne wady typu:
egoizm, i zaapsorbowanie tylko swoimi tematami. Boje się z nim być wiedząc że
nie znadje poparcia w swojej własnej rodzinie....Mama wyjaśnia swój "egoizm"
tym iż martwi się o mnie i o Niego, ponieważ jest moją pierwszą miłością i
jak poznam kogoś to skrzywdze nas oboje...
    • Gość: cichy Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 20:46
      Nigdy nie będziesz mieć pewności czy wiążesz się ze zdrowym. Każdy ma jakieś
      skazy. No może z wyjątkiem kilku bywalców tego forum. A jak nikogo innego już
      nie poznasz to co powie mama?
      • melanie Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 21:17
        Gość portalu: cichy napisał(a):

        > Każdy ma jakieś
        > skazy. No może z wyjątkiem kilku bywalców tego forum.
        *********************
        Rozumiem, ze jednym z tych zdrowych jestes ty. Jako material genetyczny juz sie
        sprawdziles, no i w wojsku byles, czyli mezczyzna stuprocentowy (a nawet 200,
        bo z jednej nocy dwie corki, a jak wiadomo tylko prawdziwi faceci miewaja corki)
        • Gość: cichy Melanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 21:31
          Rozumiem ,że nawiązujesz do mojego wątku o weselu.Dlaczego tutaj? Taki zdrowy
          to ja nie jestem. To nie trwało całą noc. Zastanawiam się czy masz nadmiar czy
          brak doświadczeń w stosunkach męsko-damskich? Tak czy inaczej córek mi
          wystarczy, może zagadnij kogo innego
          • melanie Re: Melanie 14.08.04, 21:33
            Corek nigdy za wiele.
          • moc_ca Re: Melanie 14.08.04, 22:01
            Gość portalu: cichy napisał(a):
            Zastanawiam się czy masz nadmiar czy
            > brak doświadczeń w stosunkach męsko-damskich? Tak czy inaczej córek mi
            > wystarczy, może zagadnij kogo innego

            Ej, cichy .., wcale nie jesteś taki cichy na jakiego pozujesz! :-))
            Daruj sobie tę agresywno-odczepną gadkę, zaprezentowałes się tu jako
            niezwykle płodny, zdrowy samiec, zainteresowałeś wybitnymi walorami
            a teraz dupa w troki i odfruwasz????!!
            • Gość: cichy Re: Melanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:05
              to nie ten problem
    • melanie Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 20:52
      Pewnie zaraz mi sie oberwie, ale nie powinnas sie wiazac z mezczyzna
      nieuleczalnie chorym. Mama ma racje. Pomysl tez o swoich dzieciach, jaki
      material genetyczny im dasz, jak bedziesz sie czula, jezeli dziecko rowniez
      zachoruje na te chorobe?
      • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 21:49
        no więc tak... czytałam dużo o tej chorbie i nosicielami sa tylko kobiety, wiec
        nasze dziecko byłoby 100% zdrowei jest to pewne. Po drugie ja nie moge go
        przestać kochać bo jest chory. On jest poprostu na wózku...
        • melanie Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 22:09
          Sprawa z tym nosicielstwem nie jest taka oczywista. Ciekawe, ze tez kobiety
          tylko chca dobrowolnie niesc krzyz. Czy znalazl by zdrowy sie mezczyzna, ktory
          zakochal by sie w kobiecie nieuleczalnie chorej w wozku i chcial z nia zalozyc
          rodzine? Czy mezczyzni poprostu sa bardziej racjonalni albo tez nie zatracili
          pierwotnego instynktu i dlatego pociagaja ich ladne zdrowe kobiety?
          A moze mylisz milosc z litoscia?
          To moze byc okrutne, co pisze, ale nie zdajesz sobie sprawy, jaki ciezar chcesz
          wziac na swoje slabe plecy. Mama przezyla zycie i chce abys byla szczesliwa
          kobieta, nie cierpietnica.
    • mamania Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 22:12
      pewnie jestes bardzo dobra mloda osoba o szlachetnym serduszku, ale kiedy
      planujesz swoja przyszlosc warto a nawet trzeba myslec o sobie, tym bardziej ze
      wobec chlopca nie masz zadnych zobowiazan a jego choroba nie jest twoja wina,
      nie musisz jej dzwigac na swoim grzbiecie, juz teraz przeszkadza ci to ze
      absorbuje cie jak piszesz swoimi problemami
      oczywiscie, taka przyjazn na pewno bardzo wzbogaca ale czy stac cie na to zeby
      dzielic z nim zycie? moze po prostu nie angazuj sie tak i niczego mu nie
      obiecuj, zastanow sie czy nie bedzie ci - mlodej zdrowej dziewczynie ciazyla
      rola opiekunki i pocieszycielki?
      nie dziwie sie mamie, z cala pewnoscia jest to troska o ciebie
      • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:20
        Ja za daleko już zaszłam ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie moge dać mu
        TYLKO przyjaźni, nie potrafiłabym. No kocham go... Wiem jestem bardzo młoda ale
        nie moge myśleć kategorią iż bedzie on dla mnie ciężarem do końca życia. Bardzo
        trafiają do mnie Twoje słowa, ale to nie jest litość. Wyczułabym to. Boli mnie
        tylko to że on chyba uważa że sie go wstydze...
        • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:23
          Jeśli chodzi o mame...ona dokładnie tak samo myśli jak ty.Chociaz nie myśli az
          tak daleko w przyszłość że mogłabym być kiedykolwiek jego opiekunką. To już
          nawet nie wchodzi w gre...
        • mamania Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 22:32
          Gość portalu: Karcia napisał(a):

          > Ja za daleko już zaszłam ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie moge dać
          mu
          > TYLKO przyjaźni, nie potrafiłabym. No kocham go... Wiem jestem bardzo młoda
          ale
          > nie moge myśleć kategorią iż bedzie on dla mnie ciężarem do końca życia.
          ______________________

          no ale przeciez kazda mloda dziewczyna ma glowe pelna marzen i planow,
          zamykasz oczy i co widzisz - siebie za 5, 10, 15, 50 lat, gdzie, z kim?

          Bardzo
          >
          > trafiają do mnie Twoje słowa, ale to nie jest litość. Wyczułabym to. Boli
          mnie
          > tylko to że on chyba uważa że sie go wstydze...

          to on ma problem, ja wierze ze sie nie wstydzisz, moze nawet chodzisz z nim
          dumna ze taki z ciebie aniol, ale ta choroba bedzie w waszym zwiazku nawet
          jesli ty jej nie zapraszasz, a z czasem zacznie byc zazdrosny o kazdego
          zdrowego faceta, ktory sie do ciebie usmiechnie, wmawiajac ci niestworzone
          rzeczy, tak jak wmawia teraz, kazdy problem ktory sie pojawi bedzie skladal na
          karb choroby, i bedzie oczekiwal z twojej tylko strony ustepstw, bo on przeciez
          biedaczek taki chory, ten zwiazek w perpektywie moze okazac sie toksyczny dla
          ciebie i niszczacy, i mama ma racje, ze ta choroba to nie jest tylko choroba
          ciala ona jest tez w jego glowie i sercu, cy tego chcecie czy nie
          • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:38
            Czyli co...? Mam mu powiedzieć:" przepraszam cię ale ja już wiem ze z tego
            związku będą tylko problemy, koniec z nami" ? Mam z nim zerwać nawet się nei
            przekonując jak naprawde bedzie, bo przeciez może być zupełnie inaczej!
            • mamania Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 22:41
              nie, ja ci nie mowie co masz robic,
              nie mowie tez ze masz sie z nim rozstac, tak jak napisalam przyjazn z taka
              osoba bardzo cie zbogaci i uwrazliwi, ja staram sie tylko zrozumiec twoja mame
              i rozumiem
              • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:52
                poprostu on mnie za bardzo urzekł swoją osobą...może jestem zaborcza i przyjaźń
                dlatego to dla mnie za mało. Dziękuje za twoje rady ale ja i tak chyba
                jestem "głupia" i nie zrezygnuje już z tego co mam.:* Jeśli nawet bedziemy ze
                sobą na zawsze i jeśli zostane kurą domową, noszącą go na plecach, to wtedy
                docenie twoje rady( ale jeśli tak bedzie)
            • melanie Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 22:51
              Wydaje mi sie, ze czekalas na takie wlasnie odpowiedzi. W glebi duszy wiesz, ze
              zabrnelas zadaleko i sie przestraszylas.
              • Gość: karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:52
                możliwe, ale ja nie chce się już wycofywać
                • procesor Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 22:53
                  A czy ty juz za niego chcesz wychodzić?
                  • Gość: karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:54
                    No własnie o to chodzi! Jestem bardzo bardzo młoda, ja nie myśle kategorią
                    odrazu ślub!
                    • procesor Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 23:00
                      No więc o te całe korowody??

                      Raju, przyjaźnijcie się, bądź sobie zakochana. Tylko nie trwaj w
                      przekonaniu "nie odejdę od niego bo to świństwo chorego zostawić" niezależnie
                      od zewnetrznych okoliczności. Bo rozstac sie można zawsze, bynajmniej nie z
                      przyczyny jego choroby ale charakteru..
    • moc_ca Re: prosze o rady...z góry dziękuje 14.08.04, 22:23
      Znasz go kilka miesięcy, mowisz że widzisz jego egoizm i zaabsorbowanie sobą,
      czujesz ze nie uzuskasz wsparcia swojej matki, rodziny .. skąd ta determinacja
      w dążeniu do bycia jego partnerką, mimo wszystko? Kiedy zdążyłaś sie tak
      głęboko zakochać aby poświęcić siebie dla niego? Jest dla Ciebie "rakiem-rybą
      na bezrybiu"? A może to rzeczywiście litość, jak sugeruje melanie?
      • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:26
        Znam go 12 miesięcy. CZyli rok. To jest chyba dużo... Nie wiem może to moje
        dazenie wynika z tego iż to jest pierwsza moja powazna miłość...
      • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:30
        Nie źle mnie zrozumiałeś, to nie jest zaabsorbowanie sobą. On jest tak
        zakochany we mnie że ciągle tematem naszych rozmów jestesmy " MY" i ja
        chciałabym poprostu czegoś nowego. Sprawia mi ogromną radość to iż on tak do
        mnie mówi, ale jakiś wypad gdziekolwiek też by się czasami przydał.
        • triss_merigold6 Re: prosze o rady...z góry dziękuje 15.08.04, 00:48
          No własnie, jakiś wypad...
          Wierzę, że chcesz dobrze i że naprawdę się zaangażowałaś ale chłopak jest
          nieuleczalnie chory i to chcąc nie chcąc rzutuje na psychikę. Ty będziesz
          chciała wyjść (choćby z innymi ludźmi), wyjechać, uprawiać sport czy hobby poza
          domem a on będzie cierpiał, może być coraz bardziej zazdrosny, zaborczy, czynić
          Ci wyrzuty. Może być zazdrosny o wasze zdrowe dzieci.
          Nie wiem czy rola dożywotniej opiekunki jest dobra na start dla dziewczyny,
          która dopiero wchodzi w życie, dla której to pierwszy związek.

          • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 09:45
            Odrazu sprostuje...On jest bardzo ambitny, często mi mówi o swoich planach na
            życie. Jeśli chodzi o zazdrośc...musze przyznać że juz teraz jest zauważalna,
            staram się zawsze wszystko wytłumaczyć. Oczywiście nie zabrania mi rezygnowania
            z mojego hobby( taniec towarzyski) a wrecz zawsze mi kibicuje. Często mi
            powtarza że wnosze dużo energi w jego życie i to chyba dobrze.
    • Gość: ryb Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 15.08.04, 01:02
      Trudny temat. A trudny bo ci na wozkach sa tak samo ludzmi, dobrymi albo zlymi.
      Ambitnymi albo nie. Utrudnienie jest takie ze sa wlasnie na wozku. Ale, jezeli
      Tobie to nie przeszkadza i facet jest ambitny i chce cos zrobic w zyciu (a moze
      i to duzo) i bedzie w stanie zapewnic byt rodzinie a nie tylko ja absorowac
      swoja choroba, to dlaczego nie. Tylko sie zastanow dobrze, bo druga strona
      medalu jest taka, ze zazwyczaj tacy ludzie sa bardzo podatni na milosc czy
      zainteresowanie przez drugiego czlowieka. Bardzo latwo ich mozna zranic.
      • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 09:50
        Jest bardzo ambitny i nie potrafi absorbowac wszystkich swoją chorobą, a wrecz
        żadko o niej mówi. Na poczatku musiałam sama z niego coś wyciagac...prawda jest
        taka iż jedynym utrudnienie jest wózek. Ale ja potrafie na niego spojrzec jak
        na normalnego człowieka, a nie jak na inwalide. LEcz on nigdy nie zapomni o
        swoim kalectwie, bo na kazdym kroku czekają na niego przeszkody. Polska nie
        jest przystosowana dla takich ludzi, przecież na ulicy nie spotyka się ludzi na
        wózkach( muszą w domach siedzieć)
        • procesor Re: prosze o rady...z góry dziękuje 15.08.04, 23:26
          Gość portalu: Karcia napisał(a):
          > swoim kalectwie, bo na kazdym kroku czekają na niego przeszkody. Polska nie
          > jest przystosowana dla takich ludzi, przecież na ulicy nie spotyka się ludzi
          > na wózkach( muszą w domach siedzieć)

          Nonono. Przystosowana nie jest, fakt. Ale od dobrych paru lat ludzi na wózkach
          WIDAĆ na ulicach.
          A w takim podwarszawskim Konstancinie to widać ich było od lat, na spacerach po
          lesnych uliczkach chociazby.
          • karcia-albi Re: prosze o rady...z góry dziękuje 16.08.04, 08:26
            niestety w szczecinie nic nie jest dostosowane, bo nawet do parkow prowadzą
            czasami schody...no ale zrobili jedna rozrywke dla inwalidow- multikino...;/
    • mskaiq Re: prosze o rady...z góry dziękuje 15.08.04, 06:09
      Kieruj sie tym co czujesz. Nie staraj sie myslec ze zwiazek z chorym jest
      niczym innym tylko poswieceniem. To bardzo czesta tendencja Rodzicow aby
      patrzec w taki sposob, sam pewnie patrzylem na to w podobny sposob.
      Dzisiaj wiem ze milosc jest najwazniejsza, potrafi prowadzic przez zycie lepiej
      niz cokolwiek innego. Nie mozna tylko z niej rezygnowac.
      • Gość: Karcia Re: prosze o rady...z góry dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 09:54
        Gdybym myślała iż związek z Nim jest poświęceniem to napewno nic z tego by nie
        wyszło, bo przecież ludzie na wózkach sa tymbardziej wrażliwi i by to wyczuł.
        Bardzo dziękuje za te słowa...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja