miłość kontra związek - dwie różne sprawy

15.08.04, 16:04
Bynajmniej, nie twierdze że na ziemskim padole miłości nie uświadczysz, wręcz
przeciwnie, możesz ją dać każdemu jak również i przyjąć od każdego. Możesz
kochać mame i tate, brata i siostre, sąsiada, szewca, wariata, kasjera,
przechodnia i zmotoryzowanego. Wszędzie tam jest miejsce na miłość
bezwarunkową. Natomiast twierdzę, że miłość nie ma nic wspólnego z tworzeniem
związków (małżeńskich bądź mniej formalnych).
Motorem tworzenia związków jest chęć zaspokojenia własnych szeroko
rozumianych potrzeb. Potrzeby stałego partnera w łóżku, dzieci, domu z
ogródkiem, wnuków, silnego ramienia, czułego głosu itd. Niektórzy takie
potrzeby mają a inni nie. Ci, którzy ich nie mają często oskarżani są o brak
miłości. Nic bardziej mylnego. Związki i miłość to dwie odrębne sprawy.
Wszyscyśmy sobie braćmi i siostrami, wszyscyśmy sobie równi i nie ma żadnego
powodu, aby z kilku miliardów ludzi wybierać jedną i wmawiać sobie, że ją
kochamy. Na miłość zasługuje każdy. Na związek... nie, nigdzie nie jest
powiedziane, że ktoś musi chcieć stworzyć z Tobą związek, chcesz go stworzyć,
znajdź sobie kogoś, kto też chce go stworzyć ale nie zasłaniajcie się przy
tym miłością.
    • ziemiomorze Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 15.08.04, 16:54
      Coraz czesciej spotyka sie ludzi, ktorzy nie zyja w stalych zwiazkach - to
      zjawisko doczekalo sie nawet nazwy ('quirky alone'). Tyle, ze jednoczesnie
      istnieja rowniez ludzie, ktorzy w stalych zwiazkach zyja. Zalozenie, ze w
      zwiazku realizuje sie rozne potrzeby i ze patrner potrafi byc 'uzyteczny' na
      milion sposobow nie zaprzecza temu, ze milosc jako ziszczona
      idea 'bezinteresownego bycia ze soba' nie istnieje. Dlaczego mialaby?
      To raczej jest trudne do udowodnienia - to nawet przypadki, w ktorych ktos
      oddaje zycie za drugiego (z, jak deklaruje, milosci) mozna interpretowac
      roznie - np. ze robi to po to, aby sobie napasc ego albo, bo ja wiem, pojsc po
      smierci prosto do nieba. Mozna? Mozna. Kwestia wiary, nie faktow.

      Skoro, jak piszesz, 'nie ma zadnego powodu, aby z kilku miliardow ludzi
      wybierac jedna i wmawiac sobie, ze ja kochamy' czemu tyle ludzi to robi? Jasne -
      nie zawsze jest tak, ze wiekszosc ma racje; nie w tym rzecz. Rzecz w tym, ze
      znam ludzi, ktorzy sie kochaja i tworza zwiazki - prawdziwe. I do tego sie
      kochaja :-)

      Znowu piszesz o sobie i masz nadzieje, ze inni maja tak samo :-)

      z.
      • ya_bolek Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 10:10
        Ty Ziemiomorze,

        Oczywiście że to co piszę jest odzwierciedleniem moich doświadczeń, zarówno
        osobistych yak i obserwacji życia rodziny, przyjacioół, znajomych tudzierz i
        obcych. Próbuję weryfikować swoje tezy rozmawiając na ten temat z różymi ludźmi
        yak i rzucając temat na forum. Ale nikt nie chce podnieść rękawicy. Odpowiedzi,
        które dostaję zrdadzają albo brak zrozumienia albo brak chęci zrozumienia, tak
        yakby moje poglądy straszyły ich okrutnie załamaniem ich fundamentów
        postrzegania rzeczywistości.
        I Ty, Ziemiomorze też mnie nie zachwyciłaś swoją odpowiedzią. Unikasz tematu,
        uciekasz w bok i uważasz żeś tą rękawicę podniosła bądź przynajmniej piłeczkę
        odbiła. Zrozum, nie piszę tego żeby kogoś wyśmiać, żeby się wywyższyć lecz żeby
        sobie pomóc. Pyt: Czemu tylu ludzi to robi mimo iż "nie ma zadnego powodu, aby
        z kilku miliardow ludzi wybierac jedna i wmawiac sobie, ze ja kochamy"? Odp: Bo
        mają takie potrzeby tworzenia związków w czym nie widze nic złego, twierdzę
        tylko, że błąd popełniają twierdząc, że czynią to z miłości.

        Z pozdrowieniem
        ya_bolek


        ziemiomorze napisała:

        > Coraz czesciej spotyka sie ludzi, ktorzy nie zyja w stalych zwiazkach - to
        > zjawisko doczekalo sie nawet nazwy ('quirky alone'). Tyle, ze jednoczesnie
        > istnieja rowniez ludzie, ktorzy w stalych zwiazkach zyja. Zalozenie, ze w
        > zwiazku realizuje sie rozne potrzeby i ze patrner potrafi byc 'uzyteczny' na
        > milion sposobow nie zaprzecza temu, ze milosc jako ziszczona
        > idea 'bezinteresownego bycia ze soba' nie istnieje. Dlaczego mialaby?
        > To raczej jest trudne do udowodnienia - to nawet przypadki, w ktorych ktos
        > oddaje zycie za drugiego (z, jak deklaruje, milosci) mozna interpretowac
        > roznie - np. ze robi to po to, aby sobie napasc ego albo, bo ja wiem, pojsc
        po
        > smierci prosto do nieba. Mozna? Mozna. Kwestia wiary, nie faktow.
        >
        > Skoro, jak piszesz, 'Jasne
        > -
        > nie zawsze jest tak, ze wiekszosc ma racje; nie w tym rzecz. Rzecz w tym, ze
        > znam ludzi, ktorzy sie kochaja i tworza zwiazki - prawdziwe. I do tego sie
        > kochaja :-)
        >
        > Znowu piszesz o sobie i masz nadzieje, ze inni maja tak samo :-)
        >
        > z.
        • back.door opowieść o długich łyżkach 18.08.04, 11:06
          " Pewien człowiek chciał zobaczyć, jak jest w zaświatach. Pozwolono mu zajrzeć
          tam na chwilę. Zobaczył wielki kocioł z bardzo pyszną potrawą, a wokół tego
          kotła siedzieli bardzo smutni ludzie. Byli okropnie głodni i wychudzeni, bo
          mieli łyzki o tak długich trzonkach, że chociaż mogli nimi zaczerpnąć z kotła -
          nie mogli ich włożyć do ust. Zaraz potem wpuszczono tego człowieka do pokoju
          obok. Był tam taki sam wielki kocioł z ta samą pyszną zupą i tak samo długie
          były trzonki łyżek. Ale ludzie siedzący naokoło kotła byli weseli i zadowoleni.
          Po prostu wpadli na pomysł, żeby podawać sobie nawzajem jedzenie na tych
          długich łyżkach. Każdy karmił drugiego, nie siebie. I wszyscy się najedli.

          Ta historyjka wyjaśnia, że nie wolno żyć tylko dla siebie. Bo to nie tylko
          nieładnie, ale nawet niezdrowo. Może w ogóle po to jesteśmy na świecie, żeby
          pomagać innym? "

          ty_Bolku, wybór nalezy do każdego z nas - to fakt, ale spróbuj stworzyć związek
          z Kimś, kogo nie kochasz. Pewnie, że miłością darzymy różne osoby, ale te osoby
          z czasem "odchodzą", bo życie takie jest... I przychodzi taki czas, że chce się
          mieć coś stałego, kogoś obok, na kim będzie można polegać na złe i na dobre,
          dzielić się i pomagać też.
          Pozdrawiam
          • ya_bolek Re: opowieść o długich łyżkach 18.08.04, 11:33
            Potwierdzasz tylko moją tezę? Że związek tworzy się z potrzeb bo
            "przychodzi taki czas, że chce się mieć coś stałego, kogoś obok, na kim będzie
            można polegać na złe i na dobre, dzielić się i pomagać też.". Dla yednego taki
            czas przychodzi a dla drugiego nie. Ale to "chce się mieć" a nie żadna miłość.

            Z pozdrowieniem
            Tomek


            back.door napisała:

            > " Pewien człowiek chciał zobaczyć, jak jest w zaświatach. Pozwolono mu
            zajrzeć
            > tam na chwilę. Zobaczył wielki kocioł z bardzo pyszną potrawą, a wokół tego
            > kotła siedzieli bardzo smutni ludzie. Byli okropnie głodni i wychudzeni, bo
            > mieli łyzki o tak długich trzonkach, że chociaż mogli nimi zaczerpnąć z
            kotła -
            >
            > nie mogli ich włożyć do ust. Zaraz potem wpuszczono tego człowieka do pokoju
            > obok. Był tam taki sam wielki kocioł z ta samą pyszną zupą i tak samo długie
            > były trzonki łyżek. Ale ludzie siedzący naokoło kotła byli weseli i
            zadowoleni.
            >
            > Po prostu wpadli na pomysł, żeby podawać sobie nawzajem jedzenie na tych
            > długich łyżkach. Każdy karmił drugiego, nie siebie. I wszyscy się najedli.
            >
            > Ta historyjka wyjaśnia, że nie wolno żyć tylko dla siebie. Bo to nie tylko
            > nieładnie, ale nawet niezdrowo. Może w ogóle po to jesteśmy na świecie, żeby
            > pomagać innym? "
            >
            > ty_Bolku, wybór nalezy do każdego z nas - to fakt, ale spróbuj stworzyć
            związek
            >
            > z Kimś, kogo nie kochasz. Pewnie, że miłością darzymy różne osoby, ale te
            osoby
            >
            > z czasem "odchodzą", bo życie takie jest... I przychodzi taki czas, że chce
            się
            >
            > mieć coś stałego, kogoś obok, na kim będzie można polegać na złe i na dobre,
            > dzielić się i pomagać też.
            > Pozdrawiam
            • j_ar Re: opowieść o długich łyżkach 18.08.04, 11:40
              ya_bolek, ale przeciez to takie proste, skoro ludzie tworza zwiazki z roznych
              potrzeb, bez milosci, to dlaczego niby inni ludzie nie mogliby tworzyc zwiazkow
              z roznych potrzeb wraz z miloscia?.. brak tu logiki, a doswiadczenia wlasne
              czasami utrudniaja spojrzenie na innych
        • ziemiomorze Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 15:58
          ya_bolek napisał:
          > Pyt: Czemu tylu ludzi to robi mimo iż "nie ma zadnego powodu, aby
          > z kilku miliardow ludzi wybierac jedna i wmawiac sobie, ze ja kochamy"? Odp:
          > Bo
          > mają takie potrzeby tworzenia związków w czym nie widze nic złego, twierdzę
          > tylko, że błąd popełniają twierdząc, że czynią to z miłości.

          No i gdzie tu rekawica? Bo nie zauwazylam.
          Nie masz do zaoferowania wiecej niz 'bo mi sie tak wydaje'- a z tym nie da sie
          dyskutowac. Ci sie tak wydaje, mi sie wydaje inaczej...

          Ja Ziemiomorze

          PS Tnij cytaty na dole, pls
    • caorle Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 11:42
      Jeżeli twoje dziecko choruje, oddałbyś wszystko żeby wyzdrowiało.
      Jeżeli walnąłeś się w czoło, natychmiast je rozcierasz.
      Jeżeli jesteś głodny, jesz
      Nie teorytyzujesz. Działasz.
      Jeżeli kochasz, tworzysz związek.

      Chyba że jesteś anorektykiem
      :-)
    • mskaiq Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 11:52
      Mysle ze jedyna odpowiedzia na twoje pytanie bylaby milosc. Gdybys ja znalazl
      pewnie zrozumialbys dlaczego chcialbys byc w zwiazku z druga osoba i to tylko z
      ta a nie z inna nawet pikniejsza, zgrabniejsza czy madrzejsza.
    • Gość: az Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 12:13
      Nie rozumiem.
      Nie ma związków powstałych z miłości?
      Pewnie, że nie wszystkie są na niej oparte.
      Możemy kochać szewca, ale partnera w związku nie?
      Pewnie, że nie ma tak, iż dwie kochające się osoby zakładają (brzydko brzmi)
      związek, a potem, cały czas będąc w miłosnym związku, nawet na siebie nie
      spojrzą. Żyją razem i czynią sobie wzajem dobro.
      Samą potrzebę tworzenia związku, wydawania potomstwa mamy chyba w genach.
      • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 12:34
        Nie zawsze miłość rodzicow do dziecka czy dziecka do rodziców
        jest "bezwarunkowa" nie chcę podawać przykładow, ale zdrowa miłość nie
        akceptuje bezwarunkowo złych zachowan , stawia warunki. Są ludzie którzy nie
        chca miec nic wspolnego z wlasnymi dziecmi gdyz te nie spelnily ich oczekiwan.
        • Gość: az Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 12:38
          Aha.
          I nie pomyliły Ci się wątki?
          • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 16:02
            Gość portalu: az napisał(a):

            > Aha.
            > I nie pomyliły Ci się wątki?



            Nie.
      • qw5 Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 16:03
        > Samą potrzebę tworzenia związku, wydawania potomstwa mamy chyba w genach.

        Chyba tak :))

        • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 16:05
          qw5 napisała:

          > > Samą potrzebę tworzenia związku, wydawania potomstwa mamy chyba w genach.
          >
          > Chyba tak :))
          >


          stanowczo nie:)
          • qw5 Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 16:11
            Ja sie tylko nieśmiało zgadzam z wnioskiem Aza.

            Ale jeśli uważasz, że nie, to niby gdzie rodzi się u nas potrzeba związku i
            potomstwa ? w majteczkach ?? :))
            • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 16:24
              qw5 napisała:

              > Ja sie tylko nieśmiało zgadzam z wnioskiem Aza.
              >
              > Ale jeśli uważasz, że nie, to niby gdzie rodzi się u nas potrzeba związku i
              > potomstwa ? w majteczkach ?? :))


              Wniosek Aza brzmiał że pomyliły mi się wątki.
              Założyciel wątku w pierwszym poscie stwierdzil, że milosc rodzicow do dzieci,
              dzieci do rodzicow itp jest bezwarunkowa, pozwolilam sobie sie z tym nie
              zgodzic , czy to nie jest na temat??

              Potrzeba związku rodzi się w majteczkach:))
              • Gość: az Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 17:09
                > Założyciel wątku w pierwszym poscie stwierdzil, że milosc rodzicow do dzieci,
                > dzieci do rodzicow itp jest bezwarunkowa, pozwolilam sobie sie z tym nie
                > zgodzic , czy to nie jest na temat??

                Guzik prawda.
                Twórca wątku stwierdził, że jest miejsce na miłość bezwarunkową.
                I jemu należała się Twoja odpowiedź. A skierowałaś ją ku mnie.

                > Potrzeba związku rodzi się w majteczkach:))

                A to co w majteczkach i tego potrzeby, to niby skąd?
                • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 17:13
                  Gość portalu: az napisał(a):

                  > Guzik prawda.
                  > Twórca wątku stwierdził, że jest miejsce na miłość bezwarunkową.
                  > I jemu należała się Twoja odpowiedź. A skierowałaś ją ku mnie.
                  >
                  > > Potrzeba związku rodzi się w majteczkach:))
                  >
                  > A to co w majteczkach i tego potrzeby, to niby skąd?

                  Moja wypowiedz tyczyła się pierwszego postu.Nieporozumienie.
                  Pytania o potrzeby tego co w majteczkach nie rozumiem.
                  Azie jestes mężczyzną czy kobietą>?
                  • Gość: az Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 17:22
                    Jestem mężczyzną.
                    Mimo tego, nie rozumiem Twych słów "Potrzeba związku rodzi się w majteczkach".
                    Objaśnij to, a wtedy może mi będzie łatwiej z odpowiedzią.
                    • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 17:29
                      Gość portalu: az napisał(a):

                      > Jestem mężczyzną.
                      > Mimo tego, nie rozumiem Twych słów "Potrzeba związku rodzi się w majteczkach".
                      > Objaśnij to, a wtedy może mi będzie łatwiej z odpowiedzią.

                      Odnoszę wrazenie , że nie masz za grosz poczucia humoru, więc przemilczę Twoją
                      prosbę o obiaśnienie zdania o majteczkach.
                      Natomiast wyjasnie dlaczego pytam o płeć. Sądzilam, że płeć nicka można
                      zidentyfikować przy opcji odpowiedz cytując .Przy jej zastosowaniu w Twoim
                      przypadku jest "az napisał(a)" stad niepewnosc. wydawało mi się , że odpisując
                      na inne posty męskich nickow było " ...napisał"
                      • Gość: az Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 17:43
                        Wrażenie jak wrażenie. Niech Ci służy.
                        To jest forum dyskusyjne Psychologia. No niby jest. Bo tak naprawdę to jest to
                        w dużej części miejsce towarzyskich spotkań bywalców i związanych z tym
                        pogaduszek o swoich działaniach i nastrojach, często okraszonych humorem.
                        Nie chcę dokładać ręki do nicowania forum. Stąd rzadko spotkać tutaj można moje
                        śmichy.
                        Jak to wygląda?
                        Ja tu silę się na geny, a Ty wyjeżdżasz z majtkami. Też dobrze. Jednak kiedy
                        mówisz, że se zażartowałaś, to wszystko mi opada.
                        • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 17:50
                          Gość portalu: az napisał(a):

                          > Wrażenie jak wrażenie. Niech Ci służy.
                          > To jest forum dyskusyjne Psychologia. No niby jest. Bo tak naprawdę to jest
                          to
                          > w dużej części miejsce towarzyskich spotkań bywalców i związanych z tym
                          > pogaduszek o swoich działaniach i nastrojach, często okraszonych humorem.
                          > Nie chcę dokładać ręki do nicowania forum. Stąd rzadko spotkać tutaj można
                          moje
                          >
                          > śmichy.
                          > Jak to wygląda?
                          > Ja tu silę się na geny, a Ty wyjeżdżasz z majtkami. Też dobrze. Jednak kiedy
                          > mówisz, że se zażartowałaś, to wszystko mi opada.


                          Slonko, a zauważyłeś, że post o majtkach nie był kierowany do Ciebie? To już
                          nie powinieneś mieć wątpliwości, bo był nawet z cytatem osoby której
                          odpowiadałam:-) Looknij w niego, może predzej zrozumiesz skąd to zdanie się
                          wzięło:)
                          • Gość: az Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 18:08
                            Ależ Kotku, Twoje zdanie o majteczkach było rozwinięciem zaprzeczenia mojej
                            tezy.
                            Co z tego, że nie kierowałaś Bejbi tego postu do mnie?
                            • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 18:12
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              > Ależ Kotku, Twoje zdanie o majteczkach było rozwinięciem zaprzeczenia mojej
                              > tezy.
                              > Co z tego, że nie kierowałaś Bejbi tego postu do mnie?


                              Nie kochanie, nie wgłębiałam się w Twoja tezę, bo po prostu nie rozumiem tego
                              co piszesz, do Ciebie odnioslam się tylko apropo Twojego problemu, że nie piszę
                              w temacie, co jak sądzę już sobie wyjaśniliśmy :-)
                              • Gość: az Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 18:19
                                OK Darling.
                                Może się i nie wgłębiałaś, ale napisałaś "stanowczo nie".
                                A może mam zwidy.
                                Dobra, mój mózg jest już w stanie płynnym.
                                Ament.
                                Pozdrówka
                                • majteczkii Re: miłość kontra związek - dwie różne sprawy 18.08.04, 18:21
                                  Gość portalu: az napisał(a):

                                  > OK Darling.
                                  > Może się i nie wgłębiałaś, ale napisałaś "stanowczo nie".
                                  > A może mam zwidy.
                                  > Dobra, mój mózg jest już w stanie płynnym.
                                  > Ament.
                                  > Pozdrówka

                                  Stanowczo nie- nie pomyliły mi się wątki
                                  :)
                                  Też pozdrawiam
Pełna wersja