Czy to można wyleczyć?

16.08.04, 16:40
Mam skłonność do płaczu. Co nie znaczy, że ja chcę płakać. Po prostu, ilekroć
chciałabym komuś ostrzej odpowiedzieć, albo powiedzieć coś na swoją obronę
(nawet w bardzo błahej sprawie), wybucham płaczem. To jest całkowicie
niekontrolowana reakcja, której wcale nie chcę, której jednak nie potrafię
powstrzymać. Wstydzę się tego i staram się nie reagować na konflikty. Doszło
do tego, że często zgadzam się na to, by o różnych moich sprawach decydowały
inne osoby, czasem czuję się z tego powodu wykorzystywana. Ale nie reaguję,
bo wiem, że zamiast drugiego zdania byłby wybuch płaczu... czytałam różne
poradniki i wiem - teoretycznie - jak radzić sobie z konfliktami. Czasem
układam sobie w mysli, że porozmawiam z daną osobą, powiem jej to i to - ale
oczywiście tego nie robię. Nie chcę się zbłaźnić. Ostatnio MUSIAŁAM
zareagować - moja nieletnia siostra wróciła b. późno do domu i chciałam jej
po prostu powiedzieć, że się martwiłam przez całą noc, więc żeby następnego
razu nie robiła mi takiego świństwa tylko przynajmniej zadzwoniła, że wróci
poźniej. Oczywiście wydukałam tylko "Ola, słuchaj..." i już ryczę.

Czy coś takiego można wyleczyć? Bo mi się zdaje, że to nawet nie jest problem
psychologiczny, tylko fizjologiczny.
    • Gość: az Re: Czy to można wyleczyć? IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 16:46
      Jestem przekonany, że wszystko można wyleczyć.
      Zwłaszcza dolegliwości na tle psychologicznym.
      A za taką uważam Twój "zwyczaj".
      Trzeba ino odszukać jego źródło.
    • majteczkii Re: Czy to można wyleczyć? 16.08.04, 16:51
      ooo napisała:

      > Mam skłonność do płaczu. Co nie znaczy, że ja chcę płakać. Po prostu, ilekroć
      > chciałabym komuś ostrzej odpowiedzieć, albo powiedzieć coś na swoją obronę
      > (nawet w bardzo błahej sprawie), wybucham płaczem. To jest całkowicie
      > niekontrolowana reakcja, której wcale nie chcę, której jednak nie potrafię
      > powstrzymać. Wstydzę się tego i staram się nie reagować na konflikty. Doszło
      > do tego, że często zgadzam się na to, by o różnych moich sprawach decydowały
      > inne osoby, czasem czuję się z tego powodu wykorzystywana. Ale nie reaguję,
      > bo wiem, że zamiast drugiego zdania byłby wybuch płaczu... czytałam różne
      > poradniki i wiem - teoretycznie - jak radzić sobie z konfliktami. Czasem
      > układam sobie w mysli, że porozmawiam z daną osobą, powiem jej to i to - ale
      > oczywiście tego nie robię. Nie chcę się zbłaźnić. Ostatnio MUSIAŁAM
      > zareagować - moja nieletnia siostra wróciła b. późno do domu i chciałam jej
      > po prostu powiedzieć, że się martwiłam przez całą noc, więc żeby następnego
      > razu nie robiła mi takiego świństwa tylko przynajmniej zadzwoniła, że wróci
      > poźniej. Oczywiście wydukałam tylko "Ola, słuchaj..." i już ryczę.
      >
      > Czy coś takiego można wyleczyć? Bo mi się zdaje, że to nawet nie jest problem
      > psychologiczny, tylko fizjologiczny.

      Mam tak w czasie napiecia przedmiesiaczkowgo.Już przywykłam do tego, że wtedy
      jestem mniej odporna na chamstwo i przykrosci.Raczej się nie da tego wyleczyć:)
      • ooo Re: Czy to można wyleczyć? 16.08.04, 16:57
        "Napięcie" to odrębna historia :-)
        Ze mną nie jest tak, że emocje mnie zalewają i nie mogę powstrzymać płaczu.
        Zazwyczaj jestem wtedy bardzo opanowana i nadal trzeźwo oceniam sytuację. to
        jest trochę tak, jakby to się działo poza mną, nie ma nic wspólnego z tym, co
        ja wtedy myslę i odczuwam. Dlatego mnie tak denerwuje. Gdybym była zwykła
        płaksą, to niech tam...
    • Gość: Moni Re: Czy to można wyleczyć? IP: *.telprojekt.pl 16.08.04, 16:58
      Problem może się wydawć fizjologiczny ale podłoże ma zdecydowanie psychiczne.
      Określić źródło mógłby tylko terapeuta, choć na pewno można podejrzewać dwie
      rzeczy:
      po pierwsze jesteś osobą bardzo wrażliwą
      po drugie w ciągu twojego rozwoju mogły nastąpić pewne zburzenia lub nadużycia,
      zwłaszcza dotyczące twojej agresji (np. jej negacja przez otoczenie)

      Istnieje jeszcze mozliwość, że wciąż jesteś w wieku rozwojowym i huśtawka
      emocjonalna jest tymczasowa.
      • ooo Re: Czy to można wyleczyć? 16.08.04, 18:11
        Gość portalu: Moni napisał(a):

        > Problem może się wydawć fizjologiczny ale podłoże ma zdecydowanie psychiczne.
        > Określić źródło mógłby tylko terapeuta, choć na pewno można podejrzewać dwie
        > rzeczy:
        > po pierwsze jesteś osobą bardzo wrażliwą

        mniej więcej tak jak wszyscy...

        > po drugie w ciągu twojego rozwoju mogły nastąpić pewne zburzenia lub
        nadużycia,
        >
        > zwłaszcza dotyczące twojej agresji (np. jej negacja przez otoczenie)

        Nie do końca wiem, o czym mówisz, ale sie domyslam. W mojej rodzinie zawsze
        wszystko musiało byc pod sznurek, rączki na stole, usmiechaj się do starszych,
        przeproś koleżankę - to o to chodzi?
        Zresztą mniejsza z tym, pytam głównie, czy i jak to wyleczyć (płakanie)....

        >
        > Istnieje jeszcze mozliwość, że wciąż jesteś w wieku rozwojowym i huśtawka
        > emocjonalna jest tymczasowa.

        22 lata. Chyba już jestem dość rozwinieta, chociaż może masz na mysli jakiś
        nieznany mi psychologiczny miernik.

        W ogóle to dziekuję za wszystkie odpowiedzi :)) To bardzo miłe móc się wyżalić
        nie ryczac przy tym :)))

    • mskaiq Re: Czy to można wyleczyć? 16.08.04, 17:55
      Jesli Twoje emocje sa pod Twoja kontrola to po prostu ignoruj to. Mysle ze jest
      pewne podobienstwo do ziewania, ono rowniez jest poza kontrola.
      Nie wstydz sie tego i nie pozwol aby taka reakcja odbierala Ci decyzje w Twoich
      wlasnych sprawach. Jesli nawet wybuchniesz placzem to przepros i wyjasnij Swoj
      problem a po opanowaniu placzu wroc do tego co mowilas.
      Piszesz ze ukladasz Sobie rozmowy w myslach. Lepiej tak nie robic, co najwyzej
      zrob sobie plan tego co chcesz powiedziec i to na papierze. To Ci powinno dodac
      pewnosci siebie.
      Podajesz przyklad z Siostra, sprobuj nastepnym razem napisac i przeczytac Jej
      co chcesz powiedziec. Mysle ze powinno Ci sie udac przeczytac bez placzu. Jesli
      to bedzie pracowalo z Siostra, sprobuj z innymi ludzmi a potem powoli wracaj do
      mowienia bez pisania.
      Jesli chodzi o zblaznienie sie, to jest to strach smiesznosci. Musisz zrozumiec
      ze masz prawo do wlasnej opini, nawet jesli rozni sie ona od ogolnie przyjetej.

      • ooo Re: Czy to można wyleczyć? 16.08.04, 18:08
        No nie wiem... Z siostra to ja mogę ewentualnie odstawiać takie cyrki z
        karteczką. Ale z dziekanem? Z urzędniczką w okienku? Wezmą mnie za jakąś
        idiotkę. To mnie własnie denerwuje: mam się za osobę trzeźwo myślącą i
        rozsądną, a ludzie widzę, że ryczę i od razu myslą, że z taką ryksą nic się nie
        da załatwić. I po prostu mnie olewają.

        No i ciągle moje pytanie: czy to mozna wyleczyć?...
    • bigda Re: Czy to można wyleczyć? 16.08.04, 18:05
      Można.
      • ooo Re: Czy to można wyleczyć? 16.08.04, 18:12
        bigda napisała:

        > Można.

        JAK???????
        • Gość: easy_rider Re: Czy to można wyleczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 18:45
          prawdopodobnie psychoterapią...
          • Gość: misia7 Re: Czy to można wyleczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 18:48
            Sądzę, że objawy mogą wskazywać na nerwicę. Nie obejdzie sie bez wizyty u
            psychoterapeuty. Powodzenia.
    • Gość: Ula z Hamilton Re: Czy to można wyleczyć? IP: *.proxy.aol.com 16.08.04, 20:58
      Nie jestes sama ja wlasnie mam ten problem nic nie potrafie dla siebie
      zalatwic,nie potrafie sie "odszczekac"zabrzmi to nie ladnie ale czlowiek nie
      raz chcialby tak zrobic i nie potrafie ,jezeli odpowiem komus to caly dzien
      bedzie mnie to meczylo,ze bylam "nie grzeczna osoba" nie zaznam spokoju w domu
      bede myslec czy tej osobie nic zlego sie nie przytrafi czy jutro przyjdzie do
      pracy a jutro raniutko przeprosze za moje zachowanie , wowczas slysze przeciez
      ty nic zlego nie powiedzialas wszystko jest ok a mnie sie wydawalo,ze nie ok i
      to jest zle. Placze z byle jakiego powodu jedynie najlepiej sie czuje siedzac w
      domu a jesli juz,gdzies sie wybieram to tylko sama albo z
      moja "kozielanka",ktora ma 4 latka i mowi tylko po koreansku to najlepszy moj
      przyjaciel.Nigdy nie stawiam sprzeciwu do niczego bo nie chce aby powstal
      niepotrzebny konflikt.Zadzwonie do cioci i opowiem co mi sie przytrafilo i
      wszyscy sa zdania,ze powinnam "nie dac sie " bo mnie uzywaja bo to czy tamto
      ale ja nie potrafie bo wiem,ze gdy bede chciala cos powiedziec to zaraz zaczne
      plakac wiec zgadzam sie na wszystko.Ato jest nie zawsze dobrze.Wiec moze ty
      sproboj cos zmienic bo z placzem nie latwe jest zycie. Serdecznie pozdrawiam.
    • ziemiomorze Re: Czy to można wyleczyć? 16.08.04, 21:28
      Gdzies czytalam, ze w skladzie chemicznym lez jest mnostwo pewnego hormonu,
      ktory reguluje poziom stresu w organizmie. Mysle, ze moze byc tak, iz placzac
      pozbawiasz sie napiecia, zwiazanego z konfrontacja.
      Czyli - zeby nie ryczec przy byle okazji zainteresowalabym sie na Twoim miejscu
      technikami walki ze stresem (sa chyba podreczniki, sa treningi, medytacja,
      joga, tai-chi etc).
      Mysle, ze dobrze by bylo rowniez, abys zainteresowala sie przyczynami takiego
      stanu rzeczy - dobra terapia (ten trop rodzinny wyglada obiecujaco) bylaby
      calkiem na miejscu.

      z.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja