Gość: estra
IP: *.icpnet.pl
17.08.04, 10:26
Mam taki problem...
Nie mam już chęci ani siły kontynuować pewnej długiej i męczącej znajomości z
osobą, z którą zbyt bliskie stosunki mnie nie łączą - ot takie koleżeńsko-
babsko-plotkarskie na telefon.
Nie jestem osobą asertywną i nie zdobędę się na to, by jej wprost powiedzieć,
że ta znajomość jest dla mnie męcząca, a ponadto dzielą nas znaczne różnice
światopoglądzie i osobowościowe... a nic nas nie łączy, ani zainteresowania,
ani styl życia...
Osoba ta głównie dzwoni do mnie opowiadając swoje problemy życiowe
przejawiając niewielkie zainteresowanie moimi (z wyjątkiem jednej dziedziny).
Niestety, mogę powiedzieć, że dopiero teraz przejrzałam na oczy i widzę, że w
zasadzie to, co ona robi w życiu jest mi totalnie obce... jest dla mnie nie
do przyjęcia... nigdy nie zrobiłabym rzeczy, które robi ona, a które mnie
praktycznie napawają wstrętem. Jestem pewnie tchórzem, bo nigdy nie
skrytykowałam jej za to otwarcie, ewentualnie wyraziłam powątpiewanie lub
lekką dezaprobatę, tak więc ona nie musi domyślać się, że nie akcetpuję
pewnych rzeczy, albo po prostu się tym nie przejmuje... Chyba ogólnie kieruje
się w życiu wyłącznie własnymi korzyściami i wygodą...
Osoba ta głównie utrzymuje ze mną kontakt telefoniczny, choć ja od dawna
przestałam inicjować kontakty z nią, czasem unikałam odbierania telefonów od
niej... Brak kontaktu z mojej strony jednak jest zbyt mało widocznym sygnałem.
Teraz wydzwania do mnie od jakiegoś miesiąca starając się mnie złapać, a ja
jestem "nieuchwytna", ale powoli mam już dość chowania głowy w piasek. Nie
wiem jednak jak to rozegrać, co mam zrobić, żeby skończyć tę znajomość, która
sama z siebie nie chce rozejść się po kościach....
Nie umiem powiedzieć komuś, że mam go dość.
Pomóżcie.