Gość: smutas4
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.08.04, 22:20
pisalam troche o mojej sytuacji na tym forum... rozstalam sie z mezczyzna,
ktorego kocham, albo kochalam... 1 czerwca a od 15 czerwca spotykam sie z
idealnym facetem. z tamtym rozstalam sie, bo jest alkoholikiem, z tym nie
umialam być bo sie chyba przyzwyczailam do tego, ze w zwiazku musi byc zle...
robilam rozne glupie rzeczy, nie wiem czemu, ale wygladalo to tak jakbym
podswiadomie starala sie zniechecic obecnego mezczyzne... on mi wszystko
wybaczal, rozumial i dalej jestesmy razem... powoli zapominalam o tamtym az
do poprzedniego piatku, kiedy to przypadkiem znalezlismy sie razem na
imprezie u znajomego. ja bylam z obecnym facetem a on byl sam. nie wiem jak
to sie stalo ale sie strasznie upilam, chyba nie moglam zniesc tego, ze znow
go widze, czulam sie fatalnie a potem... a potem nie pamietam :( moj obecny
mezczyzna odprowadzil mnie do domu, a ze jest romzntykiem to dopiero wtedy
mnie pocalowa, pierwszy raz sie odwazyl... bardzo namietnie, bylo cudownie,
bylam pijana i nic nie pamietam ale to pamietam :) nastepnego dnia poczulam,
ze wszystko sie ulozy, ze dam rade pokochac kogos innego! a potem zadzwonil
moj byly i mi powiedzial, ze sie mu snilam i byl to sen erotyczny... zrobilo
mi sie strasznie przykro, ale znow zaczelam o nim myslec i odrzucac nowego
faceta... i znow wspominam i mysle... czy dam wreszcie rade z tego wyjsc? czy
pokocham obecnego mezczyzne kiedys? jak myslicie?