zawiedziona "przyjaźń"

IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 20.08.04, 20:16
Proszę oceńcie obiektywnie moją sprawę:
Mianowicie, mam bardzo bliską koleżankę (celowo nie nazywam jej przyjaciółką)
2 lata temu rozstała się z mężem, zdradził ją, są już po rozwodzie.Był jej
olbrzymią miłością, mimo tego że był to prawdziwie niszczący związek bez
przyszłości, bardzo przeżyła to rozstanie.Ja byłam przez ten cały czas
praktycznie jedyną osobą ,która służyła jej wsparciem , dobrym słowem,
podporą psychiczną etc.wiedziała,że może zawsze zadzwonić, przyjść wypłakać
się-często z tego kozrystała, bo jest typem egcentryczki, ekstrawertyczki ,
jest bardzo wrażliwa na swoim punkcie, nie toleruje jakiejkolwiek
krytyki,nawet konstruktywnej,musi cały czas mówić o tym co jej dolega, o
swoim bólu etc.Naprawdę dużo dla niej zrobiłam.
Wiosną tego roku przeprowadziła sie do innego miasta (powód zawodowy),
byłyśmy w stałym kontakcie, dalej szukała wsparcia, zabijała samotność
rozmowami ze mną na gg. Mimo tego ,że mam małe dziecko,dalej ją wspierałam,
poświęcałam czas, nigdy nie ignorowałam.
Miesiąc temu poznała faceta, pokrewna dusza jak mówi,od razu straszna miłość
po 3 dniach zamieszkali razem, zaręczyli się , planują ślub, dziecko.Miała
straszny głód miłości, domu , dziecka, dlatego teraz chce nadrobić stracony
czas.
Mój problem polega na tym ,że ja zostałam w tym momencie całkowicie
odstawiona, nie kontaktuje sie ze mną, ignoruje mnie,po prostu zamieniła
jedną pokrewną duszę na drugą,czuję sie zgodnie z regułą: "murzyn zrobił
swoje, murzyn może odejsć". Co więcej mam wrażenie ,że dąży do zerwania
kontaktu, mam wrażenie ,że coś sobie uroiła, że to ona paradoksalnie ma do
mnie jakiś żal(ale jej egocentryzm może to tłumaczyć).
Nie wiem , czy również zaprzestać prób kontaktowania się z nią, ignorować
ewentualne jej próby kontaktu (odzywa sie sporadycznie, tylko wtedy gdy on
wyjeżdża na kilka dni w celach zawodowych, wtedy znów czuje sie samotna). Nie
podoba mi się sposób w jaki mnie traktuje, zreszta nigdy nie była szczególnie
empatyczną osobą , praktycznie jest zainteresowana tylko sobą (mimo tego ,że
ma inne mniemanie o sobie).
Teraz może rozumiecie dlaczego nie nazwałam tego przyjaźnią, mi ten związek,
praktycznie nic nie dawał, ona z niego korzystała garściami.Przesyciłam się,
czuję się wykorzystana, dość mam wampirów energetycznych i emocjonalnych
co o tym myślicie? przepraszam ,że tak długie te moje wypociny
pozdrawiam





    • kaktus1234 myślę że zatęskni za tobą 20.08.04, 20:27
      Na razie jest po prostu zafascynowana nową miłością i wydaje jej się, że to
      jest najwazniejsze. Oczywiśie, że powinna umieć dzielić czas pomiedzy swojego
      narzeczonego a przyjaciółkę, której tyle zawdzięcza.Ale teoria swoje, a życie
      swoje... Nie myśl o niej źle bo na pewno nieswiadomie ci sprawia przykrość.
      Jeszcze będziecie przyjaciółkami - zobaczysz :)
      Powodzenia!
      • Gość: hak Re: myślę że zatęskni za tobą IP: *.proxy.aol.com 20.08.04, 20:41
        nie rozumiem czemu czujesz sie zawiedziona i wykorzystana, skoro ja kiedys
        wspieralas to chyba dobrowolnie i nie po to by byla ci wiecznie wdzieczna, a ze
        teraz zakochana mniej sie odzywa to raczej normalne
        • Gość: zawiedziona Re: myślę że zatęskni za tobą IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 20.08.04, 21:23
          Gość portalu: hak napisał(a):

          > nie rozumiem czemu czujesz sie zawiedziona i wykorzystana, skoro ja kiedys
          > wspieralas to chyba dobrowolnie i nie po to by byla ci wiecznie wdzieczna, a z
          Nie chodzi naturalnie o wdzięczność, naprawdę nie oczekuję tego od niej


          >teraz zakochana mniej sie odzywa to raczej normalne
          Zaznaczam, że nie odzywa się teraz praktycznie wcale, jak ja sie nie odezwę,
          naprawdę uważasz to za takie oczywiste nawet w tej sytuacji?
      • megxx przyjaźń 20.08.04, 20:50
        Właśnie kilka dni temu świętowałam zakończenie perypetii okołorozwodowych
        przyjaciólki. Też służyłam dniem i nocą za poduszkę do płakania, na każdy jej
        dół wymyślałam wsparcie, mnie jej rozwód też dużo kosztował emocji.
        Jakiś czas temu mąż stwierdził, że ja jestem uzależniona od spotkań z nią. Że
        jak to się skończy i ona znajdzie sobie kogoś to ja nie będę wiedziała czym
        zająć puste miejsce.
        Teraz ona spotyka się z kimś, ten człowiek w momencie podgoił te rany, których
        ja nie zabliźniłabym w niej latami. Cieszę się, że ma mało czasu dla mnie, nie
        robiłam tego wszystkiego by dostać wdzięczność z jej strony. Raz za czas
        spotykamy się, w sumie to możemy liczyć na siebie(mieszkamy niedaleko).

        Moja przyjaciółka żyje swoim życiem, to dla mnie znak, że moje wysiłki nie
        poszły na marne, że byłam z nią, gdy tego potrzebowała.Wiem, że gdybym chciała z
        nią pogadać to znajdzie dla mnie czas. Ja tak rozumiem przyjaźń.
        • Gość: zawiedziona Re: przyjaźń IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 20.08.04, 21:30
          megxx napisała:
          Wiem, że gdybym chciała
          > z
          > nią pogadać to znajdzie dla mnie czas. Ja tak rozumiem przyjaźń

          Dokładnie o to chodzi, ja też tak rozumiem przyjaźń, ale w naszym przypadku to
          jest jednostronne, ja tylko daję . Właśnie o to chodzi, że teraz jak u niej
          jest ok, to tego czasu dla mnie nie ma wcale.
    • cossa Re: zawiedziona "przyjaźń" 20.08.04, 20:38
      przesycilas sie
      wiec moze dobrze sie stalo,
      ze pojawila sie inna bratnia dusza?

      powierniczki juz tak maja
      odkurza sie je potem jak stary mebel
      gdy przychodzi czas na bol
      i trzeba bedzie gdzies go wylac

      zmien swoja role w tym wszystkim
      pozwalasz jej na to
      a niekoniecznie Ci to chyba pasuje

      pozdr.cossa.powierniczka
    • Gość: wloszka27 Re: zawiedziona "przyjaźń" IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.08.04, 20:40
      teraz "cieszy" sie swoja miłoscia.Ale gdyby była Twoja prawdziwa przyjaciołka
      to powinna dzielic sie z Toba nie tylko problemami ale i radoscia, Z tego co
      piszesz to jest to osoba zapatrzona w siebie, po co Ci ktos taki , Brakuje Ci
      jej?A moze szczery np. list wytłumaczylby cokolwiek miedzy wami
      powodzenia i pozdrawiam Cie serdecznie
    • megxx jeszcze dodam 20.08.04, 20:56
      napisałaś:
      Co więcej mam wrażenie ,że dąży do zerwania
      > kontaktu, mam wrażenie ,że coś sobie uroiła, że to ona paradoksalnie ma do
      > mnie jakiś żal(ale jej egocentryzm może to tłumaczyć).

      Jeżeli są jakieś niejasności należy je szybko wyjaśnić.
      Jeżeli ktoś nie chce dalszych kontaktów, to na siłę nikogo się nie zmusi.
      Jeżeli chcesz jej dobra, a ona widzi go bez Ciebie, pozwól jej żyć po swojemu.
      I najważniejsze pielęgnowanie przyjaźni wymaga czasu i możliwości, na odległość
      jest bardzo trudne.
      • Gość: zawiedziona Re: jeszcze dodam IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 20.08.04, 21:34
        megxx napisała:
        > Jeżeli chcesz jej dobra, a ona widzi go bez Ciebie, pozwól jej żyć po swojemu.
        Właśnie tak robię, dlatego dotychczas nie narzucam się , nie komentuję całej
        sytuacji, ale wiem,że przyjdzie taki czas,że znów stanę sie jej potrzebna, w
        przypadku pierwszych rozczarowań, problemów i zastanawiam się co wtedy zrobić,
        nie chcę być przyjaciółką tylko gdy ona czuje taką potrzebę, taką od przypadku
        pozdrawiam
        • megxx Re: jeszcze dodam 20.08.04, 22:57
          A czy rozmawiałaś z nią o tych swoich odczuciach? Może zaskocz ją, odwiedź,
          czasem wizyta w domu wiele wyjaśnia. Znasz tego jej faceta? Może ona wpadła z
          deszczu pod rynnę, ale by nie zostać znowu samą zgodzi się na zbyt wiele dla
          niego.(a może on nie chce jej dotychczasowych znajomych).
          • Gość: zawiedziona Re: jeszcze dodam IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 20.08.04, 23:10
            megxx napisała:

            > A czy rozmawiałaś z nią o tych swoich odczuciach? Może zaskocz ją, odwiedź,
            > czasem wizyta w domu wiele wyjaśnia.
            Chętnie zrobiłabym to w obecnej sytuacji, ale to raczej niemożliwe, tak jak
            pisałam wyjechała do innego miasta, mieszkamy obecnie na dwóch końcach Polski

            >Znasz tego jej faceta? Może ona wpadła z
            > deszczu pod rynnę, ale by nie zostać znowu samą zgodzi się na zbyt wiele dla
            > niego
            Przyznam,że obawiam się tego, bo rzeczywiście jest osobą,która nie potrafi być
            sama,histerycznie szukała faceta i jak sama określa w związku leci jak ćma do
            świecy, nie ma instynktu samozachowawczego. Nie znam tego faceta, mieli
            przyjechać,ale wymówiła się brakiem kasy, jednak nie przeszkodziło im to
            odwiedzić jej barta (w innym mieście)i jego rodzinę,znajomych w okolicach skąd
            pochodzi
            .>(a może on nie chce jej dotychczasowych znajomych).
            nie znam go nie oceniam, nie imputuję mu złej woli
        • kamfora Re: jeszcze dodam 21.08.04, 06:12
          Gość portalu: zawiedziona napisał(a):

          > Właśnie tak robię, dlatego dotychczas nie narzucam się , nie komentuję całej
          > sytuacji, ale wiem,że przyjdzie taki czas,że znów stanę sie jej potrzebna, w
          > przypadku pierwszych rozczarowań, problemów i zastanawiam się co wtedy
          zrobić,
          > nie chcę być przyjaciółką tylko gdy ona czuje taką potrzebę, taką od przypadku

          Czasami w tym podziwie dla własnej wspaniałości "ratownik" zapomina albo nie
          dostrzega, że on sam ma za co dziękować temu, kogo ratuje.
          bo tak naprawdę - to czego Ci najbardziej brakuje od miesiąca?
          Potrzebujesz od niej pomocy? Masz kłopoty? Czy potrzebujesz tego układu
          z Tobą jako dobroczyńcą?
          Nie można sprowadzać drugiego człowieka do roli "wiecznego dłużnika", nie można
          go ciągle tak traktować.
          Tylko Ci się tak wydaje, że tylko ona powinna Ci dziękować.
          • Gość: zawiedziona Re: jeszcze dodam IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 21.08.04, 11:04
            kamfora napisała:
            > Czasami w tym podziwie dla własnej wspaniałości "ratownik" zapomina albo nie
            > dostrzega, że on sam ma za co dziękować temu, kogo ratuje.
            > Nie można sprowadzać drugiego człowieka do roli "wiecznego dłużnika", nie
            można
            > go ciągle tak traktować.
            > Tylko Ci się tak wydaje, że tylko ona powinna Ci dziękować.

            Naprawdę daleka jestem od gloryfikacji swojej wspaniałości, i mój problem nie
            polega na tym ,że ona nie dziękuje mi za to co dla niej robiłam, naprawdę nie
            oczekuję wdzięczności.Może trudno Ci w to uwierzyć, ale ten układ naprawdę był
            jednostronny, może miałaś szczęscie i nie trafiłaś nigdy na taką osobę.Po
            prostu tak jak pisałam jest mi przykro ,że teraz stałam się dla niej całkowicie
            bezużyteczna, narazie nie potrzebuje pocieszycielki.
            Na marginesie bardzo cieszę się ,ze próbuje ułożyć sobie życie,że trafiłą na
            pokrewną duszę i szczerze życzę jej tego,ale nie sądzę ,że byłabyś taka
            wspaniałomyślna gdybyś to Ty była na moim miejscu, szanuje Twoje zdanie,ale
            uważam,że spłycasz problem.
            pozdarwaim
            • megxx Re: jeszcze dodam 21.08.04, 12:04
              Jeżeli decyduję sie pomagać, to nie wymagam nic w zamian.

              A Ty zamiast utyskiwać, że wierzyłaś, że masz przyjaciółkę, a to nie było prawdą
              (bo to jest przykre), narzekasz że pomagałaś a nawet pozorów wdzieczności nie
              widać.
              • Gość: zawiedziona Re: jeszcze dodam IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 22.08.04, 22:36
                megxx napisała:

                > Jeżeli decyduję sie pomagać, to nie wymagam nic w zamian.

                Oooo, jaka altruistka z Ciebie, pogratulować tylko
                > A Ty zamiast utyskiwać, że wierzyłaś, że masz przyjaciółkę, a to nie było
                prawdą
                > (bo to jest przykre),

                co jest przykre Twoim zdaniem? to ,ze narzekam , czy to że się rozczarowałam?
                Z Twojej pozycji może to pierwsze, widocznie brak Ci zrozumienia

                narzekasz że pomagałaś a nawet pozorów wdzieczności nie
                > widać.
                nie wmawiaj mi proszę ,że oczekuje wdzięczności, bo gdyby chodziło o
                wdzięczność , to zdecydowanie szybciej powinnam zrezygnować z tej przyjaźni.Po
                prostu brak w tym związku równowagi.Jak w każdym zdrowym związku , nie może być
                tak ,ze jedna osoba tylko daje, a druga tylko bierze, chyba ,że jesteś innego
                zdania?
                • megxx Re: jeszcze dodam 22.08.04, 22:46
                  Gość portalu: zawiedziona napisał(a):

                  > megxx napisała:
                  >
                  > > Jeżeli decyduję sie pomagać, to nie wymagam nic w zamian.
                  >
                  > Oooo, jaka altruistka z Ciebie, pogratulować tylko

                  Na tym polega moja decyzja o pomaganiu, pomagam kiedy chcę.Ale jak już to na 100%.

                  > > A Ty zamiast utyskiwać, że wierzyłaś, że masz przyjaciółkę, a to nie było
                  >
                  > prawdą
                  > > (bo to jest przykre),
                  >
                  > co jest przykre Twoim zdaniem? to ,ze narzekam , czy to że się rozczarowałam?


                  Przykre, że bardziej bolała jej oziębłość, bo Ty coś zrobiłaś, niż sama
                  oziębłość(która pewnie i wcześniej była)


                  > Z Twojej pozycji może to pierwsze, widocznie brak Ci zrozumienia

                  Robię wszystko, by Cię zrozumieć, nawet nie wiem po co.


                  > narzekasz że pomagałaś a nawet pozorów wdzieczności nie
                  > > widać.
                  > nie wmawiaj mi proszę ,że oczekuje wdzięczności, bo gdyby chodziło o
                  > wdzięczność , to zdecydowanie szybciej powinnam zrezygnować z tej przyjaźni.Po
                  > prostu brak w tym związku równowagi.Jak w każdym zdrowym związku , nie może być
                  >
                  > tak ,ze jedna osoba tylko daje, a druga tylko bierze, chyba ,że jesteś innego
                  > zdania?
                  >

                  Jak to się stało, że dopiero teraz to zauważyłaś, czy nie znałyście się przed
                  sytuacją , która wymagała niesienia pomocy tej kobiecie?
                  Wiem, że inaczej to sobie wyobrażałaś, ale to były wyobrażenia, nie wiedziałaś
                  tego na pewno, coś założyłaś, co dotyczyło koleżanki, nie było prawdą, ale Twoim
                  założeniem.
                • kamfora Re: jeszcze dodam 22.08.04, 23:05
                  Gość portalu: zawiedziona napisał(a):

                  > Jak w każdym zdrowym związku , nie może być
                  > tak ,ze jedna osoba tylko daje, a druga tylko bierze

                  Pisałaś, że pomagałaś jej przez dwa lata. Chciałabym Ci tylko zwrócić uwagę,
                  że przez ten czas Ty też musiałaś coś otrzymywać z tej wzajemnej relacji,
                  inaczej nie byłaby ona w ogóle możliwa. Teraz minął zaledwie miesiąc
                  i już Ci tego brakuje. Nie piszę tego bynajmniej, żeby Cię
                  krytykować, czy w jakikowiek sposób umniejszać Twoją rolę w dochodzeniu
                  koleżanki do siebie po rozwodzie. Ale jest oczywiście ale.
                  W którymś poście napisałaś, że koleżanka jest egoistką, chociaż ona sama
                  zaprzecza temu.
                  Jeśli jest taka, jak piszesz - to właściwie powinnaś odetchnąć, że znalazła
                  sobie kogoś innego do wykorzystywania.
                  I nie liczyłabym na Twoim miejscu, że wróci do Twojego rękawa w przypadku gdyby
                  jej obecny związek związek okazał się niewypałem.

                  A w następnych Twoich przyjaźniach wyraźnie sobie ustalaj (sama ze sobą)
                  co dajesz a co otrzymujesz (czego się spodziewasz otrzymać) po tej przyjaźni.
                  • komandos57 Re: jeszcze dodam ze ide dzisiaj 22.08.04, 23:12
                    Panie Boze miej mnie w swojej opiece bym takiego pojebania nie dostal,jak
                    wiekszosc tu.
                    --
    • ta Re: zawiedziona "przyjaźń" 20.08.04, 23:09
      Pomagałaś jej, bo jest Twoją przyjaciółką, czyż nie tak?
      Ofiarowałaś jej wsparcie, którego potrzebowała.
      Nie ma miejsca na narzekania.
      Chyba, że przyjaźń rozumiem inaczej.

      Ta_(przyjaźnie)
    • komandos57 Juz spiesze z pomoca,bidulko 22.08.04, 22:49
      Gość portalu: zawiedziona napisala
      > Mój problem polega na tym ,że ja zostałam w tym momencie całkowicie
      > odstawiona, nie kontaktuje sie ze mną, ignoruje mnie,po prostu zamieniła
      > jedną pokrewną duszę na drugą,czuję sie zgodnie z regułą: "murzyn zrobił
      > swoje, murzyn może odejsć
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Sadzilas ze bedziesz w trojkacie i ten facio bedzie was obie sypal?Rozumiem.Ale
      kiciu,sa tzw produkty zastepcze.Silny wibrator zrekompensuje twoja dusze.No
      chyba ze se murzyna wykombinujesz,z ogromnym palantem.Buzka.Aha,to tylko taka
      mala przysluga.Zawsze pomagam strapionym w kroczu.Pa
Pełna wersja