Moja siostrzenica chciałaby, żebym była jej mamą

IP: 195.150.102.* 02.04.02, 13:04
Sprawa jest skomplikowana. Moim zdaniem moja siostra jest za bardzo surowa w
stosunku do swojej córeczki (6 lat). Kiedy widzę niektóre jej zachowania,
przypominam sobie, że identyczne zachowania naszej mamy raniły mnie w
dzieciństwie. To mnie osobiście boli, i chciałabym tego oszczędzić
siostrzenicy, którą bardzo kocham. Rozmawiałam o tym z mamą, i ona sama to
widzi - swoje skopiowane błędy. Siostra zachowuje się tak, jakby nie lubiła
swojej córki, co widać jeszcze wyraźniej na tle jej zachowania w stosunku do
młodszego synka (14 miesięcy), którego w sposób oczywisty i bez wysiłku kocha.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że mąż siostry też moim zdaniem nie jest
kochającym, wyrozumiałym ojcem. Z tego co wiem, nie najlepiej układa im się w
małżeństwie. Na dodatek moja siostra (starsza o 4 lata) zawsze była zazdrosna o
mnie, w pewnie ściślej biorąc, o miłość mamy do mnie (jak widać, pewne wzory
rodzinne się powielają). Teraz jest zazdrosna o miłość jej córeczki.
Jak mówiłam, kocham dziecko i kocham też moją siostrę. Nie chcę jej i jej
mężowi "odbierać" dziecka. Jednocześnie fizycznie, psychicznie i duchowo boli
mnie to, co oni temu dziecku robią. Jak mam się w tym wszystkim zachować, żeby
nie zrobić dziecku krzywdy (a może raczej - jak zrobić jak najmniejszą)? Bardzo
proszę o radę - może odezwie się dorosła osoba, która w dzieciństwie przeżyła
podobną sytuację i może to teraz ocenić z dystansu? Może najmniej zaszkodzę
dziecku, jesli wybiorę wyjście salomonowe - to znaczy do niezbędnego minimum
ograniczę kontakty? Będę ogromnie wdzięczna za każdą wypowiedź, bo cała
sytuacja sprawia mi ogromny ból!
    • Gość: Kinga Re: Moja siostrzenica chciałaby, żebym była jej mamą IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.04.02, 03:53
      Lusia a czy ty masz swoja rodzine ? Podaj przyklady zlego traktowania
      siostrzenicy przez twoja siostre. Czy sioetra chce abys ograniczyla wizyty u
      niej?
      • bruno.5 Re: Moja siostrzenica chciałaby, żebym była jej mamą 11.06.02, 04:58
        Gość portalu: Kinga napisał(a):

        > Lusia a czy ty masz swoja rodzine ? Podaj przyklady zlego traktowania
        > siostrzenicy przez twoja siostre. Czy sioetra chce abys ograniczyla wizyty u
        > niej?

        Ty jestes Olka, Kinga czy Krysia P ?
    • Gość: trolka Re: Moja siostrzenica chciałaby, żebym była jej mamą IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.02, 09:51
      A czy pogadanie z siostrą wchodzi w grę? Myślę, że jeśli niezbyt kochanemu
      dziecku odbierzesz kochajacą i w pełni kochającą ciocię, zamieniając ją na
      świąteczną wróżkę, to zrobisz jej krzywdę. Wytłumacz siostrze, że kochająca
      osoba to dla dzieciaka skarb, nawet jeśli mama jest o nią zazdrosna. piszę,
      radzę, ale nie wierzę, że siostra to zrozumie. Sama jest poraniona zazdrością.
      Ale moja przyjaciólka, sama w sytuacji Twojej siostrzenicy z miłością i
      wdzięcznościa wspomina babcię, bo to ona a nie matka nauczyła ją kochać.u
      ciebie problem powinien być mniejszy, jesteś siostrą a nie matką matki
      dziecka...sama nie wiem. napuisz jeszcze trochę o tej sytuacji.Pa
      • Gość: lusia do Kingi i trolki IP: 195.150.102.* 03.04.02, 11:21
        Dzieki serdecznie, że się odezwałyście!
        Trochę więcej o sytuacji: moja siostra z rodziną i moi rodzice mieszkają na wsi
        w domach obok siebie. Ja mieszkam i pracuję w Krakowie. Chętnie odwiedzam
        rodziców ale mogę to robić raz na trzy tygodnie. Za każdym razem wracam
        przygnębiona - tyle jest w tym wszystkim napięcia. Nie mam dzieci, i właśnie
        zamieszkałam wspólnie z moim facetem (od 5 lat jesteśmy razem).
        Kasie (moja siostrzenica) jest energicznym, upartym i pyskatym dzieckiem. To
        silna osobowość. Jej rodzice karcą ją za zachowania, które mnie nie denerwują -
        zav glośniejsze odezwanie się, jeśli natychmiast nie wykona polecenia, i inne
        moim zdaniem nieistotne rzeczy. Nie mają cierpliwości. Pamiętam, że moja mam
        wrzeszczała o byle co - jeśli sama była zła, zawsze znalazła powód, żeby się
        wyładować. Strasznie mnie to bolało i do dzisiaj wręcz alergicznie reaguję na
        podniesiony ton na przykład u mojego chłopaka. Z dzisiej perspektywy oceniam to
        jako przemoc domową, chociaż nie było sinaków. Pamiętam stan ciągłego
        niepokoju, czy za chwilę mama nie zacznie krzyczeć. Uczucie, że cokolwiek
        zrobię będzie źle.
        I jest jeszcze ten ton, którym moja siostra zwraca się do Kasi - czuję w tym
        zjadliwą złość i wręcz nienawiść. A przecież chodzi o to, żeby żyć i dać żyć
        innym. Myślę, że dużo w tym tego, że siostra w swoim małżeństwie ma taki sam
        układ jak kiedyś było z mamą, czyli wieczny niepokój i niepewność (mama zresztą
        nie jest betonem, widzi wiele rzeczy, ale została tak wychowana jak została).
        Ja oderwałam się od całego rodzinnego majdanu (przynajmniej trochę) i dzięki
        temu jestem trochę bardzie zrelaksowana. Nie do końca, bo z każdej wizyty w u
        rodziny wracam lekko roztrzęsiona.
        Z Kasią jest trochę tak, że ja przez nią chcę dać pewne rzeczy sobie jako małej
        dziewczynce. Może to jest wykorzystywanie dziecka do swoich celów?
        Ropisałam się. Gdyby kotoś chciał pogadać, mój mail to albo_tak@gazeta.pl
        Będę ogromnie wdzięczna.
        • Gość: Kulka Re: do Kingi i trolki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.04.02, 12:26
          Jesli bywasz w rodzinnym domu raz na kilka tygodni,to trudno ci ocenic co się
          faktycznie tam dzieje. Zdanie twojej mamy tez pewnie nie jest obiektywne,bo jak
          się wybiera między wnukiem a dzieckiem to ten wybór zawsze jest na korzyśc
          wnuka /przynajmniej u mnie tak było/.Może siostra tak reaguje własnie na Twoją
          obecność? Boi sie że odbierzesz jej dziecko /emocjonalnie/ i stąd taka reakcja?
          Napisz co to znaczy ,że siostrzenica chciałaby żebys była jej mamą? tak
          powiedziała? ze woli mieszkac z Tobą? Myślę że dobrym pomysłem byłoby
          utrzymywanie częstszych kontaktów,moze zaproponuj siostrze, że zabierzesz małą
          na wakacje,że chcesz jej pomóc,to jej da mozliwość odpoczynku i spojrzenia z
          dystansu na całą sytuację. Ty tez przebywając z dzieckiem 24 godziny na
          dobę,zobaczysz że czasem pragnie się chwili odpoczynku i nerwy człowiekowi
          puszczają. Przy niemowlaku jest masa zajęcia i tego nie odłozysz na później a
          opiekując sie nim, 6 letnie dziecko czasem wydaje sie takie dorosłe i
          zapominamy o tym że to wciąż jest maleńkie dziecko.Moze twoja siostra jest po
          prostu wykończona,ale nie potrafi sie z tym pogodzic i reaguje agresją?
          Pozdrawiam i życze powodzenia:)
    • szary_ptak Re: Moja siostrzenica chciałaby, żebym była jej mamą 03.04.02, 13:55

      Znam dwa takie przypadki, gdzie dziecko ( w obu przypadkach były to dziewczynki)
      wychowywały ciotki. Obie panie mają teraz pretensje do swoich mam, że je
      "podrzuciły": dzieci po to są dziećmi, żeby mieć jakieś zachcianki, a rodzice
      powinni do tego miec odpowiedni stosunek! - tak mniej wiecej obie mówią.

      Wydaje mi się, że najlepiej i dla Ciebie, i dla Twojej siostrzenicy będzie, jak
      będziesz dobrą ciocią - tylko i aż ciocią. I nie będziesz nawet próbowała jej
      wspominać o możliwości wzięcia jej do siebie jako córki.
      Możesz od czasu do czasu gościć ją u siebie w domu.
      Ale nie chciej "mieć jej na własność". (A takie odniosłam wrażenie z Twojego
      posta.)

      Pozdrawiam serdecznie

      B.
      • Gość: lusia dzięki za słowa rozsądku IP: 195.150.102.* 03.04.02, 15:09
        > Ale nie chciej "mieć jej na własność". (A takie odniosłam wrażenie z Twojego
        > posta.)
        >
        Takie sprawiam wrażenie? To możliwe. Chociaż to raczej chodzi o identyfikację z
        nią. Widzę w mojej siostrze zachowania mojej mamy i znowy staję się dzieckiem.
        Tak jakbym chciała przez Kasię przezyć swoje poprawione dzieciństwo, a to
        wszystko bez odpowiedzialności prawdziwego macierzyństwa.
        Kasia juz kiedy miała roczek czy cos koło tego mówiła kilka razy, że jestem
        lepszą mamą niż jej mama. A to znaczy dwie rzeczy: że jej musiałam wtedy
        matkować, i że mniej lub bardziej świadomie ulegałam jej prośbie, czy też
        sugestii. Ale nigdy nie było mowy, żebym ją zabrała do siebie, to jest wyjście
        nie do pomyślenia dla nikogo. Zresztą Kasia za skaleczonym palcem biegnie do
        mamy, a nie do mnie.
        Niezła psychoterapia się tu dobywa! I nieźle namieszałam. Zdaje się, że
        rzeczywiście nie za bardzo odróżniam rolę matki od roli ciotki (a to wszystko -
        od moich dziecięcych potrzeb). Kim dla dziecka jest ciotka?
        Następne pytanie, które sobie muszę postawić w takim razie brzmi: jak to wszystko
        ustawić na właściwych miejscach?

        • Gość: dodo Re: dzięki za słowa rozsądku IP: 209.226.65.* 03.04.02, 15:32
          zaimponowalas mi, lusiu a to sie starym ptakom, takim ja, nie za czesto
          przytrafia:-)
          wiekszosc ludzi pisze tu czesto bardzo pewne siebie posty, w ktorych wszystko
          jest czarno-biale, jednoznaczne a w ogole to najczesciej piszacy wiedza
          wszystko najlepiej. nawet jesli niby zadaja pytanie to tylko po to zeby
          otrrzymac wymyslona przez siebie odpowiedz. a gdy sugestie sa inne, to sie
          natychmiast oburzaja.
          zaimponowalas mi, lusiu tym, ze jestes gotowa przemyslec swoja sytuacje
          z siostra i siostrzenica jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze raz. bo to chyba
          jest najlepsze podejscie do wiekszosci dylematow zyciowych - nigdy nic nie jest
          na zawsze. co jakis czas nalezy przewartosciowac uklady z najblizszymi, bo i my
          sie zmieniamy, i ci najblizsi, i okolicznosci wokol nas.
          twoja siostra moze faktycznie cieszy sie bardziej z syna niz z corki.
          a moze jest po prostu zmeczona.
          a moze jest tak bardzo nieszczesliwa w malzenstwie, ze nie stac ja na cieplo
          wobec malej kasi.
          a moze ona tez ma kiepskie wspomnienia z dziecinstwa z wasza mama i nie potrafi
          wyrwac sie z tego zakletego kregu.
          a moze mimo wszystko, kasia bywa trudna w prowadzeniu i potrzebuje wiekszej
          dawki dyscypliny.
          jest tyle mozliwych odpowiedzi na pytanie dlaczego jest tak jak jest.
          odpowiedzi szukac warto, na pewno choc ich znalezienie nie gwarantuje przeciez
          uzdrowienia sytuacji.
          a przy okazji warto po prostu przyjaznic sie z dziewczynka - to nikomu nie
          zaszkodzi.
          moj post to nie zadne rady, raczej uklon w twoja strone. na pewno jestes fajna
          ciotka a to wielki plus w zyciu twojej siostrzenicy. nie musisz byc niczym
          wiecej. ale tez nie staraj sie byc niczym mniej.
          • Gość: Malwina Re: dzięki za słowa rozsądku IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.02, 15:39
            czytam, lusiu, twoje slowa i usmiecham sie do siebie bo widze jak na dloni ze nie tylko poddajesz
            analizie i watpliwosciom twoje uczuciowe relacje z najblizsza rodzina ale i jednoczesnie dojrzewasz
            do....roli matki. :-) Cos mi sie wydaje ze jestes na dobrej drodze. Powodzenia. :-)
          • albo_tak :) 04.04.02, 11:25
            Wiesz Ptaku, ja naprawdę mam problem. Teraz na przykład zamiast cieszyć się
            wiosną, nowym, pięknym mieszkaniem do którego właśnie wprowadziłam się z moim
            facetem, tym, że on mnie adoruje przy śniadaniu i z własnej inicjatywy rysuje
            plany ustawienia mebli, itd., ja się gryzę. Wiesz, oczywiście z wielką
            jasnością widzę problemy wszystkich członków mojej rodziny z osobna i razem,
            ale wiem, że mogę zmienić co najwyżej siebie. A wcale nie jest łatwo zobaczyć
            tę swoją biblijną belkę i znieść to z godnością bez fałszywego kajania się. I
            wiesz, to forum jest dla mnie pomocą.
    • roseanne co na to Twoja siostra? 03.04.02, 16:09
      czytam te wszystkie listy. Wszystkie maja w sobie duzo tresci.
      Nie znalazlam fragmentu mowiacego o tym, co na to Twoja siostra.
      Dzieci tak maja, ze wybieraja sobie inna osobe do adorowania, niz wlasna matka.
      Moja corka tez tak robi. Jest mi czasami z tego powodu bardzo przykro, nie jest
      to jednak zazdrosc, zawisc.
      Ach, jak bym chciala, aby czasem ta "ukochana ciocia" wziela sobie moje
      dziewczatko na dwa dni , z noclegiem - ja bym odpoczela, a ona nabrala dystansu.
      Mila oddana ciocia (niekoniecznie powiazana rodzinnie - to najlepszy skarb)

      A z zupelnie innej beczki: jak dzieci sasiadki (jedna z nich rowiesnica mojej
      corki, druga mlodsza) zadrapia sie przy zabawia, chce im sie pic itd -
      przychodza do mnie.

      pozdrawiam z konca swiata
      • czarodziejka do lusi i roseanny 03.04.02, 22:47
        lusia napisał(a):
        > Kasia juz kiedy miała roczek czy cos koło tego mówiła kilka razy, że jestem
        > lepszą mamą niż jej mama.


        roseanne napisał(a):
        > Dzieci tak maja, ze wybieraja sobie inna osobe do adorowania, niz wlasna
        > matka. Moja corka tez tak robi.



        kochane, chyba zawsze tak bylo i zawsze tak bedzie, ze
        ciocia odwiedzajaca dziecko raz na jakis czas, przynoszaca mu maskotki,
        lakocie i dobre slowa, bedzie przez dziecko "bardziej kochana"
        (zaraz wytlumacze ten zwrot w cudzyslowiu),
        niz matka, ktora jest codziennie i kaze myc nogi, ukladac rozrzucone zabawki,
        zjadac wszystko, kaze wczesnie chodzic spac i kloci sie z tatusiem itepe

        piszac "bardziej kochana" nie chcialam oczywiscie porownywac (!!!) milosci
        dziecka do matki z miloscia tego dziecka do cioci, mialam na mysli jedynie
        pewne "objawy" i "deklaracje", glownie slowne

        czy wy - jako male dziewczynki - nigdy nie bylyscie zle za cos o swoja mame?
        zdarzalo sie, prawda?, np. nie dostalyscie czegos, czego bardzo chcialyscie?
        wtedy mysli sie mniej wiecej tak "a ciocia to by mi to dala", "gdyby byla tu
        ciocia, to .." - same pozytywy oczywiscie

        a jesli w takiej sytuacji ta ciocia jest fizycznie obok, to wtedy dziecko wyraza
        glosno to co mysli, przytula sie do cioci i mowi "ja ciebie bardziej kocham niz
        mame", albo "jestes lepsza niz moja mama"

        czasem dzieci mowia tak do swoich nauczycielek/druzynowych


        pozdrawiam was bardzo serdecznie ;o)
        czaro

        ps. oczywiscie wyrazilam swoje subiektywne zdanie (nie poparte zadnymi badaniami
        naukowymi czy glebokimi studiami);o)
        • Gość: lusia Re: do lusi i roseanny IP: 195.150.102.* 04.04.02, 11:16

          >" mialam na mysli jedynie
          > pewne "objawy" i "deklaracje", glownie slowne
          >
          > czy wy - jako male dziewczynki - nigdy nie bylyscie zle za cos o swoja mame?
          > zdarzalo sie, prawda?, np. nie dostalyscie czegos, czego bardzo chcialyscie?
          > wtedy mysli sie mniej wiecej tak "a ciocia to by mi to dala", "gdyby byla tu
          > ciocia, to .." - same pozytywy oczywiscie
          >
          > a jesli w takiej sytuacji ta ciocia jest fizycznie obok, to wtedy dziecko wyraz
          > a
          > glosno to co mysli, przytula sie do cioci i mowi "ja ciebie bardziej kocham niz
          >
          > mame", albo "jestes lepsza niz moja mama"
          >
          > czasem dzieci mowia tak do swoich nauczycielek/druzynowych"
          >
          Minęło juz parę dni od mojej wizyty u rodziny, nabrałam dystansu i też skłonna
          jestem tak mysleć. Ale kiedy słyszę coś takiego, emocje biorą górę - pewnie
          wypływają jeszcze z mojego dzieciństwa, z którym najwyraźniej nie do końca
          jeszcze sobie poradziłam. Po prostu mnie to rozwala.
      • Gość: lusia to nowa perspektywa IP: 195.150.102.* 04.04.02, 11:08
        No właśnie. Moja siostra żadko mówi wprost co czuje naprawdę. Jeśli jej sie to
        zdaża, to w złości. Padaja wtedy niepotrzebne słowa i wszyscy mają kaca. Ale
        nigdy, nawet w złości nie powiedziała mi nic przykrego na temat mojego
        stsosunku do Kasi. Czasem - niby żartobliwie - mówi, że jest zazdrosna. Raz, ze
        dwa, czy trzy lata temu jej mąż zrobił mi awanturę zatytułowaną "To nie twoje
        dziecko". Zabolało i musiałam przemyśleć parę spraw.
        Jesli chodzi o "prozę macierzyństwa", zdarzało mi się zostawać z jej dziećmi i
        wiem co to znaczy :) Szczerze podziwiam wszystkie matki i wiem, że jako ciotka
        jestem w super komfortowej sytuacji. Fajnie jest być ukochaną ciociunią przez
        dwa dni raz na parę tygodni.
        Ale wdpadłam na inny pomysł - może to siostrę zaproszę do siebie na weekend? Co
        sądzisz Roseanne? Może przydadzą się jej takie wakacje od dzieci i męża?
        Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkie dziewczyny, które się tu wypowiadają.
        Fajnie, że jesteście!
        • roseanne zaprosic sama siostre 04.04.02, 15:37
          zdecydowanie TAK TAK TAK
    • ruda31 Re: Moja siostrzenica chciałaby, żebym była jej mamą 04.04.02, 13:27
      znam podobną sytuację.
      moja siostra ma syna w sztukach : jeden
      ja również " posiadam dziecki liczby pojedyńczej.
      małżeństwo mojej siostry wali sie ku upadkowi co wszystko widzi bardzo, bardzo
      mądry mój siostrzeniec. czasami mam wrażenie, że to on jest z nich wszystkich
      najmądrzejszy.
      moja siostra wszystkie swoje frustracje, napięcia i złośc rozładowywuje na
      dziecku.
      my kiedys dawno temu umówiliśmy się, że kiedy nie ma jego mamy a jestem ja to
      zastępuję mu mamę. i tak się stało gdy było mu potrzeba mamy a ta była w pracy
      mówił do mnie mamo.
      TERAZ TEŻ CZĘSTO DZWONI DO MNIE /7 LAT/ TZN. DO SWOJEJ MAMY GDY JEST MU ŹLE.
      nie możesz pozbawić siostrzenicy kontaktu z tobą .......
      • Gość: lusia do Rudej IP: 195.150.102.* 04.04.02, 15:51
        To boli co? Przynajniej mnie. Moja siostra nie myśli chyba poważnie o rozwodzie,
        ale gdyby mnie mój facet traktował tak, jak mąż ją, to... Sama nie wiem. Trudno z
        zewnątrz oceniać czyjś związek.

        Piszesz:
        "> my kiedys dawno temu umówiliśmy się, że kiedy nie ma jego mamy a jestem ja to
        > zastępuję mu mamę. i tak się stało gdy było mu potrzeba mamy a ta była w pracy
        > mówił do mnie mamo."

        Mam pytanie techniczne - czy to była umowa między Tobą, a dzieckiem, czy brała
        też w tym udział Twoja siostra?
        Ja po tych publicznych przemysleniach na forum wiem już na pewno, że nie chcę
        zajmować miejsca mojej siostry w życiu jej dziecka. W związku z tym nie chcę
        niczego robić za jej plecami, żeby nie poczuła się odrzucona.

        Poza tym widzę Ruda, że wiesz jak to jest z tymi zbyt mądrymi i zbyt otwartymi
        dziećmi, które widzą więcej, niż dorośli i egzekwują prawo mówienia o tym. Co z
        takimi robić?
        • czarodziejka Re: do Rudej 04.04.02, 18:27
          Ruda napisał(a):
          > my kiedys dawno temu umówiliśmy się, że kiedy nie ma jego mamy a jestem ja,
          > to zastępuję mu mamę. i tak się stało gdy było mu potrzeba mamy a ta była w
          > pracy mówił do mnie mamo."

          sorry, ale nie wydaje mi sie to wlasciwe - matka jest tylko jedna (no chyba ze
          zabraknie FIZYCZNIE biologicznej matki, np. wchodzi w gre adopcja) ...
          niech cie kocha, niech uwielbia, mozesz mu "matkowac" najlepiej jak potrafisz,
          ale .... dopoki jego mama zyje, i dopoki zajmuje sie nim, nie powinnas pozwalac
          mowic mu do ciebie "mamo"
          niech ci mowi "ciociu" albo po imieniu (jak wolisz), ale nie "mamo" !!!
          takie jest moje zdanie - zrobisz jak zechcesz
          pozdrawiam
          • ruda31 Re: do Rudej 10.04.02, 11:35
            TO BYŁO CZTEROLETNIE DZIECKO WYRAZNIEJ BYO MU TAK LEPIEJ.
            DZIS MA 7 LAT NIE CHCE TAK DO MNIE MÓWIC
        • ruda31 Re: do Rudej 10.04.02, 11:32
          NIE MOGAŁA POMINĄĆ MOJEJ SIOSTRY
Pełna wersja