ziemiomorze
26.08.04, 12:56
Tworzenie nowej osobowosci w tak bezpiecznym (bo bez-restrykcyjnym)
srodowisku, jakim jest internet, moze byc niezlym sposobem na poznanie siebie
(takze - mrocznych zakatkow 'ja'). Moze byc tez sposobem na wyprobowanie rol
grupowych, do ktorych bysmy nigdy nie przymierzyli w realu, bo za bardzo
jestesmy obciazeni tymi codziennymi, albo - zwyczajnie, bo brakuje smialosci.
Tu mozna byc tym czy tamtym - sky is the limit (scislej: granica sa
mozliwosci naszego umyslu). Mozna swietnie sie bawic, przedstawiajac sie jako
ktos o odmiennych od ja-realnego pogladach, zapatrywaniach, wieku, plci,
orientacji seksualnej; mozna sprawdzac, jak na takiego kogos reaguja inni.
Tu pojawiaja sie dwa problemy: poszanowanie dla norm (chodzi mi glownie o
zwyczajny takt i kindersztube) oraz schizofreniczny podzial 'ja'.
Znakomita bowiem wiekszosc naukowcow, zajmujacych sie problemami internetu
uwaza bowiem, ze rozpad osobowosci na 'on-line' i 'off-line' to
niebezpiecznie sliska sciezka do zaburzen osobowosci.
To tak - jak byscie nie wiedzieli,
zet