Czy się zgadzacie?

03.04.02, 18:47
Dzisiaj przeczytałam, że Bóg daje człowiekowi zawsze więcej niż się spodziewa?
Czy się z tym zgadzacie? Czy jesteście zadowoleni z miejsca, w którym się
znajdujecie i jak ono się ma do Waszych młodzieńczych marzeń i planów? Ja
bowiem zadaję sobie pytanie - kiedy?

Pozdrawiam :-)
jamelia
    • roseanne Re: Czy się zgadzacie? 03.04.02, 19:55
      przepraszam, ale nie zrozumialam
      wiecej niz sie spodziewa - KTO? i CZEGO?
      jestem zadowolona, czesto.
      Czasami mam ochote rzucic wszystko w diably.



      pozdrawiam z konca swiata
      • Gość: jamelia Re: Czy się zgadzacie? IP: 2.4.STABLE* / 10.201.56.* 03.04.02, 19:59
        Kto - człowiek, czego - miłości, szczęścia itd.
        Ja bym napisała, że daje więcej trudniejszych doświadczeń, ale czekam :-)

        jamelia
        • roseanne Re: Czy się zgadzacie? 03.04.02, 20:30
          Gość portalu: jamelia napisał(a):

          > Kto - człowiek, czego - miłości, szczęścia itd.
          ...........>
          > jamelia

          W takim przypadku sie nie zgadzam
          • szary_ptak Re: Czy się zgadzacie? 03.04.02, 20:36
            roseanne napisał(a):

            > Gość portalu: jamelia napisał(a):
            >
            > > Kto - człowiek, czego - miłości, szczęścia itd.
            > ...........>
            > > jamelia
            >
            > W takim przypadku sie nie zgadzam

            Ja też sie nie zgadzam - człowiekowi zawsze mało ;-)

            B.
            • roseanne Re: Czy się zgadzacie? 03.04.02, 20:44
              :o)

              :o)

              :o)
              roseanne
    • bayarka Re: Czy się zgadzacie? 03.04.02, 21:37
      Wszystko zależy od naszych oczekiwań!
      Ktoś kto czekał na gwiazdkę z nieba spadającą
      do uniesionego fartuszka ... może tak nie czuć.
      Mnie dał więcej niż oczekiwałam. :))))))))))))))))))
      Żeby nie rozpisywać się zbytnio ...
      Marzyłam dużo skromniej! :))))))))))))))

      pozdrawiam
      bayarka
      • Gość: Renka Re: Czy się zgadzacie? IP: *.home.cgocable.net 04.04.02, 08:13
        Ja sie zgadzam, Bog zawsze daje tyle, ze starczy i na podzielenie sie z
        innymi.Jednym daje zdrowie i tezyzne(instruktorzy sportow), a innym pieniadze,
        gdziekolwiek sie nie dotkna(nie zapomnij o odpisach podatkowych, powiekszysz
        swoje pieniadze). Jeszcze innym daje straszna biede(bieda lubi sie mnozyc) i
        chorobe(bywaja zakazne),a jeszcze inni dostaja wszystkiego po trochu.Cos w tym
        jest.
        • Gość: Pastwa Re: Czy się zgadzacie? IP: *.rivnet / 10.1.15.* 08.04.02, 01:02
          Gość portalu: Renka napisała:

          > Ja sie zgadzam, Bog zawsze daje tyle, ze starczy i na podzielenie sie z
          > innymi.Jednym daje zdrowie i tezyzne(instruktorzy sportow), a innym pieniadze,
          > gdziekolwiek sie nie dotkna(nie zapomnij o odpisach podatkowych, powiekszysz
          > swoje pieniadze). Jeszcze innym daje straszna biede(bieda lubi sie mnozyc) i
          > chorobe(bywaja zakazne),a jeszcze inni dostaja wszystkiego po trochu.Cos w tym
          > jest.

          To nawet Bóg czyni brak sprawiedliwości, straszne, jeśli brać to dosłownie?


    • vicca Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 08:06
      A ja słyszałam inne zdanie - "Bóg wysłuchuje wszystkich próśb, ale na niektóre
      odpowiada nie"
      Bo tak naprawdę, czy my nie żądamy za wiele czasami?

      Pzdr V*
      • jamelia Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 08:34
        Kiedy człowiek zyskuje świadomość, że jego oczekiwania są zbyt duże? Czy jest
        to możliwe? Czy jest możliwe aby przestać porównywać się z innymi, którym w
        naszym mniemaniu jest lepiej? Czy jeżeli człowiek pragnie miłości,
        bezpieczeństwa to jest to za dużo? Pytania, pytania, pytania...:-)

        Pozdrawiam, jamelia
        • olek13 Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 09:18
          Droga jamelio,
          Znowu się spotykamy na tym forum. Mamy podobne zainteresowania. Pozwalam sobie często odpowiadać na pytania, bowiem sam szukam i gdy znajdę satysfakcjonującą odpowiedź, to chcę ją skonfrontować z odczuciami swoimi i opinią innych. To pierwsze po to, aby uświadomić sobie swoje ograniczenia, to drugie, aby ugruntować przekonanie lub zrezygnować z niego, jeśli jest błędne.
          Co do wielkości oczekiwań, to sprawa nie jest jednoznaczna. Bo co to jest oczekiwanie? Jeśli jest to pożądanie, oparte na poczuciu braku, niedosytu, to każde takie oczekiwanie jest nie do realizacji. Bowiem jeśli podświadomość jest przekonana o niemożliwości otrzymania czegoś (stąd poczucie braku), to rzecz jest niemożliwa do uzyskania (podświadomość na to nie pozwoli). W dużej mierze zależy to od samooceny, poczucia własnej wartości. Jeśli bowiem ktoś jest przekonany, że ZASŁUGJE na wszystko, co najlepsze, że jest wystarczająco dobry, aby wszystko osiągnąć, wówczas jako naturalne przyjmuje wszelkie dary dla siebie, podświadomość jest przekonana, że MOŻE otrzymać coś.
          Przy tej okazji zanika potrzeba rywalizacji, porównywania się i zazdrość. No bo jeśli wiem, jestem przekonany na wszystkich poziomach świadomości, że mogę coś mieć, to bez problemu i bez konfliktów to osiągam.
          Jednoznacznie chodzi tu o posiadanie wewnętrznego przekonania, że mogę już teraz - a to oznacza, że już mam. Szczególnie w odniesieniu do poczucia bezpieczeństwa i miłości (również dostatku). Bezpieczeństwo, dostatek i miłość to stan ducha, a nie zewnętrzne czynniki. Rozejrzyj się, zobaczysz, że tak jest.
          Cały ten wywód jest zbyt uproszczony, lakoniczny, więc może Cię nie przekonuje. Żeby do dogłębnie sprawdzić, trzeba tego doświadczyć. A warto, bo to wszystko już później się ma.

          Pozdrawiam i zapraszam do dalszej dyskusji.
          • jamelia Re: Afirmacje 04.04.02, 09:57
            Olku,
            jestem w trakcie czytania książki Leszka Żądły "Ścieżka Duchowa". Ze
            zdziwieniem przeczytałam, że on także zaleca afirmacje jako jeden z elementów
            uzdrawiania siebie i swojego życia. Hmm, łagodnie mówiąc mój stosunek do nich
            jest bardzo sceptyczny - takie "ohy" i "ahy" we własnym kierunku. Ja wolę inne
            czarowanie świata, tylko czasami tak ciężko... Moja babcia, o której już
            pisałam, mówi, ze kto dużo otrzymał, ten musi też dużo oddawać. Cóż, buntuję
            się na to, całą swoją młodością - bo czy nie mogłabym się rozwijać poprzez
            jakieś dobre doświadczenia. Ja naprawdę czuję, że zasługuję na wszystko, co
            najlepsze - już teraz i wydaje mi się, że idę swoją ścieżką, spotykam cudownych
            ludzi, ale czy kiedyś dojdę do celu i odnajdę swoje miejsce? Jeżeli afirmacje
            maja pomóc, spróbuję. Czy wypróbowałeś już ich działanie?

            jamelia :-)
            • olek13 Re: Afirmacje 04.04.02, 10:39
              jamelia napisał(a):

              > jestem w trakcie czytania książki Leszka Żądły "Ścieżka Duchowa". Ze
              > zdziwieniem przeczytałam, że on także zaleca afirmacje jako jeden z elementów
              > uzdrawiania siebie i swojego życia. Hmm, łagodnie mówiąc mój stosunek do nich
              > jest bardzo sceptyczny - takie "ohy" i "ahy" we własnym kierunku.

              Droga jamelio,

              Kluczem do wszystkiego jest oczyszczenie podświadomości. "Ohy" i "ahy" to tylko technika! Podświadomości nie nakłonisz do zmiany przekonań, używając logicznych argumentów!!! Jedyną drogą jest wykazanie absurdalności starych wzorców, wprowadzenie nowych - korzystnych, przy tym udowadniając KORZYŚĆ, jaką to daje i ugruntowanie tego. Podświadomość robi tylko to, co uznaje za korzystne. A na pewno uznaje za korzystne wzorce postępowania, które kiedyś przyjęła do stosowania. I tu jest niekiedy problem.
              Środki, jakich należy użyć do zmiany tego stanu rzeczy muszą być adekwatne do podmiotu, na którym mają być zastosowane. Stąd między innymi afirmacje.
              Pytasz, czy wypróbowałem afirmacje: tak, używam ich od ponad roku. Czy działają: cóż, jeśli poświęcam codziennie prawie godzinę na ich pisanie, to chyba nie bez powodu... A stosuję także jeszcze inne techniki.
              Pozdrawiam serdecznie
              • jamelia Re: Afirmacje 04.04.02, 10:57
                Dziękuję :-)

                jamelia
    • olek13 Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 08:35
      Pozwolę sobie wyrazić swoje zdanie: Bóg MA dla nas więcej, niż się spodziewamy, Ma dla nas lepsze rzeczy, niż możemy sobie wymarzyć. Kłopot tylko w tym, że otrzymujemy tylko tyle, na ile sobie sami pozwalamy. Ograniczenia nie tkwią w Bogu - On jest nieskończenie szczodry - ograniczenia są w nas.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę otwartości na Boże dary
    • barnaba1 Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 08:37
      jamelia napisał(a):

      > Dzisiaj przeczytałam, że Bóg daje człowiekowi zawsze więcej niż się spodziewa?
      > Czy się z tym zgadzacie? Czy jesteście zadowoleni z miejsca, w którym się
      > znajdujecie i jak ono się ma do Waszych młodzieńczych marzeń i planów? Ja
      > bowiem zadaję sobie pytanie - kiedy?
      >
      > Pozdrawiam :-)

      > jamelia

      Dostalam duuuuzo wiecej niz chcialam .Dostalam inaczej i w innym czasie niz
      chcialam.Dostalam w taki sposob ,zebym byla lepsza i lepiej przygotowana na
      niektore prezenty.b

      • Gość: Manitra Re: Czy się zgadzacie? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 09:46
        Ja dostalam duzo doswiadczen, na razie tych trudnych, malo przyjemnych czasem,
        ale wierze, ze jest to pewnego rodzaju przygotowanie do tego wlasnie
        najlepszego, co dopiero ma nadejsc, zebym docenic mogla i cieszyc sie bardziej.
        Nic sie nie dzieje bez przyczyny i w to trzeba wierzyc i miec zaufanie do...
        Boga :o) Choc i trzeba w tym troche dopomoc, bo tak bezwolnie sie nie da. I
        czekam az nadejdzie, to piekne, wyczekwinae :o)))) Moze juz tuz-tuz... :o)))
      • jamelia Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 10:00
        Zastanawiam się, kiedy przychodzi ten czas? Czy poprzedzają go jakieś znaki?

        jamelia :-)
        • iwles Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 10:20
          jamelia napisał(a):

          > Zastanawiam się, kiedy przychodzi ten czas? Czy poprzedzają go jakieś znaki?
          >
          > jamelia :-)

          Jaki czas? jakie znaki????
          Bóg podarował Ci cos najwspanialszego: ŻYCIE ! A to JAK bedziesz żyła zalezy w
          dużej mierze od Ciebie.

          To chciwośc i lenistwo każe oczekiwać od Boga czegoś wiecej!
          Masz dwie ręce - rób cos pożytecznego, masz rozum - uzywaj go, masz serce -
          kochaj innych ludzi!

          Jeżeli uda Ci sie przejśc przez życie nie krzywdząc innych - to jest to oznaka
          realizacji Boskiego planu szczęścia względem Ciebie! Reszta - jest już w Twoich
          rękach ...
          • jamelia Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 10:44
            Cieszę się, że żyję, że jestem...

            Przychodzą jednak takie dni kiedy trudno o samoakceptację i pogodzenie się z
            rzeczywistością, kiedy zwrot "wszystko zależy od Ciebie" przygarbia.
            Ale ponoć każda chwila oferuje pełne mozliwości rozwoju. :-)

            jamelia
            • ninaa Re: Czy się zgadzacie? 04.04.02, 12:17
              Mam kolegę, który niby na co dzień usmiechnięty, do znudzenia powtarza "a co by było, gdybym urodził się gdzie
              indziej...? Pomysl, jaki start i możliwosci mógłbym mieć, gdybym urodził się np.w Wielkiej Brytanii..." Wkurza mnie
              tym , bo jak mu powtarzam, urodzić mógłby się na przykład również w Etiopii... Czy nie można być zadowolonym
              tak po prostu...? Z tego kim się jest..? Co zostało nam dane w życiu...? Bo przecież mimo narzekań, wszyscy
              mamy tak wiele....!! Ja uważam, że dużo dostałam i dostaję..., inna sprawa..., ze niczego w zasadzie nie
              "wymagam"... Pozdrawiam wszystkich !
    • Gość: Renka Re: miejsce na ziemi, a realizacja celow IP: *.home.cgocable.net 08.04.02, 01:56
      Z mojego osobistego doswiadczenia wiem, ze realizacja planow moze sie odbywac
      gdziekolwiek na ziemi. Kiedy? Zalezy od ciebie.Wyznacz sobie date.Ustal to, co
      ci potrzebne do realizacji planu. Zacznij realizowac, zaczynajac od tych, bez
      ktorych niemozliwa jest realizacja nastepnych.Bog dal ci talenty, rozum i wiare
      w siebie.Wierzyc w Boga, to znaczy wierzyc w siebie.
      Bedac w Polsce, zrealizowalam wszystkie plany, ktore chcialam zrealizowac.Bylam
      cierpliwa, nie czekalam jednak z zalozonymi rekami. Oczekujac na zmiane
      sytuacji, niezbyt korzystnej dla mnie, robilam to, co bylo mi potrzebne na
      przyszlosc, mimo, ze w tamtym momencie wielu twierdzilo, ze to niepotrzebne. To
      bylo potrzebne, bo JA TO uwzglednilam w swoich planach.
    • Gość: wredna2 Re: Czy się zgadzacie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 05:28

      Byc moze moje " miejsce na ziemi" to sprawka Pana Boga.
      No trudno, Bog tak chcial wiec nie wypada sie sprzeciwiac!

      Czasem tylko mam taki dziwny zal do Niego , ze nie dal mi stosownych do miejsca
      talentow - talentu cwaniactwa, talentu przebieglosci , talentu bycia
      bezwzgledna i tym podobnych , ktore dodane do mojego charakterku... hehehe...
      znacznie zwiekszylyby moje szanse zaistnienia w tym wlasnie wybranym dla mnie
      miejscu ...

      a czasem dla odmiany mam takze zal o brak cechy... rozpychania sie lokciami
      i " lazenia po tzw. trupach " ktore z kolei pozwolilyby mi zgarnac troche
      szmalu i bez zgody Ojca mego przetransportowac sie w inne miejsca, gdzie
      brak uprzednio wymienionych talentow nie bylby az tak odczuwany...
      Np . na wyspe Tasmanie, gdzie moglabym egzystowac wspolnie z Panem Diablem ...
      tasmanskim, oczywiscie, ktory wbrew pozorom, jak ja , jest dosc plochliwy i
      raczej rzadko poluje...


      wrrrr....
      • Gość: renka Re: tasmanski diabelek i wredna :) IP: *.home.cgocable.net 08.04.02, 05:59
        Wredna, kochanie, te cechy wcale nie sa potrzebne do realizowania jakichkolwiek
        celow, chyba, ze burzenia istniejacego porzadku..
        Raczej potrzeba uporu, konsekwencji, cierpliwosci i WIEDZY, jak modyfikowac
        cel, aby byl niemozliwy do obalenia przez innych.Zadne spryty i rozbijanie sie
        lokciami.Czysta uczciwosc, madrosc i swiadomosc tego, ze sie ma cel do
        zrealizowania.
        Oj, nasluchalas sie opowiesci durnej tresci, ze diabelek tasmanski to urocze
        stworzonko. A wiesz, co on wyprawaia ze swoja polowica? W wymiarze ludzkim by
        go za to chyba powieszono.Dlatego ta jego nazwa, nie bez przyczyny :)
        • Gość: wredna2 Re: tasmanski diabelek i wredna :) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 06:17
          Gość portalu: renka napisał(a):

          > Wredna, kochanie, te cechy wcale nie sa potrzebne do realizowania jakichkolwiek
          > celow, chyba, ze burzenia istniejacego porzadku..


          Renko , jak milo Cie slyszec


          Taaaak....jezeli to ma byc porzadek, to ja moze jednak poszukam kogos innego do
          sprzatania...:(((



          > Raczej potrzeba uporu, konsekwencji, cierpliwosci i WIEDZY, jak modyfikowac
          > cel, aby byl niemozliwy do obalenia przez innych.Zadne spryty i rozbijanie sie
          > lokciami.Czysta uczciwosc, madrosc i swiadomosc tego, ze sie ma cel do
          > zrealizowania.


          A co zrobic gdy WIEDZA jest , konsekwencja i upor tez jeszce dychaja , ale
          zwyklej ludzkiej cierpliwosci juz nie staje ,bo ile mozna czekac cierpliwie na
          swoja kolej, patrzac jak koles kolesiowi kolesiem pogania...

          A zyc trzeba wciaz i wciaz...


          Oj Renka... widzisz, pan Bog byl laskaw dla niektorych rezerwujac dla nich
          alternatywne , humanitarne , rozwiazania...

          Dla mnie widac zarezerwowal tylko ciezki kilof, abym mogla w miare sil / oj...
          coraz ich mniej.../ przebic sie przez ten zwarty mur glupoty, zlosliwosci i
          bezwzglednosci!!

          Szczesliwa z Ciebie istota, jesli tego nie znasz...


          Oj, nasluchalas sie opowiesci durnej tresci, ze diabelek tasmanski to urocze
          > stworzonko. A wiesz, co on wyprawaia ze swoja polowica? W wymiarze ludzkim by
          > go za to chyba powieszono.Dlatego ta jego nazwa, nie bez przyczyny :)


          Powiedz, prosze, co on takiego robi??? Porownam, moze znam kogos takiego wsrod
          ludzi???
          Bo z tego co wiem strasznie jest zarloczny, ale zywi sie raczej padlina...choc
          znany jest taki diabelny egzemplarz, ktory zjadl kalosze gumowe...??


          Wrednie

          jestem

          ciekawa
          • Gość: Renka Re: tasmanski diabelek i wredna :) IP: *.home.cgocable.net 08.04.02, 06:48
            Ogladalam jego sex w TV.Trwa to kilka miesiecy, jest to straszliwa w oczach
            ludzkich przemoc,rzucanie, obijanie, wreszczenie(a jak!!!) i naprawde trudny do
            opisania SEX NON STOP,straszne bijatyki i to bez zadnej przerwy na sen, przez
            te kilka miesiecy. W miedzyczasie role sie odwracaja i ona go bije i uzywa,
            szarpiac, rzucajac po calej norze i wrzeszczac. Wszystko odbywa sie pod ziemia
            w norze, z ktorej nie ma wyjscia, bo on , albo ona nie pozwalaja. Wiec tak
            wsrod swoich odchodow i calego tego piekla powstaje nowe zycie, nowy diabel
            tasmanski.Wlasciwie zycie tasmanian devil to ciagly brutalny sex lub jego
            poszukiwanie.
            • Gość: wredna2 Re: wredna na tasmanii?:) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 06:53


              O rany....

              Jade...!!!!

              :)))
              • Gość: Renka Re: wredna na tasmanii?:) IP: *.home.cgocable.net 08.04.02, 22:35
                Hehehehe..jezeli to to, to jedz!!! Tylko , mowie ci, to jest naprawde diabel w
                tych sprawach.Bez jedzenia i bez spania, nonstop brutalny sex.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja