Gość: komek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 11:51 Moj niedzielny spacer z zonką i dziatwą: www.photo.net/photodb/photo?photo_id=2300221 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
joanna_1 królewskie rządzi :P 29.08.04, 12:53 Dałem żonce kase na fryzjera... www.photo.net/photo/pcd1645/sheep-shearing-43.tcl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: komek Moja małzonka przed fryzjerem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 13:56 Jej fryz, przed wizytą w salonie fryzjerskim pozostawiał nieco do zyczenia: www.photo.net/photodb/photo?photo_id=1918716 Odpowiedz Link Zgłoś
figa.fig Re: królewskie rządzi :P 29.08.04, 14:08 Ale ostra z niej babka :-O www.photo.net/photodb/photo?photo_id=428927 Odpowiedz Link Zgłoś
figa.fig Re: moje zycie rodzinne 29.08.04, 12:53 Jak miło popatrzeć na szczęśliwą rodzinę... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beza ...i przyjaciele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 22:45 www.bestpest.com.pl/main.php3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krishko wynurzenia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:14 Jestem robakiem. Co się tak dziwicie? Nie wiecie co to jest robak? Wiecie. A więc ja jestem robakiem. Ludzie lubują się w nazywaniu wszystkiego, co żyje mniej lub bardziej wyszukanie. My, to znaczy robaki, nazywamy się robakami. Robak to robak nic więcej. Jednak dla waszej próżnej, ludzkiej wiadomości powiem, że wołacie na mnie karaluch, karaczan albo bardziej wyszukanie Blatta orientalis. Oho, powiecie skąd jakiś robal może mieć taką wiedzę? Ano może, odpowiem. Może. W ogóle u nas, robaków, życie nie płynie w sposób tak prosty i bezmyślny jak się wam wydaje. Tworzymy piękne społeczeństwo. I mimo, iż będziecie się pewnie dziwić, faktu nie zmienicie. Na przykład Rybcio, mój przyjaciel, prusak. Wspaniały owad. Oczywiście są wśród nas również paskudne stworzenia, ale czyż wśród was ludzi takowych nie ma? *** -Cześć stary! – Rybcio jak zawsze wpadł do mojego kącika z wielkim hukiem. -Cześć – odparłem trochę jeszcze zaspany -Co jest, idziemy na żer? -Trzeba by iść – rzekłem odnóżami wycierając pyszczek -No to chodź, bo słyszałem, że w piwnicy widziano mrówki, te no wiesz faraonki - Melę i Olę. Jak się te afy dostaną przed nami do kuchni to zeżrą wszystko. -Co to za dom? – odpowiedziałem – syf i malaria. -Właśnie – odparł Rybcio – Karaluchy to co innego prawda? -A żebyś wiedział, że karaluch to karaluch, a mrówka to gadzina -Eh Krishko, Krishko ty pieprzony rasisto. Chodź już, bo rzeczywiście nic nam nie zostanie. Było już ciemno. Ludzie już się chyba pokładli spać. Przemknęliśmy za szafą, ostrożnie omijając zdradziecką pajęczynę rozsnutą przez pajęczycę Babo-chłopkę, dla której karaluch byłby łakomym kąskiem. Przebiegliśmy przez pokój. Minęliśmy wielkie drzwi, przedpokój, kolejne drzwi i już. Byliśmy w kuchni. -Taaak – rzekł Rybcio zacierając odnóża – ciekawe, co dziś znajdziemy. -Mam nadzieję, że coś dobrego -Dobrego jak dobrego, byle by było dużo. -Ech ty to zawsze myślisz tylko o jednym. Nażreć się i wyspać. Tyle ci wystarczy do życia. -A tobie nie?- Rybcio wybałuszył na mnie swoje śmieszne oczy. -Nie – odparłem - Dla mnie równie ważna jak strawa dla ciała jest strawa dla ducha. -Pierdolisz – Rybcio starał się dorównać mi w mało parlamentarnym słownictwie – najważniejsze jest jedzenie. Nie zjesz to zdechniesz. A w ogóle to, co to jest ta strawa dla ducha?! -Jak to co? – zapytałem dziwiąc się coraz bardziej – Książka, poezja, Bursa.. -Och Krishko, co z ciebie za robak skoro masz takie dziwne potrzeby. Czy świat widział coś podobnego? -Nie wiem czy widział, ale ja mam taką potrzebę i tyle -Dobra, dobra lepiej teraz poszukajmy coś do zeżarcia, bo inaczej nie będzie mowy o szukaniu strawy jak ty to zwiesz, dla tego no... ducha. Po kuchennych kafelkach biegło się bardzo szybko. Bardzo szybko też znaleźliśmy pod stołem okruszynki chleba. Jedliśmy przez chwilę w milczeniu. -Bee – milczenie przerwał Rybcio – ileż można jeść chleb i chleb. Idę zobaczyć do kubła może tam będzie coś lepszego. -Ale uważaj – odparłem – pamiętasz o tej myszy, która tutaj ostatnio się pokazała? -Pamiętam, cholerna parszywka, o mało nie dopadła Kumka ... wiesz, którego... tego drobnego -Wiem -Idziesz ze mną? -Nie, mi jeszcze chleb nie zbrzydł Jadłem dalej. Kątem oka obserwując zmagania Rybcia z kubłem na śmieci. Był sprawny to fakt. Szybko wdrapał się na kubeł i zawołał -O! Ale żarcia. Więcej nie usłyszałem, gdyż wskoczył do środka. Mnie chleb jeszcze nie zbrzydł. Jadłem sobie spokojnie, aż nagle wydarzyło się coś strasznego. Kot Franek. Zazwyczaj przesiadywał w nocy na dworze. Jednak teraz był w domu. Cholera, pomyślałem. Ten futrzak nawet dla zabawy, ot tak bez przyczyny jest w stanie zabić robaka. Typowy ssak pomyślałem czmychając za szafkę. -Coś za jeden? – Usłyszałem z wąskiego przesmyku -Chcesz złapać guza? Było ich więcej -Ale... ja się tylko chowam – rzekłem -Co nas to obchodzi? Won! -Tam jest kot! – Bałem się coraz bardziej -No to co? -Jak to co, on już załatwił kilku naszych. -Naszych? chyba twoich. My siedzimy sobie tutaj cichutko i jest nam całkiem dobrze. -Takie z was robaki? – zapytałem – a gdzie owadzia solidarność? -Owadzia co? Chyba ci ktoś nadepnął na odwłok. Spierdalaj stąd ale już! Cóż było robić ich paskudne mordy jasno dały mi do zrozumienia fakt, że uciekając przed kotem mam szansę, w starciu z nimi byłem bez szans. Szybko przebiegłem od szafki pod stół. Przyczaiłem się za jedną z nóg. Uff, chyba mnie nie zauważył. Ja widziałem go doskonale. Białe łaty na czarnym futrze odbijały się wyraźnie. Siedział i lizał zawzięcie swoją łapę. Zastanawiałem się nad następnym krokiem. Czy przebiec pod stołem do następnej nogi a potem próbować dostać się do przedpokoju? Czy raczej próbować przeczekać. W przedpokoju była garderoba. Tam się można było schować. Tak, ale siedzi tam pajęczyca. A ona nie będzie ze mną pertraktował jak tamci za szafką kuchenną. Kot jednak też raczej nie będzie ze mną gadał. Na pewno nie będzie gadać. Cholera, pomyślałem, już po mnie. Niech to szlag. Siedziałem tak chwilę aż, dylematy rozwiązały się same. Rybcio w koszu nażarł się sfermentowanych czereśni. Wychodząc z kubła miał na ustach pieśń patriotyczną. Był kompletnie nawalony. -Szła dzieweczka do laseczka! – darł się na całe gardło Kot błyskawicznie do niego doskoczył. Dlaczego go nie kłapnął? Nie wiem. Może nigdy nie widział pijanego prusaka. Zwierzak stanął i przekręcił czarny łeb. Rybcio spojrzał na niego swoim rozlatanym, mętnym wzrokiem -Rybcio! – Zawołałem próbując się polizać koledze – Rybcio uciekaj! Wybiegłem zza stołowej nogi. Wykrzykując pod adresem kota paskudne inwektywy, przebiegłem przez kuchnię. Kot, stwierdził, że Rybcio mu nie ucieknie. Dlatego rzucił się za mną. Na szczęście nie zdążył. Mimo iż jego łapa przeleciała tak blisko mnie, że prawie poczułem podmuch. Zrobiłem unik. Kot za mną. Nagle potknął się o leżącą na podłodze książkę "Etykieta" i zahaczył o reklamówkę pełną butelek i metalowych puszek. Miałknął głośno. Butelki narobiły strasznego hałasu. Ja czmychnąłem z powrotem pod stół, kot czmychał w kierunku drzwi. -Co się tu dzieje? – wraz z głosem w kuchni zaświeciło się światło Człowiek! To dopiero zaraza. Na szczęście człowiek skupił się na kocie, który wywołał cały hałas -Co ty tu robisz! – powiedział – chęci miałeś dobre, ale narozrabiałes. Złapał kota za futro i zgasił światło. A niech mnie, pomyślałem. Mamy szczęście. -Zaśpiewaj nam czarny cyganieeeee! – Rybcio straciwszy sprzed oczu kota wpadł znowu w dobry humor. *** Takie, oraz wiele innych przygód spotyka nas, robaki, codziennie. Życie w waszych, ludzkich, domach wcale nie jest łatwe. Dezynfekcja, dezynsekcja i deratyzacja. Miotły i odkurzacze. To wszystko ma człowiek przeciwko nam. Małym bezbronnym istotom. Ale człowiek to przecież istota nadrzędna. Żadna forma, życia poniżej człowieczeństwa nie zasługuje, według waszego mniemania na szacunek. A robaki są na najniższym szczeblu tej drabinki. Lecz cóż. Przyzwyczailiśmy się już do tego. Tak widocznie musi być. Z drugiej strony to dzięki wam, możemy mieszkać w ciepłych domach. To dzięki wam możemy nie martwić się zbytnio o jedzenie. To dzięki wam, tak kulturalny i wykształcony robak jak ja, może zgłębiać swoją wiedzę. Kurwa,a niech mnie szlag. Po co ja wam to wszystko mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: figa.fig Re: wynurzenia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:21 nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
vlad_palovnik Hłe hłe hłe .... :D 30.08.04, 20:44 krishko: >Dezynfekcja, dezynsekcja i deratyzacja. >Miotły i odkurzacze. To wszystko ma człowiek przeciwko nam. \ >Małym bezbronnym istotom. Bezbronym... Buchachachachachachacha !!!!!!! ... ROBACZYCA - choroba robacza, czerwiwość (helminthiasis) Choroba wywoływana przez pasożyty zwierzęce żyjące w jelitach. Rokowanie w chorobie robaczej jest na ogół pomyślne (jeśli nie powstały już takie zmiany, jak np. ciężka anemia). Aby zapobiec czerwiwości, należy spożywać mięso (także ryb) dobrze ugotowane, usmażone lub upieczone, nie wolno pić surowej wody z niepewnych źródeł, należy dokładnie myć jarzyny przed ich zjedzeniem w stanie surowym. PASOŻYTY JELITOWE WYWOŁUJĄCE ROBACZYCĘ: TASIEMCE: tasiemiec nieuzbrojony: występuje w postaci wągrów w mięśniach bydła rogatego, przenosi się przez spożycie surowego mięsa wołowego; tasiemiec uzbrojony: występuje w postaci wągrów w oczach, mięśniach i mózgu świń, przenosi się przez spożycie surowego mięsa wieprzowego; tasiemiec bąblowcowy: w postaci dojrzałej występuje w jelicie psa, przenosi się przez polizanie przez psa; bruzdogłowiec szeroki: żywicielem pośrednim pasożyta są m.in. ryby, głównie okonie, łososie, szczupaki - przenosi się przez spożycie niedogotowanego lub niedosmażonego mięsa rybiego; OBLEŃCE: glista ludzka: dostaje się do organizmu człowieka przez jarzyny zamieczyszczone kałem w glebie; tęgoryjec dwunastnicy: dostaje się do organizmu człowieka przez picie zakażonej wody, także przez skórę; włosogówka ludzka: dostaje się do organizmu ludzkiego przez spożywanie pokarmów zanieczyszczonych jajami pasożyta; glistnica robaczkowa, owsik: dostają się do organizmu człowieka przez spożycie niemytych warzyw; WŁOŚNIE: włosień kręty: dostaje się do organizmu człowieka przez spożycie niedogotowanego mięsa wieprzowego; PIERWOTNIAKI: szparkosz: dostaje się do organizmu człowieka przez kontakt z chorym lub zakażone przedmioty i pożywienie; wielkouściec: dostaje się do organizmu człowieka przez zakażone produkty żywnościowe, wodę. :D Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: Hłe hłe hłe .... :DCzesc czopus 30.08.04, 20:47 vlad_palovnik napisał: xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Ponoc dobrze tanczysz.Z ta koza zes sie nacwiczyl.Co u ciebie slonko? Odpowiedz Link Zgłoś
vlad_palovnik Siemasz tragiczny świrze pt. komandos :D 30.08.04, 21:17 Jak twe zdrowie psychiczne ? Jest jakaś, minimalna choćby, poprawa ? Rozwiązują ci już rękawki kaftana ? Ciągle jeszcze mylisz szczotkę do kibla ze szczoteczką do zębów ? A jak tam twoja oblubienica i nałożnica, czyli koza pt. "Nostra" ? Tak wiele pytan ... :D Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: Siemasz tragiczny czopie 30.08.04, 21:21 vlad_palovnik napisał: xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx > Jak twe zdrowie psychiczne ?? O reszte juz nie pytam bo pytan zbyt wiele.Buziaczki kozuni i tobie.Zatanczysz ze mna?Nie badz taki skromny.Jednego oberka.A ta koza to ......czlonkini twej rodzinki?Fajnie ze pozwala ci tak fotki pstrykac.Buziaczki.Zatanczymy w Tworkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vlad_palovnik Ahoj, azbestowy przygłupie i pokurczu pt komandos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 19:11 Wciąż powtarzasz moje teksty i pytania, czym tylko potwierdzasz swój skrajny kretynizm. :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beza Re: wynurzenia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 19:03 Gość portalu: krish napisał(a): > a :D ? :D Odpowiedz Link Zgłoś