skad miedzy ludzmi bierze sie zlo?

IP: *.bydgoska.krakow.pl 04.04.02, 19:52
choc to ogolne pytanie, a i zdefiniowanie zla nie jest oczywista sprawa w
wielu przypadkach - to ciekawi mnie, jak to tlumaczycie na codzien

wiadomo przeciez, ze lepiej dla wszystkich byloby sie nie krzywdzic nawzajem,
lepiej zarowno dla krzywdzonych jak i dla tych co krzywdza

czyli zlo jest takie dosc irracjonalne - co widac i w mitach, gdy mowi sie o
opetaniu, sile ktora pozbawia nas swiadomosci, kontroli, rozumu i sklania do
zlego

czy czyniac zlo mscimy sie za wlasne krzywdy?

czy zlo jest wyrazem naszej bezradnosci i niewiedzy? a moze slabosci?

a jesli zlo jest wyrazem zepsucia - to czym jest to zepsucie? czy organiczne
uszkodzenia mozgu czyniace kogos bardziej agresywnym mozemy rozpatrywac w
kategoriach "zepsucia" i "zla"?

co o tym myslicie?
    • Gość: Sławek Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: 213.186.93.* 04.04.02, 20:10
      Czy nie jest tak, ze zło tak jak dobro jest w każdym człowieku od jego
      narodzin ? I dopiero kształtowanie jego osobowości w ciągu całego życia pozwala
      w mniejszym lub większym stopniu nad złem zapanować. Człowiek zawsze dąży do
      zaspokajania swoich potrzeb na wszelkie sposoby i dopiero ci którzy mają wpływ
      na jego rozwój z różym skutkiem wpajają mu, że potrzeby można i trzeba
      zaspokajać nie krzywdząc innych czyli wystrzegać się zła.
      • Gość: fnoll Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: *.bydgoska.krakow.pl 04.04.02, 20:45
        nad zlem trzeba zapanowac? czyli ze jest jakas spontaniczna, samorodna sila
        spoza nas, spoza "ja" - skad zatem bierze sie dobro? czy jest tylko
        stanem "opanowania" zla?

        a jesli dobro jest takze impulsem - to czy nie uczymy sie takze i nad
        nim "zapanowac"?
        • debe Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 04.04.02, 20:56
          zlo i dobro "biora sie" dokladnie z tego samego...
          zaspokajania potrzeb..
          a zaspojamy je jak umiemy najlepiej
        • Gość: Sławek Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: 213.186.93.* 04.04.02, 21:00
          Dobro to taka sama siła jak zło obecna w nas od narodzin. Człowiekowi, któremu
          nie wpojono zadnego systemu wartości będzie wszystko jedno jak osiągnie swoje
          cele/zaspokoi swoje potrzeby. Kupując jedzenie czy zdobywając/kradnąc jedzenie.
          Nie wiem kto i kiedy stwierdził, że lepiej jest być dobrym niż złym. Pewne
          jest, że granica między tym co złe i dobre w różnych czasach bywała w różnych
          miejscach. Nawet dzisiaj w różnych krajach te same rzeczy są zaliczane do złych
          i dobrych. Np. ukamieniowanie za cudzołóstwo u arabów jest sprawiedliwością a u
          nas budzi grozę. Czyli to co jest dobre a co złe ustalają ludzie. Dobro to
          nie "panowanie nad złem". To inne miejsce w człowieku. Miejsce, które ludzie
          starają się ukryć. Na ogół.
          • Gość: messja Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 21:04
            moze i tak... system wartosci jest nam napewno wpajany wraz z wychowaniem...
            ale nie sadzisz, ze istnieje tez cos takiego, co mozna by nazwac wedlug
            terminologi chcrzescijanskiej sumieniem, badza wyzsza swiadomoscia,
            nadswiadomoscia itp., ktora jest nieazalezna od wychowania i nawykow...?



            > Dobro to taka sama siła jak zło obecna w nas od narodzin. Człowiekowi, któremu
            > nie wpojono zadnego systemu wartości będzie wszystko jedno jak osiągnie swoje
            > cele/zaspokoi swoje potrzeby. Kupując jedzenie czy zdobywając/kradnąc jedzenie.
            > Nie wiem kto i kiedy stwierdził, że lepiej jest być dobrym niż złym. Pewne
            > jest, że granica między tym co złe i dobre w różnych czasach bywała w różnych
            > miejscach. Nawet dzisiaj w różnych krajach te same rzeczy są zaliczane do złych
            >
            > i dobrych. Np. ukamieniowanie za cudzołóstwo u arabów jest sprawiedliwością a u
            >
            > nas budzi grozę. Czyli to co jest dobre a co złe ustalają ludzie. Dobro to
            > nie "panowanie nad złem". To inne miejsce w człowieku. Miejsce, które ludzie
            > starają się ukryć. Na ogół.

            • Gość: Sławek Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: 213.186.93.* 04.04.02, 21:12
              Jako niewierzący bardziej jestem skłonny przyznać, że naszym sumieniem jest
              nasze odbicie w innych ludziach. Jesli inni wokół akceptują to co robimy to i
              sumienie mamy spokojne niezależnie od tego co byśmy robili.
              • Gość: fnoll wyrzuty sumienia vs nieprzystosowanie IP: *.bydgoska.krakow.pl 04.04.02, 22:52
                Gość portalu: Sławek napisał(a):

                > Jako niewierzący bardziej jestem skłonny przyznać, że naszym sumieniem jest
                > nasze odbicie w innych ludziach. Jesli inni wokół akceptują to co robimy to i
                > sumienie mamy spokojne niezależnie od tego co byśmy robili.

                domniemuje zatem, ze zyjac wsrod wierzacych odczuwalbys dotkliwie wyrzuty
                sumienia z powodu swej niewiary, a zatem by zachowac pewien komfort psychiczny
                unikac bedziesz takowych srodowisk? - osobiscie wydaje mi sie to prawdopodobne,
                ale jesli byloby tak w istocie, to ten sam mechanizm powinien dzialac w obie
                strony! czyli, ze dyskomfort ktorego doswiadczy wierzacy zyjacy wsrod
                zlaicyzowanej spolecznosci bedzie... wyrzutem sumienia! choc nikt go tak nie
                nazwie, bo jak wiadomo niewierzacy nie posluguja sie raczej taka terminologia,
                raczej ow "wierzacy" zostalby okreslony jako cierpiacy z
                powodu "nieprzystosowania", hmm?

                ale z wyrzutow sumienia jest pewne wyjscie - przyznac absolutna racje sobie i
                zlo "wyeksportowac" na zewnatrz, po czym, byc moze, ochoczo przystapic do jego
                zwalczania (w formie agresywnej ewangelizacji lub antyklerykalizmu)

                hmm?
                • Gość: Sławek Re: wyrzuty sumienia vs nieprzystosowanie IP: 172.16.10.* 04.04.02, 23:48
                  Gość portalu: fnoll napisał(a):

                  > domniemuje zatem, ze zyjac wsrod wierzacych odczuwalbys dotkliwie wyrzuty
                  > sumienia z powodu swej niewiary, a zatem by zachowac pewien komfort psychiczny
                  > unikac bedziesz takowych srodowisk? - osobiscie wydaje mi sie to prawdopodobne,

                  Nie tak ! Żyjąc wśród wierzących, nie odczuwam wyrzutów z powodu braku wiary bo
                  oni nie uważają tego za zło. Natomiast żyjąc wśród wierzących wyrzuty może
                  powodować rozwód, aborcja. Zresztą czy da się uniknąć w naszym kraju takich
                  środowisk ? A swoją drogą jak widzę jak silna i głęboka jest wiara ludzi których
                  znam to jestem spokojny.
                  • Gość: fnoll Re: wyrzuty sumienia vs nieprzystosowanie IP: *.bydgoska.krakow.pl 05.04.02, 02:14
                    Gość portalu: Sławek napisał(a):

                    >A swoją drogą jak widzę jak silna i głęboka jest wiara ludzi których
                    > znam to jestem spokojny.

                    tak gleboka, ze jej nie widac? ;) wtedy zaprawde nie wpedza cie w dyskomfort
                    co innego, gbyby postrzegali cie przez pryzmat zbawienia i dawali ci to jasno do
                    zrozumienia... ;)

                    bo wiesz chyba, ze jako niewierzacy nie masz szans na chrzescijanskie niebo i
                    dales sie uwiesc panu tego swiata, ktorego imienia nie smiem wymawiac?
                    • Gość: Sławek Re: wyrzuty sumienia vs nieprzystosowanie IP: 172.16.10.* 05.04.02, 10:50
                      Gość portalu: fnoll napisał(a):

                      > tak gleboka, ze jej nie widac? ;)

                      Bardzo dobrze ją widać bo ona właśnie jest na pokaz. Polega na niemal
                      demonstracyjnym wykonywaniu podstawowych obowiązków (coniedzielne msze,
                      chrzczenie dzieci, komunie) a nie ma żadnych przemyśleń, żadnego trzymania się
                      zasad a raczej interpretowanie ich zawsze na własną korzyść i dla własnej
                      wygody.

                      > bo wiesz chyba, ze jako niewierzacy nie masz szans na chrzescijanskie niebo i
                      > dales sie uwiesc panu tego swiata, ktorego imienia nie smiem wymawiac?

                      Wiem. Ale kto będzie w tym chrześcijańskim niebie ? Parę osób zaledwie! Moich
                      znajomych, których towarzystwo lubię na pewno tam nie będzie. To co ja bym tam
                      robił ? A z tym uwiedzeniem to nie tak! Uwieść sie dałem tylko jednej zwiewnej
                      istocie dwa lata temu. Ale ta niewola jest mi słodka. :-)))
                      • Gość: fnoll Re: wyrzuty sumienia vs nieprzystosowanie IP: *.bydgoska.krakow.pl 05.04.02, 11:42
                        Gość portalu: Sławek napisał(a):

                        > Ale kto będzie w tym chrześcijańskim niebie? Parę osób zaledwie!

                        zeby bylo smieszniej - sporo Zydow ;), slusznie zatem postapily wszelakie ruchy
                        narodowe u swych poczatkow, zanim sie nie zrobily bardziej wyrachowane,
                        wykonujac zwrot w strone poganstwa, gdzie kazde plemie mialo swoje wlasne,
                        szczelne zaswiaty, do ktorych zaden obcy dostac sie z pewnoscia nie mogl

                        > Moich
                        > znajomych, których towarzystwo lubię na pewno tam nie będzie.

                        niezbadane sa Wyroki Boskie! jesli nie przekartkowales Ksiegi Zywota to skad
                        mozesz wiedziec, kto trafi, a kto nie? owszem, sa tacy ktorym sie wydaje, ze sa
                        w stanie to przewidziec, wrozac np. z ilosci bogactwa (ze niby milym sobie
                        owieczkom Pan tak blogoslawi, w jakiejs dziwnej przewrotnosci, skoro bogaty ma
                        takie szanse na wejscie do Nieba jak wielblad na przecisniecie sie przez ucho
                        igielne); my, skromni niewierzacy, nie badzmy jednak tak pyszni! ;)

                        > To co ja bym tam
                        > robił ?

                        zadalem kiedys to pytanie odwiedzajacym mnie swego czasu (sie im trafilo)
                        Swiadkom Jehowy, i w odpowiedzi dostalem polgodzinna relacje z filmow
                        przyrodniczych - ze niby w niebiesiech bedziemy mieli czas i mozliwosci, by
                        obejrzec kazda zywa istotke i kazdy turystycznie atrakcyjny krajobraz - i tak
                        przez cala wiecznosc, od zuczka do zuczka, od kanionu do kanionu ;)

                        > A z tym uwiedzeniem to nie tak! Uwieść sie dałem tylko jednej zwiewnej
                        > istocie dwa lata temu. Ale ta niewola jest mi słodka. :-)))

                        succubus to musi byc niechybnie! czy wyslac ci majlem egzorcyzma? ;)


                        kurza stopa, jakis transcendentny sie ostatnio zrobilem... moze by jaka sekte
                        zalozyc dla rozladowania ezoterycznej potencji?


                        z pozdrowieniami

                        fnoll
                        • Gość: Sławek Re: wyrzuty sumienia vs nieprzystosowanie IP: 172.16.10.* 05.04.02, 12:40
                          Gość portalu: fnoll napisał(a):


                          > kazde plemie mialo swoje wlasne, szczelne zaswiaty, do ktorych zaden obcy
                          > dostac sie z pewnoscia nie mogl

                          I dobrze ! Co za różnica jak nazywa się miejsce do którego trafimy ? Valhalla,
                          Elysium czy inna Kraina Wiecznych Łowów.. Byle było ciepło a piwo chłodne.

                          > zadalem kiedys to pytanie odwiedzajacym mnie swego czasu (sie im trafilo)
                          > Swiadkom Jehowy, i w odpowiedzi dostalem polgodzinna relacje z filmow
                          > przyrodniczych - ze niby w niebiesiech bedziemy mieli czas i mozliwosci, by
                          > obejrzec kazda zywa istotke i kazdy turystycznie atrakcyjny krajobraz - i tak
                          > przez cala wiecznosc, od zuczka do zuczka, od kanionu do kanionu ;)

                          Toż to opis mojego ideału wczasów. Jeśli są dwa posiłki i autokar z barkiem i
                          klimatyzacją to biorę. Czy jeśli dziś wpłacę zaliczkę to będzie zniżka z
                          tytułu "first minute" ?

                          > succubus to musi byc niechybnie! czy wyslac ci majlem egzorcyzma? ;)

                          Zwariowałeś ? Chcesz mi życie płciowe zrujnować ? Lepiej byś jakieś fajne
                          pozycje podesłał !

                          > kurza stopa, jakis transcendentny sie ostatnio zrobilem... moze by jaka sekte
                          > zalozyc dla rozladowania ezoterycznej potencji?

                          Jeśli się zdecydujesz i obiecasz zbytnio mi mózgu nie wyprać to płacę składkę za
                          rok z góry.
                          :-)
                          • Gość: fnoll Re: zlo vs dobro, czyli jak stworzyc Kosciol IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 14:10
                            Gość portalu: Sławek napisał(a):

                            > > kurza stopa, jakis transcendentny sie ostatnio zrobilem... moze by jaka se
                            > kte
                            > > zalozyc dla rozladowania ezoterycznej potencji?
                            >
                            > Jeśli się zdecydujesz i obiecasz zbytnio mi mózgu nie wyprać to płacę składkę z
                            > a
                            > rok z góry.


                            skladka to nie wszystko - jeszcze bedziesz musial zlozyc na zmajstrowanym przeze
                            mnie oltarzu wiary sporo swego czasu i energii, nie obedzie sie na przyklad bez
                            copieciodniowego (gdyz odrzucam judeochrzescijanski tydzien na rzec bardziej
                            naturalnych pieciodniowych cykli) "lezenia plackiem" w blocie, co ma na
                            dziendobry nowego adepta (czyli ciebie) skontaktowac z fundamentem wiary

                            jak tylko znajde dobre bloto to dam znac ;)

                            nie ustawaj w swych staraniach!

                            pies pasterski fnoll
            • debe Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 04.04.02, 21:16
              ale przeciez sumienie jest ksztaltowane przede wszystkim przez wychowanie i
              obyczaje!
              • Gość: Sławek Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: 213.186.93.* 04.04.02, 21:45
                No właśnie. Inne sumienie będzie miał człowiek wychowany wśród zakonnic a inne
                wychowany wśród kibiców piłkarskich.
                :-)
                • debe Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 04.04.02, 22:38
                  he, he..
                  wychowany wsrod kibicow....
                  abstrahujac od sumienia, ten to ma liczna rodzinke!
                  • Gość: Sławek Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: 172.16.10.* 05.04.02, 00:33
                    Jeśli młodzieniec bardziej identyfikuje się z grupą rówieśników (kibice),
                    spędza z nimi więcej czasu niż z rodziną (nie jest to dzisiaj chyba takie
                    rzadkie) to rówieśnicy wychowują go bardziej niż rodzina. A co w takiej grupce
                    jest uważane za dobro to strach pomyśleć!
                    Co z tego że rodzina liczna skoro patologiczna.
                    :-)
                    • Gość: debe Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: *.ny325.east.verizon.net 05.04.02, 01:01
                      z ta liczna rodzinka, to zarcik mial byc...

                      niestety, trudno sie z Toba nie zgodzic; czasami ulica wychowuje zamiast
                      rodzicow...
                      tylko gdzie tu dopatrywac sie zla? w tych dzieciach, pozniej doroslych?
                      w rodzicach ktorym sie nie chce/nie potrafia/nie umnieja inaczej "wychowac"?

                      zlo jest i zawsze bedzie (bez niego nie byloby dobra), ale czy zawsze mozna
                      mowic o winie? i gdzie jej szukac?

                      przypomnial mi sie taki program/wywiad z chlopaczkiem - kilkanascie lat,
                      zlapanym za kradziez;
                      dlaczego kradl, ojciec tak go nauczyl; nie uzyl slowa "zle robilem", dzieki
                      temu uzyskiwal aprobate, czul sie kochany czy doceniany ...
                      • Gość: Sławek Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: 172.16.10.* 05.04.02, 01:34
                        Wiem że to żarcik. Chodziło nie o zło w tej grupie lecz o sumienie.
                        Młodzieniec wychowywany wśród normalnych ludzi będzie skarcony i wywoła to w
                        nim wyrzuty jeśli tylko powie " skopałem komuś mordę". Poczuje że zrobił coś
                        złego. W grupie kibiców zastępujących innemu młodzieńcowi rodzinę oświadczenie
                        przez niego "skopałem komuś mordę" spowoduje poklepanie go po plecach (tak to
                        sobie wyobrażam) i uznanie go za porządnego, równego "kibola". Nie poczuje że
                        zrobił coś złego bo w tej grupie to nie jest złem.
                        • debe Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 05.04.02, 02:44
                          wlasnie, w tej grupie nie jest to zlem, nawet jest to pozadane zachwanie,
                          dajace korzysci np. akceptacje;
                          wiec czy moze byc odbierane jako dobro? czy po prostu pojecie dobra jest tu w
                          ogole odrzucane?
        • dot1 Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 04.04.02, 21:59
          Gość portalu: fnoll napisał(a):

          > nad zlem trzeba zapanowac? czyli ze jest jakas spontaniczna, samorodna sila
          > spoza nas, spoza "ja" - skad zatem bierze sie dobro? czy jest tylko
          > stanem "opanowania" zla?

          Dobro bierze sie z umiejetnosci wspolodczuwania. Wszyscy chcemy uniknac
          cierpienia. Im bardziej rozwijamy w sobie wspolczucie tym bardziej stajemy sie
          lepszymi ludzmi.
    • dot1 Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 04.04.02, 20:50
      Mysle ze na swiecie nie byloby zla gdybysmy wszyscy wychowywani byli przez
      cieplych, kochajacych rodzicow lub opiekunow.
      Postepujemy zle bo cierpimy i czujemy sie czesto nieszczesliwi. W niedobrych
      ludziach nie ma radosci i wolnosci. Ktos sciska ich caly czas za gardlo.
    • szary_ptak Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 04.04.02, 21:10
      Gość portalu: fnoll napisał(a):

      > choc to ogolne pytanie, a i zdefiniowanie zla nie jest oczywista sprawa w
      > wielu przypadkach - to ciekawi mnie, jak to tlumaczycie na codzien

      Nie wiem, skąd się bierze.
      Ale mogę powtórzyc za Platonem, za Św. Pawłem: "widzę rzeczy dobre i aprobuję je,
      a jednak idę za złem"...
      Może zło jest wpisane w ludzką naturę?

      B.
      • Gość: Renka Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: *.home.cgocable.net 05.04.02, 07:55
        Ludzie przekazuja je sobie.Cierpiacy czlowiek wzbudza wspolczucie, wzbudza
        dobre ludzkie emocje, ale rowniez moze wzbudzac agresje,czyli negatywne emocje.
        Zlo karmi sie cierpieniem.
      • gepe Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 05.04.02, 19:00
        szary_ptak napisał(a):

        > Może zło jest wpisane w ludzką naturę?
        Oczywiście, że jest, wystarczy poczytać Genesis. W bardzo dużym skrócie możnaby
        rzec, że zło w człowieku sprokurował grzech pierworodny, a jego przyczyną był z
        kolei szatan.
        Ja sobie 'na moje' przekładam tak, że zło bierze się z braku dobra.
        Ludzie, 'produkujmy' tego dobra ile się da, to choć zło nie zniknie, będzie go
        mniej.
        Sursum corda :))

        Pozdrawiam - gepe
    • olek13 Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 05.04.02, 07:56
      A dla mnie jedynym źródłem dobra jest miłość (czysta, akceptująca), a jedynym źródłem zła jest odejście od miłości (sprzeniewierzenie).
      Reszta jest tylko dalszą konsekwencją.
      Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: rick Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: 192.39.180.* 05.04.02, 14:15
      zło powstało wtedy, kiedy wymyślono etykę. przedtem nie było takich pojęć jak
      dobro i zło. była przyjemność, żarcie, strach itp.
      religie zmodyfikowały i rozszerzyły etykę aby zagarnąć ją dla swoich celów.
      wtedy powstało sumienie itd.

      ja najbardziej lubię określenia zła jako nieobecność lub zaprzeczenie dobra. a
      dobro wywodzi się z miłości

      rick
    • Gość: Rene Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: *.dip.t-dialin.net 05.04.02, 15:49
      Wydaje mi sie, ze zlo rodzi sie glownie z kompleksow, slabosci i nierozumienia,
      niezdawania sobie sprawy z tego jaka czasami wyrzadza sie komus wielka krzywde.

      A opetanie, o ktorym wspomnial fnoll, ze zlem danego osobnika nic akurat
      wspolnego nie ma, poza tym, ze to wlasnie jego opetalo.
      Opetac moze kazdego, nawet dobrodusznego ksiedza.

      Pozdrawiam
      Rene
      • Gość: Renka Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: *.home.cgocable.net 05.04.02, 16:57
        Te slodkie wypowiedzi sugeruja, ze tak naprawde to na tym swiecie jest MIlosc,
        a potem zlo sie pojawia, przez odwrocenie sie od MIlosci. To moze i dobra
        Teoria, ale tylko teoria.. Bo w zyciu to tego zla jest strasznie
        duzo.Przynajmniej mnie sie tak wydaje. Non stop trzeba z nim walczyc, bo jest
        dokladnie wszedzie i zauwazylam,ze szerzy sie jak zaraza.A moze to zalezy od
        nas samych? Niektorzy widza zlo, tam, gdzie wiekszosc go nie dostrzega.W
        dodatku cierpia przez to, ze tamci sa tacy slepi.Wija sie w bezsilnosci, az
        sami gina , przygnieceni ciezarem triumfujacego zla.Bo zlo, aktualnie triumfuje
        na swiecie.I szerzy sie jak zaraza.Ja wypowiedzialam walke zlu, ale jest mi
        bardzo ciezko walczyc samotnie.Kazdego dnia widze jak ludzie sie sprzedaja za
        grosze.Za prawo do posiadania dlugow.Obwiniaja innych za swoje nieszczescia,
        przypisuja im wymyslone , niewiarygodne historie, tylko po to aby ich ponizyc,
        pokazac swoja pogarde, i samemu POCZUC sie lepiej. CZyz to nie jest
        najczystszej postaci zlo? Jak szybko chca zapomniec, tanczac na grobach
        uczciwosci, szlachetnosci.
        Zlo jest sprytne i niesamowicie inteligentne.
        A najglosniej to sie chyba chichocze z tych slodkich naiwniakow, wierzacych, ze
        swiat sie nie sprzeda zlu.Jezeli ludzie sie nie obudza z tego pomylonego juz
        zupelnie, chorego letargu poplatanych systemow wartosci, zlo stanie sie
        silniejsze i mimo, ze wierze w Milosc,ktora w koncu zwyciezy, to straty beda
        ogromne i nie wiadomo czym bedziemy, kiedy tego doczekamy.
        • szary_ptak Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 05.04.02, 17:13
          Gość portalu: Renka napisał(a):


          > Zlo jest sprytne i niesamowicie inteligentne.

          Moze dlatego, ze kazde zło "straszy" nas, ze może być jeszcze gorzej...I człowiek
          zamiast się przeciwstawiac - zaczyna usprawiedliwiac : siebie, drugiego...
          I..paradoksalne, ale ...chyba jakąś nawet "radość" odczuwa z tego(?)

          A moze tylko mi sie wydaje...
          B.


        • olek13 Droga Renko 05.04.02, 17:16
          Walka też jest złem (bo zaprzecza miłości...). Poza tym, jeśli chcesz wszędzie widzieć zło, to je wszędzie zobaczysz (zgodnie z życzeniem). Beznadziejna sprawa - pułapka bez wyjścia.
          Pozdrawiam serdecznie, życząc więcej ufności
          • szary_ptak do Olka, chociaz nie od Renki :-) 05.04.02, 18:40
            olek13 napisał(a):

            > Walka też jest złem (bo zaprzecza miłości...). Poza tym, jeśli chcesz wszędzie
            > widzieć zło, to je wszędzie zobaczysz (zgodnie z życzeniem). Beznadziejna spraw
            > a - pułapka bez wyjścia.

            A ja myślę, że to Ty, Olku, wpadłeś w jakąś pułapkę...;-)
            Walka ze złem jest zła? A co powiesz na ewangeliczną opowiesć o Chrystusie
            wypędzającym kupców ze świątyni?
            A co powiesz na słowa " idź PRECZ szatanie?

            Wydaje mi się, że niektórzy chrześcijanie "opętani" myślą o miłości
            wszechobowiazującej gotowi byliby rzucić się na szyję samemu diabłu ( wszak to
            anioł, tylko upadły - w dodatku tak pięknie mówi i usmiecha sie zachęcająco..;-)

            Pozdrawiam

            B.


            • olek13 Re: do Olka, chociaz nie od Renki :-) 05.04.02, 21:20
              Sama walka jest złem, bowiem bazuje na odrzuceniu, lęku i nieakceptacji. I jako taka jest skazana na niepowodzenie. ?Idź precz, szatanie? to wyraz lęku i bezradności.
              Ewangelie warto czytać, stanowią bowiem niewyczerpalną kopalnię inspiracji, ale nie wydaje mi się, ażeby słusznym było bezkrytycznie i dosłownie przyjmować wszystkie zawarte w nich treści. W końcu pisali je tylko ludzie...
              I niech powyższe słowa wybaczą mi wszyscy, których uczucia mogłem urazić.
              Pozdrawiam serdecznie
              • szary_ptak Re: do Olka, chociaz nie od Renki :-) 05.04.02, 21:27
                olek13 napisał(a):

                > Sama walka jest złem, bowiem bazuje na odrzuceniu, lęku i nieakceptacji. I jako
                > taka jest skazana na niepowodzenie. ?Idź precz, szatanie? to wyraz lęku i bezr
                > adności.
                > Ewangelie warto czytać, stanowią bowiem niewyczerpalną kopalnię inspiracji, ale
                > nie wydaje mi się, ażeby słusznym było bezkrytycznie i dosłownie przyjmować ws
                > zystkie zawarte w nich treści. W końcu pisali je tylko ludzie...


                O-O-O!
                A jakie treści według Ciebie słusznym jest przyjmować bezkrytycznie i dosłownie?

                (oprócz tych, co Ty napiszesz, ale to moze nie wszyscy dotrą ;-)

                Pozdrawiam
                B.
                • olek13 Re: do Olka, chociaz nie od Renki :-) 05.04.02, 21:40
                  > A jakie treści według Ciebie słusznym jest przyjmować bezkrytycznie i dosłownie
                  > ?
                  >
                  > (oprócz tych, co Ty napiszesz, ale to moze nie wszyscy dotrą ;-)

                  To zależy. Jeśli posiada się rozwiniętą świadomość rozróżniającą (dobra i zła) to te, które jednoznacznie można określić, jako płynące ze sfery boskości. Jeśli nie, to jest gorzej, trzeba się otworzyć na znalezienie kompetentnego nauczyciela.
                  To, co ja piszę oczywiście nie musi być absolutną prawdą, ale pytałeś, a ja zgodnie ze swoim doświadczeniem i najlepszą wolą odpowiadam. A czy jesteś pewien, że objawienia apostołów są lepszej jakości niż moje?
                  Pozdrawiam serdecznie.

                  PS. Prawdy szukaj w sobie. Ona tam jest. Zawsze tam była.
                  • szary_ptak Re: do Olka, chociaz nie od Renki :-) 05.04.02, 22:14
                    olek13 napisał(a):
                    A czy jesteś pewien,
                    > że objawienia apostołów są lepszej jakości niż moje?

                    Nie wiem na pewno, ale zdaje mi sie, ze objawienia to mieli prorocy, a
                    apostolowie pisali o tym, co widzieli na wlasne oczy.

                    No, dla mnie tamta jakosc jest zdecydowanie lepsza - bez urazy, ale nie wydaje mi
                    się, po tym co piszesz, abyś miał jakieś objawienia ;-)

                    B.
                    • olek13 Re: do Olka, chociaz nie od Renki :-) 05.04.02, 22:27
                      Widzieli, ale zdaje się, że niewiele z tego rozumieli.
                      Rozumiem Twoje wątpliwości. Życzę Ci, aby wszelkie Boskie dary spłynęły na Ciebie w pełnej obfitości.
    • anntad Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 05.04.02, 19:00
      Chyba za bardzo pędzimy do przodu, za szybko, "po trupach", aby więcej ,
      lepiej, szybciej, po drodze depczemy innych, niezauwazmy krzywdy ludzkiej itp.
      Po co to? Zwolnijmy, może zauwazymy dobro, które tez jest wsród nas.
      Majac niewiele dalmy coś potrzebujacemu, a jeżeli nie mamy co dać to chociaz
      dobre slowo. Jest to ludziom bardzo potrzebne. I oni i my będziemy napewno
      zadowoleni. :-)))))
      • Gość: Renka Re: Jak mozna akceptowac zlo (Olek) IP: *.home.cgocable.net 06.04.02, 07:38
        Z twoich wypowiedzi odczytuje, ze zlo, jak i dobro nalezy po prostu zaakceptowac
        (zobaczyc w sobie), bo one istnieja (obok siebie). Ja uwazam, ze nalezy WALCZYC
        ze zlem, bo zlo niszczy dobro.Nalezy szerzyc dobro, ale nalezy umiec o nie
        walczyc. Bez walki ze zlem nic sie nie wskora, jedynie wiecej zla.
        A gadanie o ufnosci i takie tam pie.. w dzisiejszym zarlocznym, bo pelnym zla
        swiecie, jest bzdura, ale dzieki takiemu gadaniu ZLO TRIUMFUJE ! Bo jeszcze
        jeden "swiety" naiwniak dal sie nabrac i w dodatku glosi te bzdury.Dzieki
        takiej glupiej i naiwnej postawie rosna miliony "nawiedzonych", ktorzy nie
        potrafia zmieniac swiata na lepsze.Mimo, ze sa ich miliony.Zlo , doskonale
        zorganizowane, inteligentne, przewrotne i zlotouste wcale nie musi byc liczne ,
        aby zwyciezac. Wystarczy jedna osoba zla w milionie.
        Podac ci przyklady z najnowszej historii Polski? A moze swiata? Czytasz
        codzienne gazety ? Ogladasz TV ?
        • olek13 Re: Jak mozna akceptowac zlo (Olek) 06.04.02, 08:37
          Ha, więc chcesz zmienić świat?
          Ja też kiedyś chciałem i nie zmieniłem, chociaż bardzo się przy tym zmęczyłem.
          Zapewniam Cię, że nawet mając siły i środki (władzę) to świata nie zmienisz. Już byli tacy. I co z tego wyszło?
          Zapewniam Cię, że nie zmienisz nawet jednego człowieka, dopóki on sam nie zgodzi się na to. Dużo ostatnio rozmawiam z ludźmi, nawet na tym forum. Po to właśnie, aby zrozumieć motywacje. Pytam ich: powiem ci, jak możesz osiąnąć sukces, jak odmienić swoje życie, aby było wspanialsze, bogatsze; czy chcesz tego? Odpowiedź prawie zawsze brzmi: NIE. Bo się boją, że stracą to, co mają. Bo są zbyt przywiązani, do tego, co mają.
          Jeszcze raz zapewniam Cię (a doszedłem do tego, po długim czasie) - jeśli chcesz zmienić świat - zmnień siebie! A świat popatrzy na Ciebie i zastanowi się, czy nie warto zrobić tak jak ty.
          Nie wspierasz miłości, prowadząc wojnę!
          Inna rzecz, że masz jakieś pobudki do tego działania. Napisz o nich.
          Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: fnoll Re:nka (czyli jak sobie zrobic kuku a jak nie) IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 14:20
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Czytasz
          > codzienne gazety ? Ogladasz TV ?

          renko! przeciez nie powinnas tego brac, tobie to szkodzi - a ty jak mala
          dziewczynka nie potrafisz sie oprzec swiecidelkom i cukiereczkom jak rodzic nie
          widzi

          a tak bardzo jest ci potrzebny miesiac bez massmediow...

          przystopuj, idz pokarmic golebie czy kaczki, usmiechaj sie do przechodniow,
          pobaw sie z dziecmi, hmm?

          zdrowia zycze

          dr fnoll
          • Gość: Renka fnoll, gdzie ty zyjesz ? IP: *.home.cgocable.net 07.04.02, 23:37
            Tu, gdzie mieszkam, spaceruja nieliczni.Karmienie ptaszkow w usmiechem na
            ustach...chcesz zebym sie przeleciala nad kukulczym gniazdem? Tu nikt ptaszkow
            nie karmi na ulicy, jak w Krakowie. Nawet jest TO ZABRONIONE.
            Niestety, jestem w kregu massmediow i moze dlatego widze zlo..hahahahhaaa
            Z drugiej strony, czy jestesmy po tej stronie, czy po tamntej.. przynajmniej
            TUTAJ,czesto decyduje o tym dobry adwokat.
    • Gość: Pastwa Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? IP: *.rivnet / 10.1.15.* 06.04.02, 23:23
      Pochodzenie zła jest dość oczywiste, wynika ono wyłącznie z naszego odczuwania
      tego, że żyjemy, odczucia te mogą być przyjemne, sprawiające wszelakiego
      rodzaju cierpienia, obojętne nam. Tak, więc z założenia, istota nasza, posiada
      potrzebę pozyskiwania, bądź odrzucania tychże odczuć dla uzyskania
      satysfakcjonującego nas stanu emocjonalnego, a ponieważ człowiek odbiera
      wszelkie doznania jako jednostka, stąd rodzi się egoizm, który to sprawia, że
      na pierwszym miejscu stawiamy głównie nasze własne szczęście. Zmniejszyć
      wielkość owego zła, można by wówczas, gdyby nasze szczęście wynikało głownie
      wpierw ze szczęścia pozostałej reszty ludzkości, ale tak nie jest.
      W wyniku tego, że nasze potrzeby przerastają zastane na świecie ilości
      dostępnego(samoistnie) ludziom „dobra”, trwa walka o nie, której efektem
      ubocznym jest zło, nie wierzę, aby kiedykolwiek ludzkie potrzeby zostały
      zaspokojone, a stąd powstał stan ogólnego dobra.
      Mówiąc, że zło szerzy się jak zaraza, mam raczej na myśli to, że populacja
      ludzka rozrasta się, co pociąga za sobą przyrost kolejnych przypadków zła.
      Nic nie wskazuje abyśmy stawali się lepsi w czynienia dobra i eliminowaniu zła,
      wszelkie „mądre” i „dobre” przykazania pochodzą z przed kilku tysięcy lat i
      mimo dziesiątek kolejnych pokoleń ludzkich, trudno dostrzec „dobre” zmiany w
      naszym podejściu do siebie i innych.
      Człowiek całkowicie zła nie pokona nigdy,(choć powinien je ograniczać tak, jak
      tylko potrafi), jest ono, bowiem nierozerwalnie z nim związane, no chyba, że
      unicestwi samego siebie (paradoksalnie, zło pokona wówczas zło).

      Ps. Zło w swym sprycie i inteligencji jest dokładnie na poziomie człowieka,
      który je czyni.
      • Gość: Renka Re: walka ze zlem IP: *.home.cgocable.net 07.04.02, 10:43
        Ja nie mam lekow i zahamowan i wiem, co jest dobre i co zle. Zlo nalezy
        zniszczyc, bo jak nie, to ono zniszczy nas.Przy czym nie mam na mysli wojny na
        kije i pistolety, ale wojne intelektualna.To fakt, ze zlo bylo, jest i ..no
        wlasnie, ja wierze, ze bedzie go mniej, jezeli do walki zaprzegniemy nasz
        intelekt, czyli wiedze o czlowieczych przypadkach.
        Smutno mi sie tylko robi, ze wielu z nas zapomnialo, co to intelekt. Nie mam na
        mysli forum, ale generalnie tych zaprzegnietych w cugle codziennego kieratu,
        czasem ze stresem ponad sily normalnego czlowieka.Zmeczeni, zestresowani
        tygodniem walki o odpowiedni poziom "przezycia", ida do baru, nachlac sie,a
        niektorzy tylko podrinkowac, potanczyc,pobelgotac, cos popalic gdzies w kacie,
        potem moze ukradkiem gdzies za samochodem zrzygac sie i z niesmakiem w ustach
        pojada do domu.Czy to jest zlo? Raczej nie sprzyja rozwojowi intelektualnemu
        czlowieka, dzieciom nie pomaga, bo same w domu na wieczor zostaly..
        A zabawa moze byc przednia i na szczytny cel.Zlo jest inteligentne i
        przewrotne. To wyrafinowany przeciwnik.
        Zauwazylam, ze od pewnego czasu zlo stepilo swoj pazur w mojej okolicy. Raczej
        nic sie nie dzieje podejrzanego. Wrecz przeciwnie.I w ogole nie slysze psow.
        Nie szczekaja i nie wyja.Mimo, ze dalej sa jak byly.
        Przez zime wyprowadzilo sie pare osob stad, ale przyszli nowi sasiedzi.
        • Gość: Pastwa Re: walka ze zlem IP: *.rivnet / 10.1.15.* 07.04.02, 11:03
          Są jednak przypadki zła, które nie charakteryzują się jakąś ponadprzeciętną
          inteligencją, czy wyrafinowaniem i jest ich chyba też najwięcej.
    • spiralarchitect Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 07.04.02, 11:47
      Dla niektorych vide np filmowy dr Lecter jest fascynujaca forma uprawiania
      pewnego rodzaju sztuki. Generalnie zlo (a raczej to co zwyklismy nazywac zlem)
      ma podloze czysto biologiczne i ewolucyjne. Tak wlasciwie "zlo" jest pewnego
      rodzaju konstruktem spolecznym, tak samo jak dobro, czyms co zostalo
      dostrzezone i nazwane u zarania cywilizacji, trwa do dzis i do dzis zyskuje
      coraz to nowe szersze definicje
    • spiralarchitect Re: skad miedzy ludzmi bierze sie zlo? 07.04.02, 11:51
      >
      > a jesli zlo jest wyrazem zepsucia - to czym jest to zepsucie? czy organiczne
      > uszkodzenia mozgu czyniace kogos bardziej agresywnym mozemy rozpatrywac w
      > kategoriach "zepsucia" i "zla"?
      >
      Moim zdaniem i tak i nie jednoczesnie, Tak bo "zle" czyny takiej osoby naleza
      bezwzglednie do definicji zla (jakaby ona nie byla), nie-bowiem uszkodzenia mozgu
      sa powaznym usprawiedliwieniem takich czynow. Dla mnie bylyby chyba jedynym przy
      orzekaniu kary smierci za szczegolnie ciezkie przestepstwa.

      • Gość: Renka Re: spiralaaaaarchitekt IP: *.home.cgocable.net 07.04.02, 23:26
        Zajmujesz sie uszkodzeniami mozgu, a masz problem z wlasnym postrzeganiem zla i
        dobra.Ciagle jeszcze uzywasz mlotka i pily do dlubania w tym delikatnym
        organie?
        • Gość: nina Re:zło IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 23:34
          zło bierze się z egoizmu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja