zupka.vifon
31.08.04, 10:17
Pojechalam wczoraj do mojego taty, poniewaz musialam mu cos zostawic...
DYGRESJA
Ja mieszkam sama.
Moj tata tez, ma 60 lat, rodzice sa rozwiedzeni, ojciec nikogo nie ma.
Wlasciwie poza tym ze rodzice mieszkaja osobno niewiele sie smienilo, bo nadal
spedzamy wspolne swieta, mama tez nie jest z nikim. Tata jest na emeryturze,
mama pracuje.
CIAG DALSZY
A wiec, wczoraj do niego wpadlam. Zapowiedziana.
Otworzyl mi ojciec w majtkach, na chudych nozkach mial skarpetki, a na gorze
rozciagnietego 100-letniego t-shirta, ktory czasy swietnosci mial dawno za
soba, za to nie brakowalo mu tlustych plam.
I ja jako corka poczulam sie dotknieta. Jestem dorosla osoba, nie zadna
siusimajtka, nie bylam zgorszona, tylko urazona LEKCEWAZENIEM jakie mi okazal.
Przeciez wiedzial ze przyjade.
Jak wychodzi z domu, zawsze jest ubrany i wypachniony calkiem nie najgorzej.
Ale jak ja wpadam, jak widac nie ma dla niego znaczenia co soba prezentuje.
To co pisze jest nieco wyrwane z ogolnego kontekstu, bo jest dla mnie wisienka
na torcie wieloletniej relacji ojciec - corka, ale po prostu rece mi opadly
jak zobaczylam tate, ktory sie glupio usmiechal i usilowal tlumaczyc sie w ten
sposob:
-"No, moze nie jest to najlepszy stroj, ale... ja taki lubie".
Dodam, ze widujemy sie rzadko, on nie pracuje jakos specjalnie nad naszymi
kontaktami, mnie rowniez przeszlo. Mamy relacje dobre, zachowawcze, ale ani on
nie wnika w moje zycie ani ja w jego. Finansowo jestesmy rowniez niezalezni.
Ale wydawalo mi sie ze cien szacunku moze miec dla faktu ze spotyka sie z
corka, i przyjmie mnie w czystym ubrani i NIE W GACIACH.
Tymbardziej ze moja mama cale zycie zwracala na takie rzeczy uwage i teraz
kiedy on w koncu osiagnal upragniona samotnosc, na luziku olal calkowicie
konwenanse.
Leeeee! Kac.