co to znaczy??

IP: 81.210.83.* 06.09.04, 12:09
chce zerwac, toksyczny zwiazek. raz to zrobilam potem wrocilismy do siebie
ale na krotko, bo przez pare dni doslownie bylo sielanki, potem znowu to samo-
mi dzialal na nerwy i bezkresne kłótnie co nie mialo dlaszgeo sensu. On nie
widzi w tym nic zlego, dla mnie to katastrofa..Teraz on znowu szaleje i nie
moze beze mnie zyc..ja nie chce wracac (chyba), ale tez nie potrafie spojrzec
mu prosto w oczy i powiedziec ze to koniec. czy to znaczy ze go jeszcze
kocham? czy ktoras z was byla w takiej sytuacji? wiem ze jak wroce to znowu
bede sie denerwowac..nie wiem co myslec i w jaki sposob mu TO "powiedziec"..
    • glassempire Re: co to znaczy?? 06.09.04, 12:19
      To jest od poczatku do konca Twoj wybor. Twoje zycie. Twoja przyszlosc.
      Jesli odpowiada Ci sytuacja niepewnosci, szarpaniny nerwow, odgadywania jego
      nastrojow, reakcji, bezsensu dalszego utrzymywania zwiazku... Jezeli nie chcesz
      ranic jego kosztem Twojego wlasnego czasu...
      Czy jest czlowiekiem z ktorym mozna porozmawiac spokojnie, przedstawic wlasne
      opinie - powiedziec co Ci w tym zwiazku nie odpowiada, ze sie obawiasz, nie
      czujesz bezpieczna, ze zaslugujesz na zrozumienie i troske w Twoim zwiazku?
      Sprobuj moze tak mu powiedziec, to co czujesz. Czy potrafisz? Co czujesz gdy
      myslisz o rozmowie z nim, takiej powaznej...
      On szaleje i nie moze bez Ciebie zyc - a zanim Cie poznal mogl... To zwykly
      szantaz emocjonalny.
      Kochasz go? On Cie kocha?
      Sama musisz zadac sobie te pytania. A potem z nim porozmawiac.
      Czy nadal boisz sie tej rozmowy? Czy zwiazek z ukochanym czlowiekiem ma polegac
      na strachu przed... rozmowa o tym co czujemy?
      Pomysl o sobie, zatroszcz sie o siebie.
      • Gość: Marisha Re: co to znaczy?? IP: 81.210.83.* 06.09.04, 13:22
        Dziekuje bardzo za odpowiedz..
        Trudny wybór, chociaz raz wlasnie tak zadecydowałam, powiedzialam koniec -
        odkreslilam to grubą krechą i było spokojnie, starałam sie zapomniec. Po 1,5 m-
        ca zaczal sie odzywac/szalec no i sie złamałam..jak juz wspominalam pare dni
        sielanki i znowu to samo. nie mial czasu, nie zalezalo, nie zabiegal, ja
        plakalam..jak to tlumaczylam odpowiadal ze kocha mnie ze nie jest tak jak ja
        mowie, ale on tego nie rozumial-nie rozumial co mi nie lezy. W koncu myslalam
        ze to moze ze mna cos nie tak..

        Tak, boje sie rozmowy, cholernie..to tak jakbym wziela noz i przejechala nim po
        jego dloni..zaciskajac zeby, ranie go..Juz wolalabym byc po..Ja nie chce mu
        tlumaczyc co mi nie odpowiada-robilam to nie raz..Chce zakonczyc..On teraz jest
        za granica. za tydzien wraca a ja wymyslam: moze list, moze spotkac sie
        porozmawiac..to drugie chyba lepsze..nie bede sie bawic w lisciki.
        Nie wiem czy go kocham..jak go nie ma i sie nie odzywa, to jest dobrze..mysle
        ze to przyzwyczajenie i to ze byl 1szym powaznym chlopakiem..On twierdzi ze
        mnie kocha, powtarza non stop, szaleje, pisze, dzwoni. Jednak dla mnie to puste
        slowa..Nie wiem dlaczego mnie denerwuje, na kazdym kroku, kazdy jego czyn/ruch
        rodzi we mnie frustracje..Moze go nie lubie? Jest duzo do pisania stad ten
        chaos..
        • glassempire Re: co to znaczy?? 06.09.04, 15:33
          Z Twojej wypowiedzi wynika (reasumujac) ze ten zwiazek nie niesie niczego
          dobrego dla Ciebie (a i pewnie dla niego). Utrzymujesz go tylko ze wzgledu na
          Twojego partnera bo uwazasz ze go zranisz gdy odejdziesz. Ale to Ty tak uwazasz.
          Nie chcesz pewnie miec wyrzutow sumienia czy czegos w tym rodzaju.
          Nie martw sie. Nie Ty pierwsza nie ostatnia konczysz zwiazek nie widzac
          przyszlosci. Ktos to musi zrobic bo inaczej bedziecie sie tylko nawzajem
          zadreczac...
          Takich spraw nie zalatwia sie listami, telefonami, pierdolkami czy (co
          najgorsze) unikaniem i milczeniem tylko rozmowa w cztery oczy. Powiem brutalnie
          - jesli mialas odwage zaczac ten zwiazek (OK, zaczeliscie obydwoje ale Twoja
          rola w nim tez byla) w ktorym teraz czujesz sie nieszczesliwa to miej teraz
          odwage zeby go zakonczyc.
          Ja naprawde wiem ze mnie to latwo mowic bo sobie siedze przy komputerze i nie
          mam takich rozterek...
          Ale cos musisz zrobic, prawda?
          • Gość: Marisha Re: co to znaczy?? IP: 81.210.83.* 06.09.04, 16:19
            chyba bardzo dobrze mnie rozumiesz..no i obserwując to z boku-pewnie masz
            racje. (zawsze tak jest ze komus łatwiej radzic). na rozmowe mam jeszcze
            tydzien..nie chce sie juz teraz tym przejmować..nie mam czasu na rozmyslania i
            bron boze placz ale są momenty ze lapie dola (to chyba normalne), przypominają
            mi sie te dobre chwile, toche tesknie itp.(bo chyba bardzo go kochalam) ale
            zeby wybic go sobie z glowy przypominam o tych zlych, zajmuje czymkolwiek byle
            sie nie dolowac-czy to normalne?
            • glassempire Re: co to znaczy?? 06.09.04, 16:53
              Nie ma NIGDY tak ze sa same dobre albo same zle chwile.
              W takich przelomowych momentach kiedy trzeba decydowac przychodza na mysl - nie
              powiem Ci dlaczego bo sama nie mam pojecia - wlasnie TE WSPANIALE!
              Sama napisalas: kochalam. Czy zrobilas to celowo czy tak wyszlo, czy tak jest
              naprawde?
              Zawsze tez bedziemy tesknic za tym co bylo, co ZNANE. To tez jakas taka dziwna
              prawidlowosc w zyciu. Zal za przeszloscia - nawet kiedy nie bylismy w niej
              szczesliwi. I chyba troche leku przed przyszloscia, przed nieznanym.
              Latwiej opiniowac patrzac z boku - tu masz calkowita racje. Latwiej bo nie ma
              zaangazowania emocjonalnego, lepiej dostrzec roznorodnosc opcji. No i chyba mam
              troche wiecej lat, co oznacza jedynie wiecej zdystansowania do spraw
              emocjonalnych i moze wieksze (bogatsze) doswiadczenie zyciowe - czyli z czego
              jest czerpac zeby i inni skorzystali, jest sie czym dzielic.
              Radzic nie chce bo tzw. "radzenie" kojarzy mi sie z protekcjonalnym tonem kogos
              komu sie wydaje ze wszystkie rozumy pozjadal. Ja sie tylko dziele przemysleniami
              na temat o ktorym piszesz na forum, zapodaje moje osobiste zdanie.
              • Gość: Marisha Re: co to znaczy?? IP: 81.210.83.* 06.09.04, 17:16
                duzo tych dziwnych prawidlowosci w zyciu..
                U mnie przewazaly te zle chwile, dla mnie ten zwiazek byl ulepiony z placzu i
                nerwow..no momentammi bylo cudownie. Tlumaczylam ze dla nas obojga nie prowadzi
                to do niczego dobrego. On jednak nie przyjmowal tego do wiadomosci..Nie
                potrafie byc egoistka i pomyslec w tym momencie zebym to ja dobrze sie czula,
                zeby zakonczyc, zeby odpoczac. Mysle o nim- ze moge go skrzywdzic. No ale tak
                jak piszesz, cos musze zrobic i z nim porozmawiac-zakonczyc, bo tlumaczyc nie
                ma co. Dziekuje za wsparcie..
                • glassempire Re: co to znaczy?? 06.09.04, 17:43
                  Fuck - to znaczy ze "zlapal Kozak Tatarzyna..."?
                  Ergo: albo Ty jego skrzywdzisz albo siebie? No bo jak inaczej nazwac trwanie w
                  chybionym zwiazku w ktorym tylko nerwy, depresja, lzy?
                  Nie mysl takimi kategoriami! To nie tak!
                  Jesli jedno w zwiazku jest nieszczesliwe zwiazek taki mozna o dupe potluc bo to
                  drugie na pewno szczesliwe nie jest. A gadki typu: co ja bez ciebie zrobie, ja
                  sie chyba zabije itp itd to miedzy bajki wloz bo to gowno prawda, szantaz
                  emocjonalny - ot, co!
                  Kiedys bylam z facetem, powazny zwiazek ale krotki. Wiesz - czulam sie jak w
                  jakiejs cholernej klatce. On mnie zagarnial, czasami prawie fizycznie czulam ze
                  nie mam powietrza, nie mam czym oddychac. Chcial bysmy byli razem 24 godziny na
                  dobe. I fajnie bylo dopoki nie zaczelam... wpadac w panike, jak czlowiek ktory
                  ma klaustrofobie w windzie na przyklad. Nie powiem, dobry czlowiek byl z
                  niego... Ale - nie dla mnie. I nie chcial pozwolic mi odejsc. Najpierw prosby.
                  Placz. Tlumaczenie ze to JA sie pogubilam, ze jestesmy do siebie stworzeni i on
                  o tym wie... Srali lali bedzie wiosna jak mawiala moja babcia. Proby
                  przekupienia, namawianie za pomoca roznych srodkow - psychicznych i
                  materialnych... Ze pomoze mi w sprawach ktore wtedy zalatwialam... To nie
                  poskutkowalo. Zaczely sie grozby ktore przeszly w forme szantazu - czyli czynu
                  karalnego. Proby zastraszenia. Potem, gdy nie odniosly skutku - cisza. Potem -
                  przeprosiny.
                  A mnie juz na sama mysl o tym facecie robilo sie niedobrze. Sam to sobie zafundowal.
                  I co? Szczesliwy byl? Bo mnie kochal? A ja jego niestety nie. Do milosci zmusic
                  nie mozna. Albo jest albo jej nie ma.
                  Dlatego podaje to jako przyklad - nie ma jednostronnego szczescia w zwiazku.
                  Rozstancie sie. On sie nie zabije z Twojego powodu. Codziennie na swiecie
                  rozstaje sie tysiace par z o wiele wiekszym stazem niz Wy, z powazniejszymi
                  "obciazeniami", odpowiedzialnoscia (dzieci, wspolny majatek). I co?
                  • Gość: Marisha Re: co to znaczy?? IP: 81.210.83.* 07.09.04, 11:18
                    to dlaczego on tego nie moze zrozummiec jak tlumacze mu ze nie jestem
                    szczesliwa, czy nie widzi ile placze. nie dociera to do niego, nie chce mi
                    ulzyc i odejsc? U Ciebie bylo podobnie z ta roznica ze chyba go tak bardzo nie
                    kochalas, czy w ogole kochalas? wiedzialas doskonale ze chcesz odejsc i nie
                    martwilas sie czy go skrzywdzisz czy nie, wiedzialas ze tak musisz zrobic by
                    odetchnac i odzyskac upragniona "przestrzen"? wolalabym napisac do Ciebie
                    maila, ale nie chce zawracac glowy moimi problemami-pierdolami.
                    • glassempire Re: co to znaczy?? 07.09.04, 17:06
                      Marisha - napisz, to nie sa pierdoly, dlaczego tak mowisz o bardzo waznej dla
                      Ciebie zyciowej sprawie? Mozesz pisac kiedy chcesz i ile stron wyjdzie. Czasem
                      dobrze jest sie poi prostu wygadac, a czasem jeszcze lepiej skonfrontowac opinie
                      z kims z zewnatrz.
                      Adres masz w profilu (glassempire@gazeta.pl a dalej to juz jak odbiore maila OK?)
                      U mnie to naprawde bylo inaczej bo ja tego pana nie kochalam ale to nie znaczy
                      ze nie liczylam sie z jego uczuciami. Nie naleze do ludzi ktorzy potrafia kogos
                      zranic a potem najspokojniej pojsc sobie spac albo na wodeczke z kumplami. Ja
                      sie zastanawialam kilka miesiecy jak to zrobic...
                      Dlatego po czesci Cie rozumiem.
                      Trzymaj sie
                      Czekam na maila
                      glass
Pełna wersja