Mój ojciec

07.09.04, 13:10
Mój ojciec zdradza matkę. Wraca wesoły do domu i na jej wyrzuty bezczelnie
odpowiada "Szukacie sensacji". Co zrobić, aby zabolało - jego, bo matkę boli
wystarczająco. Jestem dorosła, mogę "nie widzieć, nie słyszeć". Nie chcę, nie
umiem. Matka jest świetną osobą, niezależną...chociaż może pozornie, skoro
nie potrafi wystawić jego rzeczy za drzwi. Przywiązanie? Ostatecznie są ze
sobą 30 lat. Czasem mam mu ochotę spuścić porządne bęcki. Choćby dlatego, że
nie kryje się z tym. Że czuje się tak głupio bezkarny...

Druga sprawa - to mój ojciec, ale nie umiem być bezstronna, trzymam stronę
matki.

Sytuacja patowa?

Co zrobić?
    • Gość: mi Re: Mój ojciec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 13:45
      opanuj emocje, to sprawa ich związku,
      najlepszy efekt da skłonienie ich do spokojnej rozmowy, nie do wyrzutów,
      zostań mediatorem i nie trzymaj stron jesteś dorosła,

      czy jest między nimi miłość, życie bez miłości jest beznadziejne
      może lepiej żeby się rozstali ....
      • elenai Re: Mój ojciec 07.09.04, 13:49
        wydaje mi sie, ze mediator powinien byc zuplenie niezalezna osoba - jezeli
        juz.. a czlonek rodziny nie jest w stanie nie angazowac sie emocjonalnie..
        zreszta w takich sprawach, watpie, aby byl w ogole potrzebny mediator.
        poza tym nie mozna (czasem: niestety) ludzi na sile uszczesliwiac.
        • duendo Spróbuję namówić mamę na niewracanie do domu 07.09.04, 13:56
          Na niepranie jego ciuchów w pralce.
          Na wylanie mu zupy na głowę.
          Na ciszę - ona chyba boli najmocniej.
          Na opuszczenie go w potrzebie. Jest z b y t lojalna.

          Hammurabi żyje :)
          • elenai Re: Spróbuję namówić mamę na niewracanie do domu 07.09.04, 14:00
            dla mnie to tez zupelnie niezrozumiale, jak ludzie moga sami cierpiec i dawac
            sie tak wykorzystywac. gdybym byla na Twoim miejscu, sama bym wyjmowala rzeczy
            ojca z pralki..
            • duendo a dlaczego nie zapytasz, czy jemu ręce do góry 07.09.04, 14:07
              rosną, bo sam ich sobie nie wyjmuje? Same mu do nogi też nie przychodzą.

              Na pytanie, czemu się w diabły nie wyprowadzi, odpowiada "spłać mi połowę
              mieszkania, to wtedy się wyprowadzę".

              Jak się nazywa facet wykorzystujący kobietę?
              Retorycznie.
              • elenai Re: a dlaczego nie zapytasz, czy jemu ręce do gór 07.09.04, 14:26
                chodzilo mi ze jeszcze brudne, nie uprane bym mu wyjela z pralki. moja mama ma
                taki zwyczaj, ze brudne rzeczy od razu do pralki wrzuca..
                trudna sytuacja.
                a rozmawialas z mama o tym?
              • lune kwestie techniczne 07.09.04, 14:28
                choc sa wazne (mieszkanie, kasa) - mozna zalatwic ; mieszkanie mozna zamienic
                na dwa itd. gdyby rozwod z jego winy (bo zdrada przeciez ktorej on nie przeczy)-
                musialby sie liczyc z koniecznoscia placenia alimentow ex zonie :)byc moze to
                bylby jakis argument w sprawach mieszkania itd.
                chyba mozna rozwazac zamiane mieszkania i bez rozwodu - takze wprowadzenie
                rozdzielnosci majatkowej wraz z zamiana ...? ale ja nie prawnik i nie bede sie
                wymadrzac :)bo moze glupoty pisze

                kluczowe jest to czy twoja mama jest gotowa do takich decyzji, zmian w swoim
                zyciu ; reszta to sprawy techniczne

                lune

                ps. jak sie nazywa kobieta ktora pozwala sie wykorzystywac ? retorycznie
                • lune i niezaleznie od tego duendo 07.09.04, 14:32
                  jak bardzo cie wkurza taka sytuacja, jak bardzo boli takie traktowanie
                  najblizszej osoby - to musi byc JEJ decyzja :) bo to ona bedzie z tym dalej zyc

                  pozdrawiam, lune
          • lune Re: Spróbuję namówić mamę na niewracanie do domu 07.09.04, 14:17
            duendo napisała:

            > Na niepranie jego ciuchów w pralce.
            > Na wylanie mu zupy na głowę.
            > Na ciszę - ona chyba boli najmocniej.
            > Na opuszczenie go w potrzebie. Jest z b y t lojalna.
            >
            > Hammurabi żyje :)


            Zeby wylac komus zupe na glowe - trzeba ja najpierw ugotowac :)
            Mnie by sie nie chcialo gotowac dla kogos kto mnie traktuje w taki sposob ! A
            poniewaz nie chcialoby mi sie gotowac tylko dla siebie - przestalabym to robic
            w ogole :)Nie chcialoby mi sie prac jego rzeczy, robic zakupow itd. Robilabym w
            domu tylko to co niezbedne - i z mysla o sobie :) Mialabym czas na rozne
            zalegle wizyty przyjaciolek, na pojscie do kina itd. Jesli twoja mama nie jest
            gotowa na podjecie 'radykalnych' decyzji czy ...... 'wylewanie zupy na
            glowe'(to chyba nie w jej stylu) - niech pomysli o sobie, swoim komforcie,
            drobnych przyjemnosciach ; Z pewnoscia ona czuje sie koszmarnie w tej sytuacji -
            i dodatkowo sama doluje sie rola 'domowego mebla' (przepraszam !) ktory zawsze
            jest w domu, czeka, gotuje, pierze, sprzata i nie zawiedzie w potrzebie.
            Sama tak kiedys mialam i wiem ze to straszne zapetlic sie i nie umiec z tego
            wyjsc, na wlasne zyczenie tkwic w koszmarze czujac zal. Ale do buntu sie
            dojrzewa, duendo ; To co zrobi twoja mama - o tyle przyniesie jej ulge o ile
            bedzie zgodne z tym co sama czuje :) Wspieraj ja - ale nie przekonuj, sama musi
            dojrzec.

            lune

            • duendo Pomagam jej w sprzątaniu - nie lubi :) 07.09.04, 14:33
              Wiesz, jakoś mi smutno, że tylko mama "trzyma" jeszcze ich małżeństwo. Ojciec
              przychodzi jak do hotelu. Nie bardzo go nigdy obchodziło, jak ten dom wyglądał
              itd. Nie był zepsuty (ojciec) do szpiku kości (żaden człowiek nie jest), płacił
              rachunki, ale to za mało, aby to nazwać wspólnym życiem.

              Mama nie jest typową kobietą-Polką, poradzi sobie bez ojca, tylko cholera nie
              chce w to uwierzyć.

              • lune Re: Pomagam jej w sprzątaniu - nie lubi :) 07.09.04, 15:36
                duendo napisała:


                > Mama nie jest typową kobietą-Polką, poradzi sobie bez ojca, tylko cholera nie
                > chce w to uwierzyć.

                Boi sie... moze samotnosci ? moze tego ze jej swiat /jaki byl taki byl/ wywroci
                sie do gory nogami ? To bardzo trudna sytuacja dla kobiety w hmmm ... srednim
                wieku, po 30 latach malzenstwa. Im kobieta jest starsza tym
                trudniejsza "decyzja radykalna". Co potem ?

                lune
                • horton2 Re: Pomagam jej w sprzątaniu - nie lubi :) 07.09.04, 17:55
                  lune napisała:

                  > duendo napisała:

                  >
                  > > Mama nie jest typową kobietą-Polką, poradzi sobie bez ojca, tylko cholera
                  > nie
                  > > chce w to uwierzyć.
                  >
                  > Boi sie... moze samotnosci ? moze tego ze jej swiat /jaki byl taki byl/
                  wywroci
                  >
                  > sie do gory nogami ? To bardzo trudna sytuacja dla kobiety w hmmm ... srednim
                  > wieku, po 30 latach malzenstwa. Im kobieta jest starsza tym
                  > trudniejsza "decyzja radykalna". Co potem ?
                  >
                  > lune
                  lune twoja odpowiedz jest najbardziej zblizona do prawdy,podjac taka decyzje
                  jest to wielki wyczyn trzeba sie znalesc w takiej sytuacji jak ona aby dobrze
                  to zrozumiec,zycia ludzkie sa bardzo do siebie podobne ,czytajac to wszystko
                  czlowiek ma przed oczami swoje i co ciekawe prawie takie same zycie -
                  zwierciadlo?Zycze tej osobie duzo silnej woli do podjecia decyzji.
                  • lune horton2 :) 08.09.04, 08:00
                    horton2 napisała:

                    > lune twoja odpowiedz jest najbardziej zblizona do prawdy,podjac taka decyzje
                    > jest to wielki wyczyn trzeba sie znalesc w takiej sytuacji jak ona aby dobrze
                    > to zrozumiec,zycia ludzkie sa bardzo do siebie podobne ,czytajac to wszystko
                    > czlowiek ma przed oczami swoje i co ciekawe prawie takie same zycie -
                    > zwierciadlo?Zycze tej osobie duzo silnej woli do podjecia decyzji.

                    Wiem :)
                    przezylam - choc okolicznosci nieco inne, takze wiek i staz malzenski - ale
                    jednak podobnie ; zbuntowalam sie w sytuacji w ktorej byc moze niektore kobiety
                    chcialyby "przeczekac" ; blogoslawie teraz ten moj bunt :))
                    ale tez wiem ze nie ma "tak samo" w dwoch roznych zyciach o innych przeciez
                    doswiadczeniach, innych emocjach - dlatego rady "wprost" sa troche bez sensu ;

                    mamy mnostwo 'strachow' - ale bywa ze gdy wreszcie podejmujemy 'radykalna'
                    decyzje - one odlatuja, okazuje sie ze ta decyzja (sam fakt ze ja podejmujemy) -
                    uwalnia nas od lekow, dodaje sil i energii :)

                    lune
    • mskaiq Re: Mój ojciec 07.09.04, 16:34
      Mysle ze powinnas zostawic decyzje Matce. To Jej malzenstwo, Ona decyduje. Nie
      nastawiaj Jej przeciwko Ojcu, to jest Ich sprawa. Mysle ze mscic sie na Ojcu
      nie ma sensu, bo zemsta przyniesie Tobie wiecej szkody. Wiem ze chcialabys aby
      Ojciec zrozumial ale dzialanie przeciwko Niemu nie przyniesie zrozumienia a
      tylko zaostrzy konflikt.
    • zgryzliwa_raszpla Re: Mój ojciec 08.09.04, 09:17
      duendo napisała:

      > Mój ojciec zdradza matkę. Wraca wesoły do domu i na jej wyrzuty bezczelnie
      > odpowiada "Szukacie sensacji". Co zrobić, aby zabolało - jego, bo matkę boli
      > wystarczająco. Jestem dorosła, mogę "nie widzieć, nie słyszeć". Nie chcę, nie
      > umiem. Matka jest świetną osobą, niezależną...chociaż może pozornie, skoro
      > nie potrafi wystawić jego rzeczy za drzwi. Przywiązanie? Ostatecznie są ze
      > sobą 30 lat. Czasem mam mu ochotę spuścić porządne bęcki. Choćby dlatego, że
      > nie kryje się z tym. Że czuje się tak głupio bezkarny...
      > > Druga sprawa - to mój ojciec, ale nie umiem być bezstronna, trzymam stronę
      > matki.


      To matka i ojciec ksztaltuja swoje malzenstwo. Jezeli matka nie chce sie wyrwac
      z bezpiecznego choc zlego malzenstwa....to nie obwiniaj sie za jej bol. Bo to
      nie w porzadku.
      Niech z ojcem "porozmawia", a nie "robi wyrzuty". To sa dwie rozne sprawy i
      osiaga sie rozne cele.. Ale musi sama chciec cos zmienic, bo rozmowa wiaze sie
      z ryzykiem zmian. Z ryzykiem wyprowadzki ojca, rozwodu, obnizeniem statusu
      materialnego.
      Najwyrazniej od dawna malzenstwo juz bylo wypalone, ojciec poszukal sobie
      swojego "powodu szczescia" w najlatwiejszy,nie fair,oklepany sposob.....ale on
      ma te chwile szczescia.. Czy matke stac zeby zadbala o swoje szczescie? Z
      ojcem, lub bez niego? Ale o Swje szczescie musi zadbac Sama. Nie Ty za nia to
      zrobisz, nie Ojciec, nie trzesienie ziemi... ale ona sama.
      Bezpieczniej jest narzekac,robic wyrzuty, obciazac dzieci ciezka atmosfera w
      domu i......i nic tak naprawde nie robic by to naprawde zmienic..
      Tak jest niestety bardzo czesto po latach malzenstwa, zdradzajacy maz wracajacy
      z wygody i obowiazku na noc do domu, zona czekajaca w progu z awantura i
      wyrzutami, dzieci ktore ta sytuacja potwornie boli na ogol po stronie tej
      siedzacej w domu "cierpiacej" osoby.. i ZERO KONKRETNEGO DZIALANIA ze strony
      tych dwoch najbardziej zainteresowanych osob..

      • Gość: burak Re: Mój ojciec IP: *.tx-dallas0.sa.earthlink.net 08.09.04, 10:31
        chyba viagre zre bo w jego wieku to juz nie staje
        o czym matka wie
        • zgryzliwa_raszpla Re: Mój ojciec 08.09.04, 12:29
          Gość portalu: burak napisał(a):

          > chyba viagre zre bo w jego wieku to juz nie staje
          > o czym matka wie


          jesli twierdzisz to na podstawie wlasnych doswiadczen z stawaniem to ci
          wspolczuje. na szczescie tylko niektorzy maja taki problem jak ty, moze pomysl
          o wizycie u lekarza? ta viagra na okraglo..cie wykonczy..
        • horton2 Re: vigra 08.09.04, 13:44
          Oh burak czysbys zapomnial:dopuki mezczyzna ma 10 palcow i jezyk to jeszcze cos
          znaczy.A z ta vigre to mnie rozesmiales chyba w tym przypadku masz 100%
          racji.Pozdrawiam
    • Gość: kicia031 Re: Mój ojciec IP: 195.94.199.* 08.09.04, 13:13
      Bardzo ci wspolczuje i twojej mammie tez. Z wlasnych doswiadczen wiem, ze nie
      zdrada jest najgorsza, najgorsze jest zmierzyc sie przekonaniem zdradzajacego,
      ze wszystko jest OK, ze nie dzieje sie nic zlego. Zdradzam bo chce i nikomu nic
      do tego. Ofiara wtedy glupieje i zaczyna sie zastanawiac, czy moze faktycznie
      jest z nia cos nie tak - oczekuje wiernosci, a z jakiej niby racji... Zanik
      rozumienia co dobre a co zle jest najstraszniejsza szkoda, jaka zdrada wyrzadza
      ofierze...
      Zaoferuj swojej mamie wsparcie, ona tego teraz potrzebuje najbardziej, a ojcem
      po prostu przestan sie zajmowac, nie zasluguje na twoja uwage...
    • duendo Alimenty dla ex-żony nie wchodzą w grę 08.09.04, 13:40
      Mama musiałaby udowodnić, że finansowo nie da sobie sama rady. A da.
      Niegotowanie obiadu, na co dziś usiłowałam ją namówić, też nie. "Nie będę
      głodna, a on niech sobie chodzi gdzie chce". Nie ugotowała wczoraj.
      Niepranie? "To co robić z brudnymi ciuchami?"

      Cholera...
      Mama sama sobie wali kłody pod nogi.
      Ale przecież nie sprawi, aby ją kochał.

      • procesor Re: Alimenty dla ex-żony nie wchodzą w grę 08.09.04, 13:58
        Alimenty dla byłej żony wchodza w grę nawet gdy jej sytuacja materialna ulegnie
        jedynie POGORSZENIU. Do tego jeszcze o ile wiem mozna ich zażadac nawet do 5
        lat po ślubie (np. gdy powazna choroba nastąpi rok po rozwodzie i wtedy sie
        pogorszy sytuacja - to tez mozna alimentów zażadać).
        • lune Re: Alimenty dla ex-żony nie wchodzą w grę 08.09.04, 14:04

          wchodza w gre, tak jak napisala procesor - jednak tylko wtedy gdy rozwod z winy
          ex meza :)


          lune
          • lune ale tez obydwie strony 08.09.04, 14:05
            maja prawo do takich alimentow gdy rozwod bez orzekania o winie


            lune
          • scylla Re: Alimenty dla ex-żony nie wchodzą w grę 08.09.04, 14:12
            nieprawda, nawet za obopólną zgodą, jeżeli któremuś z małżonków przez 5 lat coś
            się przytrafi, to ma prawo do alimentów(mówimy o pgorezsniu sytuacji życiowej,
            • lune reasumujac :) 08.09.04, 14:18

              gdy rozwod z winy ex meza - ex zona ma prawo do alimentow ; ex maz - nie ;

              gdy rozwod bez orzekania o winie /czyli za zgoda stron/ - kazda ze stron ma
              prawo do alimentow gdy sytuacja finansowa sie pogorszy

              lune
              • scylla Re: reasumujac :) 08.09.04, 14:36
                No w końcu doszliśmy do wspólnych wniosków.
                Co współpraca to współpraca.







        • duendo Thank you very much, przekażę rodzicielce 08.09.04, 14:21
          Ciekawe, co wymyśli...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja