Gość: dziewczyna25
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
07.09.04, 22:38
Tak sobie rozmyslam i chcialabym znalezc dobre strony smierci.
Nie zebym cos planowala, ale troche sie boje, boje ze bede samotna w nicosci i nikt mi nie pomoze, ze bede sie bac, tesknic za bliskimi, rozpaczac, cierpiec.
Tak sobie mysle, ze dobra strona to, ze nie trzeba nic robic, mozna wreszcie odpoczac, zadnych problemow, nie trzeba rano wstawac i td...
NIgdy wiecej bolu fizycznego, chorob, zmartwien.
Niby to nic strasznego, bo pewnie i tak jesli nas juz nie ma, nie myslimy, nie czujemy, nie ma naszego ducha.
Tak sobie mysle i stwierdzam, ze najsensowniejsza teoria jest to, ze nie ma
zadnej reinkarnacji, bo nie ma juz ducha, nie straszymy nikogo po smierci, bo nie ma ducha, nie idziemy do nieba, bo nie ma ducha, nie idziemy do czysca bo nie ma ducha.
Bo nasz mozg jest jak komputer, tylko skomplikowany na tyle, ze mamy osobowosc, uczucia, wlasna wole. A o slusznosci tej teorii przekonamy sie wtedy, gdy zrobia takie komputery, roboty, ktore zaczna myslec i beda chcialy zgladzic ludzkosc, bo nie beda chcialy byc sluzacymi ludzi.
Wiec jesli nie ma ducha, to mysle ze nie powinnam bac sie zycia po smierci
i chce tak myslec, bo inne teorie budza we mnie lek, obawy przed tym co bedzie.
A wy jak myslicie?
I jakie sa wg was dobre strony niezycia?