ziemiomorze
08.09.04, 22:27
Jest taki przekaz, ze smiac sie jest dobrze.
'Smiech to zdrowie', 'to taki wesoly czlowiek', 'usmiech z jego twarzy nie
schodzi', itd itd. Smiech jednak, oprocz oswajania ludzi i rzeczywistosci w
ogole (np czarny humor pomaga oswoic emocjonalnie cierpienie i smierc), moze
tez skutecznie bronic przed rzeczywistoscia - w sensie zabojczym, czyli
budowania barier, filtrowania otaczajacego swiata tak, zeby nie dotknal do
tego, co w nas najwrazliwsze. Moze chronic przed kontaktem z samym soba.
Rechot, brechtanie, szyderczy chichocik - to mam na mysli. Wiecznie goszczacy
na twarzy usmieszek moze swiadczyc tylko o tym, ze do do swiata mamy stosunek
ironiczno - sakrkastyczny; czujni, zwarci i gotowi wysmiac wszystkie przejawy
wrazliwosci, wyszydzic to, co wazne czy podniosle.
Tyle, ze - upre sie - to zabija.
zet