co to jest prawda? i do czego sluzy?

IP: *.bydgoska.krakow.pl 09.04.02, 11:33
jakie sa wedlug Ciebie warunki konieczne by mozna bylo cos uznac za "prawde"?

i po co Tobie ta "prawda"?




zapraszam :)
    • Gość: rick Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.unisys.com 09.04.02, 13:18
      Gość portalu: fnoll napisał(a):

      > jakie sa wedlug Ciebie warunki konieczne by mozna bylo cos uznac za "prawde"?
      >
      chcesz poszukać definicji prawdy, czy też indywidulne na ten temat odczucia ?
      najtrudniej jest być samotnym w jakiejś prawdzie, wygląda na to, że poczucie
      prawdy jest wzmacniane przez liczbę osób.
      prawda różni się od wiary tym, że można ją udowodnić. najlepiej powtarzalnie.
      dobrze jest poświęcić nieco czasu wysiłku na dociekanie prawdy. za prawdę można
      wtedy przyjąć to coś, do czego się dochodzi kiedy nie chce się już bardziej
      dociekać. to byłaby prawda chwilowa, bo kto inny może pójść dalej.
      ale lepsza chwilowa niż żadna.

      > i po co Tobie ta "prawda"?
      >
      prawda jest po to, żeby jej poszukiwać. i to uzasadnia jej istnienie. poza tym
      fajnie jest dochodzić prawdy. czasem daje miłe uczucie czegoś stałego

      rick
      • Gość: Otryt Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: 192.168.3.* 09.04.02, 13:42
        Gość portalu: rick napisał(a):

        > >
        > prawda jest po to, żeby jej poszukiwać. i to uzasadnia jej istnienie.

        To bardzo mało, aby uzasadniało jej istnienie.
        Według mnie prawda jest niezbędna do życia. Bez prawdy nie ma życia.
        Ludzkość poznała znaczną jej część, np w postaci praw fizyki, biologii, praw
        społecznych, itp.
        Nierespektowanie tych praw (prawd) równoznaczne jest z klęską i śmiercią.
        Zbudowanie domu wbrew prawom mechaniki na pewno spowoduje katastrofę budowlaną.
        Skutek będzie natychmiastowy.
        Nierespektowanie praw (prawd) moralnych też skutkuje. Czasem te skutki widoczne
        są po 10, 100 lub nawet 500 latach.

        Pzdr
        Otryt

        • Gość: Bianka Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.toya.net.pl / 10.0.207.* 12.04.02, 11:01
          Zgodność z czymś, najprosciej...
          Ale Prawda...nie istnieje w wymiarze holistycznym, jest czymś totalnie
          subiektywnym, każdy z nas nosi swą własną, wynikającą z odmiennych przeżyć,
          innej recepcji świata itd., podobnie jest z rzeczywistością - nie ma jednej
          wspolnej prawdy i jednej wspolnej rzeczywistosci...więc jesli jest ich 6
          miliardów, to czy one w ogóle istnieją?
          do czego służy? - ludzie od zawsze mieli potrzebę porządkowania rzeczywistości,
          wyprowadzania z ciemności chaosu, nadawania etykiet,tworzenia definicji,
          szufladkowania, a wiec prawda jest tu dosc pomocnym kryterium
    • Gość: Pastwa Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.rivnet / 10.1.15.* 09.04.02, 13:43
      Zacznę od tego, iż w moim mniemaniu prawdy absolutnej, czyli wspólnej wszystkim
      umysłom bez wyjątku, nie ma, ograniczę się więc, tylko do siebie. Pojęcie
      prawdy łatwiej wytłumaczyć określając, czym jest jej przeciwieństwo nieprawda.
      Tworzę nieprawdę odnośnie danego zdarzenia wówczas, kiedy w moim rozumieniu
      tego, co się wydarzyło przedstawiane przeze mnie informacje kłócą się z tym, co
      rzeczywiście myślę odnośnie owego zdarzenia. Problem w tym, że często może to
      zostać potraktowane jako kłamstwo(, które nie musi być tym samym, co
      nieprawda), natomiast moje przemyślenia, z którymi się zgadzam mogą być błędne,
      czyli też raczej nieprawdziwe.
      Należy pamiętać, że to, co uznamy za prawdziwe, wynikać będzie z tego, jakie
      przyjmiemy AKSJOMATY, na podstawie których wyprowadzamy nasze PRAWDY,
      wystarczy, bowiem, że ktoś ich nie uzna, wówczas cała nasza PRAWDA traci
      korzenie i staje się nijaka w swym znaczeniu.
      Prawda jest mi potrzebna dla pewnego porządku, oraz traktuję ją, jako podstawy
      wyjściowe do dalszych sensownych dla mnie działań, którym jest owa prawda
      potrzebna, by zaistniały, choć przesłanki do ich udanej realizacji
      • maly.ksiaze ...i w jaki sposob, kolego P.? 09.04.02, 23:40
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):
        > Tworzę nieprawdę odnośnie danego zdarzenia wówczas, kiedy w moim rozumieniu
        > tego, co się wydarzyło przedstawiane przeze mnie informacje kłócą się z tym, co
        > rzeczywiście myślę odnośnie owego zdarzenia. Problem w tym, że często może to
        > zostać potraktowane jako kłamstwo(, które nie musi być tym samym, co
        > nieprawda), natomiast moje przemyślenia, z którymi się zgadzam mogą być błędne,
        > czyli też raczej nieprawdziwe.

        Taki krotki tekscik, a tyle w nim donioslosci roznorakich! Troche to jednak
        pokreciles, zapewne dlatego, ze pominales aksjomaty, hihi...

        Bo przeciez slowo prawda mozna odniesc do roznych dziedzin. Rowniez do takich, w
        ktorych twierdzenia mozna zweryfikowac w sposob czysto scholastyczny, bez
        odwolywania sie do zadnego realnego swiata. Matematyka np. ma swoje twierdzeniam,
        prawdy, ktore przychadza wraz z aksjomatyka i juz. Sa prawdziwe i tyle.

        Teraz prawda w sensie doswiadczalnym. Otoz mozna smialo powiedziec, ze prawda
        istnieje. Prawda = stwierdzenie zgodne z faktami. Moment, w ktorym Ty budujesz
        swoje 'nieprawdy', to ta chwila, kiedy przestajesz oddzielac fakty od swojej
        interpretacji. Znasz kawal o bialych krowach w Holandii?

        > Prawda jest mi potrzebna dla pewnego porządku, oraz traktuję ją, jako podstawy
        > wyjściowe do dalszych sensownych dla mnie działań, którym jest owa prawda
        > potrzebna, by zaistniały, choć przesłanki do ich udanej realizacji
        Fajnie, tylko prawda (w zyciu, nie w matematyce) nie jest Ci nigdy dana w sposob
        prosty. Raczej probujesz w intuicyjny sposob na podstawie roznych informacji (nie
        prawd, informacji) wyobrazic sobie, czym ona jest. I na podstawie tego dzialasz.

        Pozdrawiam,

        mk. (zyczac przyjemnego dzialania, jaka by ta prawda nie byla)
        • Gość: Pastwa Re: ...i w jaki sposob, kolego P.? IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 00:05
          moje:
          >Tworzę nieprawdę odnośnie danego zdarzenia wówczas, kiedy w moim rozumieniu
          > tego, co się wydarzyło przedstawiane przeze mnie informacje kłócą się z tym,
          >co rzeczywiście myślę odnośnie owego zdarzenia. Problem w tym, że często może
          >to zostać potraktowane jako kłamstwo(, które nie musi być tym samym, co
          > nieprawda), natomiast moje przemyślenia, z którymi się zgadzam mogą być
          > błędne, czyli też raczej nieprawdziwe.

          Rzeczywiście, wyszła mi tu w pośpiechu bardziej definicja kłamstwa, niż
          nieprawdy.

          Twoje:
          >Bo przeciez slowo prawda mozna odniesc do roznych dziedzin. Rowniez do takich,
          w ktorych twierdzenia mozna zweryfikowac w sposob czysto scholastyczny, bez
          odwolywania sie do zadnego realnego swiata. Matematyka np. ma swoje
          twierdzeniam, prawdy, ktore przychadza wraz z aksjomatyka i juz. Sa prawdziwe i
          >tyle.

          Problem znowu, co jest dla kogo realne, a co nie, z takich właśnie powodów
          niezmiernie trudno pisać o prawdzie, jako pojęciu, które odniesione do danego
          przypadku, oznaczać będzie dla wszystkich to samo.
          Sam piszesz, że nawet w matematyce prawda przychodzi wraz z aksjomatami, zatem
          bez nich jej nie ma, a w zależności, jakie są te aksjomaty zmieniają się też
          prawdy z nimi powiązane..


          >Teraz prawda w sensie doswiadczalnym. Otoz mozna smialo powiedziec, ze prawda
          istnieje. Prawda = stwierdzenie zgodne z faktami. Moment, w ktorym Ty budujesz
          swoje 'nieprawdy', to ta chwila, kiedy przestajesz oddzielac fakty od swojej
          >interpretacji. Znasz kawal o bialych krowach w Holandii?

          Skąd wiadomo co jest faktem, naturalnie uwzględniając różnorodność postrzegania
          świata przez ludzi( zawsze trafi się jakiś wyjątek).Nawet opis, czy też samo
          dostrzeganie faktu może być względne.

          >Fajnie, tylko prawda (w zyciu, nie w matematyce) nie jest Ci nigdy dana w
          sposob prosty. Raczej probujesz w intuicyjny sposob na podstawie roznych
          informacji (nie prawd, informacji) wyobrazic sobie, czym ona jest. I na
          >podstawie tego dzialasz

          Nie piszę o prostocie zdobywania prawdy, tylko jej potrzebie w swoich
          działaniach.
          Bez znaczenia, jak to nazwiemy, dla jednych to tylko intuicja, dla mnie prawda,
          dla innego nieprawda itd.( można by w tym temacie prowadzić dyskusję w
          nieskończoność przy dotychczasowym braku precyzji czym jest prawda,błędne koło)
          Nie da się chwycić, tej najbardziej podstawowej PRAWDY, podobnie jak z zasadą
          nieoznaczoności, mamy jedno określone, ale kosztem niewiedzy o drugim. Nie
          schwytamy precyzyjnie PRAWDY, jednocześnie określając jej parametry.


          Pozdrawiam, chętnie poznam kawał o krowach..

          • Gość: Pastwa Re: ...i w jaki sposob, kolego P.?(popraweczka) IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 00:17
            Oczywiście,.... kosztem wiedzy( nie niewiedzy) o drugim,nocna tępota mnie już
            ogarnia.
          • Gość: maly.k Muuu, muuuu IP: *.sympatico.ca 10.04.02, 04:00
            Pociagiem przez Holandie, kraj pastwiskami slynacy, jechalo sobie trzech panow
            z dalekiej Polski. Manager, inzynier i matematyk. Jechali i jechali, a za
            oknami stada krow. Bialych krow, zadnych innych.
            Gdy juz wrocili do domu, opowiadali wrazenia z podrozy. Pierwszy z nich
            powiedzial (manager) synkowi:
            - W Holandii wszystkie krowy sa biale.
            Inzynier powiedzial:
            - W Holandii jest duzo bialych krow.
            Matematyk zas:
            - W Holandii widzialem krowy z jednej strony biale.

            Jak widzisz, obserwacja, jego interpretacja i prawda (w znaczeniu: stan
            faktyczny) sa trzema roznymi rzeczami.

            Pozdrawiam,

            mk.

            cdn.
            • Gość: Pastwa Re: Muuu, muuuu IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 10:43
              Gość portalu: maly.k napisał(a):


              > Jak widzisz, obserwacja, jego interpretacja i prawda (w znaczeniu: stan
              > faktyczny) sa trzema roznymi rzeczami.

              Szczerze, powyższy(niezły)dowcip, mówi jedynie o trzech różnych obserwacjach i
              interpretacjach, ale PRAWDY, nie zauważyłem(bo i jak?).

              Ps. i dalsza część kawału:
              czwarty marsjanin, mógłby powiedzieć:
              - na tej planecie widziałem istoty o ciekawej poświecie( dla nas białe krowy).
              piąty k-paksjanin:
              - widziałem ciekawe zaburzenia w zakresie ultrafioletu
              szósty X :
              -.....

              itd.


              Pozdrawiam
              • maly.ksiaze Na ziemie! 11.04.02, 03:36
                Mozna sie zapisac do takiego absolutnego solipsyzmu i twierdzic, ze nie ma zadnej
                rzeczywistosci poza zestawem bodzcow przefiltrowanych przez nasze zmysly.
                Ale moim zdaniem to, ze ufoludek nie zna pojecia 'krowa', ani to, ze moj kolega
                Al nie ma pojecia, gdzie lezy Holandia nie ma zadnego wplywu na fakt, ze w
                Holandii zyje pewna ilosc bialych krow.

                Mysle, ze z naszym amatorskim filozofowaniem schodzimy szparkim krokiem na
                manowce.

                Pozdrawiam,

                mk. (z manowcow)
                • Gość: Pastwa Re: Na ziemie! IP: *.rivnet / 10.1.15.* 11.04.02, 11:16
                  maly.ksiaze napisał:

                  > Mozna sie zapisac do takiego absolutnego solipsyzmu i twierdzic, ze nie ma zadn
                  > ej rzeczywistosci poza zestawem bodzcow przefiltrowanych przez nasze zmysly.

                  W zasadzie, to tak, bo jak zdefiniujesz rzeczywistość, jako zestaw bodźców nie
                  przefiltrowanych przez nasze umysły, czyli nie dochodzących do nas w naszej
                  człowieczej postaci? ( znowu pyt. co to PRAWDA)

                  > Ale moim zdaniem to, ze ufoludek nie zna pojecia 'krowa', ani to, ze moj kolega
                  > Al nie ma pojecia, gdzie lezy Holandia nie ma zadnego wplywu na fakt, ze w
                  > Holandii zyje pewna ilosc bialych krow.

                  Faktem jest, że w Holadnii coś tam jest, co niektórzy Ziemianie nazywają krowami
                  i których kolor postrzegają, jako biały, to jest, więc najwyżej, prawda
                  ziemiańska.
                  Ja chciałem tylko pokazać, niemożliwość zdefiniowania i udowodnienia PRAWDY
                  ABSOLUTNEJ, bo te nasze pojedyncze, to jak najbardziej, nie ma sie, co do tego,
                  wątpliwości( prawie)

                  > Mysle, ze z naszym amatorskim filozofowaniem schodzimy szparkim krokiem na
                  > manowce.
                  Wierz mi przy profesjonalnym filozofowaniu można zajść w jeszcze większe zadupie,
                  albo nawet nie dojść do tych naszych manowców.

                  Ps.mały książeeeeeeee!!!! Czy Twój manowiec, też taki smaczny, jak mój, chodź no
                  zobacz.
                  • vicca Re: Na ziemie! 11.04.02, 11:26
                    Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                    > Ja chciałem tylko pokazać, niemożliwość zdefiniowania i udowodnienia PRAWDY
                    > ABSOLUTNEJ, bo te nasze pojedyncze, to jak najbardziej, nie ma sie, co do tego,
                    > wątpliwości( prawie)
                    >

                    Pastwo drogi,
                    jeżeli jesteś wierzący to prawdą ostateczną i absolutną powinien być dla Ciebie
                    Bóg.
                    Jeżeli nie, to przypuszcam że jest to coś innego. Wydaje mi się że każdy ma jakąś
                    swoją własną prawdę ostateczną i (dla niego) absolutną.

                    Pzdr ciepło V*
                    • Gość: Pastwa Re: Na ziemie! IP: *.rivnet / 10.1.15.* 11.04.02, 11:31
                      vicca napisał(a):


                      > Pastwo drogi,
                      > jeżeli jesteś wierzący to prawdą ostateczną i absolutną powinien być dla Ciebie
                      > Bóg.

                      Właśnie! jeżeli, ale nawet, gdybym był wierzący, to również, nie potrafiłbym
                      innym, odwodnić swej prawdy( byłaby, więc tylko moją).

                      > Jeżeli nie, to przypuszcam że jest to coś innego. Wydaje mi się że każdy ma jak
                      > ąś swoją własną prawdę ostateczną i (dla niego) absolutną.

                      Dokładnie o tym piszę, są tylko nasze własne prawdy, ale OGÓLNYCH i OSTATECZNYCH
                      nie znajdziemy.


                      • vicca Re: Na ziemie! 11.04.02, 11:40
                        Pastwo, a może to jest tak jak pisła św. Tomasz z Akwinu? "Bóg jest prawdą
                        ostateczną i absolutną - dowodem na to jest to że jest, stworzył mnie i
                        pozwolił mi zapytać co to jest prawda".

                        Co prawda jest to 13 wieczna logika, ale...
                        • Gość: Pastwa Re: Na ziemie! IP: *.rivnet / 10.1.15.* 11.04.02, 12:04
                          vicca napisała:

                          > Pastwo, a może to jest tak jak pisła św. Tomasz z Akwinu? "Bóg jest prawdą
                          > ostateczną i absolutną - dowodem na to jest to że jest, stworzył mnie i
                          > pozwolił mi zapytać co to jest prawda".
                          > Co prawda jest to 13 wieczna logika, ale...

                          To już jest w kwestii, indywidualnych zapatrywań na powyższe, w mojej własnej
                          logice, nie ma miejsca, by zgodzić się z tym.

                          • vicca Re: Na ziemie! 11.04.02, 12:19
                            Hmm, Pastwo, 13 wieczna logika ma przynajmniej jedną zaletę - jest niesłychanie
                            prosta. ;) Mam czasami wrażenie że obecna logika została nieco spaczona przez
                            Einstaina i jego teorię względności.
                            Chociaż, ja bardziej wierzę w mnogość indywidualnych prawd ostatecznych - choć
                            większość z nich jest prawdziwa dla szerszego kręgu ludzi (taki uniwersalizm)
                  • maly.ksiaze Co to znaczy 'prawda ostateczna'? 12.04.02, 00:28
                    Mysle, ze sie troche czepiasz z tymi ostatecznosciami. To, ze jakies wygloszone
                    zdanie jest prawdziwe - mowimy o kims 'mowi prawde' - jest zazwyczaj
                    wypowiedziane w pewnym kontekscie i do tego kontekstu sie odnosi.
                    Jesli mowie, ze 'widzialem krowy z jednej strony biale', to jest to prawda w
                    pewnym sensie absolutna: widzialem krowy i byly one z jednej strony biale. To
                    moglo byc cos zupelnie innego, np. tablice reklamowe czekolady X, ale *ja*
                    widzialem krowy. Jaki jest sens doszukiwania sie jakosci uniwersalnych w tych
                    krowach? Widzialem i juz!

                    Dygresja na temat 'subiektywnej prawdy':
                    Potrzebujemy prawdy o swiecie, aby byl to dla nas swiat realny. Wymagasz zatem od
                    osob, z ktorymi sie kontaktujesz 'mowienia prawdy'. Czyli informowania Cie o tym,
                    co widzieli (i co czuja byc moze tez) zgodnie ze stanem faktycznym - tzn. z ich
                    subiektywna obserwacja.
                    Jesli ktos opowiada Ci rzeczy rozne od tego, co *on* 'jest przekonany, ze mialo
                    miejsce' - klamie. Jesli zas mowi prawde (swoja subiektywna), to my na podstawie
                    wielu takich opowiesci i obserwacji probujemy sobie wytrworzyc obraz prawdziwszy,
                    doskonalszy.
                    Zatem ta 'nasza prawda' to nie tylko nasza subiektywna obserwacja, ale rowniez
                    jej krytyczne porownanie z ocenami innych. Czyli juz jest mniej subiektywna.
                    Czasem w ten sposob daje sie odkryc cos, co jest dosc uniwersalne (choc tez
                    ograniczne w swoim zasiegu - np. mechanika kwantowa).

                    Co do naszych prawd subiektywnych. Czy nie sadzisz, ze jesli wszechmocny Bog
                    istnieje, to nasze subiektywne prawdy nie maja tu nic do rzeczy? Jesli istnieje
                    to istnieje i juz.

                    Dygresja 'sredniowieczna':
                    W czasach przedreformacyjnych sprawy 'prawd ostateczenych' traktowano dosc
                    jednoznacznie, byly one elementem rzeczywistosci. Poglad terazniejszy: 'ci maja
                    swoja religie, a tamci swoja' bylby zupelnym absurdem. To tak, jakby teraz
                    powiedziec, ze ja mam swoja fizyke, a Ty swoja.

                    Pozdrawiam,

                    mk.

                    • Gość: Pastwa Re: Co to znaczy 'prawda ostateczna'? IP: *.rivnet 12.04.02, 19:21
                      Już napisałem dość czepliwą odpowiedź, ale OSTATECZNIE skasowałem wszystko,
                      ponieważ możemy zakończyć tą polemikę w jednym poście.
                      W zasadzie to piszemy z grubsza o tym samym, ale na różny sposób i z nieco
                      innych perspektyw, głównie stąd nasz dyskusja jeszcze trwa.
                      Nie będę zwalał winy na fnolla, ale w moich oczach to wariat(, choć zupełnie
                      niegroźny) żywiący się słowami ( mam czasami wątpliwości, czy to nie jest jakiś
                      ożywiony słownik, który odrzucił swego stwórcę i UPADŁ na Ziemię), stąd
                      zmotywował mnie on, do spojrzenia na postawiony przez niego problem z większym
                      przeczuleniem, niż to było potrzebne dla naszych praktycznych rozważań.

                      Co do tej naszej, osobistej, swojskiej i codziennej prawdy, nie mam większych
                      zastrzeżeń, mogę śmiało powiedzieć muuuuuuu mały książę.

                      Co do Boga i naszych subiektywnych prawd o Nim, to naturalnie, że Bóg istnieje,
                      nie dlatego, że my tak myślimy, ale dlatego, bo tak jest i odwrotnie, jeśli Go
                      nie ma, to ........

                      Ps.W przypadku, gdyby zapytano mnie jednak, o ową PRAWDĘ BEZWZGLĘDNĄ, musiałbym
                      odrzucić tą ugodowość.

                      Zdrowia


                      • Gość: maly.k Nie na temat, ale... IP: 139.57.24.* 12.04.02, 19:34
                        Sprawa istnienia Boga (bostw?) z zupelnie innego ujecia.
                        Juz kiedys o tym wspominalem na tym forum, ale... Czytales moze ksiazke T.
                        Pratchetta pt. 'Small gods' (chyba; po poslku to by bylo 'Mniejsze bostwa',
                        albo cos w tym guscie.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                        • Gość: Pastwa Re: Nie na temat, ale... IP: *.rivnet 12.04.02, 19:47
                          Gość portalu: maly.k napisał(a):

                          > Sprawa istnienia Boga (bostw?) z zupelnie innego ujecia.
                          > Juz kiedys o tym wspominalem na tym forum, ale... Czytales moze ksiazke T.
                          > Pratchetta pt. 'Small gods' (chyba; po poslku to by bylo 'Mniejsze bostwa',
                          > albo cos w tym guscie.

                          Nie wiem, czego jeszcze z twórczości Pratchetta nie czytałem, lekki styl i
                          rozluźniający zarazem humor....

                          Ps. natchniłeś mnie,do ponownego złapania za "Kolor Magii".

                          Ukłony

    • vicca Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? 09.04.02, 14:14
      Jakiś pisarz napisał kiedyś że są trzy prawdy każdej historii: moja, twoja i
      obiektywna.
      Górale mają swoją wersję: jest świnto prawdo, tyz prawdo i g... prawdo

      Ale tak naprawdę to jest jedna jedyna prawda bez względu na mnogość spojrzeń na
      nią

      Pzdr ciepło Vicca
    • Gość: Mikey Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.02, 00:44
      prawdą jest model lub twierdzenie, z którym zgadzają się wszystkie nasze
      doświadczenia
      a pojęcie prawdy isnieje, ponieważ pomaga nam przewidzieć skutki poszczególnych
      działań
    • szary_ptak Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? 10.04.02, 10:09

      Dla mnie prawda to odpowiedź na pytanie o sens.

      B.
    • Gość: Manitra Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.04.02, 11:14
      Kazdy posiada swoja wlasna prawde, wykorzystujac ja na swoj wlasny uzytek.
      • Gość: kasia28 Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.atol.com.pl 10.04.02, 13:16
        A ja przytoczę cytaty, z którymi się zgadzam:
        Co to jest prawda?:
        "Prawda bezwzględna jest ideą, należy tedy do metafizyki, nie może być więc
        osiągnięta. Ci co mówią, ze ją posiedli albo są głupcami, jeśli w to wierzą,
        albo oszustami, jesli nie wierzą. Ale prawda jest potrzebą człowieka. Kto jej
        nie szuka-żyje jak bydlę." "Prawdy każdy sam szukać musi".
        i do czego sluzy?:
        "Prawda nie jest celem sama dla siebie, ale służyć ma jakiemuś dobru".

        Pozdrawiam
        Kasia
        • masaker Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? 12.04.02, 09:57
          Gość portalu: kasia28 napisał(a), m.in.:

          > "Prawda nie jest celem sama dla siebie, ale służyć ma jakiemuś dobru".

          Oj, nie wiem, czy aby na pewno. Poszukując pojęcie owego dobra musisz zacząć od stwierdzenia, że: 1.
          owo dobro istnieje, i 2. jest dobrem. Musisz więc zdecydować o prawdziwoŚci dobra, co sprawia, że
          zaczynasz kręcić się w kółko.

          JeŚli mamy mówić o prawdzie szczerze, to chyba wypadałoby zacząć od tego, że prawda nie jest
          samoistnym bytem samym w sobie, ale raczej wyrażeniem pewnego stosunku do rzeczywistoŚci. Nasza
          planeta jest lekko spłaszczoną kulą i większoŚć powie, że to prawda (mniejszoŚć - matematycy i różni
          tacy - zaraz powiedzą, jak się nazywa taka bryła). KiedyŚ jednak uważano, że Ziemia to dysk albo inna
          cholera. Zgodnie ze współczesną kosmologią Ziemia to zakrzywienie czasoprzestrzeni przez ciało o
          okreŚlonej masie. Z punktu widzenia człowieka żyjącego w okreŚlonym czasie każde z tych zdań może
          być prawdziwe - w końcu spacer w parku jest chodzeniem po płaskiej powierzchni, dlaczego więc
          twierdzić, że Ziemia to kula, skoro doŚwiadczenie życiowe tego nie potwierdza. Nie zmienia to faktu, że
          Ziemia jakiŚ tam kształt ma (to jest tzw. rzeczywistoŚć), dla nas jednak stanowi problem okreŚlenia tego
          kształtu, nasze prawdy na ten temat mogą zmieniać się w czasie. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek możliwe
          było dotarcie do PRAWDY ABSOLUTNEJ, chociażby z tego powodu, że nikt z nas nie wie, o czym owa
          prawda miałaby mówić. O absolucie? Czyli o czym? No i następnie pytanie - dlaczego ta prawda jest tą
          właŚnie prawdą? JeŚli wynika to z niej samej, to jest raczej prawda o prawdzie. Tylko komu taka prawda
          potrzebna?

          Poza tym - kto powiedział, że Ziemia jakiŚ kształt ma? Może nie ma.
          • Gość: rick wychodzi na moje ... IP: *.unisys.com 12.04.02, 12:45
            bardzo ciekawa dyskusja nam się wywiązała, nie doszliśmy do tego czym jest
            prawda, a przynajmniej nie doszliśmy do wspólnego określenia. wygląda także na
            to , że każdemu prawda jest do czegoś potrzebna ale do czegoiś nieco innego.
            ale z zapałem dyskutujemy.
            to uzasadnia moją tezę, z którą rozpocząłem udział w dyskusji, że
            prawda jest po to, żeby jej poszukiwać, i to uzasadnia jej istnienie

            rick
            • masaker Re: wychodzi na moje ... 15.04.02, 09:54
              I tak, i nie, z tym poszukiwaniem. Chyba raczej nie szukasz prawdy samej w sobie, ale bardziej: prawdy o:
              Świecie, ludziach, związkach, itp. Z drugiej strony - jak oddzielić rzeczywistoŚć od prawdy o niej? Chyba
              naprawdę wychodzi na twoje (nasze, bo ja piszę w sumie o tym samym).
              • Gość: rick Re: wychodzi na moje ... IP: *.unisys.com 15.04.02, 15:03
                pisząc, że prawda jest po to, żeby jej poszukiwać, i to uzasadnia jej istnienie
                nie chciałem, jak to niektórzy odczytali, odbierać prawdzie jej znaczenie i
                rolę w życiu.
                podałem jedyna wspólną cechę dotychczasowych wypowiedzi, dostatecznie ponadto
                mocną, żeby wystarczała za uzasadnienie. ja mówiłem o poszukiwaniu prawdy, nie
                o jej głoszeniu założywszy, że się ją wcześniej poznało.

                co do przykładu z zakresu głoszenia prawdy, czyli, czy powiedzieć choremu z
                rakiem, że go ma to zaobserwowano szereg przypadków tzw. samoistnej remisji u
                osób z beznadziejnymi rokowaniami. niezależnie od rozważań etycznych nie jest
                to więc kwestia dotycząca 100% prawdy, a jedynie jej wysokiego
                prawdopodobieństwa

                pozdrawiam

                rick
            • Gość: Otryt Gdy poznajemy Prawdę nie możemy być na nią głusi IP: 192.168.3.* 15.04.02, 10:24
              Gość portalu: rick napisał(a):

              > prawda jest po to, żeby jej poszukiwać, i to uzasadnia jej istnienie
              >

              Wyobraźmy sobie sytuację, że całą prawdę już poznaliśmy ( co oczywiście jest
              niemożliwe, możemy się jedynie do jej poznania przybliżać).

              Czy w sytuacji, gdy cała prawda będzie nam znana straci ona rację bytu? Tak
              wynikałoby z Twojego , Rick , rozumowania.

              Wg mnie będzie odwrotnie. Prawdę , którą poznajemy jesteśmy zobowiązani stosować
              w życiu. Im więcej tej prawdy posiedliśmy, tym większe będzie miała ona znaczenie.

              Nie może być tak ,że poznaliśmy Prawdę, a jesteśmy na nią głusi.

              • masaker Re: Gdy poznajemy Prawdę nie możemy być na nią głusi 15.04.02, 10:44
                Gość portalu: Otryt napisał(a):

                > Gość portalu: rick napisał(a):
                >
                > > prawda jest po to, żeby jej poszukiwać, i to uzasadnia jej istnienie
                > >
                >
                > Wyobraźmy sobie sytuację, że całą prawdę już poznaliśmy ( co oczywiście jest
                > niemożliwe, możemy się jedynie do jej poznania przybliżać).
                >
                > Czy w sytuacji, gdy cała prawda będzie nam znana straci ona rację bytu? Tak
                > wynikałoby z Twojego , Rick , rozumowania.
                >
                > Wg mnie będzie odwrotnie. Prawdę , którą poznajemy jesteśmy zobowiązani stosowa
                > ć
                > w życiu. Im więcej tej prawdy posiedliśmy, tym większe będzie miała ona znaczen
                > ie.
                >
                >
                >

                Oj, nie lubię stwierdzeń w tonie aforyzmu typu: "Nie może być tak, że poznaliśmy Prawdę, a jesteśmy na nią głusi."
                Śmierdzi to strasznie prawdami objawionymi i tego rodzaju doznaniami. A dlaczego nie możemy być głusi? Podam
                stary i oklepany, ale bardzo noŚny przykład. Facet ma zaawansowany nowotwór, podŚwiadomie wie, że żyje z
                wyrokiem do rychłego wykonania, ale wcale nie musi chcieć dokładnie wiedzieć wszystkiego.
                Z tym stosowaniem prawdy w życiu to też trochę nie tak. Ty zawsze i wszędzie mówisz prawdę, nigdy nie kłamiesz,
                żeby np. nie zrobić komuŚ przykroŚci? Kiedy - dajmy na to - koleżanka z pracy założy nowy żakiet, to od razu walisz
                jej między oczy, że takiej szmaty to byŚ nawet nie położył jako wycieraczki przed drzwiami burdelu?
                • Gość: Otryt Prosty przykład, Masaker.. IP: 192.168.3.* 15.04.02, 10:56
                  Dowiadujesz się, że firma , której akcje masz w swoim portfelu inwestycyjnym
                  stoi na skraju bankructwa.

                  Chyba nie będziesz głuchy na tę prawdę i szybko sprzedasz swoje akcje.

                  Pzdr
                • Gość: Otryt Twój przykład, Masaker IP: 192.168.3.* 15.04.02, 11:24
                  masaker napisał(a):

                  Ty zawsze i wszędzie mó
                  > wisz prawdę, nigdy nie kłamiesz,
                  > żeby np. nie zrobić komuŚ przykroŚci? Kiedy - dajmy na to - koleżanka z pracy z
                  > ałoży nowy żakiet, to od razu walisz
                  > jej między oczy, że takiej szmaty to byŚ nawet nie położył jako wycieraczki prz
                  > ed drzwiami burdelu?

                  Spotykają się tu conajmniej 3 różne prawdy:
                  1.Żakiet jest brzydki
                  2.O gustach się nie dyskutuje
                  3.Przyjaźń i koleżeństwo jest wielką wartością

                  Prawdy nr 2 i 3 są zdecydowanie ważniejsze niż prawda nr 1.
                  Tak więc nie walnę jej przykrej prawdy w oczy.

                  Pzdr

                  • masaker Re: Twój przykład, Masaker 15.04.02, 12:56
                    Gość portalu: Otryt napisał(a):

                    > Spotykają się tu conajmniej 3 różne prawdy:
                    > 1.Żakiet jest brzydki
                    > 2.O gustach się nie dyskutuje
                    > 3.Przyjaźń i koleżeństwo jest wielką wartością
                    >
                    > Prawdy nr 2 i 3 są zdecydowanie ważniejsze niż prawda nr 1.
                    > Tak więc nie walnę jej przykrej prawdy w oczy.

                    No i właŚnie to miałem na myŚli - zderzenie prawdy jako wartoŚci z inną wartoŚcią. To samo jest z
                    przykładem z akcjami, tyle że tam nie występuje konflikt wartoŚci. Chociaż... A gdybyŚ uzyskał taką
                    informację w sposób przestępny, np. informacja dotycząca akcji stanowiłaby informację poufną, a ty
                    uzyskawszy ją, wykorzystał w publicznym obrocie papierami wartoŚciowymi?
                    Dlatego skrytykowałem to, co pisałeŚ o prawdzie i byciu głuchym na nią. Gdyby to wszystko było takie
                    proste...
            • Gość: Otryt Prawda to nie króliczek..., Rick - IP: 192.168.3.* 15.04.02, 10:36
              Ze znanej piosenki:

              Nie o to chodzi by złapać króliczka
              Ale by gonić go
              Ale by gonić go...

              Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą po raz drugi.
              Z Prawdą jednak jest inaczej, Rick

              Pozdrawiam
              Otryt
              • Gość: rick Re: Prawda to nie króliczek..., Rick - IP: *.unisys.com 15.04.02, 14:48
                Gość portalu: Otryt napisał(a):

                > Ze znanej piosenki:
                >
                > Nie o to chodzi by złapać króliczka
                > Ale by gonić go
                > Ale by gonić go...
                >
                to kiepski chwyt i odwoływanie się do utartych schematów - używać fragmentów
                frywolnych piosneczek w dyskusji

                > Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą po raz drugi.
                > Z Prawdą jednak jest inaczej, Rick
                >
                > Pozdrawiam
                > Otryt

                nie mam nic przeciwko temu, wręcz się cieszę. ze zgodności poglądów rzadko wynika
                interesująca dyskusja.

                oprócz cytatu z piosenki, nie wysunąłeś jednak żadnych rzeczowych argumentów. w
                tym samym stylu kontrargument brzmiałby :
                naprawdę jaka jesteś - nie wie nikt

                pozdrawiam
                rick
Inne wątki na temat:
Pełna wersja