Gość: fnoll IP: *.bydgoska.krakow.pl 09.04.02, 11:33 jakie sa wedlug Ciebie warunki konieczne by mozna bylo cos uznac za "prawde"? i po co Tobie ta "prawda"? zapraszam :) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: rick Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.unisys.com 09.04.02, 13:18 Gość portalu: fnoll napisał(a): > jakie sa wedlug Ciebie warunki konieczne by mozna bylo cos uznac za "prawde"? > chcesz poszukać definicji prawdy, czy też indywidulne na ten temat odczucia ? najtrudniej jest być samotnym w jakiejś prawdzie, wygląda na to, że poczucie prawdy jest wzmacniane przez liczbę osób. prawda różni się od wiary tym, że można ją udowodnić. najlepiej powtarzalnie. dobrze jest poświęcić nieco czasu wysiłku na dociekanie prawdy. za prawdę można wtedy przyjąć to coś, do czego się dochodzi kiedy nie chce się już bardziej dociekać. to byłaby prawda chwilowa, bo kto inny może pójść dalej. ale lepsza chwilowa niż żadna. > i po co Tobie ta "prawda"? > prawda jest po to, żeby jej poszukiwać. i to uzasadnia jej istnienie. poza tym fajnie jest dochodzić prawdy. czasem daje miłe uczucie czegoś stałego rick Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Otryt Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: 192.168.3.* 09.04.02, 13:42 Gość portalu: rick napisał(a): > > > prawda jest po to, żeby jej poszukiwać. i to uzasadnia jej istnienie. To bardzo mało, aby uzasadniało jej istnienie. Według mnie prawda jest niezbędna do życia. Bez prawdy nie ma życia. Ludzkość poznała znaczną jej część, np w postaci praw fizyki, biologii, praw społecznych, itp. Nierespektowanie tych praw (prawd) równoznaczne jest z klęską i śmiercią. Zbudowanie domu wbrew prawom mechaniki na pewno spowoduje katastrofę budowlaną. Skutek będzie natychmiastowy. Nierespektowanie praw (prawd) moralnych też skutkuje. Czasem te skutki widoczne są po 10, 100 lub nawet 500 latach. Pzdr Otryt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bianka Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.toya.net.pl / 10.0.207.* 12.04.02, 11:01 Zgodność z czymś, najprosciej... Ale Prawda...nie istnieje w wymiarze holistycznym, jest czymś totalnie subiektywnym, każdy z nas nosi swą własną, wynikającą z odmiennych przeżyć, innej recepcji świata itd., podobnie jest z rzeczywistością - nie ma jednej wspolnej prawdy i jednej wspolnej rzeczywistosci...więc jesli jest ich 6 miliardów, to czy one w ogóle istnieją? do czego służy? - ludzie od zawsze mieli potrzebę porządkowania rzeczywistości, wyprowadzania z ciemności chaosu, nadawania etykiet,tworzenia definicji, szufladkowania, a wiec prawda jest tu dosc pomocnym kryterium Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.rivnet / 10.1.15.* 09.04.02, 13:43 Zacznę od tego, iż w moim mniemaniu prawdy absolutnej, czyli wspólnej wszystkim umysłom bez wyjątku, nie ma, ograniczę się więc, tylko do siebie. Pojęcie prawdy łatwiej wytłumaczyć określając, czym jest jej przeciwieństwo nieprawda. Tworzę nieprawdę odnośnie danego zdarzenia wówczas, kiedy w moim rozumieniu tego, co się wydarzyło przedstawiane przeze mnie informacje kłócą się z tym, co rzeczywiście myślę odnośnie owego zdarzenia. Problem w tym, że często może to zostać potraktowane jako kłamstwo(, które nie musi być tym samym, co nieprawda), natomiast moje przemyślenia, z którymi się zgadzam mogą być błędne, czyli też raczej nieprawdziwe. Należy pamiętać, że to, co uznamy za prawdziwe, wynikać będzie z tego, jakie przyjmiemy AKSJOMATY, na podstawie których wyprowadzamy nasze PRAWDY, wystarczy, bowiem, że ktoś ich nie uzna, wówczas cała nasza PRAWDA traci korzenie i staje się nijaka w swym znaczeniu. Prawda jest mi potrzebna dla pewnego porządku, oraz traktuję ją, jako podstawy wyjściowe do dalszych sensownych dla mnie działań, którym jest owa prawda potrzebna, by zaistniały, choć przesłanki do ich udanej realizacji Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze ...i w jaki sposob, kolego P.? 09.04.02, 23:40 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > Tworzę nieprawdę odnośnie danego zdarzenia wówczas, kiedy w moim rozumieniu > tego, co się wydarzyło przedstawiane przeze mnie informacje kłócą się z tym, co > rzeczywiście myślę odnośnie owego zdarzenia. Problem w tym, że często może to > zostać potraktowane jako kłamstwo(, które nie musi być tym samym, co > nieprawda), natomiast moje przemyślenia, z którymi się zgadzam mogą być błędne, > czyli też raczej nieprawdziwe. Taki krotki tekscik, a tyle w nim donioslosci roznorakich! Troche to jednak pokreciles, zapewne dlatego, ze pominales aksjomaty, hihi... Bo przeciez slowo prawda mozna odniesc do roznych dziedzin. Rowniez do takich, w ktorych twierdzenia mozna zweryfikowac w sposob czysto scholastyczny, bez odwolywania sie do zadnego realnego swiata. Matematyka np. ma swoje twierdzeniam, prawdy, ktore przychadza wraz z aksjomatyka i juz. Sa prawdziwe i tyle. Teraz prawda w sensie doswiadczalnym. Otoz mozna smialo powiedziec, ze prawda istnieje. Prawda = stwierdzenie zgodne z faktami. Moment, w ktorym Ty budujesz swoje 'nieprawdy', to ta chwila, kiedy przestajesz oddzielac fakty od swojej interpretacji. Znasz kawal o bialych krowach w Holandii? > Prawda jest mi potrzebna dla pewnego porządku, oraz traktuję ją, jako podstawy > wyjściowe do dalszych sensownych dla mnie działań, którym jest owa prawda > potrzebna, by zaistniały, choć przesłanki do ich udanej realizacji Fajnie, tylko prawda (w zyciu, nie w matematyce) nie jest Ci nigdy dana w sposob prosty. Raczej probujesz w intuicyjny sposob na podstawie roznych informacji (nie prawd, informacji) wyobrazic sobie, czym ona jest. I na podstawie tego dzialasz. Pozdrawiam, mk. (zyczac przyjemnego dzialania, jaka by ta prawda nie byla) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: ...i w jaki sposob, kolego P.? IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 00:05 moje: >Tworzę nieprawdę odnośnie danego zdarzenia wówczas, kiedy w moim rozumieniu > tego, co się wydarzyło przedstawiane przeze mnie informacje kłócą się z tym, >co rzeczywiście myślę odnośnie owego zdarzenia. Problem w tym, że często może >to zostać potraktowane jako kłamstwo(, które nie musi być tym samym, co > nieprawda), natomiast moje przemyślenia, z którymi się zgadzam mogą być > błędne, czyli też raczej nieprawdziwe. Rzeczywiście, wyszła mi tu w pośpiechu bardziej definicja kłamstwa, niż nieprawdy. Twoje: >Bo przeciez slowo prawda mozna odniesc do roznych dziedzin. Rowniez do takich, w ktorych twierdzenia mozna zweryfikowac w sposob czysto scholastyczny, bez odwolywania sie do zadnego realnego swiata. Matematyka np. ma swoje twierdzeniam, prawdy, ktore przychadza wraz z aksjomatyka i juz. Sa prawdziwe i >tyle. Problem znowu, co jest dla kogo realne, a co nie, z takich właśnie powodów niezmiernie trudno pisać o prawdzie, jako pojęciu, które odniesione do danego przypadku, oznaczać będzie dla wszystkich to samo. Sam piszesz, że nawet w matematyce prawda przychodzi wraz z aksjomatami, zatem bez nich jej nie ma, a w zależności, jakie są te aksjomaty zmieniają się też prawdy z nimi powiązane.. >Teraz prawda w sensie doswiadczalnym. Otoz mozna smialo powiedziec, ze prawda istnieje. Prawda = stwierdzenie zgodne z faktami. Moment, w ktorym Ty budujesz swoje 'nieprawdy', to ta chwila, kiedy przestajesz oddzielac fakty od swojej >interpretacji. Znasz kawal o bialych krowach w Holandii? Skąd wiadomo co jest faktem, naturalnie uwzględniając różnorodność postrzegania świata przez ludzi( zawsze trafi się jakiś wyjątek).Nawet opis, czy też samo dostrzeganie faktu może być względne. >Fajnie, tylko prawda (w zyciu, nie w matematyce) nie jest Ci nigdy dana w sposob prosty. Raczej probujesz w intuicyjny sposob na podstawie roznych informacji (nie prawd, informacji) wyobrazic sobie, czym ona jest. I na >podstawie tego dzialasz Nie piszę o prostocie zdobywania prawdy, tylko jej potrzebie w swoich działaniach. Bez znaczenia, jak to nazwiemy, dla jednych to tylko intuicja, dla mnie prawda, dla innego nieprawda itd.( można by w tym temacie prowadzić dyskusję w nieskończoność przy dotychczasowym braku precyzji czym jest prawda,błędne koło) Nie da się chwycić, tej najbardziej podstawowej PRAWDY, podobnie jak z zasadą nieoznaczoności, mamy jedno określone, ale kosztem niewiedzy o drugim. Nie schwytamy precyzyjnie PRAWDY, jednocześnie określając jej parametry. Pozdrawiam, chętnie poznam kawał o krowach.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: ...i w jaki sposob, kolego P.?(popraweczka) IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 00:17 Oczywiście,.... kosztem wiedzy( nie niewiedzy) o drugim,nocna tępota mnie już ogarnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maly.k Muuu, muuuu IP: *.sympatico.ca 10.04.02, 04:00 Pociagiem przez Holandie, kraj pastwiskami slynacy, jechalo sobie trzech panow z dalekiej Polski. Manager, inzynier i matematyk. Jechali i jechali, a za oknami stada krow. Bialych krow, zadnych innych. Gdy juz wrocili do domu, opowiadali wrazenia z podrozy. Pierwszy z nich powiedzial (manager) synkowi: - W Holandii wszystkie krowy sa biale. Inzynier powiedzial: - W Holandii jest duzo bialych krow. Matematyk zas: - W Holandii widzialem krowy z jednej strony biale. Jak widzisz, obserwacja, jego interpretacja i prawda (w znaczeniu: stan faktyczny) sa trzema roznymi rzeczami. Pozdrawiam, mk. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Muuu, muuuu IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 10:43 Gość portalu: maly.k napisał(a): > Jak widzisz, obserwacja, jego interpretacja i prawda (w znaczeniu: stan > faktyczny) sa trzema roznymi rzeczami. Szczerze, powyższy(niezły)dowcip, mówi jedynie o trzech różnych obserwacjach i interpretacjach, ale PRAWDY, nie zauważyłem(bo i jak?). Ps. i dalsza część kawału: czwarty marsjanin, mógłby powiedzieć: - na tej planecie widziałem istoty o ciekawej poświecie( dla nas białe krowy). piąty k-paksjanin: - widziałem ciekawe zaburzenia w zakresie ultrafioletu szósty X : -..... itd. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Na ziemie! 11.04.02, 03:36 Mozna sie zapisac do takiego absolutnego solipsyzmu i twierdzic, ze nie ma zadnej rzeczywistosci poza zestawem bodzcow przefiltrowanych przez nasze zmysly. Ale moim zdaniem to, ze ufoludek nie zna pojecia 'krowa', ani to, ze moj kolega Al nie ma pojecia, gdzie lezy Holandia nie ma zadnego wplywu na fakt, ze w Holandii zyje pewna ilosc bialych krow. Mysle, ze z naszym amatorskim filozofowaniem schodzimy szparkim krokiem na manowce. Pozdrawiam, mk. (z manowcow) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Na ziemie! IP: *.rivnet / 10.1.15.* 11.04.02, 11:16 maly.ksiaze napisał: > Mozna sie zapisac do takiego absolutnego solipsyzmu i twierdzic, ze nie ma zadn > ej rzeczywistosci poza zestawem bodzcow przefiltrowanych przez nasze zmysly. W zasadzie, to tak, bo jak zdefiniujesz rzeczywistość, jako zestaw bodźców nie przefiltrowanych przez nasze umysły, czyli nie dochodzących do nas w naszej człowieczej postaci? ( znowu pyt. co to PRAWDA) > Ale moim zdaniem to, ze ufoludek nie zna pojecia 'krowa', ani to, ze moj kolega > Al nie ma pojecia, gdzie lezy Holandia nie ma zadnego wplywu na fakt, ze w > Holandii zyje pewna ilosc bialych krow. Faktem jest, że w Holadnii coś tam jest, co niektórzy Ziemianie nazywają krowami i których kolor postrzegają, jako biały, to jest, więc najwyżej, prawda ziemiańska. Ja chciałem tylko pokazać, niemożliwość zdefiniowania i udowodnienia PRAWDY ABSOLUTNEJ, bo te nasze pojedyncze, to jak najbardziej, nie ma sie, co do tego, wątpliwości( prawie) > Mysle, ze z naszym amatorskim filozofowaniem schodzimy szparkim krokiem na > manowce. Wierz mi przy profesjonalnym filozofowaniu można zajść w jeszcze większe zadupie, albo nawet nie dojść do tych naszych manowców. Ps.mały książeeeeeeee!!!! Czy Twój manowiec, też taki smaczny, jak mój, chodź no zobacz. Odpowiedz Link Zgłoś
vicca Re: Na ziemie! 11.04.02, 11:26 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > Ja chciałem tylko pokazać, niemożliwość zdefiniowania i udowodnienia PRAWDY > ABSOLUTNEJ, bo te nasze pojedyncze, to jak najbardziej, nie ma sie, co do tego, > wątpliwości( prawie) > Pastwo drogi, jeżeli jesteś wierzący to prawdą ostateczną i absolutną powinien być dla Ciebie Bóg. Jeżeli nie, to przypuszcam że jest to coś innego. Wydaje mi się że każdy ma jakąś swoją własną prawdę ostateczną i (dla niego) absolutną. Pzdr ciepło V* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Na ziemie! IP: *.rivnet / 10.1.15.* 11.04.02, 11:31 vicca napisał(a): > Pastwo drogi, > jeżeli jesteś wierzący to prawdą ostateczną i absolutną powinien być dla Ciebie > Bóg. Właśnie! jeżeli, ale nawet, gdybym był wierzący, to również, nie potrafiłbym innym, odwodnić swej prawdy( byłaby, więc tylko moją). > Jeżeli nie, to przypuszcam że jest to coś innego. Wydaje mi się że każdy ma jak > ąś swoją własną prawdę ostateczną i (dla niego) absolutną. Dokładnie o tym piszę, są tylko nasze własne prawdy, ale OGÓLNYCH i OSTATECZNYCH nie znajdziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
vicca Re: Na ziemie! 11.04.02, 11:40 Pastwo, a może to jest tak jak pisła św. Tomasz z Akwinu? "Bóg jest prawdą ostateczną i absolutną - dowodem na to jest to że jest, stworzył mnie i pozwolił mi zapytać co to jest prawda". Co prawda jest to 13 wieczna logika, ale... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Na ziemie! IP: *.rivnet / 10.1.15.* 11.04.02, 12:04 vicca napisała: > Pastwo, a może to jest tak jak pisła św. Tomasz z Akwinu? "Bóg jest prawdą > ostateczną i absolutną - dowodem na to jest to że jest, stworzył mnie i > pozwolił mi zapytać co to jest prawda". > Co prawda jest to 13 wieczna logika, ale... To już jest w kwestii, indywidualnych zapatrywań na powyższe, w mojej własnej logice, nie ma miejsca, by zgodzić się z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
vicca Re: Na ziemie! 11.04.02, 12:19 Hmm, Pastwo, 13 wieczna logika ma przynajmniej jedną zaletę - jest niesłychanie prosta. ;) Mam czasami wrażenie że obecna logika została nieco spaczona przez Einstaina i jego teorię względności. Chociaż, ja bardziej wierzę w mnogość indywidualnych prawd ostatecznych - choć większość z nich jest prawdziwa dla szerszego kręgu ludzi (taki uniwersalizm) Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Co to znaczy 'prawda ostateczna'? 12.04.02, 00:28 Mysle, ze sie troche czepiasz z tymi ostatecznosciami. To, ze jakies wygloszone zdanie jest prawdziwe - mowimy o kims 'mowi prawde' - jest zazwyczaj wypowiedziane w pewnym kontekscie i do tego kontekstu sie odnosi. Jesli mowie, ze 'widzialem krowy z jednej strony biale', to jest to prawda w pewnym sensie absolutna: widzialem krowy i byly one z jednej strony biale. To moglo byc cos zupelnie innego, np. tablice reklamowe czekolady X, ale *ja* widzialem krowy. Jaki jest sens doszukiwania sie jakosci uniwersalnych w tych krowach? Widzialem i juz! Dygresja na temat 'subiektywnej prawdy': Potrzebujemy prawdy o swiecie, aby byl to dla nas swiat realny. Wymagasz zatem od osob, z ktorymi sie kontaktujesz 'mowienia prawdy'. Czyli informowania Cie o tym, co widzieli (i co czuja byc moze tez) zgodnie ze stanem faktycznym - tzn. z ich subiektywna obserwacja. Jesli ktos opowiada Ci rzeczy rozne od tego, co *on* 'jest przekonany, ze mialo miejsce' - klamie. Jesli zas mowi prawde (swoja subiektywna), to my na podstawie wielu takich opowiesci i obserwacji probujemy sobie wytrworzyc obraz prawdziwszy, doskonalszy. Zatem ta 'nasza prawda' to nie tylko nasza subiektywna obserwacja, ale rowniez jej krytyczne porownanie z ocenami innych. Czyli juz jest mniej subiektywna. Czasem w ten sposob daje sie odkryc cos, co jest dosc uniwersalne (choc tez ograniczne w swoim zasiegu - np. mechanika kwantowa). Co do naszych prawd subiektywnych. Czy nie sadzisz, ze jesli wszechmocny Bog istnieje, to nasze subiektywne prawdy nie maja tu nic do rzeczy? Jesli istnieje to istnieje i juz. Dygresja 'sredniowieczna': W czasach przedreformacyjnych sprawy 'prawd ostateczenych' traktowano dosc jednoznacznie, byly one elementem rzeczywistosci. Poglad terazniejszy: 'ci maja swoja religie, a tamci swoja' bylby zupelnym absurdem. To tak, jakby teraz powiedziec, ze ja mam swoja fizyke, a Ty swoja. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Co to znaczy 'prawda ostateczna'? IP: *.rivnet 12.04.02, 19:21 Już napisałem dość czepliwą odpowiedź, ale OSTATECZNIE skasowałem wszystko, ponieważ możemy zakończyć tą polemikę w jednym poście. W zasadzie to piszemy z grubsza o tym samym, ale na różny sposób i z nieco innych perspektyw, głównie stąd nasz dyskusja jeszcze trwa. Nie będę zwalał winy na fnolla, ale w moich oczach to wariat(, choć zupełnie niegroźny) żywiący się słowami ( mam czasami wątpliwości, czy to nie jest jakiś ożywiony słownik, który odrzucił swego stwórcę i UPADŁ na Ziemię), stąd zmotywował mnie on, do spojrzenia na postawiony przez niego problem z większym przeczuleniem, niż to było potrzebne dla naszych praktycznych rozważań. Co do tej naszej, osobistej, swojskiej i codziennej prawdy, nie mam większych zastrzeżeń, mogę śmiało powiedzieć muuuuuuu mały książę. Co do Boga i naszych subiektywnych prawd o Nim, to naturalnie, że Bóg istnieje, nie dlatego, że my tak myślimy, ale dlatego, bo tak jest i odwrotnie, jeśli Go nie ma, to ........ Ps.W przypadku, gdyby zapytano mnie jednak, o ową PRAWDĘ BEZWZGLĘDNĄ, musiałbym odrzucić tą ugodowość. Zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maly.k Nie na temat, ale... IP: 139.57.24.* 12.04.02, 19:34 Sprawa istnienia Boga (bostw?) z zupelnie innego ujecia. Juz kiedys o tym wspominalem na tym forum, ale... Czytales moze ksiazke T. Pratchetta pt. 'Small gods' (chyba; po poslku to by bylo 'Mniejsze bostwa', albo cos w tym guscie. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Nie na temat, ale... IP: *.rivnet 12.04.02, 19:47 Gość portalu: maly.k napisał(a): > Sprawa istnienia Boga (bostw?) z zupelnie innego ujecia. > Juz kiedys o tym wspominalem na tym forum, ale... Czytales moze ksiazke T. > Pratchetta pt. 'Small gods' (chyba; po poslku to by bylo 'Mniejsze bostwa', > albo cos w tym guscie. Nie wiem, czego jeszcze z twórczości Pratchetta nie czytałem, lekki styl i rozluźniający zarazem humor.... Ps. natchniłeś mnie,do ponownego złapania za "Kolor Magii". Ukłony Odpowiedz Link Zgłoś
vicca Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? 09.04.02, 14:14 Jakiś pisarz napisał kiedyś że są trzy prawdy każdej historii: moja, twoja i obiektywna. Górale mają swoją wersję: jest świnto prawdo, tyz prawdo i g... prawdo Ale tak naprawdę to jest jedna jedyna prawda bez względu na mnogość spojrzeń na nią Pzdr ciepło Vicca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mikey Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.02, 00:44 prawdą jest model lub twierdzenie, z którym zgadzają się wszystkie nasze doświadczenia a pojęcie prawdy isnieje, ponieważ pomaga nam przewidzieć skutki poszczególnych działań Odpowiedz Link Zgłoś
szary_ptak Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? 10.04.02, 10:09 Dla mnie prawda to odpowiedź na pytanie o sens. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Manitra Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.04.02, 11:14 Kazdy posiada swoja wlasna prawde, wykorzystujac ja na swoj wlasny uzytek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia28 Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? IP: *.atol.com.pl 10.04.02, 13:16 A ja przytoczę cytaty, z którymi się zgadzam: Co to jest prawda?: "Prawda bezwzględna jest ideą, należy tedy do metafizyki, nie może być więc osiągnięta. Ci co mówią, ze ją posiedli albo są głupcami, jeśli w to wierzą, albo oszustami, jesli nie wierzą. Ale prawda jest potrzebą człowieka. Kto jej nie szuka-żyje jak bydlę." "Prawdy każdy sam szukać musi". i do czego sluzy?: "Prawda nie jest celem sama dla siebie, ale służyć ma jakiemuś dobru". Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
masaker Re: co to jest prawda? i do czego sluzy? 12.04.02, 09:57 Gość portalu: kasia28 napisał(a), m.in.: > "Prawda nie jest celem sama dla siebie, ale służyć ma jakiemuś dobru". Oj, nie wiem, czy aby na pewno. Poszukując pojęcie owego dobra musisz zacząć od stwierdzenia, że: 1. owo dobro istnieje, i 2. jest dobrem. Musisz więc zdecydować o prawdziwoŚci dobra, co sprawia, że zaczynasz kręcić się w kółko. JeŚli mamy mówić o prawdzie szczerze, to chyba wypadałoby zacząć od tego, że prawda nie jest samoistnym bytem samym w sobie, ale raczej wyrażeniem pewnego stosunku do rzeczywistoŚci. Nasza planeta jest lekko spłaszczoną kulą i większoŚć powie, że to prawda (mniejszoŚć - matematycy i różni tacy - zaraz powiedzą, jak się nazywa taka bryła). KiedyŚ jednak uważano, że Ziemia to dysk albo inna cholera. Zgodnie ze współczesną kosmologią Ziemia to zakrzywienie czasoprzestrzeni przez ciało o okreŚlonej masie. Z punktu widzenia człowieka żyjącego w okreŚlonym czasie każde z tych zdań może być prawdziwe - w końcu spacer w parku jest chodzeniem po płaskiej powierzchni, dlaczego więc twierdzić, że Ziemia to kula, skoro doŚwiadczenie życiowe tego nie potwierdza. Nie zmienia to faktu, że Ziemia jakiŚ tam kształt ma (to jest tzw. rzeczywistoŚć), dla nas jednak stanowi problem okreŚlenia tego kształtu, nasze prawdy na ten temat mogą zmieniać się w czasie. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek możliwe było dotarcie do PRAWDY ABSOLUTNEJ, chociażby z tego powodu, że nikt z nas nie wie, o czym owa prawda miałaby mówić. O absolucie? Czyli o czym? No i następnie pytanie - dlaczego ta prawda jest tą właŚnie prawdą? JeŚli wynika to z niej samej, to jest raczej prawda o prawdzie. Tylko komu taka prawda potrzebna? Poza tym - kto powiedział, że Ziemia jakiŚ kształt ma? Może nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rick wychodzi na moje ... IP: *.unisys.com 12.04.02, 12:45 bardzo ciekawa dyskusja nam się wywiązała, nie doszliśmy do tego czym jest prawda, a przynajmniej nie doszliśmy do wspólnego określenia. wygląda także na to , że każdemu prawda jest do czegoś potrzebna ale do czegoiś nieco innego. ale z zapałem dyskutujemy. to uzasadnia moją tezę, z którą rozpocząłem udział w dyskusji, że prawda jest po to, żeby jej poszukiwać, i to uzasadnia jej istnienie rick Odpowiedz Link Zgłoś
masaker Re: wychodzi na moje ... 15.04.02, 09:54 I tak, i nie, z tym poszukiwaniem. Chyba raczej nie szukasz prawdy samej w sobie, ale bardziej: prawdy o: Świecie, ludziach, związkach, itp. Z drugiej strony - jak oddzielić rzeczywistoŚć od prawdy o niej? Chyba naprawdę wychodzi na twoje (nasze, bo ja piszę w sumie o tym samym). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rick Re: wychodzi na moje ... IP: *.unisys.com 15.04.02, 15:03 pisząc, że prawda jest po to, żeby jej poszukiwać, i to uzasadnia jej istnienie nie chciałem, jak to niektórzy odczytali, odbierać prawdzie jej znaczenie i rolę w życiu. podałem jedyna wspólną cechę dotychczasowych wypowiedzi, dostatecznie ponadto mocną, żeby wystarczała za uzasadnienie. ja mówiłem o poszukiwaniu prawdy, nie o jej głoszeniu założywszy, że się ją wcześniej poznało. co do przykładu z zakresu głoszenia prawdy, czyli, czy powiedzieć choremu z rakiem, że go ma to zaobserwowano szereg przypadków tzw. samoistnej remisji u osób z beznadziejnymi rokowaniami. niezależnie od rozważań etycznych nie jest to więc kwestia dotycząca 100% prawdy, a jedynie jej wysokiego prawdopodobieństwa pozdrawiam rick Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Otryt Gdy poznajemy Prawdę nie możemy być na nią głusi IP: 192.168.3.* 15.04.02, 10:24 Gość portalu: rick napisał(a): > prawda jest po to, żeby jej poszukiwać, i to uzasadnia jej istnienie > Wyobraźmy sobie sytuację, że całą prawdę już poznaliśmy ( co oczywiście jest niemożliwe, możemy się jedynie do jej poznania przybliżać). Czy w sytuacji, gdy cała prawda będzie nam znana straci ona rację bytu? Tak wynikałoby z Twojego , Rick , rozumowania. Wg mnie będzie odwrotnie. Prawdę , którą poznajemy jesteśmy zobowiązani stosować w życiu. Im więcej tej prawdy posiedliśmy, tym większe będzie miała ona znaczenie. Nie może być tak ,że poznaliśmy Prawdę, a jesteśmy na nią głusi. Odpowiedz Link Zgłoś
masaker Re: Gdy poznajemy Prawdę nie możemy być na nią głusi 15.04.02, 10:44 Gość portalu: Otryt napisał(a): > Gość portalu: rick napisał(a): > > > prawda jest po to, żeby jej poszukiwać, i to uzasadnia jej istnienie > > > > Wyobraźmy sobie sytuację, że całą prawdę już poznaliśmy ( co oczywiście jest > niemożliwe, możemy się jedynie do jej poznania przybliżać). > > Czy w sytuacji, gdy cała prawda będzie nam znana straci ona rację bytu? Tak > wynikałoby z Twojego , Rick , rozumowania. > > Wg mnie będzie odwrotnie. Prawdę , którą poznajemy jesteśmy zobowiązani stosowa > ć > w życiu. Im więcej tej prawdy posiedliśmy, tym większe będzie miała ona znaczen > ie. > > > Oj, nie lubię stwierdzeń w tonie aforyzmu typu: "Nie może być tak, że poznaliśmy Prawdę, a jesteśmy na nią głusi." Śmierdzi to strasznie prawdami objawionymi i tego rodzaju doznaniami. A dlaczego nie możemy być głusi? Podam stary i oklepany, ale bardzo noŚny przykład. Facet ma zaawansowany nowotwór, podŚwiadomie wie, że żyje z wyrokiem do rychłego wykonania, ale wcale nie musi chcieć dokładnie wiedzieć wszystkiego. Z tym stosowaniem prawdy w życiu to też trochę nie tak. Ty zawsze i wszędzie mówisz prawdę, nigdy nie kłamiesz, żeby np. nie zrobić komuŚ przykroŚci? Kiedy - dajmy na to - koleżanka z pracy założy nowy żakiet, to od razu walisz jej między oczy, że takiej szmaty to byŚ nawet nie położył jako wycieraczki przed drzwiami burdelu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Otryt Prosty przykład, Masaker.. IP: 192.168.3.* 15.04.02, 10:56 Dowiadujesz się, że firma , której akcje masz w swoim portfelu inwestycyjnym stoi na skraju bankructwa. Chyba nie będziesz głuchy na tę prawdę i szybko sprzedasz swoje akcje. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Otryt Twój przykład, Masaker IP: 192.168.3.* 15.04.02, 11:24 masaker napisał(a): Ty zawsze i wszędzie mó > wisz prawdę, nigdy nie kłamiesz, > żeby np. nie zrobić komuŚ przykroŚci? Kiedy - dajmy na to - koleżanka z pracy z > ałoży nowy żakiet, to od razu walisz > jej między oczy, że takiej szmaty to byŚ nawet nie położył jako wycieraczki prz > ed drzwiami burdelu? Spotykają się tu conajmniej 3 różne prawdy: 1.Żakiet jest brzydki 2.O gustach się nie dyskutuje 3.Przyjaźń i koleżeństwo jest wielką wartością Prawdy nr 2 i 3 są zdecydowanie ważniejsze niż prawda nr 1. Tak więc nie walnę jej przykrej prawdy w oczy. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
masaker Re: Twój przykład, Masaker 15.04.02, 12:56 Gość portalu: Otryt napisał(a): > Spotykają się tu conajmniej 3 różne prawdy: > 1.Żakiet jest brzydki > 2.O gustach się nie dyskutuje > 3.Przyjaźń i koleżeństwo jest wielką wartością > > Prawdy nr 2 i 3 są zdecydowanie ważniejsze niż prawda nr 1. > Tak więc nie walnę jej przykrej prawdy w oczy. No i właŚnie to miałem na myŚli - zderzenie prawdy jako wartoŚci z inną wartoŚcią. To samo jest z przykładem z akcjami, tyle że tam nie występuje konflikt wartoŚci. Chociaż... A gdybyŚ uzyskał taką informację w sposób przestępny, np. informacja dotycząca akcji stanowiłaby informację poufną, a ty uzyskawszy ją, wykorzystał w publicznym obrocie papierami wartoŚciowymi? Dlatego skrytykowałem to, co pisałeŚ o prawdzie i byciu głuchym na nią. Gdyby to wszystko było takie proste... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Otryt Prawda to nie króliczek..., Rick - IP: 192.168.3.* 15.04.02, 10:36 Ze znanej piosenki: Nie o to chodzi by złapać króliczka Ale by gonić go Ale by gonić go... Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą po raz drugi. Z Prawdą jednak jest inaczej, Rick Pozdrawiam Otryt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rick Re: Prawda to nie króliczek..., Rick - IP: *.unisys.com 15.04.02, 14:48 Gość portalu: Otryt napisał(a): > Ze znanej piosenki: > > Nie o to chodzi by złapać króliczka > Ale by gonić go > Ale by gonić go... > to kiepski chwyt i odwoływanie się do utartych schematów - używać fragmentów frywolnych piosneczek w dyskusji > Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą po raz drugi. > Z Prawdą jednak jest inaczej, Rick > > Pozdrawiam > Otryt nie mam nic przeciwko temu, wręcz się cieszę. ze zgodności poglądów rzadko wynika interesująca dyskusja. oprócz cytatu z piosenki, nie wysunąłeś jednak żadnych rzeczowych argumentów. w tym samym stylu kontrargument brzmiałby : naprawdę jaka jesteś - nie wie nikt pozdrawiam rick Odpowiedz Link Zgłoś