Rodzina

05.03.15, 06:18
Ciekawe dlaczego w Polsce się o tym nie mówi iż z badań naukowych( jak ktoś ciekawy może sobie poszukać) wynika taka prawidłowość iż uwaga;
Katolicy rozwodzą się najczęściej od innych grup społecznych.
A tutaj nam propaganda wmawia że kościół pilnuje rodziny, gdy właśnie jego nauka jest niszczeniem rodziny.
Dlaczego tak się dzieje, no ktoś by powiedział, tak jest jak to celibatyk zna się na rodzinie i na seksie, której oficjalnie nie posiada i cnoty czystości utrzymuje, to trochę tak groteskowe jakby kasierka budowała samochody nie mając żadnej praktyki odnośnie silnika, koła, podwozia itd. Wiadomo samochód się rozleci i tak jest w przypadku rodziny. Ale co jest głównym powodem rozpadu rodziny?
SEX, normalnie natura dała ludziom seks i rozpłód, dlatego że człowiek wychowuje długo potomstwo i ten seks pełni rolę więzi między partnerami, jest jednym ze składników miłości, trzyma rodziców przy potomstwie, bo ludzie długo potrzebują opieki zanim będą samodzielni. Tym samym nauka kleru, jedynie rozpłód i wstrzemięźliwość, niszczy więzi między ludźmi, tworzy się chłód emocjonalny, brak bezpieczeństwa, taka samotność w związku. Seks rozbraja również mechanizmy obronne, dlatego ludzie gawożą; misiu ptysiu, słoneczko ...zupełnie jak dzieci, bo w tym momencie znikają mechanizmy obronne. Tak, jak ktoś podejrzewa że pewne rzeczy miłością do się wyleczyć, to da. Potrafi być lekarstwem . Ale kler zezwierzęca ludzi czyli jak u goryli czy orangutanów czy jak psów, tylko rozpłód, tym samym ludzie wpadają w szereg zaburzeń psychicznych czy problemów seksualnych. Z punktu widzenia nauki kleru światopogląd to dewiacja, a negowanie seksu kończy się rozwodem, bo zaburzone zostają więzi między partnerami. U nas powinno się o tym mówić że kler to instytucja antyrodzinna.
    • hansii belkot... 05.03.15, 09:03
      stopien rozwodow w duzych miastach - gdzie wplywy kleru sa mniejsze
      - jest wiekszy - niz na wsi
      - gdzie wplywy kleru sa wieksze.

      Twoja durna teza zostaje niniejszym natychmiast obalona.
      • androgenik Re: belkot... 05.03.15, 09:26
        To nie jest moja teza, potwierdzają to badania dość powszechnie znane, to w polsce jest jakaś oszołomska propaganda że państwo o zerowej dzietności, Watykan, zna się na rodzinie, a księża na seksie.


        "Ponieważ seksualność jest głównym spoiwem w pierwszym okresie małżeństwa, to wszelkie zaburzenia pojawiające się w tej materii na początku mogą okazać się rujnujące i jak pokazuje praktyka, takie są. Jak ukazują badania amerykańskie, programy (rządowe i kościelene) abstynencji seksualnej podniosły średnią wieku inicjacji seksualnej, a odsetek młodzieży szkół średnich współżyjących spadł o nawet 10 punktów procentowych, to jednocześnie w tym samym czasie lawinowo wzrosła liczba młodych małżeństw chrześcijańskich z poważnymi względnie trwałymi dysfunkcjami seksualnymi. W niektórych parafiach i zborach nawet 9 na 10 małżeństw (to jest przecież aż 90%!) cierpi na zaburzenia seksualne. Tymczasem w środowisku studentów aktywnych seksualnie problemy tej natury występują z częstością od 7 do 18% a połowa z nich ma charakter przejściowy. Serwis www.religioustolerance.org przytacza badania, z których wynika, że liczba rozwodów w środowisku chrześcijan zaangażowanych religijnie jest ponad 50% większa, niż w populacji generalnej czy nawet wśród ateistów! Z wszechstronnych badań seksulogiczno-sądowych wynika, że podstawowym źródłem rozwodów (ponad 70% przypadków) są trudności w pożyciu seksualnym. Takie dane muszą skłonić do myślenia i działania."
        • hansii belkotu cd... 05.03.15, 10:49
          dziecie, w swiecie islamskim liczba rozwodow jest omalze zerowa, mimo silnej wiary.
          a moze dlatego.

          a na polskiej najciemniejszej wsi jest podobnie.

          by sie rozwiesc, dziecie, to trzeba miec pieniadze i swiadomosc wlasnej seksualnosci.

          zgadzam sie, ze kler skutecznie dba o to, by chlop i baba nie mieli ani jednego , ani drugiego.
          i wlasnie dlatego - tam gdzie jest najwieksza wladza kleru - jest najmniej rozwodow.

          a teraz nie smaruj mi tu POLUBU banialukow - bo poszczuje psami.
          • androgenik Re: belkotu cd... 05.03.15, 10:52
            Hansil
            A widzę że ta grupa ma też swojego chorego psychicznie. No to ze mną nie podyskutujesz, bo nie wolno chorych nakręcać w chorobie, bo się bardziej zakotwicza.
            • hansii i nadal belkotu cd... 05.03.15, 11:08
              androgenik napisał(a):
              No to ze mną nie podyskutujesz,

              i nawet nie zamierzam, POLUBU.
              wyczysc bude dla psa i przynies nowe siano.
              bo zima trwa.
        • leda16 Re: belkot... 05.03.15, 21:38
          androgenik napisał(a):

          > To nie jest moja teza, potwierdzają to badania dość powszechnie znane, to w pol
          > sce jest jakaś oszołomska propaganda że państwo o zerowej dzietności, Watykan,
          > zna się na rodzinie, a księża na seksie.


          Wyznacznikiem wartości rodzinnych nie jest takie czy siakie Państwo, tylko dekalog. To tam zawarta jest etyka i moralność głoszona przez naukę Kościoła katolickiego. Jak dotąd nic lepszego nie wymyślono.



          > "Ponieważ seksualność jest głównym spoiwem w pierwszym okresie małżeństwa,


          Nie seksualność, tylko MIŁOŚĆ

          tJak ukazują badania amerykańskie, pr
          > ogramy (rządowe i kościelene) abstynencji seksualnej podniosły średnią wieku in
          > icjacji seksualnej, a odsetek młodzieży szkół średnich współżyjących spadł o na
          > wet 10 punktów procentowych,


          I bardzo dobrze. Seks nie jest dla niedojrzałych emocjonalnie i niesamodzielnych finansowo szczyli, tylko dla ludzi zdolnych do ponoszenia odpowiedzialności za rodzinę.

          Z wszechstronnych badań seksulogiczno-sądowych
          > wynika, że podstawowym źródłem rozwodów (ponad 70% przypadków) są trudności w
          > pożyciu seksualnym. Takie dane muszą skłonić do myślenia i działania."


          Jakiego działania? Mężczyźni nie są monogamistami a jak małżeństwo wiąże tylko seks, to gdy urok nowości blednie, biegną do następnej kwoczki. Jak koguty, nie jak mężczyźni.
          • androgenik Re: belkot... 06.03.15, 09:17
            Leda

            "Niewiasto, ty jesteś wrotami piekieł

            Kultura i cywilizacja, w której żyjemy, nie sprzyjają miłości. Pod tym względem system ekonomiczny, moralność i obyczaje, a nawet dominujący sposób poznawania świata1 sprzysięgły się i solidarnie występują przeciwko niej. Trudną do przecenienia, szkodliwą rolę odegrała w tej mierze religia chrześcijańska ze swoim stosunkiem do kobiet, potępieniem ciała i ludzkiej seksualności. Święty Augustyn nauczał, że niewiasta jest bestią ani trwałą, ani stałą i zawiścią swą wstyd przynosi mężowi, podsyca zło, jest początkiem wszelkich sporów i waśni. Inny ojciec Kościoła, Tertulian, zwrócił się do kobiet, określanych przez niego osobliwym mianem janua diaboli z następującym pouczeniem: Niewiasto, powinnaś zawsze chodzić w łachmanach i żałobie, ze łzami skruchy, aby ci zapomniano, żeś zgubiła rodzaj ludzki! Niewiasto, ty jesteś wrotami piekieł!

            Tymczasem prawdziwa miłość jest również, a może przede wszystkim, miłością ciała. Może się wyrażać w matczynej czułości, wzruszeniu na widok zmarszczek starzejącego się rodzica, w zachwycie uśmiechem ukochanej kobiety lub w pożądaniu obudzonym kształtem jej pośladków. Ciało i tak zwana dusza, czyli nasza psychika, stanowią z punktu widzenia miłości nierozerwalną całość. Niemożliwa jest również miłość samego ciała, ciało bowiem – żywe ciało – zawsze wyraża pragnienia i emocje. Potępienie tak zwanego seksu bez miłości oznacza opowiedzenie się za moralnością, która w swej istocie w miłość godzi. Biologicznym i psychologicznym sensem ludzkiego seksualizmu jest przecież (poza prokreacją) podtrzymywanie bliskiej więzi między mężczyzną i kobietą. Współżycie seksualne równie łatwo prowadzi do miłości, jak miłość do seksu. Miłość – powtórzmy – jak inne uczucia, dla swej pełni potrzebuje fizycznego wyrazu. Tłumiąc, co jest codziennym doświadczeniem nas wszystkich, potrzebę okazania komuś pożądania lub czułości, tłumimy w samym zalążku rodzące się uczucie. Zauważył to kiedyś najmądrzejszy bodaj z pisarzy Robert Musil: Do miłości jak do gniewu można dojść robiąc odpowiednie gesty – zauważył w swojej najważniejszej zapewne powieści. Zachowania seksualne to również takie gesty. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że współżycie seksualne bez odrobiny miłości jest – poza przypadkami patologicznymi – właściwie niemożliwe. Jeśli tej formy miłości nie zauważamy lub jej nie cenimy, to przede wszystkim z powodu opartej na uprzedzeniach i fałszywych wartościach koncepcji miłości, stawiającej najwyżej tak zwaną miłość czystą lub romantyczną, od której wymagamy, by była „zawirowaniem duszy”. Poddając się uwodzicielskiemu urokowi tego rodzaju literackich wizji, tracimy z oczu miłość taką, jaka jest naprawdę."

            www.humanizm.net.pl/klopoty.html
            • hansii pierwsze slysze... 07.03.15, 05:53
              androgenik napisał(a):
              Robert Musil: Można nawet zaryzykować twierdzenie, że współżycie seksualne bez odrobiny miłości jest – poza przypadkami patologicznymi – właściwie niemożliwe.

              Pomijam przypadki patologiczne - typu "Agencje"

              Jezeli jednak uwazasz, ze zwykla SYMPATIA do kogos umozliwiajaca wspolzycie
              - to jest juz odrobina Milosci - to ostatecznie moge sie zgodzic.

              Tylko, ze jednak Slowo "MIlosc" rozumiem inaczej.
              - Gdyz Sympatie mozna odczuwac dla wielu osob z najblizszego otoczenia.
              • androgenik Re: pierwsze slysze... 07.03.15, 06:16
                hansil
                A wiesz że klienci domów publicznych bardzo często się zakochują w paniach lekkich obyczajów, a następnie się żenią? Bez odrobiny miłości nie ma możliwości uprawiać seksu, ciało nie jest przedmiotem odczuwa, doznanie, a następnie emocje, przeżycia. To nawet Fronda te badania wkleiła u siebie by się oczywiście pooburzać.
                • androgenik Re: pierwsze slysze... 07.03.15, 06:30
                  Amerykańscy naukowcy: seks z prostytutką rozwija głębsze uczucia emocjonalne

                  www.fronda.pl/a/amerykanscy-naukowcy-seks-z-prostytutka-rozwija-glebsze-uczucia-emocjonalne,21548.html
                • hansii niepierwsze slysze... 07.03.15, 08:08
                  androgenik napisał(a):
                  > hansil
                  > A wiesz że klienci domów publicznych bardzo często się zakochują w paniach lekk
                  > ich obyczajów, a następnie się żenią?

                  viem , slyszalem.
                  no co w tym wielkiego ?
                  • androgenik Re: niepierwsze slysze... 07.03.15, 08:19
                    hansil
                    Seks jest więziotwórczy, tym samym można zakochać się w prostytutce, bo ma zadanie spajać partnerów.Można zacząć związek od seksu i będzie miłość. W katolicyźmie seks to grzech tylko rozpłód i masz najwięcej katolików się rozwodzących, bo jest zerwana WIĘZIOTWÓRCZOŚĆ , Kościół jest antyrodzinny.
                    • hansii nadal niepierwsze slysze... 07.03.15, 08:29
                      androgenik napisał(a):
                      > Seks jest więziotwórczy,

                      - bywa. ale niekoniecznie.

                      tym samym można zakochać się w prostytutce, bo ma zadanie spajać partnerów.
                      Można zacząć związek od seksu i będzie miłość.

                      - no mozna...
                      nie mam nic przeciw.
                      ale milosc to jednak towar z innej polki.

                      W katolicyźmie seks to grzech tylko rozpłód i masz najwięcej katolików się rozwodzących,
                      > bo jest zerwana WIĘZIOTWÓRCZOŚĆ , Kościół jest antyrodzinny.

                      - bredzisz.
                      kosciol jest prokoscielny.
                      mysli o wlasnej kasie.
                      - nie mylic z WIARA.
                    • leda16 Re: niepierwsze slysze... 07.03.15, 22:15
                      androgenik napisał(a):
                      .Można zacząć związek od seksu i będzie miłość.


                      Po której jeden z miłośników hifa złapie, albo łatwa panienka kopa w używane bez umiaru "pośladki" i z brzuchem do domu wróci, ku utrapieniu rodziców. A później w swądzie alimentów na owoc "miłości" dochodzić będzie :).
            • leda16 Re: belkot... 07.03.15, 22:10
              androgenik napisał(a):
              > Tymczasem prawdziwa miłość jest również, a może przede wszystkim, miłością ciał
              > a. Może się wyrażać w matczynej czułości, wzruszeniu na widok zmarszczek starze
              > jącego się rodzica,


              Ja bym wolała, żeby mój syn zamiast się "wzruszać", na czym mi zależy jak psu na piątej nodze, zafundował mi zabieg usunięcia tych (tfu!) obrzydliwych zmarszczek. 10 tys.zł w Polsce kosztuje i kochający syn tak powinien swoją miłość do matki wyrazić.



              w zachwycie uśmiechem ukochanej kobiety lub w pożądaniu obu
              > dzonym kształtem jej pośladków.



              A pożądanie to miłość wg. Ciebie? No cóż, mnie nigdy męska dupa nie rajcowała. I w tym leży wyższość kobiet nad mężczyznami.




              Biologicznym i psych
              > ologicznym sensem ludzkiego seksualizmu jest przecież (poza prokreacją) podtrzy
              > mywanie bliskiej więzi między mężczyzną i kobietą.



              No to co powiesz o thanatofilach, zoofilach, koprofilach itp. Jaką więź oni podtrzymują?



              Miłość – powtórzmy –
              > ; jak inne uczucia, dla swej pełni potrzebuje fizycznego wyrazu.


              Miłość rodziców do dzieci i odwrotnie, nie potrzebuje.



              Tłumiąc, co je
              > st codziennym doświadczeniem nas wszystkich, potrzebę okazania komuś pożądania
              > lub czułości,


              Nie mam i nigdy nie miałam potrzeby okazania pożądania moim synom ani też tłumienia czułości wobec osób bliskich. Przypuszczam że 99% Forumowiczów też. Ten 1% to wyłącznie Ty.



              Można nawet zaryzykować twie
              > rdzenie, że współżycie seksualne bez odrobiny miłości jest – poza przypad
              > kami patologicznymi – właściwie niemożliwe.


              Czyli - kochasz wszystkie prostytutki w burdelu a nawet każdy kobiecy tyłek, no bo on budzi Twoje pożądanie. Bez tego Ci nie stanie, więc o miłości nie ma mowy :))).
              • zolza14 Re: belkot... 07.03.15, 23:54
                leda16 napisała:

                > androgenik napisał(a):


                >

                > Miłość – powtórzmy –
                > > ; jak inne uczucia, dla swej pełni potrzebuje fizycznego wyrazu.

                > Miłość rodziców do dzieci i odwrotnie, nie potrzebuje.


                Tutaj Androgenik akurat ma rację. Miłość rodzica do dziecka potrzebuje także fizycznego kontaktu. Oczywiście nie chodzi o seks, lecz o przytulenie, pogłaskanie, dotyk, także karmienie piersią.
                Bez dotyku nie ma bliskości.
                > Tłumiąc, co je
                > > st codziennym doświadczeniem nas wszystkich, potrzebę okazania komuś pożą
                > dania
                > > lub czułości,

                >



              • ankaskakanka10 Re: belkot... 08.03.15, 03:02
                leda16 napisała:


                >
                > w zachwycie uśmiechem ukochanej kobiety lub w pożądaniu obu
                > > dzonym kształtem jej pośladków.
                >
                >
                >
                > A pożądanie to miłość wg. Ciebie? No cóż, mnie nigdy męska dupa nie rajcowała.
                > I w tym leży wyższość kobiet nad mężczyznami.

                Samo sedno zagadnienia.
    • mona.blue Re: Rodzina 05.03.15, 09:31
      Bzdury opowiadasz, jak nie znasz nauki koscioła to sie nie wypowiadaj. Seks w małzeństwie jest jak najbardziej wspierany przez kosciół, jako wieziotwórczy i jako płodny tez, ale nie tylko, wazna jest tez funkcja więzi pomiedzy małżonkami. Seks nie jest uważany za cos złego, wręcz przeciwnie, jako dobro, które dał ludziom sam Bóg, jako znak miłości w małżeństwie, jako znak jedności. Więcej nawet, nieuzasadnione odmawianie współzycia postrzegane jest jako cos niedobrego.
      • clarissa3 Re: Rodzina 05.03.15, 09:45
        Tak mona, masz racje, tak jest. Ale przyznasz tez ze niski poziom intelektualny zbyt duzej ilosci ksiezy ktorzy w roznych zakatkach prawia kazania i pogaduchy, czesto manipulujac lokalna spolecznoscia, moze doprowadzic do tego ze gawiedz potem mysli i wierzy w przerozne brednie - rzedko kto na wisi przeciez czyta pismo. Poziom ciemnoty sie utrzymuje. Ten kler kosciol musi wyedukowac wreszcie bo istotnie zeby az bola czasem co taki wygaduje...
        • mona.blue Re: Rodzina 05.03.15, 09:49
          Zgadzam się, że poziom kazań wielu księdzy jest niedostateczny, sam papież Franciszek widzi ten problem i stara mus ię zaradzić.
          • clarissa3 Re: Rodzina 05.03.15, 09:59
            no wlasnie. I zawsze byl - wiec i wiejska i malomiasteczkowa edukacja w wykonaniu przerownych proboszczy zrobila co zrobila, nie ma co udawac ze nie.
            • androgenik Re: Rodzina 05.03.15, 10:10
              Clarissa.
              Nie, to nauka główna kościoła; wstrzemięźliwość i rozpłód, ta walka kleru z antykoncepcją to walka by ludzie seksu nie uprawiali, bo każdy stosunek kończyć się ma rozpłodem. A następnie przychodzą naukowcy i pokazują szkodliwość takie postawy. To taka właśnie wiejska mentalność religie sobie ustawia jak im pasuje pod tyłeczki, uprawiam seks to moja religia też tak chce i nie interesuje mnie co piszą na stronach katolickich księża i co radzą małżonkom.
              • clarissa3 Re: Rodzina 05.03.15, 10:24
                kler byc moze takie glosi - nie wszedzie - ale to nie jest to czego religia naucza!

                Trzeba umiec rozdzielac jedno od drugiego!
      • androgenik Re: Rodzina 05.03.15, 09:49
        mona
        A to też jest znane że katolicy nie mają pojęcia o swojej religii, co nawet nie jest trudno przeczytać na stronach katolickich, bo dla kościoła seks to rozpłód, a pomiędzy rozpłodami wstrzemięźliwość. Od tej nauki coraz więcej katolików kończy w gabinetach seksuologiczno-psychologicznych. Sama walka z antykoncepcją , to walka bo sex to tylko rozpłód a nie jakieś przyjemności w prezeskach itd. Trochę osób jak ty sobie relatywizuje naukę kleru, że to nie ja to kler uczy że można.
        • mona.blue Re: Rodzina 05.03.15, 10:31
          androgenik napisał(a):

          > mona
          > A to też jest znane że katolicy nie mają pojęcia o swojej religii, co nawet nie
          > jest trudno przeczytać na stronach katolickich, bo dla kościoła seks to rozpłó
          > d, a pomiędzy rozpłodami wstrzemięźliwość. Od tej nauki coraz więcej katolików
          > kończy w gabinetach seksuologiczno-psychologicznych. Sama walka z antykoncepcją
          > , to walka bo sex to tylko rozpłód a nie jakieś przyjemności w prezeskach itd.
          > Trochę osób jak ty sobie relatywizuje naukę kleru, że to nie ja to kler uczy ż
          > e można.

          Rozpłód to jest u zwierząt, współczuje ci skoro funkcje prokreacyjna seksu nazywasz rozpłodem. Skąd ty masz takie wiadomości - bo to nie jest oficjalna, współczesna nauka kościoła. Cos sobie wymyslasz, żeby ci pasowało do twojej tezy, a nie bierzesz pod uwage prawdziwego nauczania koscioła.
          • androgenik Re: Rodzina 05.03.15, 10:44
            mona
            Dlatego piszę kler zezwierzęca ludzi bo w nauce kleru jest rozpłód a seks to dzieło szatana, dlatego masz wojne z anty bo to szatan. I do tego odnoszą się naukowcy jakie to szkodliwe. A to co ty sobie ubzdurałaś, to egocentryczny relatywizm wprost ze wsi. Uprawiam seks więc napewno moja religia tak też chce, a twoje religia ma dość wyśrubowane zdanie. Rodzić aż wyplujesz macicę, a seks zero, nul, bo to obcowanie z szatanem, nierząd, grzech, upadła nierządnica, kuszenie szatana, będzie zdradzać jak poczuje przyjemność itd...zabawne koncepcje panów z obsesjami na punkcie seksu.
            • androgenik Re: Rodzina 05.03.15, 10:54
              mona
              No masz ja ci się chce czytać co ci wolno i nie wolno;

              Współczesną konserwatywną teologię seksualną można streścić do dwóch generalnych zasad:
              1. Chrześcijanin winien być istotą aseksualną do momentu wstąpienia w związek małżeński
              2. Chrześcijanin (lub chrześcijanka) nie będący w związku małżeńskim winien unikać wszelkich form aktywności i kontaktów, które wzbudzają lub potencjalnie mogą wzbudzić podniecenie seksualne. Dotyczy to również aktywności neutralnych moralnie czy seksualnie.

              W szczególach wygląda to następująco:

              Co do realizowania potrzeb w pojedynkę, stwierdza się, że wszelkie formy zaspokoajania są grzechem, który skutkuje jeśli nie piekłem to co najmniej czyścem (w katolicyzmie). Nie wolno posiadać żadnych marzeń, pragnień, uczuć erotycznych, praktykować masturbacji (grozi za to piekło zgodnie z katechizmem Kościoła rzymsko-katolickiego). Surowo zabronione (jako grzech nieczystości, nierządu lub cudzołóstwa) są "sycenie" oczu widokiem sylwetki, wodzenie oczami za płcią przeciwną.
              W kontakcie z płcią przeciwną dozowlony jest tylko krótki uścisk dłoni. Wyjątkowo niektórzy dopuszczają także pocałunek w policzek przy powitaniu lub pożegnaniu. Niedopuszczalne są więc jakiekolwiek formy afiliacyjne, w tym prawienie komplementów dotyczących wdzięków lub z użyciem form intonacyjnych konotacyjnie związanych z erotyzmem ("mowa nieczysta według ciała", np. Ef 5:9), Niewskazane jest chodzenie "pod rękę" lub z trzymaniem się za ręce, spoglądanie prosto w oczy w bliskiej odległości (kontakt intymny). Całkowicie niedopuszczalne są zabawy w gilganie (łaskotanie, bo doprowadza do seksualnego podniecenia), uściski w ramionach, pieszczoty, pocałunki w usta, tulenie się, siadanie na kolanach, leżenia obok siebie, nie mówiąc już o , pettingu, neckingu. Tłumaczy się to w ten sposób, że albo jest to nieczystość, albo cudzołóstwo, w każdym bądź razie - rozpusta, a zachowania te prowadzą niechybnie do utraty zbawienia, a więc trzeba ich unikać.

              Odnośnie problematyki własnej płciowości, stwierdza się, iż strój powinien być taki, aby ukazywać jak najmniej nie tylko odkrytego ciała, lecz i z sylwetki. Strój powinien być tak dobrany, by nie ukazywał w żaden sposób wdzięków, by nie pozwalał nawet na domyślenie się, co się pod nim kryje. Nie wolno kobietom nosić spodni, ani koszul, ponieważ jest to męski ubiór. Nie wolno nosić ozdobionej bielizny, nie wolno chodzić bez biustonosza. Nie powinno się prezentować w stroju kąpielowym, np. na basenie, nad wodą. Uczesanie powinno być skromne, nieprzyciągające uwagi. Nie wolno stosować nawet małżonkom świeckich środków upiększania ciała (pachnidła, szminki i inne elementy makijażu, takie jak przycinanie rzęs itd) Dozwolone natomiast są proste środki higieny osobistej. Nie dopuszcza się ozdób, pierścionków, naszyjników, klipsów, kolczyków, gdyż argumetuje się, że jest to sposób ubioru prostytutek lub nierządnic sakralnych. Zachowanie podobnie - skromne, nieujawniające gotowości do poznania przyszłego współmałżonka, z dużym dystansem, skryte, nieśmiałe, nieujawniające erotycznych emocji, pragnień, oczekiwań.

              Co do sposobów poznawania przyszłego współmałżonka, informuje się, że młodzież płci przeciwnej nie powinna chodzić ze sobą parami, nie powinna spotykać się sam na sam (w domu czy innym odosobnieniu), nie powinna się umawiać na spotkania (na randki). Niektórzy dopuszzają tutaj randki grupowe pod nadzorem osób dorosłych, poprzedzone i zakończone modlitwą. Tłumaczy się to w ten sposób, że właśnie na owych spotkaniach realizowanych w parafiach, zborach młodzież ma okazję się dobrze poznać i spotkać przyszłego współmałżonka. Gdy tymczasem wszelkie pozostałe formy wystawiają na kuszenie i - jak się podkreśla - prawie zawsze prowadzą do rozwiązłości. Chrześcijanin lub chrześcijanka winna unikać towarzystwa osób aktywnych seksualnie (małżeństw i nierządników), alkoholu, filmów dla dorosłych, materiałów dotyczących płciowości. W szczególności nalezy pozbyć się telewizora, czy radia jeśli są one źródłem prowadzącym do nieczystości (wskazówki z tekstu "Guidelines for Sexual Purity" od wielebnego Randy Alcorna na stronie Eternal Perspective Ministries).
              Wskazuje się, aby kontaktować się z płcią przeciwną możliwie najrzadziej. Zasadniczo niewskazany, a nierzadko, zabroniony jest wszelki taniec w parach. Wskazuje się też, że prawdziwy chrześcijanin nie ma pragnienia spotykania się w parku, w kawiarni, w kinie, nie ma ochoty słuchania muzyki razem czy osobno, nie ma ochoty uczestniczenia w spotkaniach z gitarą, ze śpiewem, z tańcem, lecz czas wolny spędza na służbie Kościołowi, modlitwie, pokucie.

              Pomoc w praktycznej realizacji tych wskazań widzi się w publicznym złożeniu obietnicy czystości przed kolegami, przyjaciółmi, osobami duchownymi, klerykami oraz modlitwie przed każdym spotkaniem o chorakterze randkowym.

              Powyższe wskazówki najczęściej mają charakter obligatoryjny i stawiane są często na równi biblijnymi przykazaniami. Gdy reguły te zostaną naruszone, autorzy owych wskazówek proponują spowiedź.
              • clarissa3 Re: Rodzina 05.03.15, 11:19
                wczoraj pomyslalam ze ktos rozsadny sie na forum pokazal nareszcie - a to bardotka wrocila ;(
              • mona.blue Re: Rodzina 05.03.15, 11:20
                te wskazówki to redem z XIX wieku, z jakiej ksiązki historycznej je wziąłes?
              • ankaskakanka10 Re: Rodzina 05.03.15, 16:28
                ale po KK lecisz androgenik.
                Tylko nazarejczyka nie ruszaj :D
                • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 08:16
                  Anka
                  Nie Jezus był w porządku, nawet wiadomo co głosił do pedofilów, a więc jak katolicy tak chcą prawo boskie nad ludzkim to Jezus wyraźnie powiedział co z pedofilami robić, chcesz cytat? :-)
            • mona.blue Re: Rodzina 05.03.15, 11:16
              androgenik napisał(a):

              > mona
              > Dlatego piszę kler zezwierzęca ludzi bo w nauce kleru jest rozpłód a seks to dz
              > ieło szatana, dlatego masz wojne z anty bo to szatan. I do tego odnoszą się nau
              > kowcy jakie to szkodliwe. A to co ty sobie ubzdurałaś, to egocentryczny relatyw
              > izm wprost ze wsi. Uprawiam seks więc napewno moja religia tak też chce, a twoj
              > e religia ma dość wyśrubowane zdanie. Rodzić aż wyplujesz macicę, a seks zero,
              > nul, bo to obcowanie z szatanem, nierząd, grzech, upadła nierządnica, kuszenie
              > szatana, będzie zdradzać jak poczuje przyjemność itd...zabawne koncepcje panów
              > z obsesjami na punkcie seksu.

              idź sie leczyć, bardotko
    • radar272 Re: Rodzina 05.03.15, 13:18
      Poważnie myslisz, że współcześni katolicy stosują się do nauk kościoła do tego stopnia, że stosują wstrzemięźliwość zamiast zabezpieczeń antykoncepcyjnych? Nie włażę ludziom do sypialni, nie mam na to żadnych dowodów naukowych, ale jestem przekonany, że 99% katolików stosuje antykoncepcję i tu ma za nic naukę kościoła.
      • androgenik Re: Rodzina 05.03.15, 13:32
        Radar
        Tak poważnie poczytaj fora religijne jak pytają się księdza czy naprawdę nie mogą prezerwatywy, czy naprawdę rozwódka ma chodzić w celibacie i opisują swoje przeżycia, bardzo cierpią, a ksiądz w odpowiedziach podkręca jeszcze ten sadomasochizm.
        Ta instytucja dobrze zrozumiała że wstrzemięźliwość, czyli tak naprawdę zmiana psychiki w sadomasochizm daje władzę, takie osoby stają się uległe do tyrani i cały czas czują wyrzuty sumienia, więc księża mają kogo spowiadać, bo ci ciągle czują się grzeszni.
        • androgenik Re: Rodzina 05.03.15, 13:39
          Radar
          Trochę psychologii;

          "Związek między wyznawaną religią a podejściem do seksualności nie jest niczym niezwykłym, choć dość niezwykłe mogą być jego konsekwencje. Zauważył to już Zygmunt Freud na przykładzie współczesnych mu Niemiec. Jest to kraj o tyle szczególny, że zamieszkują go zarówno katolicy, jak i protestanci. I jakimś dziwnym trafem na nerwice cierpieli głównie chrześcijanie rzymskiego obrządku. Dlaczego? Tu odpowiedź jest bardzo silnie związana z głównym podłożem nerwic, którym jest konflikt przebiegający w nieświadomości.

          Przekładając to na prostszy język, sprawa sprowadza się do tego, że katolicy mają narzucone bardzo silne ograniczenia seksualne (zakazy superego), co wywołuje konflikt z przyrodzoną każdemu człowiekowi cielesnością. Ludzki organizm jest w naturalny sposób seksualny, co objawia się na przykład adekwatnymi myślami i tendencjami, które w świetle religii okazują się grzeszne. W efekcie te najzupełniej zdrowe tendencje są wypychane do nieświadomości i objawiają się jako nerwice. Bardzo wyrazistym przykładem takiego problemu jest obsesyjne tropienie i zwalczanie homoseksualizmu, które jest po prostu próbą oczyszczenia się z własnych nieakceptowanych tendencji.

          Dlaczego nasza religia tak bardzo walczy z seksualnością? Odpowiedzi należy szukać nie w Ewangeliach, ani tym bardziej w Starym Testamencie, tylko w samym Kościele katolickim. Wzbudzenie poczucia winy i warunkowe przebaczanie pod postacią spowiedzi daje władzę. Nie fizyczną, ale psychiczną, czyli dużo cenniejszą, bo poddany jej działaniu człowiek sam staje się swoim własnym strażnikiem, a nierzadko i katem. Bardzo celnie opisał to Erich Fromm, nieżyjący już filozof i psychoanalityk.

          Uznał on, że wzbudzanie poczucia winy daje najskuteczniejszą kontrolę nad umysłami. Ingeruje bowiem w bardzo istotną część psychiki, którą mają wszyscy ludzie poza psychopatami – wspomniane już superego. Tak się składa, że żyjąc w świecie surowych zakazów nakreślonych przez doktrynę katolicką poczucie winy musi czuć dosłownie każdy z tego prostego powodu, że żaden zdrowy człowiek nie jest w stanie całkowicie wyzwolić się od swojego popędu seksualnego. Choć można próbować, ostatecznie i tak ponosi się bolesną porażkę.


          Ta zależność jest podstawowym mechanizmem sprawowania kontroli stosownym przez Kościół katolicki. Od poczucia winy nie ma żadnej ucieczki, bo poprzez wprowadzenie do doktryny pojęcia nieuniknionego „grzechu pierworodnego”, jego ciężar został przypisany wszystkim bez wyjątku. Jesteśmy więc z założenia winni i źli, a tym samym kompletnie zależni od Kościoła, bo to on udziela (lub nie!) rozgrzeszenia, przyznając sobie prawo do obdarzania poczuciem ulgi. Jego podejście różni się fundamentalnie od praktyk dominujących w religiach protestanckich, które nie wymagają spowiedzi przed kapłanem, tylko bezpośrednio przed Bogiem. Poczucie winy łamie dumę i godność, uderzając w sam rdzeń samoakceptacji. W konsekwencji zniszczona zostaje niezależność człowieka, bo jedyną drogą od odzyskania spokoju ducha i poczucia własnej wartości jest powtórne upokorzenie, czyli wyznanie swoich grzechów przed księdzem nakładającym psychiczną karę zwaną pokutą. A taka zależność daje faktyczną władzę nie tyle nad „duszami”, co po prostu umysłami.

          Tym samym seksualność stawała się narzędziem sprawowania rządów. I to nie tylko w świecie chrześcijańskim, bo podobne patenty znane były także komunistycznym tyranom. W Chinach pod rządami Mao Tse-tunga także próbowano zawładnąć seksualnością. Państwo rozdzielało małżonków, wysyłając do pracy w różnych obozach. Para mogła przebywać razem tylko przez 12 dni w roku. Karano nie tylko cudzołóstwo, ale także… onanizm. Każdy, kto nie umiał stłamsić swojej seksualności, „grzeszył” przeciwko rewolucji."
          • clarissa3 Re: Rodzina 05.03.15, 17:15
            no dobra, ale czy ty rzeczywiscie uwazasz ze poza katolikami to glupich na swiecie nie ma?

            Wsrod katolikow jest wielu idiotow , to prawda, nawet wsrod kleru ale idioci to nie jedynie katolicy, zgodzisz sie?
            • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 08:36
              Clarisa
              Nie chodzi o to co na ziemi a o to co na niebie, katolicy są tacy straszni bo ta ideologia jest taka chora. Nazizmu i komunizmu zabroniono bo to szkodliwa ideologia, katolicyzm powinien trafić do swoich wynaturzonych braci.
              • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 10:14
                komunizmu zabroniono bo to szkodliwa ideologia

                Doprawdy? :(
                • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 12:15
                  Clarisa
                  W polsce ustawowo jest zakaz propagowania publicznie ideologii nazistowskiej i komunistycznej, szkoda że mamusi tych dwoje ideologii nie zabroniono, czyli katolicyzmu.
                  • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 12:55
                    z nazizmem moge sie sgodzic ale o komunizmie to bredzisz kolezanko!
                    • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 13:08
                      Clarisa
                      To nasi posłowie wprowadzili, obie ideologie ludobójcze, zakazane propagowanie publiczne, zapomnieli o katolicyźmie.
                      • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 14:06
                        a w ktora to z ideologii masz wpisane lodobojstwo? !!?

                        Ludobujcom ideologi nie trzeba - sami ludo-bija bo tacy sa i tyle.

                        A ty sie w glowe stuknij. Glupich nie brakuje..
                        • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 15:10
                          Clarisa
                          Do czego prowadził nazim do ludobójstwa, do czego doprowadził komunizm do ludobójstwa, tam nie ma napisane będziemy mordować, konsekwencje tej ideologii są takie i powtórzenie tych ideologii skończy się ludobójstwem, tak jak powtarzanie bredni kleru prześladowaniem kobiet i innych grup społecznych i tylko siły im brakuje aby stosy ponownie palić.
                          • ankaskakanka10 Re: Rodzina 06.03.15, 15:22
                            a do czego doprowadził kapitalizm w obecnej formie czym,że są limity NFZ jak nie formą ludobójstwa?
                            • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 15:46
                              no wlasnie. Zyje obecnie w kraju gdzie wlasnie 'podziwiam' jak sie czysci miasta z biednych wysiedlajac ich na peryferie lub zupelnie gdzies daleko, po zeby widoku nie psuli tym bogatszym 'estetom' - tak tu zwykle robia co jakis czas, okazuje sie. Ci biedni potem tam sie rozmnazaja miedzy soba, w efekcie dyskryminacji jakie kapitalizm narzuca... Degeneracja kwitnie - ale nie, to nie ludobojstwo powiesz, prawda?

                              Pierwsze w historii swiata obozy koncentracyjne w ktorych ludzie padali jak muchy, tak a'propos, zalozyli brytyjczycy w Afryce...
                          • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 15:39
                            A kapitalizm?
                            • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 16:16
                              Clarisa
                              Ludzie zawsze bili się o dobra, jak nie ziemie to majątki. A Ideologia to mordowanie innych w ramach tego że moje zdanie jest jedyna prawda, masowe mordy o przekonania i jak się okazało w systemach totalitarnych mordy ideologiczne są najstraszniejsze, czyli w imię bozi, stalinka, czy fiurerka, zabijanie o poglądy a tego wcale nie trzeba robić bo to ci nie da chleba.
                              • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 16:22
                                no to i caly Brityjski Imperializm taki byl..

                                Wez no ty sie doucz wreszcie i nie wypisuj bzdur jak ze komunizm zabroniony... bo sie Fidel usmieje ;)
                                • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 16:31
                                  Clarisa
                                  Komunizm i nazizm to są najbardziej ludobójcze systemy , przebija je tylko kler. A ty mi jakieś pikusie machasz, które nigdy nie osiągneły tyle ofiar. Ty popatrz na liczby ofiar tych rezimów. A co mnie Fidel czy inny Filet jak w polsce masz zakazany komunizm propagować i nazizm.
                                  • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 16:38
                                    tylko kretyn potrafi nazizm i komunizm do jednego wora wlozyc!

                                    A Kuba wyspa goraca ... Samba! ;)
                                    • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 16:45
                                      Clarisa
                                      Tak masz racje Hitlera zabił mniej od komunizmu, jak mogłem to pominąć, oby dwa systemy totalitarne, który jeden nazywał się socjalizmem a drugi socjalizmem narodowym.
                                      • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 16:51
                                        no ale nie powiedzialas jak to bylo z tym Brytyjskim Imperializmem...

                                        A z bardziej biezacych dowodow to proponuje na Rio de Janeiro popatrzec uwaznie, i favele, geniuszu!

                                        I poczytac jak to w Rosji bylo tuz PRZED komunizmem!

                                        papa
                                        • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 16:58
                                          clarisa
                                          Rozumiem że jesteś komunistka w polsce źle ci się żyje bo za komuny tak cudownie było i podziwiasz wyjazd do Fileta tfu Fidela bo tam chwalą marksa i jeszcze zomo ludzi gania, tak piknie było.
                                          • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 17:22
                                            o! I po clarisse pojedziemy teraz, typowo dla pewnego gatunku geniuszy - a o Imperializmie ani mru mru?

                                            Ehhh.

                                            • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 18:22
                                              Clarisa
                                              Bo ty zestawiasz kowalskiego który nadepnął kwiatka do podpalczy stodoły, to nie brytyjczycy tylko nazizm i komunizm były największymi zbrodniarzami dwudziestego wieku. Systemami ucisku narodów i zbrodniarzami tych narodów, tylko krwawy kler im dorównuje. Zresztą przecież kler działał z kapitalistami przeciwko ciemiężonym, przecież to kler działał z feudałami przeciwko ludowi, a ty się uwziełaś na kapitalizm, który był morderczy w 19 wieku wspierany przez kler, który wył iż dzieci w kopalniach i kobiety czołgające się nago w węglu to bog tak chciał.
                                              • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 19:10

                                                A ty Stalina z ideologia!

                                                Ludzisz sie? A o biedaszybach slyszalas moze? Albo kanalarzach? To tak na dzien dobry w PL - cdn!
                                                • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 19:25
                                                  Clarisa
                                                  Ten post wygląda jakbyś się zapluła.
                                                  Walczysz z czymś czego nie ma, bo ani feudalizmu ani kapitalizmu z dziewiętnastego wieku już nie ma. Nazizm i komunizm zakazany, ale co zaskakuje najbardziej, kler nie jest zakazany, chociaż przebił w czynieniu zła ich wszystkich i swoje zło ten zły siewca ponownie tu rozsiewa. Ale ciebie przecież interesuje walka jedynie z wiatrakami, bo ci komuniści swoją bzdurną utopie tak mocno wbili do głowy że teraz tobą miota.
                                                  • clarissa3 Re: Rodzina 06.03.15, 19:48
                                                    moglabys wytlumaczyc to stwierdenie ktore na okraglo powtarzasz ze: komunizm zakazany?

                                                    Dziwnym jakims cudem Kuba ma sie zupelnie dobrze, badania pokazuja ze ludzie tam sa duzo weselsi niz w ponurym kapitalizmie, poza tym coraz wieksza czesc Ameryki Poludniowej sie przeksztalca wlasnie w te strone a ty furt nic tylko powtarzasz ze zakazany.

                                                    Ze w twojej glowie dodaj moze?
                                                  • androgenik Re: Rodzina 07.03.15, 04:33
                                                    Clarissa
                                                    Tak zauważyłem jacy na Kubie zadowoleni tylko czemu ciągle w kanale się topią w drodze do ameryki? Uciekają do tego strasznego kapitalizmu? W polsce jest propagowanie zabronione.
                                                  • hansii dej se i jej piva. 07.03.15, 05:45
                                                    androgenik napisał(a):
                                                    > Clarissa
                                                    > Tak zauważyłem jacy na Kubie zadowoleni tylko czemu ciągle w kanale się topią w
                                                    > drodze do ameryki?

                                                    Clara lubi brytyjski socjal (amerykanski jest troche gorszy - kartki zywnosciowe - ale jednak jest).

                                                    W swoim zapedzie jeszcze nie doczytala, ze "socjal" to co innego , niz "(real)socjalizm"

                                                    - gdzie wprawdzie praca dla kazdego jest, tylko pieniedzy nie ma, a kartki zywnosciowe podobne jak te dla biednych w USA - tyle ze mniej na nie mozna dostac.
                                                  • clarissa3 Re: Rodzina 07.03.15, 11:31
                                                    Moze i uciekaja al na pewno nie dlatego ze zabroniony tam, prawda?!

                                                    Pomysl ty sobie czy nie prosciej byloby gdybys napisala cos w rodzaju: 'Nie lubie nazizmu, komunizmu i katolicyzmu' zamiast zmyslac i wypisywac groch z kapusta o nich tutaj?

                                                    Powodzenia!
                                                  • androgenik Re: Rodzina 07.03.15, 11:42
                                                    clarissa
                                                    A kto tu zmyśla, te systemy okazały się najbardziej zabójcze w historii ludzkości. I nie dlatego że był Adolf tylko dlatego że ideologia jest chora i powtórzenie jej sprowadzi te same straszne rzeczy. Tym samym jeśli mamy zakaz Adolfikowania to czym jest ideologia katolicka, która wiecznie powtarzała jak wracała swoje zbrodnie, to jest czysta niesprawiedliwość bo też powinna być zakazana, a tak została wywalona za burtę by nie szkodzić społecznie, tylko jak widzisz są tacy w polsce do których nie dociera dlaczego jest rozdział państwo -kościół i dla wielu kończy się to tragicznie jak pacjentka Chazana don Mengele.
                                        • hansii no bylo lepiej 06.03.15, 23:46
                                          clarissa3 napisała:
                                          > I poczytac jak to w Rosji bylo tuz PRZED komunizmem!

                                          no bylo lepiej , niz po jego wprowadzeniu.
                                          o masowym gloodzi na Ukrainie i na Powolzu (gdy umarly z godu miliony ludzi) nikt nie slyszal.

                                          a na Syberii w lagrach/obozach siedzialy tylko marne TYSIACE przeciwnikow Caratu.

                                          komunisciu wyslali tam MILIONY swoich przeciwnikow.
        • radar272 Re: Rodzina 06.03.15, 15:49
          androgenik napisał(a):

          > Radar
          > Tak poważnie poczytaj fora religijne jak pytają się księdza czy naprawdę nie mo
          > gą prezerwatywy, czy naprawdę rozwódka ma chodzić w celibacie i opisują swoje p
          > rzeżycia, bardzo cierpią, a ksiądz w odpowiedziach podkręca jeszcze ten sadomas
          > ochizm.
          > Ta instytucja dobrze zrozumiała że wstrzemięźliwość, czyli tak naprawdę zmiana
          > psychiki w sadomasochizm daje władzę, takie osoby stają się uległe do tyrani i
          > cały czas czują wyrzuty sumienia, więc księża mają kogo spowiadać, bo ci ciągle
          > czują się grzeszni.


          trochę przerażające to co piszesz, nie sądziłem, że w dzisiejszych czasach ludzie mogą być tak zapatrzeni w księży i religię
          • ankaskakanka10 Re: Rodzina 06.03.15, 16:03
            radar272 napisał:


            > trochę przerażające to co piszesz, nie sądziłem, że w dzisiejszych czasach ludz
            > ie mogą być tak zapatrzeni w księży i religię

            też mi się ta myśl nasunęła.
          • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 16:08
            Radar
            Są takie grupy, te blisko kościoła i tym samym ten model chcieliby narzucić wszystkim, a jak mamy z historii i badań to się kończy tragicznie dla związku, a zakazywanie rozwodu, nie rozwiązuje problemu, bo wtenczas kwitnie mężobójstwo i żonobójstwo. I tu jest ten podział społeczny, że ci ciemni chcą zmusić innych do życia na modłe kleru. Propaganda że kler jest rodzinny jak jest antyrodzinny, paradoksalnie Gender jest prorodzine, bo obala mity na temat relacji kobieta/ mężczyzna.
    • mona.blue Re: Rodzina 05.03.15, 13:57
      szkoda mi czasu, żeby z tobą dyskutowac, szczególnie, że nagminnie obrażasz innych
      • androgenik Re: Rodzina 05.03.15, 15:17
        mona
        Ja obrażam, kpiny sobie robisz, by tylko zaszczekać temat, no z wieśniaczką mi się kojarzysz bo tam kler robi takie pranie mózgu, a co do 19 wieku;


        "Katolicki doktor Tissot usuwający kobietom łechtaczki, rozpowszechniał pogląd, jakoby masturbacja i rozkosz seksualna, przyczyniała się do uszkodzenia łechtaczki i wywoływała szereg innych kobiecych problemów, Miały do nich należeć: bredzenie, histeria, nieuleczalną żółtaczkę oraz "wścieklizna macicy", która "pozbawią je [kobiety] skromności i rozumu, zamieniając w lubieżne bydlęta".

        Nic więc dziwnego, że XIX-wieczna praktyka ordynowania zabiegów chirurgicznych w celu uleczenia tak zwanych chorób kobiecych (które w rzeczywistości stanowiły wyłącznie przejaw kobiecej seksualności) nie ograniczyła się do usuwania łechtaczki i warg sromowych. Pod nóż poszły jajniki.

        "W samym roku 1855 przeprowadzono w Wielkiej Brytanii ponad dwieście operacji usunięcia jajników, przy czym umieralność pacjentek wyniosła blisko 50 procent. Usunięcie zdrowych jajników zalecano w przypadkach "masturbacji, skłonności erotycznych, zamartwiania się, zwykłej przewrotności oraz nieprzyzwoitego objadania się".

        W Stanach Zjednoczonych, Francji i Niemczech też praktykowano kastrację. Szaleństwo na punkcie usuwania części narządów płciowych pod przykrywką koniecznego zabiegu medycznego przybrało tak ogromne rozmiary, że w roku 1886 pewien lekarz stwierdził w jednym z pism brytyjskich: "wkrótce ciężko będzie znaleźć kobietę mającą wszystkie narządy płciowe". 
        • mona.blue Re: Rodzina 05.03.15, 15:58
          masz chore poglądy bardotka
          szkoda nawet dyskutować
          • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 08:44
            Mona
            Sama chciałaś 19 wiek to było o kobietach a teraz chłopcy

            STRASZNA KOMEDIA

            Przesądy prezentowane pod płaszczykiem medycyny (zresztą jaka to była medycyna? – jej rozkwit na Zachodzie miał dopiero nadejść) znalazły też swoistego „Czarnego Piotrusia”. Stała się nim masturbacja, która – co potwierdzały liczne autorytety – miała wywoływać różne choroby.

            Dlatego dorastające dzieci starano się zniechęcić do niej wszelkimi możliwymi sposobami. Tworzono bariery i upowszechniano zwyczaje, które ją uniemożliwiały. Uważano na przykład, że wysoce niestosowne i niebezpieczne jest mycie intymnych części ciała, więc ich nie myto. Potępiano także nagość jako stwarzającą „okazję” do samotnego grzechu, bo tak nazywano onanizm.

            To jednak nie wszystko, ponieważ posuwano się znacznie dalej. Wśród metod mniej dolegliwych były specjalne pasy, które ubierano – zwłaszcza chłopcom – na noc. Nie brakowało wśród nich także stalowych zabezpieczeń antymasturbacyjnych, które całkiem niedawno można było podziwiać na wystawie w londyńskim Science Museum, oraz skórzanych pasków, wewnątrz których umieszczano kolce. Bardziej zmyślni lekarze wykorzystywali także technologiczne nowinki – sięgano na przykład po prąd. Do penisa dziecka podłączano elektrody, a ilekroć pojawiała się erekcja – ktoś podkręcał napięcie, by w ten sposób wyrobić właściwe odruchy.

            Okrutne? Owszem, jednak poddani takiej terapii i tak mogli mówić o szczęściu. Przynajmniej w porównaniu z tymi – a wcale nie były to rzadkie przypadki – u których „skłonność do samotnego grzechu” leczono za pomocą kastracji lub klitoridektomii. Dla ich dobra oczywiście. Alternatywą, jak wówczas sądzono, było bowiem na przykład wyschnięcie rdzenia kręgowego. Niektórzy wskazywali także na ślepotę lub… impotencję. Swoją drogą ciekawa to metoda, w której stosuje się kastrację, by kogoś uchronić przed impotencją.

            Ogromna niechęć do masturbacji nie przeszkadzała jednak w rozwoju pornografii. A ta – co być może wynikało właśnie z wielkiej pruderii – była szczególnie wyuzdana. Pod tym względem zdjęcia zachowane z XIX wieku prześcigają wszystko (a raczej prawie wszystko), co można dziś znaleźć w sieci. Szczególnym zainteresowaniem, o czym pisze między innymi Deborah Lutz, autorka „Pleasure Bound”, cieszyły się aranżacje bondage oraz pokazujące biczowanie.

            KOBIECA HISTERIA

            Taka kultura spowodowała ogromne szkody, o których Zbigniew Lew-Starowicz pisał tak: „Purytanizm cofnął kulturę seksualną oraz ars amandi Zachodu do stanu barbarzyństwa”.

            wolnemedia.net/historia/seks-po-wiktoriansku/
    • leda16 Re: Rodzina 05.03.15, 21:23
      androgenik napisał(a):

      > Ciekawe dlaczego w Polsce się o tym nie mówi iż z badań naukowych( jak ktoś cie
      > kawy może sobie poszukać) wynika taka prawidłowość iż uwaga;
      > Katolicy rozwodzą się najczęściej od innych grup społecznych.


      Rzucę uwagę trywialną - może dlatego że w Polsce 99% obywateli to katolicy? Zapytam też, dlaczego uważasz katolików za grupę społeczną, podczas gdy oni są przede wszystkim grupą religijną?



      > A tutaj nam propaganda wmawia że kościół pilnuje rodziny, gdy właśnie jego nauk
      > a jest niszczeniem rodziny.
      > Dlaczego tak się dzieje, no ktoś by powiedział, tak jest jak to celibatyk zna s
      > ię na rodzinie i na seksie, której oficjalnie nie posiada i cnoty czystości utr
      > zymuje,


      Obszarem oddziaływania każdej religii, nie tylko chrześcijańskiej, jest przede wszystkim rodzina. W religii judaistycznej wykładnią pojęć moralnych jest rabin. Czyli osoba, która żyje w związku małżeńskim i ma dzieci. Jeśli w Polsce Żydzi rzadziej się rozwodzą to dlatego, że jest ich mniej ;) Oczywiście nie tylko dlatego, ale wykładów religijnych tutaj robić nie będę


      Ale co jest głównym powodem rozpadu rodziny?
      > SEX, normalnie natura dała ludziom seks i rozpłód, dlatego że człowiek wychowuj
      > e długo potomstwo i ten seks pełni rolę więzi między partnerami, jest jednym ze
      > składników miłości, trzyma rodziców przy potomstwie, bo ludzie długo potrzebuj
      > ą opieki zanim będą samodzielni.


      To nie seks trzyma rodziców przy dzieciach, tylko trzyma ich przy nich miłość. Miłość rodziców do dzieci jest wolna od podtekstów seksualnych, więc nie wulgaryzuj.


      Tym samym nauka kleru, jedynie rozpłód i wstrz
      > emięźliwość, niszczy więzi między ludźmi, tworzy się chłód emocjonalny, brak be
      > zpieczeństwa, taka samotność w związku.



      Nie wstrzemięźliwość seksualna niszczy małżeństwo, tylko nuda i niewierność, czyli rozbuchanie seksualne. Żona, która Cię zdradza niszczy tą więź. Błędnie też zakładasz, że gdzie nie ma seksu nie ma miłości, a seks jest wyrazem miłości. Na porządku dziennym jest seks bez miłości i miłość bez seksu. Nie muszę kopulować ze swoja matką, żeby ją kochać. Matka też należy do najbliższej rodziny. A może nie?



      Seks rozbraja również mechanizmy obronn
      > e, dlatego ludzie gawożą; misiu ptysiu, słoneczko ...zupełnie jak dzieci,


      Mechanizmy obronne nie maja nic z tym wspólnego. Matki mówią do niemowląt " żabeczko, słoneczko," itp. I gdzież tu seks?



      Ale kler zezwierzę
      > ca ludzi czyli jak u goryli czy orangutanów czy jak psów, tylko rozpłód, tym sa
      > mym ludzie wpadają w szereg zaburzeń psychicznych czy problemów seksualnych.


      Nie przesadzaj. Nikt tego nie traktuje dosłownie. A zaburzenia psychiczne nie maja etiologii w nauce Kościoła katolickiego. Zresztą odnoszę wrażenie, wartości rodzinne usiłujesz zastąpić wątpliwymi wartościami seksualnymi. Seksowi chcesz ołtarz budować?
      • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 08:11
        Leda
        I ty jesteś ateistka?
        Rozdzielanie miłości od seksualności to zaburzenia wywołane właśnie nauką kleru. Miłość i seksualność to jedność, w momencie gdy rozdzielasz miłość i seks jakby były oddzielnie świadczy to o zaburzeniu, najczęściej wywołanym pseudomoralnością kleru. To tak jak rozrywać rozum od emocji, to też świadczy o zaburzeniu, gdy ktoś stawia jedno nad drugim lub w sprzeczności, bo one są kompatybilne. Czyli jesteś taka ateistka co i do ślubu pójdzie i dziecko do chrztu co? Bo pokazujesz swoją postawą rozdzierania seksu od miłości zaburzenia klerykalne.
        • hansii doprawdy ? 06.03.15, 08:34
          androgenik napisał(a):
          > . Miłość i seksualność to jedność,

          - hollera...
          nie wiem po co przelecialem te 20 panienek...

          lubisz gorzale?


          • androgenik Re: doprawdy ? 06.03.15, 08:57
            Hansil
            Przy chorobach psychicznych sfera miłości i seksualności jest zupełnie rozdarta, bo co to za miłość... kocham ciebie ale brzydzę się swoim i twoim ciałem....A tak się dzieje od pseudomoralności kleru ludzie zachowują się jak w pasie zgilotynowani, miłość pcha namiętność seksualną do drugiej osoby. Tym samym kiedyś były związki gdzie rodzice dobierali wybranka, bo miłość prowadzi do grzesznych namiętności i takiej panience rodzice znadowali bogatego dziada.
        • mona.blue Re: Rodzina 06.03.15, 09:43
          androgenik napisał(a):

          > Leda
          > I ty jesteś ateistka?
          > Rozdzielanie miłości od seksualności to zaburzenia wywołane właśnie nauką kleru
          > . Miłość i seksualność to jedność, w momencie gdy rozdzielasz miłość i seks jak
          > by były oddzielnie świadczy to o zaburzeniu, najczęściej wywołanym pseudomoraln
          > ością kleru. To tak jak rozrywać rozum od emocji, to też świadczy o zaburzeniu,
          > gdy ktoś stawia jedno nad drugim lub w sprzeczności, bo one są kompatybilne. C
          > zyli jesteś taka ateistka co i do ślubu pójdzie i dziecko do chrztu co? Bo poka
          > zujesz swoją postawą rozdzierania seksu od miłości zaburzenia klerykalne.

          Andorgenik, nie odwracja kota ogonem. To przecież ty tu oddzielasz miłośc od seksualności, a w zasadzie miłośc w twoich wywodach nie istnieje, istnieje tylko seksualnośc jako popęd.
          • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 12:13
            Mona
            Nie, emocje i rozum są razem, jak ktoś przeciwstawia rozum z emocjami...zaburzenie.
            Miłość i seks są razem, jak ktoś przeciwstawia czyli gilotynuje, to zaburzenie, a tak uczynił kler, takie osoby idealizują miłość kastrując z cielesności, to tak jak stwierdzenia rozum jest najważniejszy, musi odciąć się od emocji....to zaburzenia
            • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 12:26
              Mona

              "Bardzo często dochodzi także do zmiany postaw względem płci przeciwnej i ukształtowania się wadliwej wizji seksualności, która praktycznie zamyka drogę nie tylko do małżeństwa, ale nawet do zawiązania związku intymno-miłosnego. Wykszałcają się zachowania odrzucające płeć przeciwną, takie jak rażący nonkonformizm, celowy brak taktu, wypowiadanie krytycznych i negatywnych opinii o płci przeciwnej, cynizm, drwienie, lekceważenie i umniejszanie roli więzi, uczuć i aktywności scalających pary (zwłaszcza więzi seksualnej). Taka postawa krytykanctwa i negatywizmu odpycha zdecydowaną większość potencjalnych partnerów, pozbawiając te osoby nie tylko partnera życiowego, ale i grono przyjaciół, znajomych, zwłaszcza płci odmiennej.

              Towarzyszy jej często funkcjonalne rozszczepienie miłości oraz erotyzmu, traktowanych jako odrębne rozwojowo sfery. Taka kobieta hoduje w sobie iluzję, że miłość może wzrastać samoistnie bez towarzyszącej jej więzi erotycznej. Nierzadko seks utożsamiany jest jedynie z aktem kopulacji, a sam kontakt fizyczny kojarzony jest z czymś brudnym, zwierzęcym, schlebiającym niskim instynktom. Partner przejawiający na początku znajomości zainteresowanie tym aspektem jest postrzegany jako prymityw, cham, człowiek wewnętrznie pusty i niedojrzały. Więzi fizycznej przeciwstawia się uczucie, jako coś czystego, wielkiego, absolutnego i szlachetnego."
            • ankaskakanka10 Re: Rodzina 06.03.15, 12:30
              androgenik napisał(a):

              > Mona
              > Nie, emocje i rozum są razem, jak ktoś przeciwstawia rozum z emocjami...zaburze
              > nie.
              > Miłość i seks są razem, jak ktoś przeciwstawia czyli gilotynuje, to zaburzenie,
              > a tak uczynił kler, takie osoby idealizują miłość kastrując z cielesności, to
              > tak jak stwierdzenia rozum jest najważniejszy, musi odciąć się od emocji....to
              > zaburzenia

              czyli świat jest pełen zaburzonych szukających idealnej miłości kierując się popędem płciowym he he
              • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 13:15
                Anka
                Nie. Jak kogoś kochasz to jesteś namiętna, chcesz się z pieścić ,tulić, dawać mu przyjemność itd. To normalne. Teraz to nienormalne, potępienie suksualności rodziera człowiek na; miłość na chmurce idealistyczna, ciało fe, brzydki seks, straszna płuciowość. Tak naprawdę taka postawa niszczy miłość i mamy ludzi pornograficznych, że tylko trzepanie lub ludzi gdzieś śniących o miłości wzniosłej, idealistycznej, która nie chodzi po ziemi. To zaburzeńcy przez kler.
                • ankaskakanka10 Re: Rodzina 06.03.15, 13:18
                  no to w końcu jak jest z tą spójnością u Ciebie?
                  raz piszesz tak,a raz inaczej.
                  • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 13:26
                    Anka
                    Człowiek spójny to człowiek zdrowy. W kwesti miłości , miłość to też namiętność do obiektu kochanego, ciało i dusza to jedno, ciało wyraża czego pragnie dusza namiętnościami.
                    Człowiek zaburzony to zgilotynowany, niespójny, sfera miłości i cielesności osobno, dusza i ciało osobno, dusza brzydzi się ciałem, dusza przeklina seks i......dupa z namiętności, uszkodzony związek.
                    • ankaskakanka10 Re: Rodzina 06.03.15, 13:31
                      Twoje myślenie jest bardzo jednokierunkowe i przez to nie spójne. Naciskasz bez przerwy na seksualność jako przeszkodę he he do doznań duchowych.
                      Ja tylko piszę to co czytam u Ciebie.
                      • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 13:48
                        anka
                        Nie, ja cały czas pisze ciało i dusza to jedno. Nauka kleru obcina ciało, seks, do sfery grzesznej i tym samym masz dusze gdzie indziej niż ciało, a jak się spotkają to dusza wrzeszczy na ciało jakie ono straszne, grzeszne, niewłaściwe, godne potępienia i tym samym nauka kleru niszczy związki, kobieta idealizuje duszę, a facet chodzi po burdelach.
                        • ankaskakanka10 Re: Rodzina 06.03.15, 14:00
                          zostawmy kler w spokoju - ustosunkowałam się tylko do Twoich przemyśleń.

                          A Ty bez przerwy naciskasz na seksualność jako przeszkodzie he he do doznań duchowych.

                          Idąc Twoim tokiem myślenia gwałciciele,pedofile,klientela w burdelu szukają tylko zespolenia duszy z ciałem co jest oczywiście absurdem.

                          powodzenia.
                          • androgenik Re: Rodzina 06.03.15, 15:06
                            Anka
                            Rany jacy zaburzeńcy, cały czas pisze dusz i ciało, rozum i emocje to harmonijny człowiek. Tu co niektórym tutaj biega rozdarcie gdzie indziej ciało, gdzie indziej miłość i tak wam jeździ z jednego w drugie, bo nauczono was po katolicku że musi być oddzielnie.
                            • ankaskakanka10 Re: Rodzina 06.03.15, 15:16
                              androgenik napisał(a):

                              > Anka
                              > Rany jacy zaburzeńcy, cały czas pisze dusz i ciało, rozum i emocje to harmonijn
                              > y człowiek. Tu co niektórym tutaj biega rozdarcie gdzie indziej ciało, gdzie in
                              > dziej miłość i tak wam jeździ z jednego w drugie, bo nauczono was po katolicku
                              > że musi być oddzielnie.

                              podpuściłam tylko i sama rozebrałaś seksualność jako coś odrębnego.
                              ***

                              ale i ja znalazłam swoją niespójność pisząc z bardotką - teraz mi się nie chce-potem napiszę.
                              • leda16 Re: Rodzina 07.03.15, 22:20
                                ankaskakanka10 napisała:
                                ale i ja znalazłam swoją niespójność pisząc z bardotką - teraz mi się nie chce-
                                > potem napiszę.



                                To BARDOTKA ???!!!! A tfu, zgiń, przepadnij zarazo!
                                • androgenik Re: Rodzina 08.03.15, 03:45
                                  Leda
                                  Wątek już ma sporo wiadomości , które wyjaśniają dlaczego w miłości dusza i ciało w normalnym człowieku to jedno, w zaburzonym jest ona rozerwana na idealizm miłosny i brzydką płuciowość, a ty tutaj nie za bardzo z sensem piszesz i dla mnie to jesteś ateistka dla mody, bo podstawowych rzeczy nie rozumiesz.
                            • leda16 Re: Rodzina 07.03.15, 21:45
                              androgenik napisał(a):
                              Tu co niektórym tutaj biega rozdarcie gdzie indziej ciało, gdzie in
                              > dziej miłość i tak wam jeździ z jednego w drugie, bo nauczono was po katolicku
                              > że musi być oddzielnie.


                              I jest oddzielnie Kolego, tylko Ty fakty i rzeczywistość ignorujesz w swojej zaślepionej niechęci do kleru. Jak facet uprawia seks z kobietą a na końcu celem intensyfikacji swoich doznań seksualnych podcina jej gardło, to jednak żadna miłość nie jest, tylko seksualne bestialstwo.
                          • leda16 Re: Rodzina 07.03.15, 21:40
                            ankaskakanka10 napisała:

                            > zostawmy kler w spokoju - ustosunkowałam się tylko do Twoich przemyśleń.


                            Ja takoż





                            >
                            > Idąc Twoim tokiem myślenia gwałciciele,pedofile,klientela w burdelu szukają tyl
                            > ko zespolenia duszy z ciałem co jest oczywiście absurdem.


                            To samo Koledze napisałam, z grzeczności pomijając Jego prywatny stosunek do seksu. Bo on mi mirrą i kadzidłem wonieje ;)
                        • leda16 Re: Rodzina 07.03.15, 21:36
                          androgenik napisał(a):

                          > anka
                          > Nie, ja cały czas pisze ciało i dusza to jedno.


                          A co rozumiesz przez "duszę"? Jakieś superego, wartości moralne czy jeszcze coś innego?


                          kobieta idealizuje du
                          > szę, a facet chodzi po burdelach.


                          A tam w tym burdelu to miłość realizuje czy kopulację?
        • leda16 Re: Rodzina 07.03.15, 21:26
          androgenik napisał(a):
          Rozdzielanie miłości od seksualności to zaburzenia wywołane właśnie nauką kleru


          Hm...miałam nadzieję, że dyskusja będzie się toczyć w oparciu o bardziej abstrakcyjne i ciekawsze tezy niż "kler jest be" :(




          > . Miłość i seksualność to jedność, w momencie gdy rozdzielasz miłość i seks jak
          > by były oddzielnie świadczy to o zaburzeniu, najczęściej wywołanym pseudomoraln
          > ością kleru.



          Powiedz to wszystkim kobietom, które bynajmniej niekochane, były jednak przedmiotem napastowania seksualnego.



          To tak jak rozrywać rozum od emocji, to też świadczy o zaburzeniu,
          > gdy ktoś stawia jedno nad drugim lub w sprzeczności, bo one są kompatybilne.



          Wszelkie reguły naukowej psychologii a także doświadczenie życiowe uczą, że nie są. Decyzje podjęte pod wpływem emocji to najczęściej błędne, głupie i szkodliwe dla nas decyzje, zaś decyzje rozumne czyli oparte na faktach, wiedzy oraz umiejętności myślenia przyczynowo-skutkowego są podstawą sukcesu we wszystkich sferach życia prywatnego. Zresztą publicznego też - wyobraź sobie, chirurga, pilota, prezydenta państwa, podejmującego działanie pod wpływem emocji :) Katastrofa gotowa.

          C
          > zyli jesteś taka ateistka co i do ślubu pójdzie i dziecko do chrztu co?



          No Kolego, jaka ja jestem, jaki mam stan cywilny i czy dzieci ochrzczone, to moja prywatna sprawa, której Ci wyjaśniać ani tłumaczyć się nie myślę. Albo chcesz dyskutować o poglądach, teoriach, ideałach, albo schodzić na poziom magla. Wybieraj.



          Bo poka
          > zujesz swoją postawą rozdzierania seksu od miłości zaburzenia klerykalne.


          W religii katolickiej seks wchodzi w zakres sakramentu małżeństwa, a ślubuje się wierność, miłość i uczciwość małżeńską nie przed klerem tylko w domu bożym, przed boskim ołtarzem, gdzie ksiądz jest tylko sługą domu bożego. Kler nie jest dawcą wartości rodzinnych, jest ich przekazicielem na takiej samej zasadzie jak głośnik radiowy jest przekazicielem utworów muzycznych Beethovena. Ludzie nie popadają w ekstazę patrząc na głośnik ani do kleru się nie modlą.
    • ankaskakanka10 Re: Rodzina 06.03.15, 13:16
      androgenik sprecyzuję pytanie : Jesteś zaburzona?
    • babciajadzienka Re: Rodzina 11.03.15, 14:34
      od razu mowie, ze nie czytalam calego wywodu. Polskie spoleczenstwo w wiekszosci katolicie coraz bardzie, coraz czesciej wybieta rozwod jako rozwiazanie problemow w rodzinie. Dlaczego? Odpowiedz jest proste zapomnielismy o obowiazkach. Uwazamy ze sie nam wszystko nalezy i to w najlepszej wersji. Cos z ta wiara troche nie tak. Nie oceniam nikogo. To sa bardzo prywatne sprawy. Ale tak to wyglada. Z czym wylodujemy za sto lat? Z unia o jesli bedzie?
      • malwi.4 Re: Rodzina 11.03.15, 14:41
        coraz czesciej wybieta rozwod jako rozwiazanie problemow w rodzinie

        tak, wybiera SZCZĘŚCIE zamiast niesienia przyciężkiego krzyża

        bo życie ma się tylko jedno!!!
        • leda16 Re: Rodzina 13.03.15, 22:17
          malwi.4 napisała:
          > tak, wybiera SZCZĘŚCIE zamiast niesienia przyciężkiego krzyża


          Ale przecież sama sobie dobrowolnie ten krzyż na plecy włożyła za szczęście go poczytując. A małżeństwo żyjące latami w ustawicznym szczęściu widziała? Może w domu rodzinnym widziała? A może to półsierota z rozbitej rodziny, która takie wiano z domu wyniosła i chce z pustego garnka złote dukaty wyjmować? Szukając tych urojonych dukatów dzieci napłodzi, które też pod wpływem mamuśki uwierzą, że gdzieś tam w świecie złoto odłogiem leży, wystarczy schylić się i podnieść. I pójdą przez świat następne półsieroty z rozbitych rodzin "swojego" szczęścia szukając swoje i cudze życie marnując.



          > bo życie ma się tylko jedno!!!


          I ktoś jej obiecał, że to życie będzie szczęśliwe?
          • malwi.4 Re: Rodzina 13.03.15, 22:26
            > A małżeństwo żyjące latami w ustawicznym szczęściu widziała?

            może być jeszcze po prostu normalnie

            > I ktoś jej obiecał, że to życie będzie szczęśliwe?
            sami na swoje szczęście pracujemy,

            z niektórymi osobami do tego szczęścia nam po drodze, a może po prostu do normalności
      • androgenik Re: Rodzina 11.03.15, 15:03
        babcia
        ....katolicy są grupą która rozwodzi się najczęściej, trzeba było wątek czytać, bo nauka kleru niszczy rodzinę.
        • babciajadzienka Re: Rodzina 11.03.15, 15:58
          nieprawda, nieprawda, nieprawda. Gdzie Wy tego kleru sluchacie? W remizie, w pubie? Kazdy ma swoje obowiazki. Powinien sie z nich wywiazywac. Nie mowie, ze nie ma malzenstw trudnych. A na marginesie, ktore sa latwe? :) Ktos cie za tez zamaz pchal? Chcesz to masz tego miodu. Nie chce mi sie przelewac z pustego w prozne. Wiem, ze to zaka zadyma byleby wiecej watkow bylo. Ale jesli zaczynasz jakas prace to zakladasz, ze to beda cud miod i orzeszki? Tak i w malzenstwie przyjdzie czas, choroby, starosci, biedy, tragedii, Czy caly czas bedzie jak w amerykanskim filmie? Normalny czlowiek wie, ze bedzie raczej mial multum. Dobrze jesli wyjdzie z tego z twarza. Nie zawsze tak sie da. A wtedy Drogie Brawo zobaczysz jakim jestes czlowiekiem. Czy stac cie na zaparcie sie wlasnym przyjemnoscia i poswiecisz sie rodzinie? Czy powiesz za trudno przeroslo to mnie? I gdzie na lowy?
          • malwi.4 Re: Rodzina 11.03.15, 19:21
            Oj babciu ;) Ty się meczysz i denerwuję Cię, że inni ot tak mają odwagę po raz drugi szczęścia szukać??

            Znam osoby w drugich związkach, które twierdzą, ze decyzji nie żałują, ze o niebo lepiej.
          • androgenik Re: Rodzina 11.03.15, 19:32
            Babcia

            "Ponieważ seksualność jest głównym spoiwem w pierwszym okresie małżeństwa, to wszelkie zaburzenia pojawiające się w tej materii na początku mogą okazać się rujnujące i jak pokazuje praktyka, takie są. Jak ukazują badania amerykańskie, programy (rządowe i kościelene) abstynencji seksualnej podniosły średnią wieku inicjacji seksualnej, a odsetek młodzieży szkół średnich współżyjących spadł o nawet 10 punktów procentowych, to jednocześnie w tym samym czasie lawinowo wzrosła liczba młodych małżeństw chrześcijańskich z poważnymi względnie trwałymi dysfunkcjami seksualnymi. W niektórych parafiach i zborach nawet 9 na 10 małżeństw (to jest przecież aż 90%!) cierpi na zaburzenia seksualne. Tymczasem w środowisku studentów aktywnych seksualnie problemy tej natury występują z częstością od 7 do 18% a połowa z nich ma charakter przejściowy. Serwis www.religioustolerance.org przytacza badania, z których wynika, że liczba rozwodów w środowisku chrześcijan zaangażowanych religijnie jest ponad 50% większa, niż w populacji generalnej czy nawet wśród ateistów! Z wszechstronnych badań seksulogiczno-sądowych wynika, że podstawowym źródłem rozwodów (ponad 70% przypadków) są trudności w pożyciu seksualnym. Takie dane muszą skłonić do myślenia i działania."
            • babciajadzienka Re: Rodzina 11.03.15, 19:37
              ha. Nie bede sie madrzyc. Powodzenia.
              • androgenik Re: Rodzina 11.03.15, 19:45
                Babcia
                A ktoś poważnie traktuje naukę kleru odnośnie seksu, poważnie słucha bzdur panów w celibacie i bez dzieci czyli rodzin.? Ci co słuchają kończą rozwodem, bo tak wychodzi mieszanie się sutannowych do rodziny o której pojęcia nie mają. Nie trzeba badań aby to wiedzieć.
              • malwi.4 Re: Rodzina 12.03.15, 09:40
                Myślę, ze nikt od tak z dnia na dzień nie zrywa zwiazku. To nie jest tak: nie podoba mi się, wyrzucam do kosza. Do tej decyzji ludzie dojrzewają miesiącami, latami. Rozważają za i przeciw. I dochodzą do pytania: czy nie szkoda życia.

                Komuś może sprawiać satysfakcję, ze poświęca się dla rodziny, dzieci. Tylko czy nie szkoda takiego życia w poświęceniu. Poświecanie to zaniedbywanie własnych potrzeb. One dają o sobie znak, drążą w środku, czasem uchodzą, obciażają nieświadomie innych. Nawet trudno te efekty powiązac ze skutkiem. Moja matka się poświęciła. Gdyby tego nie zrobiła nie byłabym obarczona jej poświęceniem.
          • leda16 Re: Rodzina 13.03.15, 22:28
            babciajadzienka napisał(a):
            nieprawda, nieprawda, nieprawda. Kazdy ma swoje obowiazki. Powinien sie z nich wywiazywac.


            Oczywiście. A małżeństwo to przede wszystkim ślub podjęcia zobowiązań, a nie bycia szczęśliwym.


            Nie chce mi sie przelewac z pustego w pr
            > ozne. Wiem, ze to zaka zadyma byleby wiecej watkow bylo.


            Nie o wątki tutaj chodzi, tylko niszczenie wartości rodzinnych przez zdegenerowaną ideologię unijną, gender-srender, itp.


            Tak i w malzenstwie prz
            > yjdzie czas, choroby, starosci, biedy, tragedii, Czy caly czas bedzie jak w ame
            > rykanskim filmie? Normalny czlowiek wie, ze bedzie raczej mial multum.



            Ale te nowoczesne głuptule w harlequinach się rozczytują zamiast patrzeć, jak ich rodzice żyją.





            Czy stac cie na zaparcie sie wlasnym przyjemnosc
            > ia i poswiecisz sie rodzinie? Czy powiesz za trudno przeroslo to mnie? I gdzie
            > na lowy?


            Nie, one swojego sobkowatego, egoistycznego szczęścia szukają poza rodziną. tego się nauczyły z kolorowych tygodników i psychopatycznych teoryjek Susan Forward. Rodzina to toksyna, o "swoje" przede wszystkim dbać należy.
            • malwi.4 Re: Rodzina 13.03.15, 22:44
              Oczywiście. A małżeństwo to przede wszystkim ślub podjęcia zobowiązań, a nie bycia szczęśliwym.

              A dla mnie małżeństwo/związek to przede wszystkim dbanie o wzajemne szczęście. Wtedy te zobowiązania to naturalna droga do wspólnego szczęścia. I świadomość, ze jestem z kimś, bo CHCĘ, a nie że MUSZĘ. Ale kto wie, może za naście lat małżeństwo to tylko zobowiązania juz dla mnie będą i przyznam Ci rację.
              • clarissa3 Re: Rodzina 13.03.15, 23:07
                no tak, ale co niby ma przyniesc to szczescie?

                Albo inaczej - co moze uczynic takiego a nie innego szczesliwym?

                Czy potrafisz to zdefiniowac? Co to jest?!
                • malwi.4 Re: Rodzina 14.03.15, 09:44
                  Każdy człowiek dąży do doznawania pozytywnych bodźców, szuka szczęści, zadowolenia. Jak jest sam, to sama dba o swoje szczęście, zadowolenie, dobry nastrój. Jak się jest we dwoje to dba się wzajemnie o to.

                  Wiadomo, że w związkach są lepsze i gorsze momenty. Ale jeśli związek zaczyna wyglądać jak poświęcenie albo gdy ludzi łączą jedynie zobowiązania to to faktycznie toksyna jest.
                  • leda16 Re: Rodzina 14.03.15, 16:55
                    malwi.4 napisała:

                    > Każdy człowiek dąży do doznawania pozytywnych bodźców, szuka szczęści, zadowole
                    > nia. Jak jest sam, to sama dba o swoje szczęście, zadowolenie, dobry nastrój.



                    Zadowolenie, dobry nastrój - rozumiemy. Ale szczęście? Co to jest? Konkretnie, bez wodolejstwa.

                    • malwi.4 Re: Rodzina 14.03.15, 20:41
                      odczuwanie szczęścia to: (trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem; ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego.

                      to cytat, ładniej bym nie ujęła
                      • clarissa3 Re: Rodzina 14.03.15, 21:27
                        > odczuwanie szczęścia to: (trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha
                        > i optymizmem;

                        Podobno medytujac czesto mozna taki stan osiagnac - nie-dotyczenia swiata z zewnatrz.

                        A jesli o 'ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego' chodzi to mam nadzieje ze, to o wlasna ocene chodzi a nie.... wiolci ;)
                  • clarissa3 Re: Rodzina 14.03.15, 21:20
                    Każdy człowiek dąży do doznawania pozytywnych bodźców, szuka szczęści, zadowolenia. Jak jest sam, to sama dba o swoje szczęście, zadowolenie, dobry nastrój.

                    Np. przed kompem?

                    ps: czy nie po to strony porno wymyslono - zeby 'szczescie' poczuli co poniektorzy, takie jak opisalas...;)
                    • malwi.4 Re: Rodzina 14.03.15, 21:38
                      dla mnie to zaburzenie i nie ma nic wspólnego z optymizmem życiowym
                      • clarissa3 Re: Rodzina 14.03.15, 21:53
                        .. mowisz o tych podczas wojny?
            • malwi.4 Re: Rodzina 14.03.15, 12:21
              o "swoje" przede wszystkim dbać należy.

              Właśnie z taką osobą, Ledo mi się kojarzysz.

              • leda16 Re: Rodzina 14.03.15, 17:00
                malwi.4 napisała:
                > Właśnie z taką osobą, Ledo mi się kojarzysz.


                A co to ma do rzeczy odnośnie tematu dyskusji? Za moich czasów jak dzieciak mówił nie na temat, dostawał dwóję. Ale Ty pewnie w innych czasach szkolona; takich, że wystarczyło paplać cokolwiek, aby zyskać aprobatę.
                >
                • malwi.4 Re: Rodzina 14.03.15, 20:46
                  a co harlekiny mają do tematu dyskusji?? chyba, że Ty tam szukasz namiastki szczęścia, skoro małżeństwo Twoje to jedynie zobowiązania
              • clarissa3 Re: Rodzina 14.03.15, 21:22
                bo ty o 'swoje' nie dbasz wcale?
                • malwi.4 Re: Rodzina 14.03.15, 21:33
                  > bo ty o 'swoje' nie dbasz wcale?

                  dbam, ale nie tylko o swoje

                  • clarissa3 Re: Rodzina 14.03.15, 21:52
                    ale przede wszystkim o swoje, prawda? (Dziecka nie odrebniaj - bo ono twoje!).

                    Wiec ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja