Dodaj do ulubionych

Magia zycia& #35; 3 Czas i Przetrzen a Niesmiertelnosc

IP: *.dialup.mindspring.com 27.09.04, 15:38
Ten tekts jest do uwaznego czytania i wmylenia sie w jego przeslanie...

Czas = Przestrzen...wiemy z fizyki

Wszystko co nalezy do przestrzeni, nalezy do czasu..., mozna sprawdzic...

Nasze ciala zajmuja w przestrzeni okreslone polozenie, maja wymiary.

Teraz bierzemy mlotek i mocno walimy sie w glowe...padamy na ziemie zabici...
Umarlismy....ale co to? Nasze cialo zajmuje dokladnie taka sama przestrzen...
Nie skurczylo sie i nie zapadlo w niebyt...Coz sie wtedy stalo z nami...?
No tak, ulecialo z nas Zycie. Czyli w tej samej przestrzeni w ktorej jest
cialo, bylo cos, czego juz nie ma ... i nie zajmowalo ani centymetra wiecej
przestrzeni niz cialo, ktore martwe tutaj sobie lezy...
Czy zycie zajmuje jakas przestrzen...nie, cialo zajmuje przestrzen...Zycie
nie zajmowalo przestrzeni, a skoro nie zajmowlo przestrzeni nie moze nalezec
do czasu...
Zycie jest bezczasowe czyli niesmiertelne...Cialo jest smiertelne....


Obserwuj wątek
    • ziemiomorze Dowod z mlotkiem 27.09.04, 16:17
      ...bardzo drastyczny, jak na uduchowionego wegetarianina - hohohooho

      Pytanko: dlaczego zycie w ogole mialoby zajmowac przestrzen? Jaki proces (w
      sensie energii) zajmuje?


      He?
      z.baraniale
      • Gość: Luty Re: Dowod z mlotkiem IP: *.dialup.mindspring.com 27.09.04, 16:26
        Odpowiadasz na :
        ziemiomorze napisała:

        > ...bardzo drastyczny, jak na uduchowionego wegetarianina - hohohooho
        >
        > Pytanko: dlaczego zycie w ogole mialoby zajmowac przestrzen? Jaki proces (w
        > sensie energii) zajmuje?
        >
        >
        > He?
        > z.baraniale


        No wlasnie, wszystko co materialne zajmuje przestrzen, a co przestrzeni nie
        zajmuje (np. milosc nie zajmuje przestrzeni), jest bezczasowe...a skoro
        bezczasowe to i niesmiertelne...
        Energia nie zajmuje przestrzeni, stad jej wiecznosc....pomysl...

            • iwan_w Re: Dowod z mlotkiem 27.09.04, 16:45
              Gość portalu: Luty napisał(a):

              > W sensie emocji i wytwarzanej energii - tak, sa wieczne, ale wszystko te
              > uczucia sa pochodna milosci...jesli przesledzisz ich pochodzenie...


              To brzmi trochę tak, jakby najpierw była na ziemi miłość, a dopiero później
              pojawiły się złość, nienawiść, zazdrość i cała reszta. W jakim sensie są one
              pochodną miłości i - jakiej miłości (do siebie, do innych, jednej i drugiej)?


              Acha, i jeszcze to: nie zakładasz, że człowiek może pewnego dnia zniknąć z
              powierzchni ziemi?
              • Gość: Luty Re: Dowod z mlotkiem IP: *.dialup.mindspring.com 27.09.04, 17:05
                Odpowiadasz na :
                iwan_w napisał:

                > Gość portalu: Luty napisał(a):
                >
                > > W sensie emocji i wytwarzanej energii - tak, sa wieczne, ale wszystko te
                > > uczucia sa pochodna milosci...jesli przesledzisz ich pochodzenie...
                >
                >
                > To brzmi trochę tak, jakby najpierw była na ziemi miłość, a dopiero później
                > pojawiły się złość, nienawiść, zazdrość i cała reszta. W jakim sensie są one
                > pochodną miłości i - jakiej miłości (do siebie, do innych, jednej i drugiej)?

                Ziemia jest owocem milosci...Czy mylslisz, ze cos tak pieknego jak Ziemia
                powstalo tak sobie z niczego...gdybys umial patrzec, dostrzegl bys te Milosc we
                wszystkim....


                >jakiej miłości (do siebie, do innych, jednej i drugiej)?

                Dokladnie tak...


                >
                > Acha, i jeszcze to: nie zakładasz, że człowiek może pewnego dnia zniknąć z
                > powierzchni ziemi?

                Zakladam, ale znikniecie czlowieka ogranicza sie do znikniecia jego
                fizycznosci..Energia zycia nigdy nie zniknie...

                • iwan_w Re: Dowod z mlotkiem 27.09.04, 17:14
                  Gość portalu: Luty napisał(a):


                  > > Gość portalu: Luty napisał(a):

                  > Dokladnie tak...

                  No ale coś szerzej o miłości i jej pochodnych? Co to znaczy, że na początku
                  była tylko miłość? Kiedy? I co się stało, że powstały z niej nienawiść i złość?


                  > > Acha, i jeszcze to: nie zakładasz, że człowiek może pewnego dnia zniknąć
                  > z
                  > > powierzchni ziemi?
                  >
                  > Zakladam, ale znikniecie czlowieka ogranicza sie do znikniecia jego
                  > fizycznosci..Energia zycia nigdy nie zniknie...

                  Ale co ze złością i zazdrością, co do których przyjęliśmy, że są wieczne, skoro
                  ani zwierzęta, ani rośliny nie złoszczą się i nie zazdroszczą? Znikną razem z
                  człowiekiem jednak czy będą trwać?
                  • Gość: Luty Re: Dowod z mlotkiem IP: *.dialup.mindspring.com 27.09.04, 17:39
                    No ale coś szerzej o miłości i jej pochodnych? Co to znaczy, że na początku
                    > była tylko miłość? Kiedy? I co się stało, że powstały z niej nienawiść i
                    złość?
                    >

                    Na poczatku i na koncu i zawsze jest tylko Milosc...
                    Nienawisc i zlosc pojawily sie w momencie powstania na Ziemi emocji...
                    Tutaj musimy spojrzec na te sprawe od strony fizycznej i ewolucji, oraz od
                    strony duchowej...
                    W wyniku ewolucji powstal mozg w ktorym mogly sie objawiac emocje...
                    Na poziomie duchowym z kolei, Milosc przy pomocy mozgu moze "niejedno miec
                    imie"...czyli objawiac sie w roznych "konfiguracjach"....Czlowiek teskni do
                    czystej Milosci, ale fizycznosc (mozg), uniemozliwia odczuwanie tej czystej
                    Milosci, bo przy pomocy mozgu Milosc rozczepiana jest na emocje...a one
                    zagluszaja czysta Milosc....to tak w wielkim skrocie...

                    Porownac to mozna do bialego swiatla (Milosc)gdy rozczepisz je w pryzmacie,
                    powstaja kolory (rozne uczucia i emocje), ale te kolory to biale
                    swiatlo...Pryzmatem w tym wypadku jest mozg...
                    • iwan_w Re: Dowod z mlotkiem 28.09.04, 12:21
                      Gość portalu: Luty napisał(a):

                      > Na poczatku i na koncu i zawsze jest tylko Milosc...
                      > Nienawisc i zlosc pojawily sie w momencie powstania na Ziemi emocji...
                      > Tutaj musimy spojrzec na te sprawe od strony fizycznej i ewolucji, oraz od
                      > strony duchowej...


                      Czy początek miłości, o którym piszesz, da się umiejscowić historycznie?
                      Pojawiła się w pewnym momencie dziejowym, czy istniała poza czasem i
                      przestrzenią? I, jeżeli w jakimś momencie historycznym, to kiedy? Człowiek,
                      człekokształtny czy małpa byli już na ziemi, kiedy ona zaistniała?

                      Z tego, co napisałeś niżej, zdaje się wynikać, że miłość istniała zanim "w
                      wyniku ewolucji powstał mózg"... Czyli była już przed człowiekiem? Ale od
                      kiedy? Skąd się wzięła?

                      I - dlaczego miłości nie zaliczasz do "emocji"?


                      I jeszcze - jak rozumieć to, że i na końcu jest miłość?



                      > W wyniku ewolucji powstal mozg w ktorym mogly sie objawiac emocje...
                      > Na poziomie duchowym z kolei, Milosc przy pomocy mozgu moze "niejedno miec
                      > imie"...czyli objawiac sie w roznych "konfiguracjach"....Czlowiek teskni do
                      > czystej Milosci, ale fizycznosc (mozg), uniemozliwia odczuwanie tej czystej
                      > Milosci, bo przy pomocy mozgu Milosc rozczepiana jest na emocje...a one
                      > zagluszaja czysta Milosc....to tak w wielkim skrocie...
                      >
                      > Porownac to mozna do bialego swiatla (Milosc)gdy rozczepisz je w pryzmacie,
                      > powstaja kolory (rozne uczucia i emocje), ale te kolory to biale
                      > swiatlo...Pryzmatem w tym wypadku jest mozg...
                      • vielonick :) 28.09.04, 14:25
                        > I - dlaczego miłości nie zaliczasz do "emocji"?

                        bo Milosc to nie tylko uczucie
                        to, powiedzmy - stan umyslu
                        stosunek do (wszech)swiata
                        • iwan_w Re: :) 28.09.04, 15:04
                          vielonick napisała:

                          > > I - dlaczego miłości nie zaliczasz do "emocji"?
                          >
                          > bo Milosc to nie tylko uczucie
                          > to, powiedzmy - stan umyslu
                          > stosunek do (wszech)swiata

                          Nienawiść czy pogardę można zdefiniować dokładnie tak samo.
                          Poza tym to, co piszesz, narusza wizję Lutego - on stwierdza, że miłość
                          poprzedza umysł; jak więc może być stanem umysłu właśnie?
                                • iwan_w Re: :) 28.09.04, 15:51

                                  No to do bani, bo Luty powiedział, że miłość była zanim pojawił się umysł, a
                                  więc zanim - jak rozumiem - pojawił się człowiek.
                                  • vielonick Re: :) 29.09.04, 02:18
                                    a czy to sa cechy wykluczajace sie wg Ciebie?

                                    powietrze powstalo przed czlowiekiem a oddychamy nim
                                    i tak samo jest z Miloscia
                                    • iwan_w Re: :) 29.09.04, 12:28
                                      vielonick napisała:

                                      > a czy to sa cechy wykluczajace sie wg Ciebie?
                                      >
                                      > powietrze powstalo przed czlowiekiem a oddychamy nim
                                      > i tak samo jest z Miloscia


                                      No wiesz:)

                                      Nazwałaś miłość stanem umysłu, stanem świadomości, a kiedy zapytałem czyjej,
                                      odpowiedziałaś, że człowieka...

                                      Powietrza natomiast nie nazwałbym stanem umysłu człowieka.
                      • Gość: Luty Re: Dowod z mlotkiem IP: *.dialup.mindspring.com 29.09.04, 13:43
                        Czy początek miłości, o którym piszesz, da się umiejscowić historycznie?
                        > Pojawiła się w pewnym momencie dziejowym, czy istniała poza czasem i
                        > przestrzenią? I, jeżeli w jakimś momencie historycznym, to kiedy? Człowiek,
                        > człekokształtny czy małpa byli już na ziemi, kiedy ona zaistniała?
                        >
                        > Z tego, co napisałeś niżej, zdaje się wynikać, że miłość istniała zanim "w
                        > wyniku ewolucji powstał mózg"... Czyli była już przed człowiekiem? Ale od
                        > kiedy? Skąd się wzięła?
                        >
                        > I - dlaczego miłości nie zaliczasz do "emocji"?
                        >
                        >
                        > I jeszcze - jak rozumieć to, że i na końcu jest miłość?
                        >
                        > Nie ma umiescowienia historycznego.
                        Istnieje poza czasem i przestrzenia.
                        Nie wiem skad sie wziela, istniala zawsze...?
                        Nad emocjami mozna panowac, nad miloscia nie...to jedna tylko z roznic...
                        Wszystko co istnieje zawiera w sobie energie, energia ta caly czas jest
                        stwarzana...energia podtrzymuje galaktyki i atomy Tojego ciala...Jak myslisz co
                        by to mogla byc za energia, ktora Tworzy....?

                        • iwan_w dlaczego miłość a nie, powiedzmy, egoizm? 29.09.04, 16:16
                          Gość portalu: Luty napisał(a):

                          > > Nie ma umiescowienia historycznego.
                          > Istnieje poza czasem i przestrzenia.
                          > Nie wiem skad sie wziela, istniala zawsze...?

                          No, jeżeli miałaby istnieć poza czasem, to chyba "od zawsze"?


                          > Nad emocjami mozna panowac, nad miloscia nie...

                          Hmmm. Możnaby dyskutować...

                          to jedna tylko z roznic...
                          > Wszystko co istnieje zawiera w sobie energie, energia ta caly czas jest
                          > stwarzana...energia podtrzymuje galaktyki i atomy Tojego ciala...Jak myslisz
                          co by to mogla byc za energia, ktora Tworzy....?

                          Energia, która, jak piszesz, podtrzymuje galaktyki i atomy mojego ciała,
                          również je niszczy. Musielibyśmy założyć, że każda zmiana jest "tworzeniem" -
                          ale co to za tworzenie, kiedy rozpadają się lądy, imperia, zwierzęta i ludzie...

                          Przemijanie jest podstawą wplątanego w czas istnienia; trudno jest mi wyobrazić
                          sobie cokolwiek, co istnieje, a nie ulega rozkładowi, dezintegracji, czy -
                          delikatniej rzecz ujmując - przemianie.

                          Jasne, że na grobach wyrastają kwiaty, ale co z tego.

                          Tak więc "przemiana" tak, ale dlaczego "tworzenie"?

                          I - dlaczego właśnie miłość miałaby być zasadą czy podstawą bytu, podstawą
                          świata zjawisk?

                          Schopenhauer, opierając się na podziale wprowadzonym przez Kanta, twierdził na
                          przykład, że rzeczą samą w sobie (czyli tym, co jest poza nami, poza czasem i
                          przestrzenią) jest ślepa, ciemna, pozarozumowa, bezwzględna, bezkształtna,
                          egoistyczna wola, a jej uprzedmiotowieniem jesteśmy my i to, co nas otacza,
                          świat zjawisk ujęty w nożyce czasu i przestrzeni, stanowiący marne, ale jednak
                          odbicie tej woli - grudy ziemi, niebo i chmury, woda, kamienie, rośliny,
                          zwierzęta i (mimo wszystko najwyżej) ludzie, a więc my i nasze otoczenie, gdzie
                          wszystko się kłębi, ściera, dąży do zachowania własnego życia i jego
                          zintensyfikowania, do zaspokojenia własnych pożądań, ambicji i całej reszty w
                          tym stylu - kosztem innych.

                          Stąd świat jest egoistyczny i zły, stanowi jedno wielkie pole bitwy, na którym
                          trwa wojna wszystkich przeciwko wszystkim.

                          Tako rzecze Schopenhauer;)

                          Więc - wracająć do mojego pytania - dlaczego miłość, a nie ślepa, egoistyczna
                          wola?

                          • Gość: Luty Re: dlaczego miłość a nie, powiedzmy, egoizm? IP: *.dialup.mindspring.com 29.09.04, 17:49
                            Odpowiadasz na :
                            iwan_w napisał:

                            Energia, która, jak piszesz, podtrzymuje galaktyki i atomy mojego ciała,
                            > również je niszczy. Musielibyśmy założyć, że każda zmiana jest "tworzeniem" -
                            > ale co to za tworzenie, kiedy rozpadają się lądy, imperia, zwierzęta i
                            ludzie..
                            > Przemijanie jest podstawą wplątanego w czas istnienia; trudno jest mi
                            wyobrazić
                            >
                            > sobie cokolwiek, co istnieje, a nie ulega rozkładowi, dezintegracji, czy -
                            > delikatniej rzecz ujmując - przemianie.
                            >
                            > Jasne, że na grobach wyrastają kwiaty, ale co z tego.
                            >
                            > Tak więc "przemiana" tak, ale dlaczego "tworzenie"?

                            Odpowiedz sobie czy Ty - iwan ,jestes dzielem przemiany czy dzielem
                            tworzenia...?
                            >
                            > I - dlaczego właśnie miłość miałaby być zasadą czy podstawą bytu, podstawą
                            > świata zjawisk?
                            >
                            > Schopenhauer, opierając się na podziale wprowadzonym przez Kanta, twierdził
                            na
                            > przykład, że rzeczą samą w sobie (czyli tym, co jest poza nami, poza czasem i
                            > przestrzenią) jest ślepa, ciemna, pozarozumowa, bezwzględna, bezkształtna,
                            > egoistyczna wola, a jej uprzedmiotowieniem jesteśmy my i to, co nas otacza,
                            > świat zjawisk ujęty w nożyce czasu i przestrzeni, stanowiący marne, ale
                            jednak
                            > odbicie tej woli - grudy ziemi, niebo i chmury, woda, kamienie, rośliny,
                            > zwierzęta i (mimo wszystko najwyżej) ludzie, a więc my i nasze otoczenie,
                            gdzie
                            >
                            > wszystko się kłębi, ściera, dąży do zachowania własnego życia i jego
                            > zintensyfikowania, do zaspokojenia własnych pożądań, ambicji i całej reszty w
                            > tym stylu - kosztem innych.
                            >
                            > Stąd świat jest egoistyczny i zły, stanowi jedno wielkie pole bitwy, na
                            którym
                            > trwa wojna wszystkich przeciwko wszystkim.
                            >
                            > Tako rzecze Schopenhauer;)
                            >
                            > Więc - wracająć do mojego pytania - dlaczego miłość, a nie ślepa, egoistyczna
                            > wola?

                            Slepa egoistyczna wola nie jest tworcza, tworcza jest tylko Milosc...
                            To co nazywa sie walka w przyrodzie moze byc i jest miloscia...jeden drugiemu
                            oddaje siebie za pokarm i niech Cie nie zmyla okolicznosci, dochodza tu rozne
                            selekcje i dobory naturalne, wszystko po to by przyroda trwala...
                            Moge filozofow czytac, ale nie musze sie tak, tym co napisali przejmowac...
                            Dla mne jest to spojrzenie drugiego czlowieka na Sprawe.
                            Ufam tez sobie i swojemu postrzeganiu, swojej wiedzy i wgladowi...
                            >



        • ziemiomorze Re: Dowod z mlotkiem 27.09.04, 16:31
          Gość portalu: Luty napisał(a):
          > No wlasnie, wszystko co materialne zajmuje przestrzen, a co przestrzeni nie
          > zajmuje (np. milosc nie zajmuje przestrzeni), jest bezczasowe...a skoro
          > bezczasowe to i niesmiertelne...
          > Energia nie zajmuje przestrzeni, stad jej wiecznosc....pomysl...

          Tak na oko (z logiki mialam czworke jedynie), to widac tu blad w zalozeniu: ze
          to, co nie zajmuje przestrzeni, jest bezczasowe (nie mowiac juz
          o 'bezczasowe=niesmiertelne).

          (To na wypadek, gdybys ulegl podszeptom iwana i chcial publikowac, ktos na
          pewno wytknie).

          życzliwe
          • Gość: Luty Re: Dowod z mlotkiem IP: *.dialup.mindspring.com 27.09.04, 16:38
            ziemiomorze napisała:


            > Tak na oko (z logiki mialam czworke jedynie), to widac tu blad w zalozeniu:
            ze
            > to, co nie zajmuje przestrzeni, jest bezczasowe (nie mowiac juz
            > o 'bezczasowe=niesmiertelne).
            >
            > (To na wypadek, gdybys ulegl podszeptom iwana i chcial publikowac, ktos na
            > pewno wytknie).
            >
            > życzliwe
            >
            > Droga ziemiomorze, moje zalozenie opart jest na fundamencie fizyki...;

            Czs bez przestrzeni nie istnieje, a przestrzen nie istnieje bez czasu...


                • iwan_w Re: Dowod z mlotkiem 27.09.04, 17:19

                  przyznaję, że z fizyki byłem cienki (i chcę wierzyć, że była to wina
                  nauczycieli:D)
                  o tym ruchu to wiesz, tylko tak z literatury... i z niektórych filozofów, ale
                  takich starych, że szkoda słów, jeżeli chodzi o naukową ścisłość ich dzieł

                  na początku napisałeś, że przestrzeń = czas; nie rozumiem tego
                    • iwan_w Re: Dowod z mlotkiem 28.09.04, 11:56
                      Gość portalu: Luty napisał(a):

                      > Nie bede teraz pisal jakis wzorow...
                      > ale wezmy to od prostej strony
                      >
                      > Przestrzen to jest cos z punktu do punktu,

                      Przestrzeń jest na mój gust trójwymiarowa, a Ty zdajesz się sugerować, że jest
                      ona jak linia prosta - zaczyna się w jednym punkcie a kończy w innym
                      linearność przestrzeni?

                      > A czas to tez cos z punktu do punktu...

                      co do czasu mogę sobie wyobrazić, że ma charakter linearny i biegnie z punktu
                      do punktu; chociaż niektórzy twierdzą, że jest inaczej - mówią o jakichś
                      odnogach, zagubionych bocznicach...

                      >i to sa te same punkty...

                      jak coś, co jest dwuwymiarowe i coś, co jest trójwymiarowe może zaczynać się i
                      kończyć w tych samych dwóch punktach?


                      > w jednym tylko punkcie nie ma czasu ni przestrzeni...

                      co to za punkt?
                      • Gość: Luty Re: Dowod z mlotkiem IP: *.dialup.mindspring.com 29.09.04, 18:05
                        Ludzie tak wszystko lubia komplikowac...
                        Przestrzen to JEST z punktu do punktu...nie ma to nic wspolnego z liniowoscia...
                        przeciez nie poruszasz sie w trzech wymiarach...

                        Ze stacji A do stacji B poruszasz sie w przestrzeni i w czasie...
                        Gdyby stacja A lezala na stacji B nie bylo by odleglosci miedzy nimi ni czasu
                        bys nie potrzebowal do przebycia tej przestrzeni...
                        Gdyby wszystkie punkty z przestrzeni zlozyc w jeden punkt, nie bylo by niczego
                        tylko ten punkt...
                        • iwan_w Re: Dowod z mlotkiem 30.09.04, 14:26
                          Gość portalu: Luty napisał(a):

                          > Ludzie tak wszystko lubia komplikowac...
                          > Przestrzen to JEST z punktu do punktu...nie ma to nic wspolnego z
                          liniowoscia..
                          > .
                          > przeciez nie poruszasz sie w trzech wymiarach...

                          hehe, no jak to? Wystarczy zakręcić głową, w prawo, lewo, przód, tył,
                          podskoczyć do góry i trzy wymiary jak znalazł...


                          > Ze stacji A do stacji B poruszasz sie w przestrzeni i w czasie...
                          > Gdyby stacja A lezala na stacji B nie bylo by odleglosci miedzy nimi ni czasu
                          > bys nie potrzebowal do przebycia tej przestrzeni...
                          > Gdyby wszystkie punkty z przestrzeni zlozyc w jeden punkt, nie bylo by
                          niczego
                          > tylko ten punkt...
            • ziemiomorze Re: Dowod z mlotkiem i smierc 27.09.04, 20:49
              Luty napisal, a mi tu cos uparcie nie gra:

              > No wlasnie, wszystko co materialne zajmuje przestrzen, a co przestrzeni nie
              > zajmuje (np. milosc nie zajmuje przestrzeni), jest bezczasowe...a skoro
              > bezczasowe to i niesmiertelne...
              > Energia nie zajmuje przestrzeni, stad jej wiecznosc....pomysl...

              Nieistnienia nie mozna objac slowami, poniewaz oznacza ono pustke, cos tak
              innego od tego, co znamy, ze niewyobrazalnego. Smierc, sila rzeczy, oznacza
              zaniechanie - koniec konca, ostateczny (zostawmy reinkarnacje i wszystkie inne
              perspektywy, wynikajace z wiary, skupmy sie na tym jednym zyciu). Motorek,
              napedzajacy emocje, postawy, sama wiare - ustaje. Calkiem mozliwe jest (mysle,
              ze sprytni naukowcy wkrotce do tego dojda), ze emocje maja swoje miejsce, jak
              najbardziej fizyczne - w ludzkim ciele i umysle.

              z.
              • Gość: Luty Re: Dowod z mlotkiem i smierc IP: *.dialup.mindspring.com 27.09.04, 21:16

                > Nieistnienia nie mozna objac slowami, poniewaz oznacza ono pustke, cos tak
                > innego od tego, co znamy, ze niewyobrazalnego. Smierc, sila rzeczy, oznacza
                > zaniechanie - koniec konca, ostateczny (zostawmy reinkarnacje i wszystkie
                inne
                > perspektywy, wynikajace z wiary, skupmy sie na tym jednym zyciu). Motorek,
                > napedzajacy emocje, postawy, sama wiare - ustaje. Calkiem mozliwe jest
                (mysle,
                > ze sprytni naukowcy wkrotce do tego dojda), ze emocje maja swoje miejsce, jak
                > najbardziej fizyczne - w ludzkim ciele i umysle.
                >
                > z.
                No tak, boimy sie myslec, czekamy na naukowcow, niech nam wyjasnia, a potem
                grzecznie im uwierzymy i problem z glowy...echh
                        • ziemiomorze Re: Dowod z mlotkiem i smierc 27.09.04, 21:52
                          Siedza dwie gluche sowy na galezi. Pierwsza mysli, mysli, mysli... i w koncu
                          wypala: - Jestes glupia! A druga mysli, mysli, mysli, mysli...mija pol godziny
                          i odplaca tamtej: - A ty jestes glupia!

                          Obawiam sie, Luty, ze gdybys mial argumenty, to bys mnie przekonal. Ale jesli
                          za Twoja hipoteza (tak samo jak za moja) stoi jedynie wiara, to przenosimy
                          istnieje ona tylko w krolestwie Teorii, ktore jest za gorami i morzami od
                          panstwa Praktyki.
                          zy.ta
                                • ziemiomorze Widzisz, Luty: 29.09.04, 14:14
                                  Gość portalu: Luty napisał(a):

                                  > Nie starsza i madrzejsza...wiek i madrosc nic tu nie maja do rzeczy...Pewne
                                  > zapotrzebowanie i otwartosc raczej...a czasami lut szczescia...

                                  Co sugeruje, ze Tobie one sa dostepne, i z tych niebotycznych wyzyn dobrotliwie
                                  kiwasz glowa w moja strone, ze moze ja tez...kiedys...

                                  To jeszcze raz:
                                  Bez noezis (poznajacego) nie ma noematu (obiektu poznania) - to sliska, ale
                                  trzymajaca sie kupy teza Husserla.
                                  Jesli noezis walnie sie w glowe mlotkiem na smierc, hipoteza rownie
                                  prawdopodobna co Twoja jest ta, ze w tej samej chwili zniknie noemat (czyt.
                                  rzeczywistosc).
                                  Bo poeci maja racje: kazda smierc to koniec swiata; maja racje takze hunisci:
                                  kazdy tworzy swoj wlasny swiat. Itd.

                                  I, jeszcze raz, bardziej ogolnie i eschatologicznie: rozwazania nt tego, co po
                                  smierci, nie maja najmniejszego sensu. Nie masz pojecia, co sie dzieje po
                                  smierci, poniewaz nie masz tego w swiadomej pamieci. Nie _doswiadczyles_
                                  umierania.

                                  Mozna gdybac na ten temat do - no wlasnie - usmiechnietej smierci, tylko w celu?

                                  teksaska masakra pila mechaniczna
                                  • Gość: Luty Re: Widzisz, Luty: IP: *.dialup.mindspring.com 29.09.04, 14:42

                                    >
                                    > ziemiomorze napisała:

                                    > Gość portalu: Luty napisał(a):
                                    >
                                    > > Nie starsza i madrzejsza...wiek i madrosc nic tu nie maja do rzeczy...Pew
                                    > ne
                                    > > zapotrzebowanie i otwartosc raczej...a czasami lut szczescia...
                                    >
                                    > Co sugeruje, ze Tobie one sa dostepne, i z tych niebotycznych wyzyn
                                    dobrotliwie
                                    >
                                    > kiwasz glowa w moja strone, ze moze ja tez...kiedys...

                                    Dziwi mnie fakt, ze czesto ludzie zamiast sie czegos dowiedziec, dopytac i
                                    zastanowic, zaczynaja wysmiewac...czy myslisz , ze jest to droga do poznania
                                    czegokolwiek...?
                                    "Pycha" zaslania Ci oczy, myslisz; skoro ja nie wiem - nikt nie wie...
                                    >
                                    > To jeszcze raz:
                                    > Bez noezis (poznajacego) nie ma noematu (obiektu poznania) - to sliska, ale
                                    > trzymajaca sie kupy teza Husserla.
                                    > Jesli noezis walnie sie w glowe mlotkiem na smierc, hipoteza rownie
                                    > prawdopodobna co Twoja jest ta, ze w tej samej chwili zniknie noemat (czyt.
                                    > rzeczywistosc).

                                    Istnieje jeszcze rzeczywistosc obiektywna, nie podlegajaca niczemu ani nikomu...

                                    > Bo poeci maja racje: kazda smierc to koniec swiata; maja racje takze hunisci:
                                    > kazdy tworzy swoj wlasny swiat. Itd.

                                    Maja oni racje... jako poeci moga sobie spostrzegac swiat jak chca...taka to
                                    ich racja...
                                    >
                                    > I, jeszcze raz, bardziej ogolnie i eschatologicznie: rozwazania nt tego, co
                                    po
                                    > smierci, nie maja najmniejszego sensu. Nie masz pojecia, co sie dzieje po
                                    > smierci, poniewaz nie masz tego w swiadomej pamieci. Nie _doswiadczyles_
                                    > umierania.

                                    Nie trzeba byc "umartym", by wiedziec co po smierci...wystarczy sie lekko
                                    wzniesc ponad ten pociag ktorym jade, a wtedy horyzonty szersze i widac tez co
                                    jest za koncowa stacja...jezeli wiesz o czym mowie...
                                    >
                                    > Mozna gdybac na ten temat do - no wlasnie - usmiechnietej smierci, tylko w
                                    celu
                                    > ?
                                    > Nie gdybaj, jezeli Ci to nie mile...ja nie gdybam, ja wiem.
                                    >
                                    teksaska masakra pila mechaniczna


                                    Skad w Tobie tyle goryczy...?

                                    Ta pani na poprzedniej stronie To Ty...? (z forum ekspertow)wydaje mi sie, ze
                                    bardzo do Ciebie podobna....:) ladna...
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >




                                    • ziemiomorze Re: Widzisz, Luty: 29.09.04, 16:32
                                      Gość portalu: Luty napisał(a):
                                      > Dziwi mnie fakt, ze czesto ludzie zamiast sie czegos dowiedziec, dopytac i
                                      > zastanowic, zaczynaja wysmiewac...czy myslisz , ze jest to droga do poznania
                                      > czegokolwiek...?
                                      > "Pycha" zaslania Ci oczy, myslisz; skoro ja nie wiem - nikt nie wie...

                                      Hahaha. Zupelnie tak samo sobie wybrazam Twoje mniemanie o sobie samym.
                                      Ale nie o to mi chodzilo - chodzilo mi o drobna, ale zasadnicza roznice miedzy
                                      wiara a wiedza. Ty, mam wrazenie, wystepujesz z pozycji wiedzacego, a jestes
                                      wierzacym jedynie.

                                      > Istnieje jeszcze rzeczywistosc obiektywna, nie podlegajaca niczemu ani
                                      > nikomu...

                                      No, to tez jest kwestia wiary, ale zostawmy to. Problem w tym - przy roboczym
                                      zalozeniu, ze ona isnieje - ze nawet, jesli jest ona nam dostepna, to i tak nie
                                      mamy pojecia, ze to wlasnie ona.
                                      Popatrz na ludzi, ktorzy utrzymuja, ze sa Napoleonami albo Matkami Boskimi -
                                      ich poglad na siebie samych i na swiat jest rownie uprawniony, co Twoj. Skad
                                      wiadomo, kto ma - hehe - obiektywna prawde?
                                      Wszystko, co masz (i co mam ja, i pan i tamta dziewczynka takze), to _poglad_
                                      na prawde. Nie ma gwarancji, znakow jakosci, jest - zarliwosc wiary w to, co
                                      nazywamy rzeczywistoscia. (Bez bicia - ja nie jestem do swojej wizji jakos
                                      specjalnie przywiazana).

                                      > > Bo poeci maja racje: kazda smierc to koniec swiata; maja racje takze huni
                                      > sci:
                                      > > kazdy tworzy swoj wlasny swiat. Itd.
                                      >
                                      > Maja oni racje... jako poeci moga sobie spostrzegac swiat jak chca...taka to
                                      > ich racja...

                                      I poeci, i hutnicy, i rolnicy...

                                      > Nie trzeba byc "umartym", by wiedziec co po smierci...wystarczy sie lekko
                                      > wzniesc ponad ten pociag ktorym jade, a wtedy horyzonty szersze i widac tez
                                      co
                                      > jest za koncowa stacja...jezeli wiesz o czym mowie...

                                      Wiem - o grzaskim swiecie wyobrazni. Tyle, ze to wyobraznia. Moze sie zdarzyc,
                                      ze to, co sobie wyobrazisz (czy tez, dzieki roznym technikom medytacyjnym i
                                      para-medytacyjnym) przezyjesz, ustawisz w pozycji 'prawdy obiektywnej', ale
                                      nadal - istnieje mozliwosc, ze to dzialo sie tylko w Twojej glowie i nigdzie
                                      indziej. I to zupelnie powazna mozliwosc.

                                      > Nie gdybaj, jezeli Ci to nie mile...ja nie gdybam, ja wiem.

                                      Ale skad wiesz? Bo wlasnie o to pytam - czemu nie 'wierzysz' ale 'wiesz'.

                                      > Skad w Tobie tyle goryczy...?

                                      A gdzie? Bo nie zauwazylam.

                                      > Ta pani na poprzedniej stronie To Ty...? (z forum ekspertow)wydaje mi sie, ze
                                      > bardzo do Ciebie podobna....:) ladna...

                                      Zupelnie nie.

                                      z.
      • baabett Re: Magia zycia& & & #35; 35; 35; 3 Czas i P 28.09.04, 01:23
        ejurop napisał:

        > czas = przestrzeń. Patrzysz linearnie. Euklidesowo.To tam równoległe sie nie
        > przecinają. A w życiu? spójrz na południki. Są równoległe a stykają się na
        > biegunach.

        Really? Są równoległe?

        · Południki – łuki schodzą się
        biegunach; jednakowa długość, odległości między nimi zmniejszają się w kierunku
        biegunów; przecinają się pod kątem prostym z równoleżnikami

        · Równoleżniki - kształt
        koncentrycznych okręgów; są różnej długości – najdłuższy to równik, a
        najkrótsze to bieguny; odległości między nimi są takie same; przecinają się pod
        kątem prostym z południkami;

        :)
          • baabett Re: Magia zycia& & & & & #35; 35; 28.09.04, 14:43
            Gość portalu: Luty napisał(a):

            > Czas to Przestrzen...Przestrzen rowna jest Czasowi...to jeno i to samo.

            moje pytanie/powątpiewanie dotyczyło tylko słów:

            > spójrz na południki. Są równoległe a stykają się na
            > biegunach.
        • ejurop Re: Magia zycia& & & & #35; 35; 35; 35; 28.09.04, 11:12
          oj Baabett!!!!!
          Pisząc tą jak widać kontrowersyjną tezę założyłem, że:
          po pierwsze- nie znajdzie się jakaś Baabett drąząca temat;
          po drugie- przestrzeń nie równa się czas bo przestrzeń moze się zmieniac w
          czasie !!! A jeszcze co z rozkładem materii?;
          po trzecie- południki na równiku są naprawdę równoległe, choć to wcale nie
          znaczy, że są równoległe jako takie;
          po czwarte- południk to prosta lub łuk, ale łuk nie dlatego że to południk
          tylko dlatego że Ziemia to kula!!!

          P.S. do Baabett
          - kartka, dwa punkty, jedna prosta ; powierzchnia cylindra, dwa punkty,- ile
          prostych?
          - 28.09 godz.1.23 ??????????? oszukujesz mnie Słoneczko!
          • indiana_dzons Re: Magia zycia& & & & & #35; 35; 28.09.04, 11:23
            ejurop napisał:

            > oj Baabett!!!!!
            > Pisząc tą jak widać kontrowersyjną tezę założyłem, że:
            > po pierwsze- nie znajdzie się jakaś Baabett drąząca temat;
            > po drugie- przestrzeń nie równa się czas bo przestrzeń moze się zmieniac w
            > czasie !!! A jeszcze co z rozkładem materii?;
            > po trzecie- południki na równiku są naprawdę równoległe, choć to wcale nie
            > znaczy, że są równoległe jako takie;
            > po czwarte- południk to prosta lub łuk, ale łuk nie dlatego że to południk
            > tylko dlatego że Ziemia to kula!!!
            >
            > P.S. do Baabett
            > - kartka, dwa punkty, jedna prosta ; powierzchnia cylindra, dwa punkty,- ile
            > prostych?
            > - 28.09 godz.1.23 ??????????? oszukujesz mnie Słoneczko!


            no dobra... wszystko juz wiesz, przestrzen - czas, rowne - nierowne, wiezs jak
            rozszczepic atom i jak wyliczyc przyslowiowa kwadrature kola. Wspaniale!

            Ale...czemu to poczucie zbudowanej na powyzszej (i innej jeszcze) pewnosci
            siebie wali sie w gruzy, gdy dowiadujesz sie o smierci przyjaciela,
            nie mowiac nawet o spojrzeniu w twarz wujka umierajacego na raka,
            czy naglej wiadomosci o smierci matki

            albo prozaicznie o zdradzie ...najblizszego przyjaciela/przyjacioki ( nie
            podaje zony/meza/kochanki/a za przyklad, bo mnie marusia op...li)

            fragmentaryczna/ doglebna/ detaliczna/gleboka znajomosc
            chemii/fizyki/matematyli/biologii nie przekalda sie na umiejetnosc zycia...a ta
            jest wg mnie wazniejsza niz wszystko inne
          • baabett Re: Magia zycia& & & & & #35; 35; 28.09.04, 15:14
            > oj Baabett!!!!!
            > Pisząc tą jak widać kontrowersyjną tezę założyłem, że:
            > po pierwsze- nie znajdzie się jakaś Baabett drąząca temat;

            nie jestem jakąś tam Baabett!:)
            jestem jedyną, niepowtarzalną, wyjątkową...
            i nie drążę tematu
            jedynie poddałam w wątpliwość wartość argumentu
            południki nie są równoległe

            > po drugie- przestrzeń nie równa się czas bo przestrzeń moze się zmieniac w
            > czasie !!!

            a dla mnie jest to na odwrót dowód na znak równości


            > A jeszcze co z rozkładem materii?;
            > po trzecie- południki na równiku są naprawdę równoległe, choć to wcale nie
            > znaczy, że są równoległe jako takie;

            na równiku południki są równoodległe, a nie równoległe

            > po czwarte- południk to prosta lub łuk, ale łuk nie dlatego że to południk
            > tylko dlatego że Ziemia to kula!!!

            Południk to półokrąg, a zatem nie może być prostą

            > P.S. do Baabett
            > - kartka, dwa punkty, jedna prosta ; powierzchnia cylindra, dwa punkty,- ile
            > prostych?

            przez dwa punkty leżące na powierzchni cylindra przechodzi tylko jedna prosta

            > - 28.09 godz.1.23 ??????????? oszukujesz mnie Słoneczko!

            ???????????????????poważny zarzut i bezpodstawny
            Słoneczko jako część materii zmienia miejsce w przestrzeni zgodnie z upływem
            czasu;)

            Pozdrawiam