Gość: mała
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
30.09.04, 23:26
Mój chłopak jest uroczym misiem i świetnie się razem bawimy. Mamy podobne
poczucie humoru i naprawdę się lubimy.
Niestety jest też kompletnie nieodpowiedzialny. Potrafi nie pójść na ważny
egzamin bez powodu, albo pójść nie przeczytawszy wcześniej niczego na temat
(a ma naprawdę znakomitą pamięć).
Pracę też olewa. Stracił przez swoją głupotę i lenistwo szansę na świetny
awans, w wyniku czego nadal będzie robił coś czego nienawidzi (i co jest
obiektywnie raczej okropne).
Uwielbiam go ale coraz częściej taka postawa mnie denerwuje. Jesteśmy razem
już dosyć długo i powiedzmy `zaczynamy planować wspólną przyszłość'. Obawiam
się że jego wizja polega na tym że ja zajmę się wszystkim (ew. będę mu mówiła
że dziś powinien zrobić pranie i które guziki i w jakiej kolejności trzeba
wcisnąć) a on będzie miał z głowy.
Nie chcę się nim zajmować jak dzieckiem, zwłaszcza że taką sytuację mam w
domu, i jestem całkowicie pewna że wolę być sama niż mieć obowiązek opiekować
się dorosłym dzieckiem, dbając o jego dobry humor i zaspokajanie wszelkich
potrzeb.
I nie wiem co mam zrobić.
Oczywiście rozmawiałam z nim i on ciągle obiecuje mi że się zmieni i będzie
bardziej odpowiedzialny i że będę mogła na niego liczyć. On mnie kocha, wiem
o tym, i wiem (i wszyscy o tym mówią) że się zmienia. Ale czy zmieni się na
tyle żebyśmy mogli żyć razem i się nie pozabijać? Cuż.