Gość: KIM
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.10.04, 20:55
witam wszystkich
Od dwóch lat mam przyjaciela w firmie z drugiego końca Polski, z którym jest
właśnie tak jak w tym filmie (obejrzałam go niedawno po raz drugi i do mnie
dotarło !! wreszcie...) niby nic , ja mam męża on żonę , jesteśmy oboje
bardzo w porzadku mimo całych przegadanych nocy, zabaw i popijaw w klubach i
pożegnań bez podtekstu pod dzwiami hotelowych pokoi i każdy rozchodzi się w
swoją stronę i nic się nie dzieje a jednak jest coś , niesamowita bliskość
ciagłe myslenie o sobie,błysk w spojrzeniu, kiedy się spotykamy co inni tak
bardzo zauważają ,to niby nic ,nic oczywistego a jednak myślę że jest to
naprawdę coś maxymalnie niesamowitego i (chyba) nie warto tego nijak burzyć
czy ktos z Was przeżył cos podobnego?