Dowartosciowac sie przez faceta

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 09:53
Zauwazylam, ze "wstydze sie swojego faceta"..tzn. gdy zaczynam chodzic z
jakims chlopakiem, to boje siego przedstwic moim znajomym, boje sie opinii,
stresuje sie za niego.nie tylko na poczatku..a naprawde nie mam powodow, bo
chlopak zachowuje sie ok, kulturalnei itd. Ale tak jakbym siedziala na
szpilkach, bo za kazdym razem chce zeby wypadl dobrze. Denerwuje sie na niego
o byle pierdole, ktora absolutnie mnie nie razi np. u kolegi w tym samym
czasie.
Wiem ze to chore, wiem. Ale tak jest. Nie chce tak, moze sobie to samo
tlumaczyc, ale odczuwam co innego. wiem, ze przez to krzywdze chlopaka.
Jestem wsciekla na to zasiebie, ale nie umiem tego zmienic
Moze ma to zrodlo w niskiej samoocenie?
    • evamari Re: Dowartosciowac sie przez faceta 02.10.04, 10:00
      Jesli oceniasz siebie nisko,masz komplesky..to pewnie ciezko Ci uwierzyc, ze
      ktos moze Cie pokochac taka jaka jestes, a jesli taki ktos sie znajdzie, to
      pewnie wg Ciebie jest tez "niedoskonaly"....stad te odczucia, ze pewnie caly
      swiat mysli tak samo, ze czegos temu chlopakowi brakuje itp.
      Trzeba zaczac od siebie samej..praktycznie jak przy kazdym problemie czy
      problemiku....
      "Super" facet wcale by Cie nie dowartosciowal bo by Cie przytloczyl....
      Facet moze Cie dowartosciowac, ale swym zachowaniem wobec Ciebei, slowami...a
      tu nie potrzeba super przystojniaka i duszy towarzystwa, co sie na wszystkim zna
      Po prostu uwierz, ze jestes osoba ktora mozna pokochac i to uczucie
      dowartosciowuje Cie jak nic innego:)
      • Gość: niwa Re: Dowartosciowac sie przez faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 10:02
        No chyba trafilas Evamari w sedno...chyba tak jest ze mna ak piszesz, bo to nie
        dotyczylo np. tylko jednego chlopaka ale kazdego...z jednym nawet zerwalam
        zanim doszlo do przedstawienia (a wczesniej go ukrywalam). Jestem chora jak
        nic..Wiem, ze problem tkwi we mnie ale jak sie go pozbyc
    • seksuolog Niska samoocena 02.10.04, 12:12
      Gość portalu: niwa napisał(a):

      > Zauwazylam, ze "wstydze sie swojego faceta"..tzn. gdy zaczynam chodzic z
      > jakims chlopakiem, to boje siego przedstwic moim znajomym, boje sie opinii,
      > stresuje sie za niego.nie tylko na poczatku..a naprawde nie mam powodow, bo
      > chlopak zachowuje sie ok, kulturalnei itd. Ale tak jakbym siedziala na
      > szpilkach, bo za kazdym razem chce zeby wypadl dobrze. Denerwuje sie na niego
      > o byle pierdole, ktora absolutnie mnie nie razi np. u kolegi w tym samym
      > czasie. Wiem ze to chore, wiem.

      Pytanie w jakim jestes wieku i czy mialas juz powazne zwiazki z facetami bo
      troche to wyglada na nastolatke robiaca pierwsze kroki w tej dziedzinie.

      Mechanizm jest bardzo prosty: masz niska samoocena co usilujesz za wszeka cene
      ukryc przed otoczeniem. Jezeli jestes z facetem to wpadasz w panike z tego
      powodu ze jego zachowanie moze tez obciazac ciebie co jeszcze pogorszy twoja
      samoocene. Na dodatek mozesz miec nieprawidlowe odruchy na tym tle a faceta nie
      mozesz kontrolowac tak dokladnie jak siebie i stad jestes roztrzesiona.

      Nalezaloby skorygowac przyczyny niskiej samooceny. To jest trudne.
      Latwiejsza moze byc korekcja nieprawidlowego odruchu. Jezeli np. w twoim
      otoczeniu slyszalas lub slyszysz stale negatywne uwagi o facetach roznych kobiet
      (typu "facet iksinkiej to debil", "nie wiem jak Lolita moze sypiac z takim
      facetem") to powstalo uwarunkowanie na tym tle. Nalezy przeanalizowac od kogo
      to pochodzi i dlaczego ma taki wplyw na ciebie. Po zastanowieniu najczesciej
      dochodzi sie do wniosku ze ludzie ktorzy to nam wpajaja maja proste umysly.
      • Gość: niwa Re: Niska samoocena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 12:20
        no niestety, mam 24 lata, wiec stara baba a zachowanie, ze...szkoda gadac,
        wiem, wiem i zdaje sobie z tego sprawe...ze tak nie powinno byc
        to chyba rzeczywiscie jest taki mechanizm jak piszesz....ale jak to tak zmienic
        samej?
        • seksuolog Re: Niska samoocena 02.10.04, 14:52
          Gość portalu: niwa napisał(a):

          > no niestety, mam 24 lata, wiec stara baba a zachowanie, ze...szkoda gadac,
          > wiem, wiem i zdaje sobie z tego sprawe...ze tak nie powinno byc

          Zostaje jeszcze pytanie czy twoje kontakty z facetami byly dotychczas na
          poziomie pokazywania sie? Mialas jakies dluzsze zwiazki?

          > to chyba rzeczywiscie jest taki mechanizm jak piszesz....ale jak to tak
          > zmienic samej?

          Zalezy to od przyczyn i glebokosci problemu. Czy jest to zwiazane z
          nieprawidlowym nastrojeniem calej osobowosci czy tez tylko w tej sprawie.
          Moze wynika to z jakis zaszlosci? Powiedzmy jakis facet puscil cie w trabe i
          jeszcze rozpowiadal wokolo ze jestes bedznadziejna w lozku.

          Ale mozna probowac dzialac na wlasna reke. Jedna z przyczyn wysokiego napiecia
          je tez ukrywanie czy tez maskowanie swoich rzeczywistych odczuc. Napiecie
          spadnie i zrelaksujesz sie jesli poinformujesz swojego chlopaka oraz otoczenie.
          Nie musi byc to zrobione ze smiertelna powaga. Mozna to robic w formie zartu:
          "mam nieraz uczucie ze ...imie_chlopaka... straci glowe, porwie mnie w ramiona
          i ucieknie".

          Moze byc szereg takich zalecen ale bez diagnozy trudno je wyliczac.
    • Gość: helga Re: Dowartosciowac sie przez faceta IP: *.netcafe.waw.pl 02.10.04, 12:30
      Kiedyś po pewnym "idealnym" spotkalam sie kilka razy z takim facetem którym
      wstydzilam sie pokazać w miejscu publicznym. To niehumanitarne ale wykorzystaam
      go bym wreszcie mogla brylować
      • Gość: niwa no niezle:):) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 12:34
        niezle helga:)
        ale moj facet jest naprawde OK...to nie wstyd, bo sie nieumie zachowac albo
        wyglada malo fajnie...
        Poki nie byl "moj" bylo OK, a teraz czuje sie jakos odpowiedzialan (ciezko to
        wyjasnic) za niego, co robi, co mowi itp. Bo padna opinie
        "No pewnie na lepszego nie bylo ja stac, coz sie dziwic ".."Przeciez ona mu do
        piet nie dorasta albo on jej"...wiem, ze to niedojrzale i glupie! Maprawde to
        wiem!
        • Gość: gf Re: no niezle:):) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 20:39
          > "No pewnie na lepszego nie bylo ja stac, coz sie dziwic ".."Przeciez ona mu
          do
          > piet nie dorasta albo on jej"...wiem, ze to niedojrzale i glupie! Maprawde to
          > wiem!

          To muszą być niezwykli ludzie, skoro tak się liczysz z ich opinią.
          Ponadprzeciętnie madrzy i szlachetni. Zdradź, kto to taki? Jakis laureat
          Nagrody Nobla? Papież czy pomniejszy biskup? Członek Mensy lub może
          Sprawiedliwy Wsród Narodów Świata?
          • Gość: niwa gf zmiana sciezki kariery? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 20:55
            jak zwykle, jak zawsze znajdzie sie ktos kto ze wszystkeigo i z kazdego bedzie
            umial sie ponabijac....
            jakies predyspozycje do kabaretu moze:))????
            • Gość: gf Re: gf zmiana sciezki kariery? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:03
              No jak to? Przyjrzyjmy sie szczegółowo:

              1.Panna ocenia kawalera jako atrakcyjnego.
              2.Obywatele maja inne zdanie.
              3.Panna przychyla się do zdania obywateli, nerwowo strzepując nieistniejacy pył
              z odziezy (czyjejkolwiek ;))

              Mozliwe jest tylko jedno rozwiązanie zagadki: panna uważa obywateli za
              mądrzejszych od siebie ;P
            • Gość: gf coś Ci powiem na ucho... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:12
              To nie Ten. Kiedy to będzie Ten, będzie Cie obchodziło tylko to, czy JEMU
              przypadna do gustu Twoi bliscy i znajomi, czy on się czuje z nimi dobrze i -
              ewentualnie - czy oni odejmują/dodaja Ci splendoru w jego oczach.

              Słowo skauta.
              • Gość: niwa Re: coś Ci powiem na ucho... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 12:22
                dzieki Skaucie:):)
                pewnie masz racje, ale z tego wynika ze mam kolejny problem....ech to zycie:)
    • caorle Re: Dowartosciowac sie przez faceta 02.10.04, 14:56
      A ti go kochasz, dziobasku?
      :-)
      • Gość: niwa Re: Dowartosciowac sie przez faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 15:09
        Dobre pytanie..znamy sie kilka miesiecy...i mysle ze to jest wlasnie Ten
        To nie jest tak, ze ja sama doszukuje sie w nim wad...bo nie widze jakis
        drazniacych, karygodnych....szczerze mowiac to nawet mial pewne takie cechy w
        sposobie bycia czy wygladu ktore zanim go poznalam myslam, ze zdyskfalifikuja
        faceta w mych oczach (takie pierdolki)..ale pojawil sie On i te banaly nie
        mialy znaczenia, sami sie z tego smailsmy.
        TO o czym tu pisze to takie dziwne poczucie...nie cche tak myslec, bo to
        krzywdzace dla niego ale to jest tak, ze czuje ze jzu nie odpowiadam tylko za
        siebie ale i za niego.
        Lubie sie spotykac ze znajomymi, ale gdy jest On to sie stresuje...to takie
        glupie uczucie (i prosze tu nie myslec, ze sie stresuje bo on ma na mnie oko:))
        Wiecie co..juz sie sama tu mieszam..bo zaraz dojde do wniosku ze jestem chora
        psychicznie.
        • caorle Re: Dowartosciowac sie przez faceta 02.10.04, 15:17
          A może nie chcesz nikogo "wprowadzać" do Swego Świata - bo on jest tylko
          twój?...a ty jesteś taką małą "alienką"?
          • Gość: niwa Re: Dowartosciowac sie przez faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 15:23
            moze troche ejstem alienka..to prawda...mam sporo znajomych, ale bardzo dobrze
            czuje sie sama ze soba i nigdy mi to nie przeszkadza. Ale ja chce by ktos byl w
            moim swiecie, wlasnie ten ukochany...wiem ze to wina moja, mojego
            nastawienia....mam spore wymagania wobec siebie, wobec innych....chcialabym
            poluzowac..ale ciezko mi idzie...
            • caorle Re: Dowartosciowac sie przez faceta 02.10.04, 15:27
              taka jesteś i ciężko będzie Ci to zmienić
              radziłabym ci zaakceptować taki stan rzeczy - będziesz zmagać się z tym całe
              swoje życie - im będziesz starsza tym lepiej będzie ci to "wychodzić"


              nie zmienisz siebie i nie próbuj się zmieniać
              taka jesteś
              rozumiem cię...
              :-)
    • Gość: grzes:) Re: Dowartosciowac sie przez faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 15:15
      pewnei trudno sie wkrasc do Twojego swiata ale jak juz sie komus uda..to...tak
      chyba na dobre:)
    • Gość: Maja Re: Dowartosciowac sie przez faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 16:06
      Witam !
      Rozumiem Cię doskonale, bo sama mam podobnie. Wydaje mi się, że to nie kwestia
      dowartościowania, a wymagań. Ostatnio też miałam faceta, ktoś by
      powiedział "spoko gość", ale nie dla mnie. Gdy się poznaliśmy było jako tako,
      ale z czasem wszystko się zmieniło np. jak widziałam jak się ubiera, to
      poprostu nie mogłam z nim wyjść, było mi zwyczajnie wstyd.
      Ktoś by powiedział, mogłaś go zabrać na zakupy, doradzić niestety on był osobą
      niezamozną, a ja nie mam w zwyczaju utrzymywać faceta.
      Wiem, że nie warto rezygnować z zwoich wymagan, bo to i tach wczwśniej czy
      poźniej nas zmęczy.
      • Gość: niwa Re: Dowartosciowac sie przez faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 16:32
        to nie do konca tak....
        w skrocie ujme to tak....gdyby to niebyl moj chlopak, stwierdzilabym ze spoko
        gosc, fajny, przystojny itd...ale gdy stal sie moj....to sie go czepiam (tak
        sama przed soba, jemu tego nie mowie, bo byloby mu przykro, a to moje czepianie
        nie tyczy sie jakiejs jednej konkretnej cechy)...zakrecone to....
        • glassempire Re: Dowartosciowac sie przez faceta 06.10.04, 11:04
          Droga Niwo - mam wrazenie ze zbyt wielka wage przywiazujesz do opinii otoczenia.
          Skoro ktos jest dla Ciebie samej OK to opinia innych nie powinna miec nic do
          rzeczy - przeciez to Twoje zycie i Twoj partner. Musisz zdecydowac co jest dla
          Ciebie wazniejsze. Dla kogo masz tego faceta - dla siebie, zeby sama byc
          szczesliwa - czy dla innych.
          Przesadne liczenie sie z opinia publiczna to niewolnictwo. Jesli nie uswiadomisz
          tego sobie nigdy nie bedziesz szczesliwa.
          Jakie tu sa kryteria, czy nie naduzywasz wyobrazni, dlaczego sadzisz ze tego czy
          tamtego nie zaaprobuja w Twoim towarzystwie, co na to wplywa, jakie cechy twoim
          zdaniem go dyskwalifikuja?
          I wyobraz sobie sytuacje - jesli zdecydujesz sie byc z nim mimo ze masz wrazenie
          dezaprobaty otoczenia (podkreslam - to jest TWOJE wrazenie, oni wcale nie musza
          tak myslec, to Twoja wyobraznia - ale zastanow sie dlaczego wlasnie takie obrazy
          podsuwa) - to jaki bedzie "najgorszy" scenariusz? Powiedza "zakochala sie w
          nieodpowiednim facecie (nieodpowiednim ICH zdaniem) i co - zapadniesz sie pod
          ziemie???
          Co ma dla Ciebie wieksze znaczenie - opinia publiczna czy wlasne szczescie?
          Czy oni z nim beda czy Ty?
          Jeszcze jedno - czy powiedzialabys mu uczciwie co naprawde czujesz? Ze masz taki
          problem? Dodam - pod warunkiem ze mu ufasz i go kochasz.
          Zdaje mi sie jednak ze moze nie kochalas i nie ufalas naprawde - wtedy takie
          sprawy jak co powie kolezanka staja sie niewazne.
          • Gość: niwa Re: Dowartosciowac sie przez faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 12:27
            tak, macie racje..sama sie nad tym zastanaiwam, ze to dziecinada co wymyslam i
            co tu pisze..i moze to rzeczywiscie nie Ten skoro takie problemy obok, opinia
            otoczenia ma znaczenie...ale czy bede miec tak zawsze?? Juz sama nie wiem co to
            milosc, jak ma sie czlowiek czuc....
            Powiem tak, ciagle w domu od rodzicow szczegolnieojca, slyszalam "A co ludzie
            powiedza?", "Nie zalezy Cina opinii..?" itd...jak mnie to wkurzalo, i upracie
            mowilam, ze mam gdzies co ludzie na to...No i...ogolnie mam gdzies co ludzi na
            to..ale ludzie, na ktorych mi nie zalezy, ale rodzina i przyjaciele.....noe
            ejdnak jak widac ich opinia znaczy duzo..za duzo..ale ciezko to
            zmienic..naprawde
            • glassempire Re: Dowartosciowac sie przez faceta 06.10.04, 13:08
              Ciezko zmienic - ale mozna to zrobic!
              Mialam podobnie. Tez w domu rodzinnym dawano mi "przyklady" - a ten to taki,
              sraki, owaki a ty co? No i co powiedza ludzie, rodzina, bla, bla, bla.
              Tylko ze ja wyrwalam sie z tego dosc wczesnie - zreszta dosc niezalezna mam
              nature i troche ze mnie buntownik. Stwierdzilam po uprzednich przemysleniach ze
              mam gleboko w dupie co sobie inni mysla, nie przekraczam zadnych norm tylko chce
              zyc po swojemu.
              Moi rodzice niby chcieli dobrze i wcale ich za to nie potepiam - ale dobrymi
              checiami pieklo wybrukowane.
              Rodzice po jakims czasie zrozumieli ze mam prawo do indywidualnych wyborow - ba,
              zaczeli to u mnie szanowac. Podobnie jak inni ludzie z ktorymi jestem blisko i
              ktorym na mnie zalezy. Podobniez szanuje wybory i zdanie innych.
              Mysle ze powinnas popracowac wlasnie nad ta "zaleznoscia" od opinii publicznej.
              Twoi rodzice liczyli sie z nia bo tak zostali wychowani ale Ty wcale tego robic
              nie musisz, powinnas dla swojego wlasnego dobra przerwac ten lancuch
              uzaleznienia od tego co powiedza inni.
              Wlasnie dlatego czujesz sie czasem zagubiona w swych uczuciach, masz watpliwosci
              bo nie wiesz czego powinnas sluchac - czy tego "co powiedza ludzie" czy glosu
              wlasnego serca. Bardzo to u Ciebie silne jest skoro masz az takie watpliwosci.
              Zycze wiele powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja