Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie kaleke

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 18:34
Nie wiem kim jestem dla siebie, co mam robic, co jest dla mnie
najwazniejsze...
Maz to osoba o duzym potencjale inteligencji, wzor do nasladowania ale dla
tych ktorzy go malo znaja albo nie znaja do konca (zreszta i tak do konca nie
mozna kogos znac, nawet samych siebie). Pochodze z rodziny gdzie ojciec pil,
natomiast maz z dobrej, gdzie nie pilo i nie bilo sie. Mowil ze ludzie
dobrych domow nie powinni wiazac sie z ludzmi pochodzacymi z rodzin
patologicznych. Maz duzo czyta w internecie i potrafi doszukac sie we mnie
pewnych odchylen psychicznych. Raz czuje sie pewnie innym razem nie. Stale
poprawia moje slownictwo, pyta czy wiem co dane okreslenie oznacza itp. Maz
skonczyl studia, ale od roku nie poszedl do pracy. Twierdzi, ze stale ja
szuka. Jakies pol roku temu zlozyl podanie do sluzb mundurowych ale z
miesiaca na miesiac jest odsylany (bo spora kolejka), choc w miedzyczasie nic
nie znalazl a mial propozycje ale nie skorzystal twierdzac, ze byc moze juz
niedlugo podejmie prace w sluzbach mundurowych. W tej chwili jestem na
zwolnieniu lekarskim (zapalenie sciegna) a on pyta mnie czy w polowie
zwolnienia poszlabym do pracy. To jest chore, to jakas manipulacja. Zupelnie
nie wiem co mam robic a bardzo bym chciala porozmawiac o tym z tesciowa a
jesli to zrobie to on zagrozil ze odejdzie. Tesciowa jest jedyna osoba w
rodzinie, ktora by mnie zrozumiala.
    • evamari Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 06.10.04, 19:26
      porozmawiaj z tesciowa, jesli uwazasz, ze zrozumie i jakos wesprze. A jesli
      Twoj mąż ma zamiar odejsc tylko z tego powodu, to niech odchodzi od Ciebie czym
      predzej.
      Poza tym skoro on na kazdym kroku prawie przypomina Ci swoją rzekoma wyzszosc,
      to tylko oznacza ze ejst wrecz przeciwnie....chlop ma jakies kompleksy i musi
      sie dowartosciowac kosztem innych.
    • odett Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 06.10.04, 19:30
      nie rozumiem dlaczego z nim jestes? poniza Cie uwazajac sie za madrzejszego. w
      dodatku len, ktory znalazl sobie swietny pretekst do nie pojscia do pracy.
      ale jezeli chcesz byc z nim i uwazasz, ze rozmowa z tesiowa pomoze to
      porozmawiaj z nia.
      • Gość: Julka Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 19:42
        Choc dopiero dwie osoby napisaly to jednak czuje wsparcie i sile, ale wciaz nie
        wiem co mam podjac. Dzieki
        • evamari Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 06.10.04, 19:50
          nie daj sie mu zastraszyc, to po pierwsze. Nie mozesz sie mu poddawac, bo on
          wtedy jeszcze bedzie rosl w sile.
          Jestescie malzenstwem wiec rozumiem ze nie tak latwo zdecydowac o
          odejsciu....ale ciezki zywot z takim kims. Ja bym nie wytrzymala..
          Naprawde porozmawiaj z tesciowa, i on powinien nawet o tym wiedziec...niech sie
          liczy tez Twoje zdanie, Twoje checi...nie musisz we wszytskim przytakiwac jemu.
          Na BOga, to nie tam polega malzenstwo!!
          • Gość: julka Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 20:04
            Moze jutro porozmawiam z nim bo dzis sie poklocilismy. Poszlo o to,ze wedlug
            niego zle postawilam rower i porysowalam kierownica sciane. Tak naprawde to sie
            przestraszylam, ze znow kontroluje moje ruchy (jest osoba pedantyczna).
            Powiedzialam mu,ze sie czepia, bo nie mamy innych problemow itp., a potem
            jeszcze z nerwow walnelam szklanka w stol krzyczac a on wstal i bardzo mocno
            zlapal mnie za szyje i probowal uciszyc zatykajac mi reka buzie.Nie krzyczalam
            tak glosno,ze musial to zrobic. Po prostu mam dosc tego,ze codziennie mi cos
            wytyka.
            • evamari Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 06.10.04, 20:09
              a jak dlugo jestescie malzenstwem???Macie dzieci?
              Jeju, tak nie moze byc....nie mzoesz sie przy nim czuc jak dziecko, ktore na
              kazdym kroku mozna pouczyc, zbesztac, a nawet dac klapsa czy wiecej..

              CZas to przerwac, bo zycie Ci ulatuje...a Ty nie masz nic z zadnego dnia. Nie
              mowie tu o jakis szalenstwach ale o zyciu z kims kto Cie szanuje....
              Koniecznie porozmawiaj z kims...
              Jesli klotnie koncza sie rekoczynami to ciezko Cie namawiac do rozmowoz nim,
              ale moze jak jest w lepszym humorze (najedzony:))....
              Jedno jest pewne, tak byc nie mzoe. On nie ma takich praw, jakie sobie
              przywlaszczyl!!!
              Tzrymaj sie!!
            • ta Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 06.10.04, 20:18
              Upubliczniać niewłaściwe zachowania.
              Głośno i najlepiej przy świadkach opowiedzieć Teściowej o zachowaniach męża.
              Skarżyć się dobitnie swojej rodzinie, znajomym.
              To jest najlepszy środek, by agresor zaczął pracować nad wyrażaniem swoich
              emocji i wierz mi, jedyny !
              Gdy te środki nie pomogą, trzeba odejść nie czekając zbyt długo.

              Przy twoim braku reakcji j.w., agresor będzie czuł się bezkarny i przemoc
              będzie na pewno rosła. Już teraz dręczy cię psychicznie i zaczyna używać
              przemocy fizycznej. Działaj, nim cię nie zniszczy.
              UWAGA: Spory, kłótnie z nim niczego nie naprawią!!! Bedzie miał preteksty, by
              przemoc potęgować.

              Życzę odwagi do bronienia swojej godności
              Serdecznie pozdrawiam
              Ta_
              • Gość: julka Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:05
                Boze, czemu ja teraz to pisze, oby nie bylo za pozno. Pomalu dochodze do siebie
                i zaczynam myslec co mam podjac. Byc moze bede musiala jeszcze pogadac o tym z
                tesciowa. Jestem z nim przeszlo 6 lat, rok temu wzielismy slub. Przez 3 lata
                mieszkalismy w akademiku i wyobrazcie sobie,ze z roku na rok kolejni
                wspollokatorzy mowili mi o odejsciu od niego, o tym,ze zle mnie traktuje. Kiedy
                powiedzialam mezowi o tym jak oni go widzieli mial na swoje usprawiedliwienie,
                ze oni nie znaja calej sprawy itp. A poza tym tak naprawde nie bardzo go
                interesuje co inni o nim mysla, bo maz sam twierdzi kim jest i jaki jest. Co
                jakis czas gdy proboje nawiazac rozmowe podkresla, ze jest madry i na tym
                dobrze sie zna wiec powinnam mu uwierzyc.
                • Gość: julka Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:08
                  Dziekuje Wam wszystkim za wsparcie, za czas ktory poswiecacie by napisac...
                  Czuje sie jakbym byla w szoku...
                  • Gość: ojej Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:15
                    nie pozwól sie tak traktować
                    masz prawo do własnych odczuć
                    i nie dawaj sobie narzucać jego zdania
                    odejdź
                    może sie opamięta
                    kochasz go jeszcze?
                    • Gość: julka Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:17
                      Czy go kocham? Ciezko mi teraz na to pyt. odpowiedziec.
                      Napewno jest fajny kiedy wszystko jest w porzadku.
                      • Gość: ojej Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:20
                        czyli jak spełniasz jego oczekiwania?
                        • Gość: julka Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:24
                          Czemu akurat to pytanie?
                          Nawet zwierzylam sie kiedys swojemu ginekologowi (facet), ze maz kiedys uwazal,
                          ze to z mojej winy nie ukladalo sie nam w seksie a lekarz uznal ze powinnam
                          zmienic meza. Pozniej to ja zaczelam tak robic (byc moze udowadniac) ze bylo ok
                          i tak jest do dzis. Nie zmuszam sie do tego jesli nie mam na to ochoty.
                          • Gość: ojej Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:28
                            nie chodziło mi tylko o seks, ale wogóle o jego oczekiwania
                            dopóki zachowujesz sie tak jak on chce to jest w porządku
                            gdy tylko zrobisz coś nie tak lub powiesz coś nie po jego
                            mysli odzywa się w nim agresja
                            chce w Tobie wzbudzić poczucie winy
                            aby mieć przewagę nad Toba
    • owsiwujek Pójdź dziecię do Lutego, on cię dymać każe 06.10.04, 21:39
      Gość portalu: Julka napisał(a):

      > Nie wiem kim jestem dla siebie, co mam robic, co jest dla mnie
      > najwazniejsze...
      • Gość: julka do "ojej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 22:26
        maz wrocil i nie bardzo moge teraz korzystac z kompa, nie chce zeby czytal co
        pisze.
    • odett Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 07.10.04, 21:46
      jesli tak traktowl Cie wczesniej to dlaczego za niego wyszas? jak mozna kochac,
      byc z kims, kto poniza? niektore kobiety to masochistki chyba......

      ale mimo wszystko dopinguje Cie do tego, zebys byla silna, nie poddawala sie,
      nie dala sie jemu tlamsic. na Twoim miejscu zostawilabym go, uciakla do niego.
      trzymaj sie cieplutko.
      • Gość: julka Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 14:29
        Wczoraj rozmawialam z nim i uznal,ze jesli sie cos nie podoba to do
        widzenia,ale zaznaczyl,zebym to dobrze przemyslala,bo jeden dzien to za malo.
        Dzis pokazal mi pewna notatke z internetu i spytal jak rozumiem. Rzeczywiscie
        zle to zrozumialam,bo po chwili wytlumaczyl mi grzecznie o co w tym chodzi.
        chce zebym sie uczyla (nie chodzi o szkole) i poznawala wartosci, ktore on
        uznaje bo z nimi bedzie mi dobrze i latwiej zyc. Nie czuje sie jak kobieta, nie
        czuje zeby on mnie zdobywal itp., ale i tez nie mam sily od niego odejsc i
        chyba nie chce, ale to nie znaczy ze akceptuje pewne jego zachowania.
        Zaznaczam,ze on twierdzi, ze jesli zasluze na lanie to je dostane i nie wazne
        ze jestem kobieta.
        • quba Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 08.10.04, 15:33
          bardzo Ci wspolczuje
          wydaje mi sie ze twoj maz jest psychopata i przyjemnosc mu sprawia sprawianie
          Tobie przykrosci
          gdybym ja miala takiego meza to nie bylabym z nim
          on ma silny kompleks nizszosci i dlatego odreagowuje go w ten sposob ze wpiera
          Tobie ze jestes mniej madra od niego, mniej warta, mniej wyksztalcona, mniej
          inteligentna, slabsza
          wlasciwie oplatal cie jak bluszcz - bo bez twoich zarobkow nie przezyje ale
          uwaza ze to Ty jestes bluszczem ktory sobie w zyciu nie poradzi bez niego
          decyzja nalezy do Ciebie
          nie rokuje waszemu malzenstwu dobrego pozycia
          Ty odczuwasz przed nim lek, strach, obawe
          byc moze niedlugo zaczna sie rekoczyny
          byc moze on ma dwojaka osobowosc
          ale ja bym odeszla nie czekajac az mnie pobije

          pozdrawiam serdecznie
        • brunonx Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 08.10.04, 15:38
          Dziewczyno to jest chora i toksyczna sytuacja a ten człowiek ma głęboko
          zakorzenione kompleksy, które jako słabeusz wyładowuje na najblizszej mu osobie.
          Z tego co mówisz jesteś otwartą osobą, któa ma - wiem że to banalne - po prostu
          dobre serce.
          Jakim prawem ten mięczak próbuje mówić Ci co jest dobre a co złe. Inteligencją
          też nie grzeszy skoro mając propozycję pracy - odrzuca ją twierdząc że poczeka
          na tą, której perspektywa jest mglista. Niektórzy faceci perfekcyjnie ukrywają
          swoje nieudacznictwo wyszukiwaniem kobiet słabych psychicznie wpajając im jacy
          oni są super inteligentni, jaki mają monopol na prawdę ied. Sam jestem facetem
          ale widzę własnie czasem takich gości. Wstyd.
          Nie daj się kobieto bo utkwisz w tym chorym układzie. Masz prawo do partnera z
          którym będziesz czuła się nie tylko bezpiecznie ale który będzie Cię szanował.
          Jeśli tego szacunku nie masz od najbliższej osoby to co to za życie ??
          Zastanów się czy warto brnąć w to dalej.
          Pozdro.
          • Gość: julka brunonxie i qubo macie racje, ale chec pozostania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 17:55
            z nim jest silniejsza. Boje sie,ze sobie nie poradze. Jestesmy prawie 7 lat i
            jesli tyle czasu ktos mi wmawia jaka jestem, na co mnie stac to ja mam taki
            metlik w glowie i wierze tej osobie. Maz twierdzi, ze to ja robie zle wszystko
            (sprzeczki,klotnie itp) i nawet gdybym zwierzyla sie komus w rodzinie. chocby
            tesciowej to jest w stanie to tak zrobic, manipulowac,zeby ten ktos mu
            uwierzyl. Ciagle nie wiem co robic, ale dziekuje ze napisaliscie.
            • quba Re: brunonxie i qubo macie racje, ale chec pozost 08.10.04, 19:10

              znam dziewczyne ktora byla z kims takim jak twoj maz lat 9 i w koncu go
              wywalila i poszukala sobie dobrego czlowieka i jest szczesliwa

              a jak opowiadala (sliczna dziewczyna) to ten jej draniowaty facet nawet jej
              wmawial ze ona jest brzydka i nie moze sie nikomu podobac
              wmawial jej ze jest glupia i leniwa ale podobnie jak twoj - zyl z tego ze ona
              pracowala a on potrafil przelezec w lozku od czasu gdy wyszka do pracy az do
              jej powrotu
              mieli troje dzieci ale on uwazal ze jemu sie nie oplaca pracowac, wustarczy jak
              pojdzie do pracy 5 lat PRZED EMERYTURA

              znowu tak bardzo wiele nie umial
              poza tym znecal sie nad nia psychicznie po jakims czasie zaczal ja bic
              potem wykradal jej pieniadze i przepijal
              i tez ona sie jego bala i bala sie ze sobie bez niego nie poradzi, ale prawda
              byl taka, ze on nie tylko jej w niczym nie pomagal ale wrecz przeszkadzal jej
              zyc

              potem musiala sie opowiadac, z kazdej minuty ja rozliczal, nie mogla sobie
              kupowac nic do ubrania,zakazal sie jej malowac (bo ona mu sie podoba taka jak
              jest - naturalna) manipulowal nia po prostu

              w koncu sie ocknela i wywalila go z domu
              jescze sie odgrazal
              zlozyla skarge do prokuratora i to pomoglo, dopiero wtedy on sie wystraszyl

              a dzis ta pani jest szczesliwa kobieta, ma dobrego meza, dzieci juz mocno
              podrosly ale uwielbiaja ojczyma bo to dobry czlowiek, ktory dba o swoja zone bo
              ja kocha, dba o dom i dzieci


              nie zycze Tobie abys przezywala podobne pieklo

              wiec sie zastanow nad tym co napisalam i nad moim poprzednim postem, bo
              napisalam to wszystko aby Cie ostrzec, zebys nie musiala przechodzic przez
              podobna historie
              jestem psychologiem wiec mam spore doswiadczenie zawodowe w przywracaniu do
              narmalnosci kobiet, ktorym ducha zycia zlamal nieodpowiedni partner

              raz jeszcze pozdrawiam serdecznie

        • glassempire Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 09.10.04, 13:50
          " Dzis pokazal mi pewna notatke z internetu i spytal jak rozumiem. Rzeczywiscie
          > zle to zrozumialam,bo po chwili wytlumaczyl mi grzecznie o co w tym chodzi. "
          Musze cos powiedziec, nie banujcie mnie prosze
          KUUUURWAAAAA!
          Moze jeszcze masz mowic jak on, czytac jak on i wygladac jak on!
          Powiem cos oczywistego ale kazdy rozumie po swojemu. Ty, on, ja, pani Zosia spod
          szostki. On Ci grzecznie wytlumaczyl...Laskawca, lewa jego mac!
          No nie!
          Jakby mnie ktos cos takiego zrobil to bym zjebala do dziesiatego pokolenia -
          niewazne maz nie maz.
          Tez mialam problemy, nie takie co prawda ale pomoglo postawienie sprawy jasno.
          Mam jako zona takie i takie prawa i jakby doszlo do rozwodu z orzekaniem o winie
          to ty chlopie masz przejebane! Powiedzialam rowniez o jego sprawkach - glupotach
          ktorych troszke narobil i co? Malzonek jak z bajki!
          Bo najgorsze to sobie pozwolic, milczec jak sie madrzy - siedzisz cicho znaczy
          dajesz mu zezwolenie na znecanie sie psychiczne. Biedny, malutki, zakompleksiony
          czlowieczek.
          Moze nie jest jeszcze za pozno, moze nie jestes jeszcze zastraszona calkowicie i
          podlegla panu i wladcy - do qrwy nedzy dziewczyno jestes CZLOWIEKIEM, nie daj
          tak soba pomiatac, wystarczy nie pozwolic, wyznaczyc granice bo on sam jej nie
          zna, jest ZA GLUPI i za bardzo w sobie zadufany (jak wiekszosc ludzi z
          kompleksami)i jak Ci wypomni jakas niedoskonalosc to mu ego sie nadyma jak balon
          - ale to tylko powietrze. To ze skonczyl studia to wielkie gowno i czyni to z
          niego jakiegos tam specjaliste ale nie czlowieka.
          Trzymaj sie dziewczyno i nie pozwalaj zeby takie lajno rzadzilo Toba, miej
          godnosc, szacunek do siebie samej. Dla mnie ten czlowiek jest nikim - za to ze
          innych tak traktuje. W Boga wszechmogacego sie, qrwa, zabawia.
          Pogadaj z tesciowa. Niczego sie nie boj. On sie Ciebie trzyma i Ciebie od siebie
          psychicznie uzaleznia bo sie BOI ZOSTAC SAM! Kapujesz? Jak odejdziesz zobaczysz
          - bedzie plakal, blagal, samobojstwo popelnial. To on Ciebie potrzebuje - nie Ty
          jego. Bo dzieki Twojej uleglosci rosnie jego tak zwane poczucie wlasnej wartosci
          - fasada z papier mache. Bez Ciebie bylby znow nikim. Malutki, slaby czlowieczyna.
          Az mi go qrwa zal...
    • Gość: Asia Bądź stanowcza IP: *.net / *.net 08.10.04, 18:46
      Co za dupa z tego Twojego męża! Przepraszam, ale to pierwsze określenie jakie
      mi się nasunęło po przeczytaniu postu.

      Po pierwsze nie zwracaj uwagi na to, że wypomina Ci, iż jesteś z rodziny o
      innym poziomie niż jego. To że masz ojca pijaka nie jest absolutnie Twoją winą
      i nie wpływa to na Twoją wartość, jako człowieka.
      Poza tym, gdyby Twój mężuś był takim inteligentem, za jakiego się uważa, to nie
      wypominałby Ci Twojego pochodzenia. Poza tym, czy on przed ślubem nie wiedział
      z jakiej rodziny pochodzisz? Pokochał Cię i się z Tobą ożenił i powinien o tym
      pamiętać. Dopiero teraz szajba mu odwala?

      Po drugie absolutnie nie ulegaj mu i nie skracaj swojego zwolnienia
      lekarskiego!!!
      Jesteś chora i do pracy wrócisz dopiero jak zupełnie wyzdrowiejesz. Szanownemu
      małżonkowi brakuje pieniążków w rodzinnej kasie? Nie rozmnożą się z niczego.
      Niech weźmie się za robotę to będzie więcej. Siedzieć w domu i kierować biedną
      żoną każdy głupi potrafi.
      Na pracę w mundurówce może czekać rok, albo dłużej. Niech podejmie jakąkolwiek
      pracę. Gdy dostanie się w końcu do tej MUNDURÓWKI, to z pracy może rezygnować
      w każdej chwili.
      Wydaje mi się, że jest to jego wymówką. Przyzwyczaił się, że żródłem dochodów
      dla Waszej rodziny jesteś wyłącznie Ty. Ty pracujesz, Ty obsługujesz swojego
      dorosłego dzidziusia. Super! Nie dziwię się mu, że siedzi w domu i bąki zbija.
      Dziewczyno weź sie za niego, póki nie jest za późno.
      Znam kilku takich obiboków i wiem, że takimi zostaną do końca życia, jeśli nie
      dostaną pożądnego kopa.

      Po co chcesz rozmawiać z teściową? Sama z nim porozmawiaj. Bądź stanowcza.
      Nie pokazuj mu, że jesteś słaba, bo to tak może wyglądać jeśli poprosisz
      teściową by interweniowała. A co będzie jeśli jej (nie daj Boże) kiedyś
      zabraknie? Kto będzie miał nad nim kontrolę? Dlatego więc ważne jest abyś od
      samego początku była stanowcza i dobitnie egzekwowała tego czego oczekujesz.

      Jesteście małżeństwem i razem powinniście dbać o dom i łożyć na jego
      utrzymanie. A jeśli ktoś miałby tu nie pracować, to raczej Ty jesteś bardziej
      odpowiednią osobą na stanowisko pani domu/

      Pozdrawiam i życzę powodzenia :-)))))))

      • Gość: julka do Asi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 18:53
        Dziekuje! Postaram sie byc silniejsza.
        • Gość: Asia Do Julki IP: *.net / *.net 08.10.04, 18:54
          Pięknie! To już dobry początek. Chcesz tego. Bardzo się Cieszę :-))))))
          • Gość: czarnycharakter O SWIETA NAIWNOSCI !!! IP: *.arcor-ip.net 08.10.04, 19:12
            ... zeby przez dwa dni dac sie masowo nabijac w butelke - no, no...
            czch
    • odett Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 08.10.04, 19:27
      Julka, nie znam Ciebie i nie umiem powiedziec, czy jestes silna czy nie. ale
      silna byc musisz. jestes dorosla, inteligentna (nie dawaj sobie wmowic, ze cos
      zle zrozumialas, jakis tekst, moze to wlasnie on zle go internpretuje?), masz
      prace, nie masz dzieci, na ktore mosisz uwazac. zostaw tego faceta. jesli nie
      mozesz wyrzucic go z mieszkania, to sama sobie czegos poszukaj. bo zakladam, ze
      bylabys w stanie sama sie utrzymac, jesli teraz pracujesz i na siebie i na meza
      nieroba. sama tylko sobie wmawiasz, ze bez niego zginiesz. nie daj sie znszczyc
      temu typowi.
    • witch-witch Re: Nie wiem kim jestem, czy maz zrobil ze mnie k 08.10.04, 20:37
      Daj mu w mordę jak będzie pyskował, no co? Przecież jesteś prawdziwą kobietą...
      • Gość: julka Reflekje, przemyslenia Julki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 21:19
        Wiem, ze tak nie chce zyc, ale ciagle nie wiem czy dobrze zrobie gdybym
        probowala odejsc.
        Maz dzis szukal w internecie pracy, nawet pytal mnie o porade, taka mala.
        On pochodzi z rodzina z ktora mam swietny kontakt i gdybym miala odejsc nie
        byloby tych fajnych spotkan itp., a ze swoja rodzina mam slaby kontakt, no bo
        przeciez nie moge liczyc na ojca-pijaka i matke, ktora wlasne dziecko zle
        wychowuje a moja 7-letnia siostre. Ja czasem ma PMS,czyli zespol napiecia
        przedmiesiaczkowego (w razie gdyby panowie nie wiedzieli) i mowilam mu zeby
        czasem przymykal oko na pewne moje zachowania, tj.przeklne sobie albo opieprzam
        go za cos co wydaje sie normalnie byc blahe, albo ze walne szklanka w stol itp.
        Maz twierdzi,ze powinnam panowac nad soba a jak nie to on bedzie mnie sila
        uspokajal. Zreszta walnac szklanka w stol zdarza mi sie raz na miesiac albo
        rzadziej.Nigdy nie uderzylam meza, nigdy nie wyzwalam od nierobow, glupkow,
        chamow. Napewno z ust moich wyszlo zdanie, ze z ta jego madroscia daleko nie
        zajdzie. On nie ma przyjaciol, kolegi do piwa (sam pije albo ze mna przy
        filmie). Odnosze wrazenie,ze wychowujac sie w domu bez ojca nie mial autorytetu
        meskiego i nawet powiedzial,ze od szostej klasy podstawowej zaczal sam myslec
        co jest najwazniejsze itp.Jego ojciec przyjezdzal do domu raz w miesiacu na 3-4
        dni i tak jest do dzis, wiec co przez te pare dni ojciec mogl wniesc do
        wychowania syna, zreszta sam maz mowil,ze nie mial dobrego kontaktu z ojce,
        czyli byl mu jakby obojetny.
        • Gość: światełko Re: Reflekje, przemyslenia Julki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.04, 13:13
          ten watek bardzo mi pomógł...JUlka..ja mOwialam ,ze cos trzeba zrobic
          pomgałam , a finał... no jak fajnie było czasem to fajnie ,ale nie daj Boze
          jak mu cos sie nie spodobało ,a sposdobac mu sie mogło w każedj chwili
          wszytsko...poczekałam ,az po ostatnim jego wysoku i obraeniu mnie nie
          chce ...juz go znac..on ciagle mi powtarzał ,jak wyobraża sobie miłość ,ze za
          mało siępświęcam .. a on i tak duzo PIENIĄŻKÓW na życie przeciez nie
          potrzebuje..tylko upokorzenie ,a ja myslałam , durna ,ze ta madrzejza jestem
          skoro ustepuję..nie warto...bo to coraz gorzej sie robiło i on uważął ,ze
          wszytsko mu się nalezy,praca?? ciagle czekał...na jakąs propozycje..ani razu
          nie poszedł szukać...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja