Dodaj do ulubionych

Toksykologia kobiety dojrzałej...

04.10.17, 11:31
Zastanawia mnie jak często spotykam kobiety juz tuż albo i po sześcdzięsiatce, a są niedojrzałe. Tak jakby żyjąc tym zyciem i dobiegając do mety życia, niczego sie nie nauczyły. A zwłaszcza radzić sobie samej z problemami. Oprócz tego, ze są jak takie małe dziewczynki, które trzeba trzymac za rączkę, w tym wypadku za pomarszczoną rączkę, to jeszcze zatruwają ludzi, obcych przypadkiem spotkanych, opowiadaniami o swoich problemach, nie wstydząc się potwornych detali. A jak powiesz jej,ze no niestety, ale dzieci same się takie nie stworzyły, to taka odpowiada: Myślę skończyć z moimi lekami na cukrzycę...itp."
Jak sobie radzicie z takimi toksycznymi ludźmi, tzw. wampirami energetycznymi, czy soft psychopatami? Idziecie grzecznie sciieżką razem z tą bżdziągwą i dajecie się zaangażować w jej opowiadania, po czym czujecie, że wam brakuje energii do waszego zycia, czy biegnąc np. na ścieżce zdrowia machacie takiej ręką i biegniecie dalej, a jak was chce zatrzymać, to mówicie że macie chorobą zakaźną i może byc groźna dla niej....

Ja jestem zwolenniczką tej ostatniej opcji...
Obserwuj wątek
    • 7ja2 Re: Toksykologia kobiety dojrzałej... 05.10.17, 09:20
      Nie wiem jak sobie radzić w takich sytuacjach. Z jednej strony nie chce sie takiej osoby urazić, a z drugiej trzeba chronić siebie. Wiele razy mnie to zastanawiało jak to możliwe że mając tyle lat niczego się nie nauczyły. Ciekawe z czego to wynika. Z życia w fałszu, w zaprzeczeniach? Bo takie osoby jakby nie chcą słyszeć prawdy, może to blokuje ich rozwój.
    • 0rtensja Re: Toksykologia kobiety dojrzałej... 05.10.17, 12:17
      napewno, jest tak jak piszesz. Niestety nasze drogi sie jakos tak krzyzuja na sciezce zdrowia, ja biegne ona jezdzi na rowerze...Ostatnio doszlam do wniosku, ze jak ja zobacze nastepny raz, to skieruje sie w przeciwna strone i bede biec z powrotem, aby nie zamieniac slowa...Zbedne to wszystko. Wszak, gdy serio potraktujesz te kobiete, to ona ma w odpowiedzi ze Ona jest Okej ale ci dookola nie sa.
      Ludzie maja wookol niej tanczyc...sluchac...usmiechac sie slodko, tak jak w domku z laleczkami z porcelany....Chore to! Nie ma tam nic z prawdy, z rzeczywistosci....Wszak jak ma byc dobrze w relacji pomiedzy nia a jej dziecmi, skoro je porzuciala wtedy gdy byly jeszcze niepelnoletnie! zdane na laske obcych im ludzi. Wyjechala zagranice aby uszczesliwiac jakiegos chlopa, a swoje dzieci zostawila. I teraz chodzi i zatruwa zycie obcym ludziom, ktorzy jej historie zycia znaja dokladnie, natomiast ona nie wie jak Ty sam sie nazywasz, co robisz, jak sie sam czujesz? Kim jestes, jakie sa twoje plany...itp. No coz sezon na grzyby wiec mysle sobie nie deptac po muchomorach tych na jednej nodze i tych na dwoch...:-)
    • leaf.7 Re: Toksykologia kobiety dojrzałej... 07.10.17, 14:51
      o tak, bo ja nie wiem, czego chcę od życia, nic nie robię stoję w miejscu, a jeśli cos robię to naśladuję innych, kroczę ich śladami nie własnymi, tak źle, tak nie dobrze, nie zaleznie od wieku, relacji nie dogodzisz, zamierzam dać szlaban na tydzień łącznie z przyszłym weekendem. Poszukam autentycznego spokoju we mnie.
    • romek4805 Re: Toksykologia kobiety dojrzałej... 25.10.17, 19:59
      Mam 64 lata ,nie mam ręki pomarszczonej i nie spotkałam się z opisanymi przez Ciebie osobami.Nie czuję się stara ( pływam biegam a moje hobby to malarstwo) .Problem to Ty masz , bo ja na tematy narzucane prze inne osoby rozmawiam tylko wtedy gdy mnie temat(y)zainteresuje.Radzę Ci poszukać osoby do dyskusji o podobnych zainteresowaniach.
    • koty_schrodingera Re: Toksykologia kobiety dojrzałej... 26.10.17, 08:45
      w wielu wypadkach te kobiety (i mężczyźni) są po prostu samotni i lgną do ludzi.
      mówią o rzeczach które je zajmują bo w samotności na okrągło o nich myślą - wokół tych problemów kręci się ich życie

      zaangażuj taką osobę w swoje opowiadanie i zobaczysz jak się zmieni, ja naprowadzam takie panie na pogaduszki o gotowaniu, pieczeniu - mam kilka naprawdę świetnych przepisów i kilka bezcennych tajemnic kuchennych

      --
      "Nienawidzę Twoich poglądów, jednak będę bronić do śmierci Twojego prawa do ich wygłaszania."
      Wolter
    • dajdziuba Re: Toksykologia kobiety dojrzałej... 19.10.18, 14:06
      Hmm, czyli rozumiem że ty sobie zaplanowałaś być zawsze młodą i mądrą, bez problemów życiowych super kobietą?
      Fajnie. Tylko , że życie niesie takie niespodzianki jak np. starość...a w tej starości to i samotność się trafi, i demencja a nawet alzheimer. Myślisz że to na pewno dotyczy tylko innych ludzi? Różne "dziwne" zachowania nie biorą się z niczego...
      Wiesz, i ja się zastanawiam skąd biorą się takie niby młode, niby mądre a jednak....hmmm.
      • pocoo Re: Toksykologia kobiety dojrzałej... 22.10.18, 13:35
        dajdziuba napisała:

        > Wiesz, i ja się zastanawiam skąd biorą się takie niby młode, niby mądre a jedna
        > k....hmmm.

        Samo życie .
        Za kilka lat, ci piękni, młodzi przemądrzali, zapytają siebie ; jak to było możliwe, że byłam (byłem) tak beznadziejnie głupi? Winę zwalą na młodość.
    • milamala Re: Toksykologia kobiety dojrzałej... 19.10.18, 15:44
      Ja jestem w takim wieku, ze eliminuje ze swojego zycia ludzi toksycznych, powoli wchodze w wiek w ktorym juz nic nie musze, nawet nie musze lubic ludzi, totez pozwalam sobie na nielubienie niektorych i eliminowanie ich z mojego zycia. Nawet sie udaje.
      I wiecie co, pomaga, zycie na prawde sie oczyszcza.
      Po drugie co do niedojrzalosci, to jak ktos kiedys powiedzial, tajemnica poliszynela jest to, ze ludzie rosna fizycznie, ale umyslowo i emocjonalnie nigdy nie dojrzewaja. Dojrzalych doroslych nie latwo spotkac.
    • deco.derr Najlepiej zabic. 19.10.18, 18:53
      0rtensja napisał(a):

      > Zastanawia mnie jak często spotykam kobiety juz tuż albo i po sześcdzięsiatce,
      > a są niedojrzałe. Tak jakby żyjąc tym zyciem i dobiegając do mety życia, nicze
      > go sie nie nauczyły. A zwłaszcza radzić sobie samej z problemami. Oprócz tego,
      > ze są jak takie małe dziewczynki, które trzeba trzymac za rączkę, w tym wypadku
      > za pomarszczoną rączkę, to jeszcze zatruwają ludzi, obcych przypadkiem spotkan
      > ych, opowiadaniami o swoich problemach, nie wstydząc się potwornych detali. A j
      > ak powiesz jej,ze no niestety, ale dzieci same się takie nie stworzyły, to taka
      > odpowiada: Myślę skończyć z moimi lekami na cukrzycę...itp."
      > Jak sobie radzicie z takimi toksycznymi ludźmi, tzw. wampirami energetycznymi,
      > czy soft psychopatami? Idziecie grzecznie sciieżką razem z tą bżdziągwą i dajec
      > ie się zaangażować w jej opowiadania, po czym czujecie, że wam brakuje energii
      > do waszego zycia, czy biegnąc np. na ścieżce zdrowia machacie takiej ręką i bie
      > gniecie dalej, a jak was chce zatrzymać, to mówicie że macie chorobą zakaźną i
      > może byc groźna dla niej....
      >
      > Ja jestem zwolenniczką tej ostatniej opcji...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka