Gość: madeleine
IP: 83.229.21.*
09.10.04, 20:05
Czy ktos z Was juz sie kiedys z tym spotkal ?
Moj maz to tak w ogole dobry czlowiek, ale ma wstretna, obrzydliwa rodzine.
NIGDY nie jest w stanie komukolwiek ze swojej rodziny sie sprzeciwic,
powiedziec NIE. Jestesmy malzenstwem od 8 lat. Od samego poczatku tesciowa
mnie szykanowala,nazywala leniem, brudasem, zlosliwcem , twierdzila, ze kiedy
on jedzie na delegacje ja mam tabuny kochankow. Dodam ze wszystkie te
oskarzenia sa bezsasadne. Moj maz ma 3 siostry - wszyscy ich mezowie sa
zli,jej corki sa wspaniale i nikt nie jest ich wart. Bylam wielokrotnie
ponizana i obrazana przez tescia i tesciowa i maz nigdy nie stanal w mojej
obronie.Uwazaja sie za wybitne osobistosci ( sa bylymi pracownikami
pegeeru,nie potrafia poprawnie napisac jednego zdania po polsku,mowia wiejska
gwara ), ale np moje wyksztalcenie ( Uniwersytet Warszawski ) im nie
odpowiada. Mieszkaja we wsi, twierdza, ze sie za mnie we wsi wstydza, tzn
wstydza sie, ze ich syn ozenil sie z kims tak beznadziejnym jak ja. Nie
podoba im sie, ze jestem nauczycielka angielskiego i francuskiego w liceum -
to jak dla nich niewystarczajaco prestizowy zawod.
Teraz pojechalismy odwiedzic jego siostre ( gspodyni domowa po technikum ).
Darla sie na mnie, wydzierala, ze jestem nikim,ze nie dorastam do ich
rodziny,twierdzila, ze jestem chora psychicznie i powinnam sie leczyc.
Tez uwaza sie za wybitna osobistsc. Stwierdzila,ze ja nawet przez 10 lat nie
osiagne 10 % tego, co na osiagnela o dodala ze smiechem : "jak dozyjesz tych
10 lat, jak dozyjesz,no bo ty raczej nie dozyjesz, cha,cha, cha ! " Do obelg
dolaczyla oskarzenia, np ze tesciowa,ktora ostatnio miala wylew , dostala
tego wylewu przeze mie, bo nie mogla patrzec,jak jej synek sie ze mna
meczy .Wydzierala sie tez, ze nie mam przjaciol ( to nieprawda ), bo tak
podlej osoby jak ja nikt nie moze zniesc.
Moj maz sluchal tego i nie odezwal sie w mojej obronie ani jednym slowem.
Ja sluchalam tych obelg w milczeniu , tylko lzy mi ciekly ciurkiem po twarzy.
W koncu on zostal w mieszkani swojej siostry, a ja poszlam spac do hotelu.
Poza tym moj maz to wybitnie inteligentny czlowiek, bardzo mily i dobry.Tylo
ze ma podwojna moralnosc : inna dla swojej rodziny i inna dla wszystkich
pozostalych. sam jest jak dr Jekyll i Mr Hyde - inaczej zachowuje sie przy
swojej rodzinie ,a inaczej przy innych ludziach.
Slyszeliscie juz o czyms takim ? czy on kiedykolwiek zrozumie, ze jego
rodzina jest jak toksyczna sekta ?