Gość: elka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.10.04, 14:39
Kilka dni temu obudzilam sie i mysle "Juz go nie kocham"...bylam z nim prawie
rok. Bylo pieknie, czulo, romantycnzie itd... a tu ktoregos ranka sie budze i
taka mysl. Nie mam ochoty z nim rozmawiac, odbierac telefonow, razi mnie jego
zachowanie, drazni sposob bycia..
A nic sie nei stalo, nie bylo klotni, nie zdradzil mnie, ja tez nikogo
interesujacego nie spotkalam...nic, nic, nic...
Samo sie wypalilo? Niech to uczucie do mnie wroci bo bylo mi z nim lepiej.
Nie zerwalam znim, bo moze to przeczekam...ale przerazam sama siebie...widze
w nim teraz same wady, czepiam sie o wszystko...i chyba nikt mi nie powie ze
jest to normalne