o kurcze..juz go nie kocham.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 14:39
Kilka dni temu obudzilam sie i mysle "Juz go nie kocham"...bylam z nim prawie
rok. Bylo pieknie, czulo, romantycnzie itd... a tu ktoregos ranka sie budze i
taka mysl. Nie mam ochoty z nim rozmawiac, odbierac telefonow, razi mnie jego
zachowanie, drazni sposob bycia..
A nic sie nei stalo, nie bylo klotni, nie zdradzil mnie, ja tez nikogo
interesujacego nie spotkalam...nic, nic, nic...
Samo sie wypalilo? Niech to uczucie do mnie wroci bo bylo mi z nim lepiej.
Nie zerwalam znim, bo moze to przeczekam...ale przerazam sama siebie...widze
w nim teraz same wady, czepiam sie o wszystko...i chyba nikt mi nie powie ze
jest to normalne
    • k_i_k_a Re: o kurcze..juz go nie kocham. 11.10.04, 14:46
      o kurcze... jak u mnie przychodzi taki moment to już koniec... to takie
      żagnanie się z kimś w myślach.. Jak już mnie facet drażni i będąc z nim myślę
      (ale nie mówię): ty kretynie... wstyd mi za ciebie... no to już kaplica... Ale
      może Ty masz inaczej? Poczekaj... może to chwilowy spadek nastroju. I jeśli
      możesz odganiaj myśli w których wyrażasz się o nim niepochlebnie.. Bo sama się
      negatywnie nakręcisz. Pzdr.
    • Gość: samotna Re: o kurcze..juz go nie kocham. IP: *.opa-carbo.com.pl 11.10.04, 23:21
      U mnie było podobnie, też obudziłam się pewnego dnia i stwierdziłam że już nic
      do niego nie czuje, tylko że to było po 4 latach bycia razem. Drażniła mnie
      rozmowa z nim, pocałunki wręcz odrzucały. Chciałam to zakończyć, ale to nie
      było łatwe, no bo 4 lata to jednak troszeczkę czasu. Mówiłam sobie, ze przecież
      nie można odkochać się odtak, z drugiej strony pojawił się strach przed
      samotnością, bo jednak bycie z nim spwodowało że odsunęłam się od swoich
      znajomych. Tak długo walczyłam z tym czy to zakończyć że trwało to rok, był to
      długi rok udręki, nocy nie przespanych, układania tysiąca rozmów jak mu o tym
      powiedzieć, w końcu wyrzuciłam to z siebie i skończyło się. Czułam się wolna,
      szczęśliwa, niezależna. To było pół roku temu. Zostaliśmy przyjaciółmi, wiem że
      gdybym tylko się zgodziła on by wrócił do mnie, ale ja już nie chce. Może
      gdybym zerwała z nim zaraz po tych 4 latach to miałabym tylko te dobre
      wspomnienia i może jednak przekonałabym siebie żeby wrócić do tego co było, bo
      było fajnie ale jest jeszcze ten 5 rok gdzie był mi naprawdę ciężko znieść jego
      towarzystwo i to utwierdziło mnie w tym że jednak dobrze zrobiłam. Spotkałam
      się z jednym chłopakiem ale nic nie zaiskrzyło, narazie postanowiłam poświęcić
      ten czas sobie, swoim potrzebom i swoim zainteresowaniom, bo wcześniej zawsze
      był on, rzadko robiłam coś sama, coś na co miałam ochote, bo potem były
      pretensje że mało czasu spędzam z nim. Przyznam się w tajemnicy, że znów
      chciałabym byc zakochana, bo to jednak wspaniały stan, przyjemne uczucie, mieć
      kogoś na kogo możesz liczyć i dla kogo jesteś najwazniejsza, ale z drugiej
      cenię swoją niezależność. Kto wie może już zawsze będę sama, ale wolę to niż
      być z osobą z którą jest mi źle, do której nic nie czuje i przez którą czuje
      się zniewolona.

      Narazie jest mi dobrze, a jak będzie później to może kiedyś napisze.

      Mam nadzieję, że ty też będziesz potrafiła rozwiązać swój problem, bez wzgledu
      na to czy to będzie rozstanie czy też powrót uczuć jakimi go darzyłaś.

      POWODZENIA!
    • Gość: Imagine Re: o kurcze..juz go nie kocham. IP: *.unl.edu 11.10.04, 23:25
      zwyczajnie wytrzezwialas.
      • Gość: elka Re: o kurcze..juz go nie kocham. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 23:31
        ale jeszcze mam kaca, bo nie bardzo wiem skad to sie wzielo, nie wszystko
        kojarze, nie wiem co z tym zrobic...:)
      • Gość: wypierdek mamuta Re: o kurcze..juz go nie kocham. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.04, 09:34
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > zwyczajnie wytrzezwialas.
        Cyniczny Imagine? Milosc jako przyczyna widzenia rzeczy takimi jakimi nie sa?
        Niezle, niezle. Juz prawie Lord Henry z "Portretu Doriana Graya" Oscara Wilde'a
        z ciebie jest. Ciekawy watek, wiele sie mozna z niego dowiedziec. "Juz go nie
        kocham i co teraz czuje", ciekawe, a nawet chwilami fascynujace. Oj, chyba sam
        zaczynam byc cynicznopodobny. Stan zakochania jako cos, co trzeba zwalczyc, bo
        zaburza obiektywne widzenie swiata. Imagine dales popis!

        A oto zlota mysl a la komentarz Imagine'a:
        Milosc jest jak picie wódki, im bardziej kochasz, tym mniej wyraznie widzisz.
        (prosze mi tego nie przypisywac)
    • cossa Re: o kurcze..juz go nie kocham. 11.10.04, 23:41
      a co bylo dla Ciebie "kochaniem"?

      pozdr.cossa
      • Gość: samotna Re: o kurcze..juz go nie kocham. IP: *.opa-carbo.com.pl 12.10.04, 05:51
        sama sobie wyobraź, ochota malała, więc z czasem przestałam się kochać, czasem
        pojawił się przebyłysk że pragnęłam bliskości, ale później czułam się jeszcze
        gorzej, to nie miało sensu...

    • Gość: samotna Re: o kurcze..juz go nie kocham. IP: *.opa-carbo.com.pl 12.10.04, 06:12
      To nie jest też tak że on był potworem i był odrażający. On jest przystojnym
      facetem, nadal tak uważam, ale poprostu nic nie czułam do niego a to powodowało
      że było mi trudno być z nim...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja